Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pigwowcówka - problem z osadem
#1
W tym roku moja nalewka z pigwowca jest trochę przekombinowana, ponieważ użyłem alkoholu z 3 różnych destylacji.
Wczoraj chciałem przefiltrować nalew, tak więc zlałem nalew bardzo delikatnie, żeby nie naruszyć osadu na dnie.
Natomiast osad chciałem przefiltrować (bo było tego ~ 250 ml) - użyłem w tym celu filtrów do kawy.
Po jakiś 2 h filtrowania udało się przefiltrować,
ale widzę, że osad spowrotem się wytrąca (mniej intensywny).
W jaki sposób filtrujecie swoje nalewki ?

I jeszcze przy okazji pytanie - dodaje miód lipowy do pigwowcówki - i mam dylemat czy podgrzewać miód w celu zebrania zanieczyszczeń. Ale przecież temperatura wpływa bardzo niekorzystnie na lecznicze właściwości miodu.
Bardziej mi zależy na działaniu nalewki niż na jej wyglądzie.
Byłoby super jeśli udałoby się uzyskać i wygląd i właściwości.

Odpowiedz
#2
Moje filtruję tak:
- sito z gazą
- sito z płótnem, potem tą szmatę podwieszam do swobodnego kapania
- lejek z płatkiem kosmetycznym, zrolowanym i wciśniętym w szyjkę.

Nie podgrzewaj miodu tylko mieszaj nalew z miodem.
Odpowiedz
#3
Martwi mnie trochę uciekanie procentów podczas filtrowania.
Nie wiem jakiego rzędu mogą być to straty.

A co do miodu - to po prostu wlać miód do słoja z nalewem ?
Nie będzie problemu z rozpuszczeniem się miodu?
Odpowiedz
#4
Podczas filtrowania zawsze są straty, wszak alkohol paruje i trochę wchłaniają materiały filtrujące. Ale coś za coś.

Z miodem nie będzie problemu, częste mieszanie nalewem ładnie go rozmiesza. Oczywiści to też zależy od ilości miodu i jego konsystencji.
Odpowiedz
#5
W takim razie sprawdzę jak będzie przebiegało mieszanie się miodu z nalewem.
Miód (lipowy) mam od sąsiada pszczelarza, więc jakość jest bardzo dobra.
Teraz tylko dobrze przeliczyć ilości, żeby nie przedobrzyć i nie zrobić zbyt słabej nalewki.

A jakie zawartości % w nalewkach preferujecie ?
Podobno nalewka powinna mieć ~30%, ale jak osobiście wolę mocniejsze (co najmniej 40%).
Odpowiedz
#6
To zależy z czego jest nalewka :). Każdy lubi inną moc.
Odpowiedz
#7
Racja - o gustach się nie dyskutuje przeciez :)


A dodawaliście do nastawu z pigwowca suszonych owoców pigwowca ? Mnie podkusiło i wrzuciłem z 2 garście. Jak na razie to czuć w aromacie ten susz.
Ciekawe czy będzie wyczuwalne w smaku.

PS. dzięki za podpowiedzi odnośnie filtrowania
Odpowiedz
#8
1. Filtrowanie - stosuję sporadycznie, grawitacja i czas robią swoje. Ściagam rurką klarowną nalewkę znad osadu, osad filtruję przez watę utkaną w lejku.
2. Co do mocy nalewki - nalewka jest najlepsza, gdy nam smakuje. Znam człowieka, co lubi 60%, a znam co wolą 30%
3. Dodawanie miodu do nalewu - czym mozniejsza nalewka, tym gorzej miód (cukier) się rozpuszcza. Można dodać płynny miód i mieszać często, można rozpuścic miód w wodzie sporządzając syrop (gdy nalewka jest moca - to sposób na obnizenie mocy), możma miód rozpuścić w niewielkiej ilości nalewu.
Odpowiedz
#9
Jako, że jest to mój pierwszy post, witam Wszystkich serdecznie :)

1. Filtrowanie - od lat stosuję sposób Fridy (grawitacja), a osad filtruję przez filtry do kawy (niewybielane) o dużej przepuszczalności lub filtruję przez pieluchę tetrową (jedna warstwa)i wypijam w zaufanym gronie nalewkowiczów jako trunek nieco gorszej jakości ;)
2. Słodzenie miodem - do tego, co napisała Frida, mogę dodać, że znacznie trudniej jest uzyskać klarowność niż przy stosowaniu cukru, dlatego grawitacyjne oddzielenie osadu trwa o wiele dłużej. Jeśli słodzę miodem, nie stosuję filtracji mechanicznej z wyjątkiem jednej warstwy pieluchy tetrowej. Często nie udaje mi się uzyskać pełnej klarowności, ale za to jaki smak...
Odpowiedz
#10
Nie stosuje filtrów do kawy - smak mają ohydny :placze:- bibuła filtracyjna jakościowa miękka bez tych wad a i przesączanie szybsze niż w filtrach do kawy. Od początku, jako typowy przekora, stosuje metodę "najpierw cukier lub miód". Nie zauważyłem aby w moich nalewkach był osad ( poza tymi, które traktuję drożdżami ) oraz jednym przypadkiem opisanym jako "zemsta teściowej" - raczej niepijalna :nie_powiem: nalewka brzoskwniowa z morelą i esencją czterech korzeni. Metoda Fridy godna szacunku ale...ilość determinuje wielkość zapasu a więc i możliwość czekania - na razie nie udało mi się przekroczyć 5 litrów parujących z szybkością litr na miesiąc... wyjaśnię od razu, że rodziny ani charakteru nie zmienię! :chytry:
 Jeżeli twierdzisz że zrobienie czegoś jest niemożliwe, nie przeszkadzaj osobie która to właśnie robi !
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne lub powoduje tycie.



Odpowiedz
#11
Ze względu na wrodzone lenistwo stawiam na grawitację.
Do tej pory się nie zawiodłem. A że pamięć mam dobrą ale krótką, to jak po trzech latach mi się o czymś przypomni, to zwykle jest klarowne :)

Miodu nie podgrzewałem nigdy - tylko, jak radzą drajla i Frida - mieszać i już. Mam nawet podejrzenie, że miód po podgrzaniu może mieć tendencję do "paskudzenia" większą, niż surowy. Co najwyżej *ciepłym* nalewem bym go rozprowadzał.
Tylko spokój nas może uratować :)
Odpowiedz
#12
Zdecydowanie miód się rozpuści przy codziennym mieszaniu. Odstawisz na miesiąc nic nie ruszając, a osad spokojnie sobie opadnie. Zlewasz z nad osadu, a sam osad filtrujesz na gazie, płótnie i płatkach kosmetycznych. Wszystko łączysz i gotowe.



Skocz do: