Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pierwsza nalewka - kilka pytań początkującego
#1
Witam wszystkich forumowiczów - tak to mój pierwszy post :)

Podobnie jak pierwszy post, tak samo postanowiłem zrobić moją pierwszą nalewkę.
Posiadam 5 kg wiśni, które to zostały wydrylowane i wrzucone do balonika 10L. Następnie dolałem do niego resztę soku jaka została z wydrylowanych wiśni (tych co były przechowywane w misce przed wrzuceniem) a także dolałem 1 litr spirytusu, 0,7 l wódki (krupnik biały). Wiśnie są na równo z alkoholem (tak że ledwo je zakrywa).
Balon zatkany szczelnym korkiem korkowym i pozostawiony sam sobie.

Stad moje pytania (patrząc po forum i grafikach):
1) czy alkohol powinien zakrywać owoce jakąś sporą ilością ponad je?
2) jak długo trzymać taki zalew przed jego zlaniem i zasypaniem owoców cukrem?
3) ile cukru dołożyć i czy to ma nastąpić już po zlaniu czy może wcześniej też trzeba?
4) czy poza cukrem zrobić syrop cukrowy i dolać go do późniejszej wiśniówki? Jeśli tak to kiedy?
5) czy rozcieńczać dodatkowo ten zalew czy go zostawić niech nabiera mocy urzędowej?

Pozdrawiam,
Yaso
Odpowiedz
#2
Witaj na forum i baw się dobrze.

1-ja zwykle daję ok. 2 cm ponad powierzchnię owoców w słoikach. Masz w butli więc i 1 cm wystarczy - aby tylko były przykryte.
2-standardowo 4-6 tygodni. Jak zapomnę to i miesiącami stoi, a mam 1 słoik zalanych wiśni co już się macerują rok lub dwa - nie chce mi się sprawdzać.
3-cukier po zlaniu. Sypnij ile uznasz za stosowne. Syropkiem uzyskanym z cukru dosłodzisz nalewkę, a jak zostanie to wzmocnisz spirkiem uzyskując likier. Jak będzie za mało słodka to na owoce sypniesz znowu i będziesz miał syropek do dosłodzenia.
4-nie
5-zalałeś zbyt mocnym alkoholem. Standard dla wiśni to spir/wódka = 1 do jednego. Proponuję dolać pół litra wódzi.

Powyższe postępowanie stanowi pewien schemat dla nalewek owocowych.
Odpowiedz
#3
Dziękuję bardzo za rady i pomoc.
Czekam teraz cierpliwie te półtorej miesiąca (chyba że zapomnę) i dalej walczę z moim pierwszoroczniakiem.

Jeszcze mam pytanie:
Gdzie najlepiej trzymać zalane owoce? Okno w kuchni, pod schodami, piwniczki?
Czy lepiej im jak jest ciemno czy tak normalnie jasno (nie w słońcu), a może w słońcu byłoby najlepiej?

Odpowiedz
#4
Trzymaj gdzie masz miejsce. No może w lodówce za chłodno, a na stryszku pod blachą za gorąco.
Odpowiedz
#5
Zazwyczaj w szafach ubraniowych (tam gdzie wieszaki) pozostaje na dole miejsce w sam raz na 4 litrowe słoje... :diabelek:
U mnie co prawda tego miejsca już nie ma, ale warto sprawdzić swoje szafy. :D
Odpowiedz
#6
Został w kuchni na północnym oknie (ma cień i w miarę troszkę chłodu). Wódeczkę dolać będę musiał w takim razie jutro (dziś jakoś do sklepu nie mam siły się wybrać).

Dziękuję za radu i zobaczymy co z tego wyjdzie - oby choć ciut pijalna naleweczka. Mam nadzieję że źle nie będzie co bym się nie zniechęcił na przyszłość :pijemy:
Odpowiedz
#7
Witam,
ja również jestem początkująca jeżeli chodzi o posty jak i przygotowywanie nalewek.
Znalazłam kiedyś w sieci przepis na nalewkę i już miałam się zabierać do pracy..ale.. po przeczytaniu kilku postów na tym forum, przyznam szczerze, że "zgłupiałam"
Bardzo proszę o podpowiedź, czy z przepisu który mam ja cokolwiek wyjdzie
Pozdrawiam

- 200 wiśni
- 200 liści z wiśni
- litr wody
- kilogram cukru
- 1/2 litra spirytusu

Do garnka wkładamy 200 liści z wiśni, 200 wiśni z pestkami, cukier oraz wodę. Gotujemy. Gdy woda zacznie się gotować odliczamy 30 minut. Wyłączamy wywar i przecedzamy przez gęste sitko. Gdy ostygnie doelwamy spirytus (radzę potrochu, co jakiś czas próbując czy "procentowość" jest odpowiednia

Dodam, że komentarze były pozytywne, dlatego się na ten przepis zdecydowałam:)
Odpowiedz
#8
Cześć
na mój gust trudno to będzie nazwać nalewką. Jak wskazuje nazwa nalewka powstaje poprzez "nalanie" na owoce alkoholu i toczący się później proces maceracji. Maceracja polega na tym że alkohol wyciąga z owoców co w nich najlepsze. W Twoim przepisie robisz coś w rodzaju kompotu a potem łączysz go z alkoholem.
Na pewno otrzymasz napój alkoholowy słodki ze smakiem i aromatem wiśniowym.
Nie wykluczam że produkt będzie smaczny, wydaje mi się jednak że będzie znacząco różnił się od nalewki wiśniowej czynionej tradycyjnym sposobem po np. dwumiesięcznej maceracji i kilkumiesięcznym dojrzewaniu.
Jeśli już zrobiłaś jak pisałaś to ocenisz jakość sama - w sumie chodzi o to aby Tobie smakowało.
Jeśli nie to podziel składniki na dwie części i zrób na dwa sposoby - wtedy będziesz miała materiał porównawczy.
Jeżeli będziesz robiła sposobem tradycyjnym zastanów się jaka moc trunku Ci odpowiada. Jeśli zalejesz wiśnie stadartowo - spirytusem 70% to nalewka będzie oscylowała w zależności od jakości owoców, ilości cukru i tego czy i jak dobrze wiśnie odciśniesz - w granicach 35-40%. Dla mojej żony jest to np trunek zbyt mocny. Dlatego ostatnio jeden słoik truskawek zlałem roztworem spirytusu o mocy ok. 40% celkem uzyskania damskiej wersji nalewki :)
Pozdrawiam
Odpowiedz
#9
@olkak-otrzymasz słodki likier 'do lodów' o mocy 20% .
Odpowiedz
#10
Wiśniówka już przelana, dosłodzona i leży w buteleczkach.
Część wypita (0,2), część ofiarowana (2,0), część zostawiona (reszta). Wyszło ciut ponad 5 L bardzo dobrej (przynajmniej wg mojego smaku) naleweczki :)

Dzięki wszystkim za rady, udało się - więc apetyt na przetwórstwo wzrósł.

Czekam na spirytus który ma dojść lada dzień. Jest do tego 1,5L wódki. I myślę co z nim zaś zrobić. Podejrzewam że część (1L) spirytusu pójdzie na porterówkę, a reszta to nie wiem.

Może coś z jabłek - bo ponoć są jakoś dostępne u rodziny obok (nieduże ilości ale są).

Może ma ktoś inny sposób jak to zagospodarować?

Odpowiedz
#11
(05-10-2011, 10:45)yaso napisał(a): I myślę co z nim zaś zrobić. ...........
Może coś z jabłek.......

To głównie zależy od Twojego gustu.

Na jabłka szkoda %- moim zdaniem.

Masz teraz sezon na fajne owoce: tarnina, DR, rokitnik, żurawina, różne śliwki, głóg.

Jeżeli masz dostęp to proponuję tarninę- wychodzi bardzo smaczna nalewka.

Odpowiedz
#12
no i gruszeczki, teraz warto nastawić Gruszkówkę na Konferencjach. I maliny jeszcze są, a Malinówka to naprawdę specjał :)
A Porterówkę rób na zimę, jak nie będziesz miał pomysłów i owoców (choć i tak moim zdaniem lepiej zrobić Krupnik albo Bananówkę).
Odpowiedz
#13
Zastanawiam się nad tą tarniną, jarzębiną i mam jeszcze gruszeczki.
Na coś się we wtorek zdecyduje. Dzięki za podpowiedzi :)

Odpowiedz
#14
I zdecydowałem - pigwowiec :P jakoś to się lekko odwlekło i chyba nawet dobrze.
Udało się zebrać około 1,7 kg ładnego żółtego pigwowca.
Po wydrążeniu i wypestkowaniu zostało 1,1 więc są dwa słoje po 1,7 L (tak około) nastawu. Zdjęcia z pierwszej pigwowcówki wraz z opisem co i jak zrobiłem postaram się wrzucić na dniach :)


Ale jestem zadowolony. Wiśniówka już poszła do degustacji (o czym chyba pisałem) i powoli zaczyna się kończyć. Wyszła bardzo dobra. Musze troszkę zostawić na przyszły rok. Ale moja pierwsza nalewka mnie podbudowała i już wiem że nowe hobby jest fantastyczne :)

Odpowiedz
#15
Jest fantastyczne i tak trzymaj. Tylko rada, nie staraj się robić wszystkich przepisów na raz :)
Odpowiedz
#16
Dlaczego nie?
Ja zacząłem w tym roku i właśnie staram się robić jak najwięcej przepisów, bo w końcu jak mam się przekonać, które nalewki będą mi smakowały? :)
Sądzę, że już za trzy lata ;) skoncentruję się na tych, które mi posmakowały :lol:
Odpowiedz
#17
(31-10-2011, 09:17)aviatik napisał(a): Ja zacząłem w tym roku i właśnie staram się robić jak najwięcej przepisów, bo w końcu jak mam się przekonać, które nalewki będą mi smakowały?

I tak trzymaj!

To najlepsza droga do poznania całej gamy smaków i wybrania tych, które będą Tobie najbardziej smakowały.
Oby Tobie tylko podstawowego składnika nigdy nie zabrakło!!!

Odpowiedz
#18
Nie próbuje wszystkich - aż takich zasobów "trzymajacych" w postaci balonów i słoi nie mam.

W tym roku bedzie tylko ta wiśniowa, pigwowcowa i jakieś wino. Wino pewnie jabłkowe, ale to już nie ten dział - przygotowania już poczynione - jutro muszę tylko zalać do balonika.
Odpowiedz
#19
No może źle to napisałem. Nie rób za dużo jeśli masz zamiar się przeprowadzać, no chyba że sam będziesz to przewoził xD Ja bym jeszcze na twoim miejscu dziką różę nastawił. W tym roku nastawiłem i nie żałuję już ładnie pachnie. A co do nalewek to drajla wie co najlepsze :P
Odpowiedz
#20
Przeprowadzać się w ciągu najbliższych co najmniej 50 lat nie zamierzam, więc z tym problemu nie powinno być.

Zbieram sprzęt. Kupuje powoli, co by mnie żona nie wygoniła z domu. Przygotowuje piwnice (własną ładną pod altanką, która będzie stawiana w przyszłym roku).

Lubie teścia za to. Oddał mi balon 50 L.
Teściową też - sokowirówka na własność :) więc już źle nie jest.

Odpowiedz
#21
Aby piwniczka nie okazała się za mała jak się rozkręcisz hahahah.
Odpowiedz
#22
Mam nadzieję że nie. Ale jak coś to przekopać się mogę lekko w jedną ze stron - tak z 15 metrów :)

Odpowiedz
#23
Akurat miejsca na wyroby nigdy nie za dużo. Więc możesz już zacząć kopać, może zdążysz. :D
Odpowiedz
#24
Witam ja również początkujący i wyszedłem z założenia że na początek warto zrobić dużą ilość różnych nalewek żeby w przyszłym roku wyciągać wnioski z tego co się narobiło:)
Oto moje wypociny jeszcze nie wszystkie pozlewane :
1. Farmaceutów (5l)
2.GRUSZKA-JABŁKO (3 litry)
3.GRUSZKOWA (3 litry)
4.KAWOWA Wódka (1200ml)
5.Limonka z chili i trawą żubrową (2.1 litra)
6.Limonki z Rumem
7.Malinowa EKSPERYMENT(3 litry)
8.MALINOWA (5 l)
9.POMARAŃCZÓWKA (900ml)
10.Pomarańczowo-Kawowa (2 l)
11.PORTERÓWKA (3l)
12.Truskawkowa (3 litry)
13.WODKA ISLANDZKA (1litr)
14.ŚMIETANOWA
15.W planach na Wiśniach mrożonych z pieprzem
16.W planach Likier Baileys'a
17.W planach Krupnik
18.W planach Nalewka z winogron na rumie

Plan trzeba oczywiście wykonać do końca roku.
Mam zamiar każdą nalewkę po zlaniu przetrzymać rok (oprócz 11 i 14 obie wyszły super i 16).
Dobija mnie tylko te filtrowanie ale można poćwiczyć cierpliwość :)
Moja kobita jak się złości że jej robię bajzel w kuchni to daję jej powąchać i spróbować trochę akurat zlewanej nalewki i od razu wymięka i mówi że super:)
Ciekawe co powie za rok jak popróbuje:)
Jeszcze trochę i zostanie przeciągnięta na Dobrą Stronę Mocy :)
Pozdrawiam wszystkich.
Odpowiedz
#25
Musisz mieć sporą piwniczkę na tę ilość testowych nalewek. Zastanawiam się w jakich ilościach będziesz robił te, które uznasz za udane ;)
Dlaczego nie próbowałeś Islandzkiej, podobno dobra jest już po paru dniach od zlania. Pytam się, ponieważ zaraz będę zlewał :) Jednocześnie mogę się podzielić uwagą, że pomarańczowo-kawowa (robiona w styczniu) nie zmieniła się za bardzo w smaku po prawie roku..
Powodzenia w dalszych próbach :pijemy:
Odpowiedz



Skocz do: