Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Reanimacja wyschniętych korków.
#1
Mam taką sytuację, że kupiłem chyba rok temu 200 szt korków litych za grosze ( bodajże to było koło 20 zł z wysyłką ) - niestety ( co było do przewidzenia ) naciąłem się. Owszem korki był lite ale niestety okazało się, że ich powierzchnia była kolmatowana - co szczerze mówiąc nie było by taką tragedią jak to, że były zbytnio wysuszone. Były tak wysuszone, że podczas korkowania rozwarstwiały się, kruszyły i pękały. Pierwszy pomysł to było namoczenie w wodzie... co kiepsko wychodziło - nie wiadomo czemu bydlaki tylko sobie pływały :diabelek:, gotowanie ich dawało jeszcze gorsze efekty - z zewnątrz za miękkie a w środku cały czas suche. I w lipcu wpadłem na prosty sposób, korki wrzuciłem do słoika wlałem na dno trochę wody, mocno zakręciłem i wystawiłem na słońce. Korki odzyskały elastyczność a po przecięciu również w środku nie były suche jak poprzednio. Mam jeszcze kilka butelek z tych korkowanych w lipcu i jest ok. Nic nie cieknie.
Przypomniało mi się o tym sposobie bo dziś właśnie korkowałem tak parowanymi (słoik stał na grzejniku) korkami.
Nie wiem jaka jest "wartość" takich reanimowanych korków. Na razie korkuje nimi wina do "szybkiego" spożycia.
Może się komuś przyda jakby miał suche korki.
Odpowiedz
#2
Miałem podobną sytuację.. nie wiedziałem co zrobić...
ale troche inaczej bo zamoczyłem korki w roztworze ze spirutyusu..
Z persperktywy czasu.. To korki nasiąknięte (ale alkocholem) powinny bardziej się wysuszyć .. ale wytrzymały.. ale po pół roku winka poszły do konsumpcji bo się bałem..
(Z tym, że zamoczyłem je w roztworze bowiem obawiałem się różnych zarazków... To dlatego, bo były wysuszone, ale nie trzymane w odpowieni-teoretycznie sposób.. tzn rzucone w kąt i zakurzne :diabelek: )
Odpowiedz
#3
można wsadzić do gliceryny, a przed korkowaniem osuszyć na papierze.



Skocz do: