Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rolna (domowa, mała) produkcja wina owocowego na sprzedaż
#26
pawelklos-Tak, tak w kraju panuje kolesiostwo. I gdzie tu szukać sprawiedliwości?. U pana Boga. Nie , nie emaila to ja już nie będę pisal. To absurd. To nie w moim wieku. :nie:
Ja chcę spokojnie żyć, a wiem co się dzieje na handlach. Bylo, jest i,tak dalej będzie.
I co ty na to?.;)

Gienek
Odpowiedz
#27
Dlatego są na szczęście pasje, w których człowiek zapomina o trudach dnia codziennego. My musimy pogibnąć by coś się zmieniło :D, może nasze wnuki będą miały lepiej, wtedy bez obaw i z uśmiechem napijemy się różnych trunków w gospodarstwach agroturystycznych i nie trzeba będzie zabierać dodatkowego tonażu :) , ale to już nie na temat tego wątku.
Odpowiedz
#28
pawelkos;--Witam.

He, he wy na pewno nic nie zmienicie. Wy się cieszcie, że macie pracę.Straż miejska to czysta fucha. Kiedyś nie bylo, a ludziom się lżej żylo. A w tej chwili co jest?. Kto jest ważniejszy straż miejska czy policja- czy pracujecie na równo.

Dzisiaj nie ważne czy rasa, czy masa się bije. dzisiaj kasa odgrywa rolę.:lol:

Pracuj i, módl się garb ci nie urośnie w waszej branży.

Pozdrawiam G-k
Odpowiedz
#29
Panowie, nie zajmujemy się tutaj strażą miejską.

Wieści z frontu są takie, że podpytałem co i jak w wydziale architektury i budownictwa w swoim starostwie powiatowym. Dostałem informację, że ów wydział będzie ode mnie chciał projektu lokalu w którym mam zamiar robić wino i inne przetwory owocowo-miodowe. Pierwszy w guglach architekt z Wołowa ocenił koszt takiego projektu na 15-20 tysięcy.

Albo się nie zrozumiałem z gościem ze starostwa albo z architektem. W innym wypadku to jakaś kpina, sam mogę ten budynek przystosować do wymogów, niech będzie, że nawet restrykcyjnych. Nie rozumiem po co tutaj plan wykonany przez architekta.
Odpowiedz
#30
Przecież, oni chcą żyć na poziomie- architekci .W naszym kraju cię zniszczą, szkoda twojej pracy. Będziesz mial więcej strat niż zysku. Oni tylko paragrafy, paragrafy.
Nie daj się - twardo z nimi walcz. :nie:

Będą twoje marne szanse z otwarciem monopolu winnego.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#31
Zawsze wiedziałem, że trzeba wynieść się na wioske i kosić kasę...
Ale tak na poważnie to 15-20 tys to nie jest wygórowana cena jeśli zawiera projekt Architektoniczno - budowlany z uzgodnieniami do pozwolenia na budowę.
Musisz mieć świadomość, że taki projekt zawiera branże architektoniczną, konstrukcyjną i instalacyjną: sanitarną i elektryczną. Z UZGODNIENIAMI.
Przed moim wyjazdem z polski uzgodnienia kosztowały po około 200 - 300 złotych każde: sanepid, p-poż, bhp.
Dodatkowo może być wymagany projekt techologiczny - rozmieszczenie urządzeń etc.
Nie bronię architekta ale też musi poświęcić dużo czasu jeśli nigdy wytwórni wina nie projektował.
Jeszcze raz powtórzę: nie bronię architekta ale go rozumiem. My polacy jesteśmy narodem ludzi znających się na wszystkim. Pamiętam, gdy przyjechałem do anglii i chwilę później byłem z wizytą na jakiejś budowie. Mimochodem zwróciłem uwagę, że ogrzewanie podłogowe jest niewłaściwie ułożone. Jeden gość od razu na mnie z gębą, że to nie moja branża to powinienem siedzieć cicho ale kierownik budowy stwierdził 'to polak to ty lepiej się upewnij czy on nie ma racji a najlepiej to zrób taka jak mówi'
Tacy jesteśmy. Jednak pewnych rzeczy nie przeskoczymy.
Odpowiedz
#32
edd;
A ile reszty, urządzenia do produkcji wina he, he to nie takie latwe.
Co najmniej 50,000 tysięcy wloży za nim otworzy warsztat winiarski. A reszta podatki będą duże żeby się nie zbogacil. Jak mu dobrze pójdzie to za 15 lat wydatki mu się zwrócą, a reszta co?. Przecież musi ludzi też zatrudnić. Nikt za darmo pracować nie będzie. :nie:
To tylko hipoteza.

Pozdrawiam

gynek
Odpowiedz
#33
Trzeba liczyć siły na zamiary.
Dla niektórych wydatek na domową produkcje jest znaczący.
Inni mierzą się na produkcje na sprzedaż.

Tak jest ze wszystkim. Na sobie możesz próbować co tylko ci się chce: domowe kremy, perfumy, sery, wina, piwa, kosmetyki i zioła.
Ale jak chcesz to sprzedawać to to już podlega ścisłej kontroli to chyba nie wymaga komentarzy.

Ja rozumiem, że my tutaj mowimy o scenariuszu 'Ja sam produkuje np 100l wina miesiecznie i sprzedaje na targu'
Ale po jakimś czasie biznes urośnie i co? 5 pracowników będzie srało ci w domu? i brało kąpiel? a śniadanie jadło w twojej kuchni?

Jakieś minimum trzeba ogarnąć. Dodatkowo jednak taka produkcja to jakieś odpady, wytłoki etc. A co jak zepsuje ci się 200l wina? wylejesz do rowu?

Jestem całym sercem kibicem tego przedsięwzięcia. Ja sam chciałem otworzyć polską knajpke z małym browarem ale początkowe koszta mnie odpychają. Nie stać mnie na takie ryzyko.
Odpowiedz
#34
Robie wina owocowe od 7 lat... ale tak naprawdę to do roku tak porządnie pod względem ilościowym (wcześniej moje wina nie potrafiły przetrwać pół roku). Jedna z zasad winiarza mówi aby produkować w roku więcej niż można wypić. Wino ma czas aby się klarować, wiec mogę butelkować i etykietować (skromnie bo nie robię obrazków albo czegoś tam, tylko mały kwadracik na szyjce : data, słodkość i owoc).

Zaczynam coś rozmyślać w stronę założenia swojej małej fabryczki, co prawda już mam taką skromną prawie 400L pojemności w szkle (nie liczę butelek mniejszych niż 5 l), jak na moje możliwości to mogła by być dużo większa.

I powiem wam szczerze ze już mam problemy gdzie to trzymać bo mieszkam w bloku, niedawno zrobiłem sobie w miarę porządne drzwi do piwnicy (drzwi z desek, dwa małe zawiasy i dwa porządne zawiasy, które są typowe do garażu sięgają mi poza drzwi, jeden do śruba a drugi do kłódka z Gerdy i jeszcze dwa zamki wewnętrzne) i zamierzam okleić ściany pianką tą którą sie kładzie pod panele (aby były mniejsza wahania temperatur). Ale i tak mogę mieć niemiłą wizyty złodziejaszków, z którą muszę sie liczyć. Niestety dla celów bezpieczeństwa nie chwale sie moim mały "barkiem".

Gdybym wygrał w totka to bym w ciemno zainwestował tą kasę w wytwórnie wina owocowego, piwa, nalewek i innych alkoholi - śmie twierdzić ze moje wina przewyższają pod względem jakościowym wina sklepowe. Jest teoria, ze jest prowadzona kampania antyalkoholowa ponieważ wielu sie dziwi jak wino kupione w sklepie może tak smakować.

Doszedłem do dobrego poziomu w robieniu wina bo większość wina, które robiłem mi nie smakowała a zrobiłem ze 10 rodzajów (wiśnia 40L, kiwi 250-350L, porzeczka 15l, malina 50L, banan 30L, cytryna 30L, żyto 50L, pomarańcz 20L, rodzynki 15L, ryż 10L ) ale znajomi otwierali oczy i zachwalali a mi ciągle coś nie pasowało.

Rynek podejrzewam, ze jest chłonny bo są badziewne alkohole w sklepach ale na razie pozostaje mi czekać aż wygram w totka, w którego nie gram.




Odpowiedz
#35
Smutne te nasze przepisy nikt takiej kasy nie zainwestuje jak mówicie w ciemno ale możliwe że była by jeszcze jedna opcja aby robić wszystko legalnie na wysokim poziomie i na prestiżowym sprzęcie nie inwestując milionów wygranych w totka"
Nie wiem czy coś takiego istniało by w produkcji wina ale np. w moim rejonie mamy coś takiego jak grupę producencka fajna nazwa u mnie ta grupa zajmuje się akurat sadownictwem na łącznej powierzchni mają 200ha sadu spółka składa się z 11 członków. Spółka powstała 9 lat temu wybudowali swoja przetwórnię soków podpisują różne kontrakty z marketami i dla nich kiedy są zrzeszeni w jedność biurokracja wszystkie wymagania nie stanowią większych problemów, ale dobra co ma spółka sadownicza do winiarstwa poza wspólnymi surowcami?
A no właśnie to że gdyby kilku, kilkunastu takich garażowych producentów jak to ktoś fajnie w tym wątku nazwał mających marzenia o legalnej sprzedaży wina własnej roboty przy małych barierach prawnych, kilka takich osób zjednoczyło się w coś fajnego w małą spółkę i razem produkowali swoje wina to już nie musieli by ładować całej kasy we własne mini winiarnie które zwracały im by się po "kilku stuleciach" a te kilka osób razem mogło by przeskoczyć nasze prawne bariery przy kosztach rozłożonych na ilość członków spółki.
Odpowiedz
#36
Zezwolenia, koncesje, projekty- co do cholery? Podobno komuna to przeszłość, mamy kapitalizm i wolny rynek. Dlaczego urzędasy ciągle chcą nas konsumentów ratować przed brudnymi restauracjami czy też sprzedażą mięsa na straganach? Powiadam, każdy ma swój rozum a i według znanej zasady, że to rynek powinien sam eliminować tych co produkują za drogo lub niechlujnie. Nie dajmy przyzwolenia na regulacje w nasze życie. Dlaczego produkcja i sprzedaż wina w ilościach przecież nie przemysłowych, napotyka takie przeszkody? Chciałbym móc uruchomić taką małą wytwórnię: mam kawałek ziemi, mieszkam na wsi, mam szczere chęci i zapał. Są kraje w których to by wystarczyło, dlaczego nie w Polsce?
Odpowiedz
#37
Jak kiedyś mówił Tadeusz Ross w odtwarzanej przez siebie postaci: "Polska to taka dziwna kraj..."
Odpowiedz
#38
Zamiast biadolić, że się nie da to może jednak warto powalczyć. Osobiście poznałem 3 osoby którym dane było się zarejestrować a ich winnice i piwnice wyglądają tak jak większość to sobie wyobraża: czysto, trochę płytek i zbiorniki. Sam zabieram się za to od lutego więc zdam relację z pierwszej ręki.
Pozdrawiam



Skocz do: