Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rozcieńczanie
#1
Na prośbę drajli zakładam temat, dlaczego lepiej rozcieńczać wrzątkiem i co więcej za tym się kryje.

Żadna filozofia, wrzątek szybciej łączy się z alkoholem-szybciej go "przegryza"*, a w przypadku proof'owania tj. dostosowywania mocy alkoholu już gotowego do potrzeb konsumpcyjnych, jest pewność, że jeśli jest to woda z ogórków, jałowcowe wytrawne, jakikolwiek inny produkt o dużej zawartości olejków, nie zmętnieje.

*Kiedy w miarę ostygnie lub mamy pewność, że się przegryzło-wykorzystując metodę łyżeczki-a mianowicie uderzamy nią o butelkę, w której przegryza się alkohol z wodą i słuchamy dźwięku. Dźwięk czysty, ładnie brzmiący oznacza, że się już ułożyło, dźwięk tępy i głuchy oznacza, że jeszcze nie.

Po tym sprawdzeniu, można śmiało włożyć dany trunek do zamrażalnika i po pół godzinie można już kosztować, ale warto odstawić na całą noc i rano sprawdzić smak oraz zwłaszcza moc.

Odradzam wkładanie do zamrażalnika wody z ogórków, anyżówek, etc, bo wtedy zmętnienie będzie natychmiastowe i narobi nam dużo kłopotu. Właśnie te produkty, po proof'owaniu najlepiej odstawić na 12 godzin, a one same się sklarują, zimno nie jest ich przyjacielem, dopiero przy konsumpcji:lol:

Proszę sprawdźcie, czy już nie było o tym mowy, żebym nie zakładał niepotrzebnego wątku.
Odpowiedz
#2
Jednakże czy rozcieńczanie wrzątkiem nie powoduje utraty procentów? Czy smak produktu finalnego jest w obu przypadkach taki sam (rozcieńczanie na zimno i na ciepło)?
Odpowiedz
#3
Czy wrzątek do % czy % do wrzątku?
Odpowiedz
#4
Odpowiadam emto: jak na razie nie stwierdziłem utraty, po obliczeniu ile % może mieć temat, po dolaniu wrzątku miał już ułożony i ostudzony albo równo, albo niewiele więcej.

Co zaś się tyczy smaku, po odczekaniu aż się temat ułoży, nie stwierdzałem jakiejś różnicy, czasem z braku wrzątku, zdarzało się użyć wody o temp. pokojowej, ale to były sporadyczne przypadki. Będąc przy tym, zwróciłem uwagę, że dodawanie alkoholatu do gorącego, świeżego syropu daje też lepsze efekty niż gdy syrop jest starszy, no i ochłodzony. To oczywiście w przypadku likierów. Dla przykładu syrop malinowy rozcieńczany alkoholatem w przypadku likieru z opactwa Faivre, mętnieje i jest mętny przez dzień-dwa, alkoholat piołunówki lwowskiej dodawany do wrzącego syropu, pozostaje klarowny po ostudzeniu (kwestia 10-15 minut).

Odpowiadam drajli: zawsze dawałem wrzątek do alkoholu, nie odwrotnie, w przypadku przemysłu, też tak się robi, oczywiście do tego są odpowiednie maszyny, które proof'ują np. 200 butelek na raz.
Odpowiedz
#5
Bogi a co z zasadą : zawsze mocniejszy % do słabszego%?
To co napisałeś znaczy, że w przypadku wrzątku i spirytusu jest odwrotnie, czyli woda do %?
Odpowiedz
#6
Tak zaobserwowałem, nie lałem nigdy spirytusu do wody, zawsze odwrotnie. Zasada dotyczy jednak gryzienia się na linii alkohol i syrop, wtedy właśnie mocniejszy do słabszego, jeśli ktoś ma inne zdanie i poparte doświadczeniem, chętnie przeczytam i być może zastosuję.
Odpowiedz
#7
Na pierwszy rzut oka uzasadnienie dla tego sposobu rozcieńczania czegoś w rodzaju wody z ogórków może być takie: przy dodawaniu wody zmniejsza się % i rozpuszczalność olejków (czy tego czegoś co powoduje mętnienie) - kiedy woda jest gorąca podnosi się temperatura całego roztworu (nawet kilka stopni pewnie wystarczy) i rozpuszczalność rośnie. Czyli w momencie rozcieńczania gorąca woda niweluje spadek rozpuszczalności spowodowany rozcieńczeniem i olejki pozostają w roztworze. Późniejsze powolne chłodzenie jakoś ten stan konserwuje:)
Odpowiedz
#8
Tak, musi niwelować, bo inaczej później rozcieńczana by już nie mętniała po dolaniu wody zimnej, albo dużo słabiej. Ciekawym eksperymentem jest zmieszanie czystego alkoholu o takiej samej mocy lub niższej z wodą z ogórków w proporcji jeden na jeden, alkohol rozpuszcza właśnie wtedy anetol-to coś, co powoduje mętnienie, i potem mamy trunek, który nie traci walorów smakowych aż tak bardzo na pierwszy rzut oka, a mętnieje o równo połowę.

Eksperyment, który przed chwilą opisałem to przykład typowego absinthe demi-fine, gdzie żeby koszty produkcji obniżyć, a zysk zwiększyć, rozcieńczano najtańszym alkoholem produkt finalny.
Odpowiedz
#9
Myślę, że warto o tej metodzie pamiętać. Kiedyś, rozcieńczając jak zwykle, "zmętniłem" robiony po raz pierwszy gin. Jakież to było bolesne:placze: Kogo czymś takim poczęstować? Choć smakowi to raczej nie zaszkodziło. Cóż, musiałem sam:eyes: Później już pilnowałem aby zbyt z % nie zjechać.
Przy najbliższej okazji sprawdzę:)
Odpowiedz
#10
Dziś w wątku o orzechówce Kasia i Tomek zadał/li pytanie o to czy do nalewu można dodać wodę z cukrem. Drajla odpisał, że (lepiej) zrobić syrop i dopiero do niego wmieszać nalew. Generalnie bardzo często w przepisach podaje się, żeby zrobić tak jak pisze Drajla.

CZEMU??

1. Czy jeżeli cukier rozpuścimy w zimnej wodzie i do tego wlejemy nalew (w ten sposób unikniemy zmętnienia), to będzie to dla nalewki gorsze niż wlanie nalewu na ciepły syrop cukrowy?
2. Czy, poza oczywistą kwestią prędkości rozpuszczenia cukru, forma użycia syropu jest w czymś lepsza od bezpośredniego dodania nierozpuszczonego cukru (bez wody)?
Odpowiedz
#11
(23-07-2010, 13:24)SERVATOR napisał(a): 1. Czy jeżeli cukier rozpuścimy w zimnej wodzie i do tego wlejemy nalew (w ten sposób unikniemy zmętnienia), to będzie to dla nalewki gorsze niż wlanie nalewu na ciepły syrop cukrowy?
:niewiem: do zimnego syropu nalewów owocowych nie wlewałem, choć nie mówię, że byłoby źle. Trzeba sprawdzić.

Przy ziołowych wystąpi problem trwałego zmętnienia spowodowanego olejkami.

(23-07-2010, 13:24)SERVATOR napisał(a): 2. Czy, poza oczywistą kwestią prędkości rozpuszczenia cukru, forma użycia syropu jest w czymś lepsza od bezpośredniego dodania nierozpuszczonego cukru (bez wody)?

Przy nalewkach owocowych (i owocowo-ziołowych) stosuję zawsze cukier jako dosładzacz i "odciągacz" płynu z owoców. Wbrew pozorom nawet mała ilość (np. 30-50 g cukru na np. 1-3 kilogramów owoców) potrafi na słoneczku "wydoić" 0,2 - 1 l płynu.

Do dosładzania najlepiej sprawdza się syrop pochodzący z wtórnego zasypania owoców cukrem.

Syrop wodno-cukrowy stosowałem sporadycznie do dosłodzenia nalewki owocowej jak najmniejszą ilością płynu (aby nie osłabiać) o możliwie największej ilości cukru (praktycznie syrop przesycony).



Może Drajla się wypowie, ale moim zdaniem proponował syrop ze względu na zalanie orzechów 95 spirytusem. Nalewka tak czy owak wymagałaby osłabienia, dlatego zamiast sypać cukier i dolewać wodę, uznał za rozsądniejsze wyjście dolać syrop by uniknąć dolewania czystej wody.

pzdr.
Andrzej
Odpowiedz
#12
Oczywiście chodziło mi o nalewki owocowe.

Co do rozrzedzenia..... w dalszym ciągu nie wiem czemu lać na syrop ciepły a nie "pokojowy"?

Przy laniu na ciepłe traci się % (niewiele ale zawsze)....
Jeżeli już nie chciałoby się zwyczajnie rozpuścić cukru w wodzie w temp. pokojowej (w sumie idzie to bardzo szybko) zawsze można byłoby odrobiną ciepłej wody rozpuścić cukier i do odpowiedniej proporcji dolać zwykłej wody.
Odpowiedz
#13
(23-07-2010, 13:51)SERVATOR napisał(a): w dalszym ciągu nie wiem czemu lać na syrop ciepły a nie "pokojowy"?

Przy laniu na ciepłe traci się % (niewiele ale zawsze)....
Jeżeli już nie chciałoby się zwyczajnie rozpuścić cukru w wodzie w temp. pokojowej (w sumie idzie to bardzo szybko) zawsze można byłoby odrobiną ciepłej wody rozpuścić cukier i do odpowiedniej proporcji dolać zwykłej wody.

Wydaje mi się, że masz rację i ciepłota syropu nie powinna w tym przypadku mieć znaczenia.

Niby reakcje chemiczne zachodzą szybciej w wyższej temperaturze, ale rozpuszczanie cukru to chyba raczej fizyka ...
Zresztą, "lejek jestem", co ja tam wiem :glupek:
Ale może ktoś inny będzie w stanie uzasadnić, że różnica jednak jest :niewiem:

A.

Odpowiedz
#14
(23-07-2010, 13:40)Andy05 napisał(a): .. ale moim zdaniem proponował syrop ze względu na zalanie orzechów 95 spirytusem.

Dokładnie tak jak Andrzej już napisał.

Odpowiedz
#15
(23-07-2010, 14:21)drajla napisał(a):
(23-07-2010, 13:40)Andy05 napisał(a): .. ale moim zdaniem proponował syrop ze względu na zalanie orzechów 95 spirytusem.

Dokładnie tak jak Andrzej już napisał.
ale dlaczego ciepłym?
Odpowiedz
#16
Moim zdaniem powody są minimum 2:
1-łatwość łączenia się ciepłego ( nie gorącego ) syropu z nalewem w którym są rozmaite enzymy, olejki, witaminy itp.
2- woda- tak mi się wydaje, że chodzi o to, aby woda była przegotowana.

Straty % są ale coś za coś. Przy filtrowaniu są pewnie większe.



Odpowiedz
#17
Drajla:
1. Dlaczego lepiej się łączą?? Jest na to jakieś uzasadnienie?
2. A po co mi przegotowana jak mogę nalać dobrej źródlanej?
Odpowiedz
#18
1-Chodzi Tobie o chemiczne reakcje?
2- Ja używam zawsze wody przegotowanej. Boję się, że surowa woda spowoduje trwałe zmętnienie nalewki. A źródlanej i destylowanej nigdy nie używałem, więc nie powiem czy może być czy nie.
Odpowiedz
#19
Część z waszych obaw może rozwiać temat, który był już na forum: Rozcieńczanie

Pozdrawiam
Maciej
Odpowiedz
#20
@SERVATOR,
to już chyba musiałbyś przeanalizować mechanikę płynów, entropię, entalpię itp. :chytry:

Andrzej

edit: jeno czy tylko szybciej, czy tez lepiej? Oto jest pytanie :lol: !

Odpowiedz
#21
Witam

Mam małe pytanko.

Sprzątałem dzisiaj i znalazlem słoik z opisem "syrop cukrowy ze sliwki". Najprawdopodobniej z 2010 roku. Czy taki syrop można jeszcze wykorzystac do dosłodzenia jakiejs nalewki? Czy takie syropy się psują?
Odpowiedz
#22
Jeśli jesteś pewien, że to syrop z śliwki to spokojnie możesz wykorzystać tak jak piszesz. Byle dobrze się skomponowało z nalewką, np. nie widzę tego z cytrynówką. Szkoda zmarnować...



Skocz do: