Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opowieść ze Szwajcarii rodem...
#1
Znalazłam w necie - do poczytania i dla uzmysłowienia, że są na tym świecie ludzie, co Sanepidu nie znają, a sery produkują i je sprzedają :)

http://serwisy.gazeta.pl/turystyka/1,51092,1405990.html
Odpowiedz
#2
O! Bardzo przepraszam! Cały link nie wchodzi, ale wystarczy skopiować cały i wrzucić do paska zadań. Zaryksztosuje :)
Odpowiedz
#3
Nic to, że jeszcze nie mają problemów z Sanepidem! Wejdą do Unii to HACAP skoczy im na "schaby".
Odpowiedz
#4
O a ja jeszcze wczoraj bylem w tej okolicy :lol:
Nie w samym Crans Montana ale w pobliskim Sion.
Oczywiscie przywiozlem duzy zapas roznych serow :slinka:
Odpowiedz
#5
Przestańcie mi o takich tam rzeczach. Ja jestem skazany na standardowy, okropny szajs w tut. sklepach. No chyba, że pojadę do BOMI w Malborku (to nie jest żadna kryptówa!!!) i za jakis bajoński pieniążek coś nabędę. A swoją drogą jak kocham teksty ze sklepów przy stoiskach z serami:
- Jaki to jest ten żółty serek, łagodny?
- No tak, łagodniutki.
- No to (ileś tam) poproszę.

No i polscy producenci i handel odpowiedzieli na zapotrzebowanie na łagodniutkie g... Pamiętam, że w czasach niesłusznych proste polskie sery były całkiem przyzwoite, teraz okropne; nawet śmierdzą czasem mlekiem w proszku, z którego częstokroć są w przeważającej mierze wytwarzane.

Moja odzywka w sklepie:

- Proszę Pani, czy ten ser może jest łagodny?
- O tak!
- No to szkoda, dziękuję.
Odpowiedz
#6
Bo serki łagodne w smaku - fuj! - mają łagodną cenę i przez to dużo chętnych, serki nie takie znów łagodne, czyli te, które akurat lubię są straszniście drogie. Tylko, że klienci najczęściej patrzą na cenę. Takie czasy!
Witku, ja też pamiętam te złe czasy i zupełnie dobre sery, różniły się nazwą i smakiem, a jedno korespondowalo z drugim.
Odpowiedz
#7
Podobna odzywka w sklepie:

- Proszę Pani, czy te wino jest mocne i słodkie?
- O tak!
- No to szkoda, dziękuję.

No cóż, trzeba przestać kupować w sklepach i próbować robić samemu, może producenci się czegoś nauczą - choć ten kraj zmusza do robienia taniej tandety.

kilis
Odpowiedz
#8
A ja pamiętam czasy jak mama mi mówiła .....Idź do sklepu kup ser żółty. I szedłem i mówiłem ...Poproszę (ileś tam ) sera żółtego .
I sprzedawczyni nie miała najmniejszego problemu bo zawsze był tylko jeden gatunek . Po prostu "ser żółty".
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#9
Rodzice mojego kolegi mieli sklep spożywczy w latach 80. Przywozili 10kg sera i robili z tego 6 gatunków. A klienci - byli tacy co się upierali, że ten droższy jest lepszy od tego tańszego! :hahaha:.

kilis
Odpowiedz
#10
Wróciwszy z Francji w lutym przywiozłem mnogość serów różnorakich. Teraz jedynym po nich śladem jest "zapaszek" który próbuje nieskutecznie z lodówki usunąć :) Warto jednak było. U nas natomiast ostatnio w real'u widziałem seropodobne paskudztwo o nazwie: "gouda alternatywna". Ręce opadają ciśnienie skacze.

Myśle ze jest to w dużej mierze kwestia ceny i możliwości nabywczych ludzi. Ja nigdy nie kupie alternatywnej mimo że kosztuje 8,59. Ale cała reszta kolejki przy kasie właśnie to ma w koszyku. Producenci jeszcze nie znaleźli tej niszy. Jednak jestem optymistą ;).

pozdrawiam
Robert
Odpowiedz
#11
No to macie, dla spłukania paskudnego smaku serów alternatywnych i łagodniutkich (kęsim, kęsim!) jeszcze jeden czeski link - tym razem wonny i ostry, jak Bóg przykazał :

http://jaknato.webpark.cz/index.html


Jak przekleństwo jawi mi się w koszmarach SATURATOR , i sakramentalne pytanie : " Z żółtym czy z czerwonym?".
To taka kwintesencja komunistycznej marnoty, co to rozpełzła się po całym naszym życiu i jeszcze zęby szczerzy z otchłani...
Lata pracy nas czekają, kochani !



Skocz do: