Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pierwszy i drugi nastaw, proszę o poradę
#1
Witam, bardzo proszę o poradę dot. produkcji pierwszego (a raczej drugiego) wina.

Zacznę od początku:

Wino nr 1 (robione "na hura", bez pomyślunku, z przepisu od znajomego który tak robi wino i mu smakuje) - dostałem od znajomego fermentator plastikowy (podziałka do 25l ale całość ma ok 30l, taki standardowy z rurka w pokrywie i kranikiem na dole) i winogrona - połowa z nich była już rozgnieciona i lekko przefermentowana (po 3 dniach od rozgniecenia, pozostałość z jego produkcji gdyż miał za dużo). Pozostałe winogrona (świeże, zrywane kilka godzin wcześniej) obrałem bez mycia, rozgniotłem i całość włożyłem do fermentatora. Moszczu (łącznie z tymi już pracującymi) wyszło 8 litrów, który po przykryciu i włożeniu rurki z wodą pracował niemalże od razu i to non stop. Zgodnie z jego zaleceniami przy 8l winogron miałem dolać wody z cukrem (8kg) do 24 litrów w wiadrze, żadnych drożdży gdyż te są na skórce naturalnie. Tak też zrobiłem, więc nastaw jest taki: 8 litrów moszczu, 16 litrów wody z rozpuszczonymi 8kg cukru (żadnych innych parametrów nie znam, robione jak wspomniałem na hura). Stoi to już 4 dzień w temperaturze ok 23 stopnie i pracuje ok 10 razy na minutę. Wg jego zaleceń mam po ok miesiącu, półtora miesiąca, zlać samą ciecz i odstawić dalej w umytym fermentatorze a kiedy przestanie pracować to zlać do butelek. Czy coś z tego wyjdzie? Czy jakoś to ratować?

Wino nr 2 (to na którym mi bardziej zależy). Sytuacja analogiczna, dostałem sporo winogrona  (około 25kg, nie mam takiej wagi, ale 3 pudła każde ważące na oko ciut mniej niż paczka 10kg cukru którą miałem do porównania. Odmiana typowo "przydomowo działkowa", małe, ciemnofioletowe, ale słodziutkie bo bardzo dojrzałe. Skórka kwaśna.). Tu już chciałbym zrobić to bardziej "profesjonalnie" jeśli można to tak nazwać.
Tak więc praktycznie całe winogrono (bez mycia, ale każde grono opłukiwałem przez zanurzenie w wodzie) obrałem i rozgniotłem - wiadomo że nie udało się każdego owocu, ale robiłem to długo i sumiennie - puściło dużo soku). Jak wspomniałem wagi nie mam, ale wyszło mi tego około 19 litrów (prawie cały kocioł 21l) moszczu. Zaopatrzyłem się w cukromierz, który wskazał w soku 20-20,5blg.
Wszystko to przykryłem tkaniną przepuszczalną i trzymam w szerokim kotle w temperaturze około 23 stopnie. Stoi to już niecałe 20 godzin i narazie pachnie normalnie - nic się nie dzieje. Nie dodawałem żadnego syropu cukrowego, same rozgniecione winogrona.

I tu mam prośbę do Was drodzy forumowicze:
Pomóżcie proszę zrobić z tego takie smaczne, półsłodkie, nie za mocne (10%, max 12-13) wino dla kobitki. Jestem oczywiście gotowy na dodawanie drożdży i stosowanie się do porad. Przeczytałem już tyle stron, tyle wątków, że totalnie zgłupiałem i nie wiem co konkretnie robić dalej.

Proszę o poradę, co i kiedy robić dalej? Powiedzmy, że o naczynia nie muszę się martwić, bo gąsiory są, a planuję kupić jeszcze fermentator bo jest dużo poręczniejszy i łatwiejszy w myciu.

Dzięki ludziska i pozdrawiam!

edit:
Jestem nowicjuszem, wino może być mocniejsze bo z tego co wcześniej czytałem ciężko jest zrobić lekkie wino początkującemu... W każdym razie proszę o w miarę szybką poradę jaki powinien być kolejny krok, żebym nie musiał wyrzucać tych kilkunastu kilogramów moszczu.... 22h już leży sam moszcz bez dodatku wody z cukrem.
Hej, pisałem wcześniej temat jednak nie doczekałem się odpowiedzi, może przez zbyt rozbudowany opis. Spytam więc krócej:

Mam około 19 litrów rozgniecionych winogron (moszczu) o zawartosci 20 blg. Stoi to w kotle przykrytym tkaniną od około 2 w nocy w niedzielę, czyli już około 37h. Temperatura pomieszczenia 23 stopnie.
Pomóżcie, co dalej? Woda z cukrem? Drożdże? A może już za późno na cokolwiek? Chcę zrobić wino polslodkie. 

Bardzo proszę o odpowiedź, nie chcę żeby moszcz się zepsuł gdyż trochę pracy fizycznej w niego wlozylem.

Dziękuję bardzo!
Odpowiedz
#2
(14-10-2018, 20:49)prbhary napisał(a): Bardzo proszę o odpowiedź, nie chcę żeby moszcz się zepsuł gdyż trochę pracy fizycznej w niego wlozylem.

Dziękuję bardzo!
Odpowiedz
#3
Robienie wina w ten sposób to proszenie się o problemy. W kotle to diabły smołę gotują .
Przykryte szmatką , brak szczelności, przy obecnych temperaturach muszek owocówek miliardy , drożdże dzikusy nie gwarantują szybkiej fermentacji.
Najlepiej było by zapewnić szczelność nastawu na początek. Chcesz wino lekkie więc robił bym na dzikusach do końca. Niech przefermentuje cukier z owoców do zera, dopiero wtedy dodasz cukru jeśli będzie taka potrzeba. Nie wiadomo co z kwasowością , ale jak winogrona to labrusca to może być za wysoka.
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#4
Bardzo dziękuję za odpowiedź! Zamknąłem naczynie, niedługo przeloze do gąsiora. Co do muszek to prawda, kilka przeszło przez oczka tkaniny. Ale zgarnalem wierzchnia warstwę i wrzuciłem, zobaczymy co z tego będzie.



Skocz do: