Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Osad
#1
Dzien Dobry. Ostatnio nastawilem malinowke i wczoraj zlalem ja juz do butelek i mam w zwiazku z tym pytanie. Mianowicie dzisiaj zauwazylem ze na dnie butelek utworzyl sie niewielki osad, taki lekki kozuszek powstaly zapewne z owocow. Plyn filtrowalem praktycznie 2 razy przez gaze, przed zlaniem do butelek, wiec troche to dziwne. Chcialbym sie dowiedziec czy przefiltrowac nalewke raz jeszcze, czy zostawic to tak jak jest ? Mam zamiar nie otwierac nalewki przez najblizszy czas, chce zeby odstala kilka mniesiecy, wiec moze to sie jakos rozpusci w plynie. Czy ktos moglby mi doradzic co zrobic i czy osad moze miec negatywny wplyw na efekt koncowy ?
Odpowiedz
#2
Zdzichu, rzadko robię nalewki, ale uważam, że nic ci się nie stanie jak ściągniesz tą swoją malinówkę i wyrzucisz osad, oraz ponownie wlejesz ją aby dojrzała. Uważam, że osad może mieć ujemny wpływ na efekt końcowy. Tylko szkoda, że zlałeś ją już do butelek, lepszym rozwiązaniem byłoby na razie trzymac ją w balonie.

Pozdr.
Dariusz
Odpowiedz
#3
Niektóre nalewki mają to do siebie że mimo filtrowania i swojej klarowności przez cały cas wytrącają niewielkie ilości osadu. Osad ten ni będzie miał negatywnego wpływu na smak. Najlepiej przed podaniem zlać nalewkę do karafki lub innej butelki.
Odpowiedz
#4
Dzieki za odpowiedzi, chyba zastosuje sie do drugiej rady, bo tego osadu jest na prawde tyle co nic, zaledwie lekka mgielka na dnie butelek, wiec przytpuszczam ze kolejne filtrowanie niewiele by zmienilo. Wisniowke, orzechowke i nalewke z porzeczek, ktore tez nastawilem przefiltruje za to ze 3 razy...;)
Odpowiedz
#5
Ściągnij z butelki wężykiem (tak jak z gąsiora) zostawiając osad w butelce.
Odpowiedz
#6
A ja wyczytałem u Szymanderskiej, że broń Boże nie filtrować nalewek malinowych, bo w przeciwieństwie do innych tracą aromat. Sam już nie wiem kto ma rację... :(
Odpowiedz
#7
Jesli osad jest niewielki, mozna go pozostawic. Osad w malinowej jest zazwyczaj ciezki i nie bedzie sie mieszal przy napelnianiu kieliszkow. A resztka z dna tez da sie wypic. Pozdr.
Odpowiedz
#8
Ja malinówki nie robiłem lecz z wisniowa troche doświadczenia już mam.

Tamtez wytraca się osad więc po paromiesięcznym poleżeniu nalewki z owocami w jednym naczyniu rozdzielam owoce od nalewki. Owoce pozostawiam w słoiku i zalewam niewielka ilościa nalewki tak aby przykryła tylko owoce(czasem dosypuje troche cukru bo lubie słodkie owocki), lecz to nie o tym mowa.

Nalewkę przelewam do balona i trzymam tam z miesiąc dwa az osad w miarę zbity przyczaji sie przy dnie. Wtedy nie ruszając balonem ściągam klarowna nalewkę do butelek. Ostatnia wychodzi z mętami lecz ta jest odrazu spożywana z wielkim smakiem.
Odpowiedz
#9
miałam kontynułować poprzedni wątek dot. osadu, ale mam trochę inny typ, który się wytrąca. Otóż trzy tygodnie temu nastawiłam nalewką żmudzką (na bazie śliwek suszonych, soku z cytryny i wyciągu z ruty) i teraz po zlaniu i przecedzeniu wytrąca się osad ale taki w środku płynu (był przecedzany) - taki jak po cytrynie w ciepłej herbacie... czy mam go przecedzić od razu czy próbować coś z tym zrobić za kilka tygodni jak już się ostoi?
Odpowiedz
#10
Gdyby osiadl na dnie, to mozesz nalewke sciagnac znad osadu. Zaczekaj jeszcze. Jesli to nie nastapi, to musisz filtrowac do skutku.
Odpowiedz
#11
dzięki chyba poczekam jeszcze - czego najlepiej użyć po przecedzania? na razie robiłam to przez grubo złożoną gazę
Odpowiedz
#12
Miałam podobne kłopoty z osadem, a raczej paskudnym kożuchem, ale po czterokrotnym filtrowaniu - w odstępach ok. 2 - 3 tygodni - nalewka jest jak kryształ. Wszystkie nalewki filtruję przez watę bawełnianą włożoną do lejka. Cierpliwości, pozdrawiam
Odpowiedz
#13
zakupiłam dziś sączki jakościowe miękkie - sklep winiarsko-chemiczno-szklany... jak na razie to cierpliwości mi rzeczywiście trzeba i zapowiada się nieźle :glupek: odpukam, by nie zapeszyć
Odpowiedz
#14
Z takim osadem co się wytrąca po przefiltrowaniu może być trudno. Trzeba by zastosować chemiczne śroski stabilizujące bądź wytrącające (ale to raczej tyczy sie win), ew. potrzymać w warunkach indukujących wytrącanie osadu. Musiałbym zajrzeć do notatek z winiarstwa bo szczegółów już nie pamiętam :niewiem: .

Mamut
Odpowiedz
#15
Przy nalewce z porzeczek też wytrąca się uciążliwy gąbczasty osad. Zauważyłam, że codzienne oklepywanie butelki z osadem i delikatne stukanie w dno pomaga mu osiąść i się utwardzić.
Odpowiedz
#16
Co ty, Mycha, takie rzeczy na forum?:diabelek:
Odpowiedz
#17
A gdzie? Mężowi mam takie rzeczy opowiadać?? :diabelek:
Odpowiedz
#18
Jasne, ze nie. Wystarczy codziennie klepac.:diabelek::helo:
Odpowiedz
#19
cóż - sączek pomógł idealnie - martwi mnie tylko ile procentów straciła butelka półlitrowa jeśli sączyła się przez dwie godziny - kropleka po kropelca... cóż takie doświadczenia zielonego nalewkarza :tuptup:
ps. a obstukiwania spróbuje z drugą butelką - jednak ten osad przy każdym zruszeniu ulega dyspersji.
Pigwa - no mąż powinien być zadowolony :)
Odpowiedz
#20
Witam wszystkich jako nowy forumowicz chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami na temat filtrowania.

Próbowałem różnych sposobów na skuteczne filtrowanie i muszę przyznać, że najlepiej wyszło filtrowanie przez filtry do ekspresu do kawy ja używam Melitty ma podwójny zgrzew więc nie pęka. Wsadzam dwa naraz do dużego lejka najlepszy z dużym odpływem, ja używam lejka do nalewania benzyny ( one mają najszersze odpływy a poza tym wchodzi dużo płynu) całość zakrywam folią spożywczą , więc myślę , utrata procentów jest mała. Filtrowałem tak śliwkówkę, farmaceutów , wiśniówkę i wyszło super. Tak nakryty lejek może stać nawet całą noc :spie:
Odpowiedz
#21
Temat dawny-ale... Filtrowanie swoją drogą a osady - swoją :ysz:
Otóż "wyłowiłem" dziś zapomnianą w ciemnym kątku od lata butelczynę z nalewką z kwiatów bzu czarnego - na dnie biały osad, tak ok 1 mm. Zlałem nalewkę a osad - pozostał ! Wygląda jak biało-beżowa warstwa farby. Próbowałem płukać (wodą zimną i gorącą) - osad pozostaje. Potraktuję octem - może się rozpuści.
Czy ktoś z Was miał z czymś takowym do czynienia :niewiem:
Odpowiedz
#22
Taki osad zdarzył mi się w nalewce na korzeń mniszka. Pozbyłam się go płynem do WC.
Odpowiedz
#23
Cytat:Wysłane przez frida
...Pozbyłam się go płynem do WC.

Dzięki wielce - odzyskam butelkę. Po płukaniu powstanie więc nalewka zdrowotna - rozpuszczająca kamienie nerkowe :diabelek:
Odpowiedz
#24
Ja miałem trochę inna przygodę ze swoja nalewka afrykańską ( miodówka kawowa) pierwsza robiona wg przepisu była czarna jak kawa, druga była modyfikowana tj. inna lepsza kawa, więcej rumu mniej wódki i trochę pomarańczy. Maceracja zgodnie z przepisem, filtracja dwukrotna przez dwa filtry do kawy- każdorazowo. Odstała w słoju i następnie przelana do butelek ( wszystko robione w domu) - kolor kawy wpadający leciutko w szary. Butelki zniosłem do piwnicy ( tem. ok 10-14st.) po tygodniu osłupiałem - przepięknie klarowna w kolorze czarnym :1miejsce: przezroczysta - powiadam wam cud kolor - jeszcze takiej nigdy nie widziałem, a na dnie oczywiście osad, który bardzo łatwo sie "wzburza". Poczekam tydzień i będę probować filtrować po raz trzeci ale już przez watę wbita w lejek.
Odpowiedz
#25
Pozdrawiam.

Ja to robię z osadu gęsty alkohol - pycha!

A robi się to tak :

Osad przecieram na sicie jeżeli są grubsze części .
Przetarty osad dodaję do utartego jajka -dodaję alkohol +cukier + przyprawy.

Ja często dodaję przygotowany wyciągi z pomarańczy i inne przyprawy w zależności od gustu.

Tym którzy opowiadają że to zdechłe drożdże to powiem że zjadam często smażone drożdże piekarnicze z jajkiem zalecane ze względu na wartości odżywcze.
Odpowiedz



Skocz do: