Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Recenzja ze ślepej degustacji Pinotów nuarów
#1
Czołem
W sobotę satelity krążące wokół Łódzkiego Klubu Winiarzy zebrały się przy akcji pod nazwą degustacja w ciemno Pinotów Noir. Relację można przeczytać np. na Facebooku wyszukawszy Łódzki Klub Winiarzy lub na stronie ŁKW.
Wyniki zaskakujące, dowodzące, że cena cudów nie czyni. A wręcz odwrotnie. Pewnie dana winnica płaci zarąbisty podatek gruntowy, który następnie skrzętnie przenosi na każdą wyprodukowaną flaszkę. Celowo używam tego określenia, w przeciwieństwie do "stworzoną". Po zakończonej degustacji zdjąłem z półki kilka moich dzieciów. Po pierwszym łyku rozległy się szmery - "o, nareszcie mamy wino".
Życzę owocnego czytania i rozbudowanej umiejętności wyciągnięcia właściwych wniosków.
:drink:
Odpowiedz
#2
Tak degustacja w ciemno pinotów z różnych stron i w różnych cenach była bardzo ciekawa.Potwierdziła opinie że ceny zwłaszcza tych drogich win są nieprzystające do zawartości.
Faktycznie degustację wygrał Generał wystawiając swoje perły które pinotom zagrały na nosie ;)

https://www.facebook.com/groups/96770098...?pnref=lhc

http://www.klubwiniarzy.pl/forum/viewtop...f=51&t=613

pozdrawiam
Odpowiedz
#3
Kurcze, niedobrze Panowie. PN jest szczepem strefy chłodnej - a Wy, poza Nowozelandzkim, użyliście raczej Pinotów z bardzo ciepłych regionów. Dlaczego nic z Burgundii?
Odpowiedz
#4
Mieliśmy świadomość że pinot z Burgundii powinien być.
Ale mieliśmy przygotowane wcześniej sporo butelek z innych krajów.Tutaj zbyt mocno było prezentowane Chile.
Na Francję jesteśmy trochę obrażeni za marną jakość przesyłanych do Polski win, stąd ten bojkot ;)
Mam nadzieję że takie degustacje będziemy kontynuować i wtedy w zależności od tematyki, dobór będzie lepiej przygotowany ;)
pozdrawiam

Ps. W degustowanych pinotach generalnie był za wysoki poziom alkoholu na poziomie 14%.Tylko dwa wina deklarowały 13,5%.
W większości ten alkohol raził i nie pasował do ,,zwiewnego" Pinot Noira ;)
Odpowiedz
#5
(27-05-2015, 18:39)daderma napisał(a): W degustowanych pinotach generalnie był za wysoki poziom alkoholu...
No bo właśnie miał za ciepło, rosnąc. To poważny problem w miejscach, gdzie robi się cieplej, a tradycyjnie uprawia winorośl: w dojrzałości fizjologicznej potencjalny alkohol bywa makabryczny. W Kalifornii 17-18% też się zdarza. Zaczęli cudować z odwrócona osmozą i innymi sztuczkami, bo picie wytrawnego Caberneta z alkoholem 18% miłe być nie musi.
W Waszej degustacji geograficznie (poza NZ) celowaliście raczej w CS, Merlot, Carmenere, Grenache, Tempranillo, Syrah, niż w PN. Słabo wypadłyby też w degustacji Sauvignon Blanc, Traminery, czy Rieslingi z tych lokalizacji (poza NZ, rzecz jasna).


PS. Aha - nie, żebym deprecjonował wyniki Waszej degustacji. Wyjaśniam, skąd mogą wynikać dość słabe wyniki. Czy któryś z tych starszych PN już śmierdział obórką i stajnią? Niektórzy tego nie znoszą.
Fajnie wypada porównanie win z miejsc 3 i 7 i ich cen :)
Odpowiedz
#6
Maciej - masz dużo racji co do tego, że miały za ciepło, w związku z tym był zbyt wysoki poziom alkoholu.Tym niemniej jak wiemy w miejscach gdzie jest za ciepło, grona są zbierane przed osiągnięciem tej fizjologicznej dojrzałości, tylko wtedy trzeba zaakceptować wyższą kwasowość.Niewątpliwie dla określonych odmian winogron jest coś takiego jak optymalny klimat danego regionu i związane z nim parametry, co powoduje że uzyskane z nich wina są lepsze lub gorsze.
Naszą degustacja miała dać odpowiedź jaka jest korelacja między ceną , a zawartością kieliszka.W dużej mierze ta odpowiedź padła.Mamy świadomość że żadnej degustacji, ani naszej, ani prawdopodobnie żadnej innej, nie można odbierać bezkrytycznie.Do tej degustacji użyliśmy (imho) dobrych pinotów.
Sam jestem ciekaw jakie byłyby wyniki gdybyśmy oceniali je ponownie po np. dwóch godzinach przerwy.Zrobimy tak następnym razem.
Ale powiem Wam że jesteśmy na dedustacji win australijskich i nowozelandzkich w Łodzi w Klubie Wino.Oceniamy pinota Peninsula z Paringa Estate (99 zł) jako najlepsze wino degustacji.
Potem to wino ląduje za pogardzaną Cimarosą z Lidla i P.N. Slavyantsi ale przed P.N. Estate za 279 zł
Na degustacji następuje weryfikacja, czy całkiem obiektywna?
Na pewno nie.
Wina po degustacji trafiły do mnie.Dałem żonie do spróbowania dwa P.N. australijskie i nowozelandzkiego.Nie znała cen, nie wiedziała skąd są, najbardziej podobał się jej Paringa Estate za 279 zł.
Degustacje w ciemno , k. mam nadzieję będziemy kontynuować mają pogłębić naszą znajomość szczepów,regionów i wyławiać wina niekoniecznie najdroższe i najbardziej sławne tylko te k. nam najbardziej smakują. ;)
W końcu o to wszystkim chodzi.

Maciej - uważam że wyniki nie były słabe.Jeśli na osiem win trzy otrzymują medalową ilość pn. to jest nawet dobrze.My nigdy na żadnym konkursie nie szastaliśmy medalami.
Żadne z tych win nie miało żadnych posmaków za k. są odpowiedzialne brettanomyces
Na jednej z degustacji w Klubie Wino, był prezentowany P.N. węgierski ,bodajże od Gala Tibora . On to dopiero śmierdział :(

pozdrawiam
Odpowiedz
#7
Niestety problem polega na tym, że w naszym kochanym kraju i nie tylko w sklepach wino jest źle przechowywane.
Piłem tego PN TG przywiezionego z Węgier i wiem co piszę.
Odpowiedz
#8
Ja stajenkę w PN uwielbiam. Nie tylko w PN, zresztą. Stare Rioja też tak potrafią śmierdzieć. Tylko to zazwyczaj stare wina, a żywe stare wina kosztują najczęściej za dużo.
A z tymi zbiorami przed dojrzałością fizjologiczną to niezupełnie tak, jak piszesz. W przypadku odmian białych - owszem - skutkuje to wyższą i bardziej agresywną (więcej kwasu jabłkowego, mniej winowego) kwasowością i "zielonymi" aromatami. Ale w przypadku odmian ciemnych zbiór przed dojrzałością fizjologiczną jest dopuszczalny, jeśli planujemy wino musujące, lub różowe - krótko mówiąc, kiedy nie fermentujemy w miazdze, w celu wydobycia tanin. Zielone, niedojrzałe taniny to duża wada, eliminująca wino czerwone z mojego jadłospisu. I to wada nie do poprawienia. Dlatego czerwone wiszą do pełnej dojrzałości. I dają wina z masakrycznym alkoholem.
Odpowiedz
#9
Odbiór pozytywny lub nie, posmaków i aromatów ,,rustykalnych" czyli obórka,stajenka czy podwórko, faktycznie jest jak wiadomo sprawą gustu.
Gruzińskie wina (z tego co wiem) nawet się tym szczycą.
Pinot Noir T.G. k. podałem jako przykład, potrafił wywoływać entuzjazm na Winicjatywie, choć niektórzy przyznawali że ,,to wino jest trudne "
Mnie tego typu klimaty nie przeszkadzają ale tylko do określonego poziomu intensywności.Po przekroczeniu pewnego progu przestaje być zabawnie ;)

Co do wcześniejszych zbiorów (przed osiągnięciem dojrzałości fizjologicznej) to nie wiedziałem że dotyczy to tylko winogron białych bądź musujących.
Rozumiem że w regionach o zbyt ciepłym klimacie, w celu ograniczenia zawartości cukru w gronach stosuje się ocienianie.
Czy w takich sytuacjach nie ma pokus, aby zwiększyć wydajność z ha, co powinno przełożyć się na mniejszą zawartość cukru w gronach, ewentualnie sztuczne nawadnianie co skutkuje właściwie tym samym.Nie wiem -być może w Kalifornii k. wywołałeś, jest to zabronione, ale co się dzieje w Ameryce Pd. to chyba do końca nie wie nikt.
Piszesz że w przypadku odmian ciemnych które fermentujemy w miazdze grona muszą osiągnąć dojrzałość fizjologiczną ,bo grożą zielone aromaty, a i pewnie tzw.,,zielone taniny" Czy krótki okres fermentacji w miazdze (kilkudniowy), gron które nie osiągnęły dojrzałości fizjologicznej ,nie zabezpieczyłby przed nadmierną ekstrakcją ,,zielonych aromatów" nawet jakby miało się to skończyć słabszym wybarwieniem uzyskanego wina ?
pozdrawiam
Odpowiedz
#10
"Zielone" aromaty mogą się podobać - gorzej z zielonymi taninami. Zwiększenie wydajności, podlewanie, zacienianie itd. to, niestety, nie rozwiązanie - pewnie opóźni dojrzewanie, ale pozbawi wina ekstraktu. To problem, który całkiem dobrego rozwiązania nie ma (pisałem o próbach odwróconej osmozy - usuwania części alkoholu z gotowego wina), poza przesuwaniem upraw na północ i rewizją doboru uprawianych odmian. Nie wykluczam, że taki PN, na przykład, Riesling, czy Chardonnay już wkrótce będą odmianami niemieckimi, czeskimi, polskimi, węgierskimi, a np. Shiraz, Grenache, Tempranillo - typowymi dla Francji, czy Włoch. Tylko co z Hiszpanią, Australią, czy południem Włoch? Pozostaną im jedynie banany i ananasy?
Odpowiedz
#11
(29-05-2015, 11:03)Maciej napisał(a): " Nie wykluczam, że taki PN, na przykład, Riesling, czy Chardonnay już wkrótce będą odmianami niemieckimi, czeskimi, polskimi, węgierskimi, a np. Shiraz, Grenache, Tempranillo - typowymi dla Francji, czy Włoch. Tylko co z Hiszpanią, Australią, czy południem Włoch? Pozostaną im jedynie banany i ananasy?

Jako że na klimat nasz wpływ jest nieduży, to w ramach solidarności europejskiej pozostaje nam trzymać za wymienione przez Ciebie regiony kciuki ;)

pozdrawiam

Darek

ps. Wygląda na to że następnym tematem degustacji będzie Carmenere.Jeśli masz jakieś wrażenia czy przemyślenia o winach z tego szczepu, to byłbym wdzięczny za Twoją opinię czy też zdanie innych czytelników forum :)
Odpowiedz
#12
Carmenere to bliźniak Merlot - do tego stopnia, że dopiero badania genetyczne pozwoliły stwierdzić, że na wielu chilijskich winnicach rośnie jedno z drugim do kupy... Może warto temat przewodni rozszerzyć o Merlot? Wybór wśród Carmenere ograniczy się właściwie do Chile.
A tak w ogóle: świetny pomysł z tymi degustacjami tematycznymi.



Skocz do: