Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Smaki dzieciństwa
#1
Podobno smaki kodują się w dzieciństwie, stąd często potem poszukiwania smaku babcinych specjałów.

Ja m.in pamiętam nieziemski smak naleśników babci i konfitur z wiśni ,ponadto żurek i chłodnik ,ale moja babcia urodziła się i dorosła na kresach.

Jakie smaki Wy wspominacie z dzieciństwa?
Odpowiedz
#2
Papierówki starkowane na szarlotkę i zasypane cukrem. Zawsze podjadałem.
I antonówki z sadu. I kasza manna ;p Zostało do dziś.
Odpowiedz
#3
Dużo jest tych smaków, najczęściej są to potrawy związane z kalendarzem, czyli albo święta, albo właśnie surowce były na ryneczku.
1. pierogi z jabłkami, polane gęstą śmietaną, posypane cukrem i cynamonem,
2. gęsia pipka (skóra z szyjki gęsiej) faszerowana i upieczona, najpyszniejszy był farsz, który zostawał i Mama wkładała na brytfannę obok gęsi,
3. kaczka pieczona z jabłkami, podawana z borówkami,
4. młode ziemniaki (miały miejscami lekko rożowy kolor) z koperkiem, chrupiącymi skwarkami z boczku i do tego prawdziwe zsiadłe mleko - dostarczała nam sąsiadka, która miała na wsi rodzinę z krową,
5. kotleciki z ikry śledziowej podawane na Wigilię - nigdzie poza rodziną mojej Mamy nie spotkałam się z tym daniem,
6. zupa - krem z suszonych śliwek,
7. zupa fasolowa na słodko-kwaśno z zacierkami,
8. prażuchy - kto zgadnie co to za danie, proste i pyszne,
9. ciasto drożdżowe z kruszonką, lekkie i puszyste, w życiu takiego nie zrobiłam,
10. kruche ciastka, które zawsze były w domu, przechowywane w słoju z przykrywką,
11. pasztet Mamy - zawsze taki sam w smaku, delikatny, kremowy w środku, a chrupiący z wierzchu,
12. karp w galarecie na Wigilię oraz różności w galarecie, nie tylko ryby.

Rozmarzyłam się, ale skończę na tuzinie, może innym razem jeszcze coś napiszę ....
Odpowiedz
#4
pozostając w temacie forum - miodówka dziadka serwowana na własnym paluchu :big:
Odpowiedz
#5
Mamy placki ziemniaczane i ojca baranina duszona w kapuście. To były kulinarne mistrzostwa świata jeszcze nie jadłem nic co choć trochę by sie zbliżyło pod względem smakowym do tych potraw.
Edit: A ktoś pamięta smak świeżej kromki chleba ( pieczonego bez żadnych konserwantów i innych ulepszaczy) polanego śmietaną i posypanego cukrem, czy tez kromki chleba z masłem i solą. To dopiero były przekąski, gdy jako dzieci bawiliśmy sie na naszym podwórku/ulicy :big: Choć to może nie poprawne politycznie ale na naszej ulicy/podwórku było super.

I ojcowe wino z malin leśnych - choć na dzikusach - było super.
Odpowiedz
#6
Biały twaróg wiejski z miodem prosto z plastra, kromka świeżego chleba prosto z wiejskiego pieca z kawałkiem słoniny specjalnie peklowanej i ćwiartką cebuli.
Pyzy na parze z sosem pieczeniowym,
świeży chleb z masłem i powidłami.
rosół z kury takiej, co to po podwórku biega
odsmażane na drugi dzień kopytka.
Odpowiedz
#7
Mam w pamięci trochę tych smaków, część udało się uratować i zachować receptury i technologię, część przepadła z ich nosicielami.

małe młode ziemniaczki z masełkiem i koperkiem, które postały w ciepełku na piecu kaflowym od obiadu do kolacji,
kaczka francuska z duchówki ,
czernina i rosół podawane na niedzielnych zjazdach rodzinnych,
letnia zupa jarzynowa mojej babci, z prawdziwą śmietaną, kalafiorem, zielonym groszkiem, marchewką i kalarepką,
śliwki suszone na piecu i przechowywane w torebkach po cukrze (zawsze były "okryształkowane"),
zupa - kwasek coś pomiędzy żurkiem, a białym barszczem (niestety przepis umarł :( )
czarne - czyli bułczanka z krwią i kawałkami gotowanej wątróbki i słoninki i ... cynamonem,
babciny makaron i kluski ........

Ech chyba się trochę "znostalgizowałem" ...
Odpowiedz
#8
Cytat:Wysłane przez Fester
zupa - kwasek coś pomiędzy żurkiem, a białym barszczem (niestety przepis umarł :( )
...

Może na kwasie z kiszonej kapusty? W wersji mojej mamy to jest zalewajka z pulpetami - Tą zupą-sosem polewa się "na rzadko" ziemniaki gotowane oddzielnie. Pycha.
Poza tym mam dośc dziwne skojarzenia - nie tyle smakowe, co zapachowe. Z wakacji u babci pamietam niesamowity zapach gotowanych kartofli - takich dla świń - wysypanych z parnika (takiego na drewno jeszcze) i posiekanych z pokrzywą. Normalnie biegłem zaraz do szopy z parnikiem pomagać babci żeby się przynajmniej nawąchać (no bo podjadać prosiakom było jakoś wstyd :) ).
- Pieczone w ognisku na Św. Rocha ziemniaki z "wodą cebulową" (to juz smak :big:)
- placek drożdżowy mojej wujenki z mlekiem prosto od krowy (wiem, wiem, że niektórzy mają odruch wymiotny)
-rydze z płyty (tylko rydze i sól)
- gruszki (chyba cytrynówki) z gruszy sadzonej przez dziadka - 2 chłopa obejmuje ją z trudem - trzeba było spieszyć się żeby zdążyc przed osami :)
:jezor: - już nie mogę
Odpowiedz
#9
Dzikie gruszki tzw ulęgałki małe i cierpkie ale sąsiedzi którzy pochodzili ze wschodu suszyli je i podwędzali,niezwykłe nigdy już takich nie jadłem

Placek drożdżowy ze śliwkami ,niby nic ale w tym który pamiętam zamiast cukru użyto syropu z buraków cukrowych przez co placek miał kolor miodu i niepowtarzalny smak

Kaczka z jabłkami tzn kaczka francuska a jabłka złote renety eeehh:jedzenie:
Odpowiedz
#10
chleb z masłem z truskawkami (pokrojone w plasterki), podobnie z jabłkiem albo z masłem posypany startą czekoladą.

Babcine placki z makiem (wigilijne)

Oczywiście babcine ruskie pierogi, makarony

baranina z ryżem-żadne mistrzostwo swiata, ale zostało w pamieci.

koniecznie makaron z sosem pomidorowym (sos w zasadzie cebulowo-pomidorowy), bardzo szybko z bratem staliśmy sie w tej kwestii samowystarczalni

oranżada, czyli kwas chlebowy, ale z dodatkiem aromatów smakowych

śmietanowiec, czyli pieczone oddzielnie placki i przekładane potem bita śmietaną, zostawione pod obciążeniem. Był tylko na święta podobnie jak czysty barszczyk tylko na wigilię

i babcina jajecznica, do tej pory wzbudzam sensację smażąc oddzielnie białko i dopiero jak się zetnie wrzucam żołtka. Koniecznie na masle i z rzuconą szczyptą mąki. Nie wiem po co ta mąka, ale Babcia zawsze tak robiła ...
Odpowiedz
#11
Cytat:Wysłane przez DarekRz

Może na kwasie z kiszonej kapusty? ....

Raczej nie, z tego co mi się mgliście przypomina, to gotowało się kawałek mięsa z kością (żeberka, chudy boczek) mogło być podwędzane, a później dolewało octu i całość robiła się mlecznobiała, do tego jakieś ziemniaczki, śmietana i ... kluski.
Było przepyszne.
Odpowiedz
#12
Cytat:Wysłane przez DarekRz
... (no bo podjadać prosiakom było jakoś wstyd ...
Ja tam podjadałem...
Odpowiedz
#13
Taaaaaaaa..... zapach świeżego mleka prosto od krowy, aromat kartofli z parnika i nieziemską woń wędzonych przez dziadka wielkanocnych szynek będę pamiętać do końca życia :)

A ze smaków to:
- cudowny wielkanocny biały barszcz
- fantastyczne ruskie pierogi polane skwareczkami (a jeszcze lepsze następnego dnia po odsmażeniu)
- ogórki małosolne z wielkiego słoja
- pierogi z truskawkami, wiśniami, jagodami....
- suchy mak wysypywany prosto do ust ze zbieranych z pola makówek
- strucla z makiem
- gotowane młode kartofelki posypane koperkiem podawane ze zsiadłym mlekiem od babcinej krowy
To doznania z rodzinnych stron mojej mamy.

- sałatka z pomidorów leciuteńko posypana cukrem i solą
- szagówki i kluski na parze
- szare kluski z duszoną kapustą (kiszoną)
- "ślepe ryby" ;)
- jedyny w swoim rodzaju drożdżowy placek z kruszonką - ze śliwkami, wiśniami, jabłkami, czy co tam babcia miała...
- gotowana zielona fasolka polana bułeczką
- kartoflanka
- knedle ze śliwkami
- mocno warzywny gulasz z kaszą mazurską (dzisiaj podejrzewam, że warzywa te miały maskować baranowatość albo kozowatość mięsa)
To z kolei smaki poznawane w stronach taty.

- naleśniki z twarogiem, polane czekoladą
- tort przekładany poziomkami (specjalnosć mamy)
- czarne jagody wyjadane łyżkami zimą z maleńkich słoiczków
- wędzony węgorz na imieninach u znajomych rodziców.......
To smaki poznane za sprawą mojej mamy.

....niestety, ślina zalewa mi klawiaturę, więc nie będę kontynuować....
Odpowiedz
#14
Co mnie podkusiło aby czytać ten wątek przed obiadem.

Ze smaków to pamiętam :

Baranina i brukiew
Czernina
Kwaśne mleko od babcinej krowy
Młode ziemniaczki, młoda kapusta gotowana ze smalcem i to kwaśne mleko :jezor:
Fasolka na słodko-kwaśno
Placek drożdżowy z owocami
Świąteczna zupa rybna

No i podczas żniw - kawa zbożowa

A z późniejszych czasów pomarańczowy ( żólty ) ser z darów kościelnych. Potrafiłem całymi dniami na śniadanie, obiad i kolację zajadać się tym specjałem. Ale do tego był świeżutki wiejski chlebek i ciężka praca przy żniwach.
Odpowiedz
#15
Mój dziadek hodował nutrie,nigdy nie zapomnę kiełbasy z nutrii wędzonej i suszonej tak że rozwijały się na niej białe grzybki i zapach kiszonej kapusty z dębowej beczki która stała u nas w sieni ,a jak mama powidła smażyła to w całym domu pachniało latem. Jeszcze pyry pieczone w ognisku ze zgrabionych łętów.
Odpowiedz
#16
Kruszon w drodze z lekcji wf na lekcję religii (5 klasa podstawówki) - niezapomniane przeżycie!
Odpowiedz
#17
W taki upał to tylko babciny podpiwek prosto z chłodnej piwnicy; czasem butelki wystrzeliwały, och, jak wspaniale się pienił...

Jak Babcia wracała z lasu to dostawaliśmy roztrzepańca jagodowego, ech!

A zimą marmoladka z kaliny - na przeziębienie, smak wspaniały a zapach ... trzeba polubić :diabelek:
Odpowiedz
#18
Pamiętam różne smaczne i mniej smaczne potrawy.
Do tych smacznych zaliczam:
- zalewajka z kiełbasą,
- zupa "NIC",
- makaron polany rozbełtanymi truskawkami ze śmietaną i cukrem,
- wątróbka z cebulką,
- śledzie ze śmietaną i jabłkiem do ziemniaków w mundurkach,
- surowe, zielone ogórki z miodem,
- ziemniaki z ogniska z masłem i solą,
- rydze na masełku,
- podpiwek, ....
Nie przepadałem za:
- lebioda obgotowywana i smażona (jak szpinak)
- móżdżek cielęcy z jajkiem,
- mleko z pianką prosto od krowy,
- tran z wieloryba :big:
Odpowiedz
#19
Boziu! (jak mawia Megana).. To był strzał w dziesiątkę. Posypało się specjałami na których wspomnienie nie będę mógł usnąć. Czytałem kiedyś, bodajże u Wańkowicza, że zapamiętuje się nawet zapachy dzieciństwa (był to tytuł tej publikacji). Ja pominę specjały mojej Babci ale w bardzo szczególny sposób zapamiętałem smak i zapach czekolady "Danusia" i cukierków grylażowych kupowanych w kantynie pułkowej ale jeszcze .....w latach 30-tych ! . Kawał czasu a smak pozostał jak żywy. Pozdrawiam
Tadeusz....:helo:
Odpowiedz
#20
Mammamiaaa... Ale wpadłem w temacior w ten deszczowy i nostalgiczny wieczór :polewam:
Oczywiście drożdżowe ciasto babci z kruszonką i owocami,
placki na zsiadłym mleku z piecowej blachy (najlepsze na ciepło)
podpiekane ciasto z domowego makaronu (ojj,dostało sie po łapach za podbieranie)
rosół z domowej kury na tymże makaronie z tłustymi okami i pietruszką
wigilijny ucierany mak z kluskami i kapusta z grochem
orzechy laskowe specjalnie zbierane przez wujka na wigilie (miały taki specyficzny smak)
pasztet z królika,śledzie solone z beczki,ogórki małosolne z wielgachnego słoja,kiszona kapusta z kamionki
"zakazane" zielone papierówki,przejrzały agrest (taki z włoskami) i czarna porzeczka i....
ciasta mojej mamy:murzynek,sernik i pleśniak....
Odpowiedz
#21
Nie zapomnę nigdy... tych jabłek...

Rosła staaara jabłoń, wysoka. o rwaniu nie było mowy trzeba było czekać aż spadną.
Dojrzewały bardzo wcześnie prawie jak papierówki ale były czerwone, kruche, arcysmaczne...
Kury też je bardzo lubiły i dziobały łakomie, więc trzeba było mieć refleks.
Szukałem takiej odmiany przez lata, straciłem nadzieję.
Odpowiedz
#22
Cytat:Wysłane przez Giaur
Nie zapomnę nigdy... tych jabłek...

Rosła staaara jabłoń, wysoka. o rwaniu nie było mowy trzeba było czekać aż spadną.
Dojrzewały bardzo wcześnie prawie jak papierówki ale były czerwone, kruche, arcysmaczne...
Kury też je bardzo lubiły i dziobały łakomie, więc trzeba było mieć refleks.
Szukałem takiej odmiany przez lata, straciłem nadzieję.

Może "Klosy" - właś.: Close ??

[Obrazek: jablonie_close.jpg]
Odpowiedz
#23
Cytat:Wysłane przez Maciek OiM
Cytat:Wysłane przez DarekRz
... (no bo podjadać prosiakom było jakoś wstyd ...
Ja tam podjadałem...

ja też - pycha ....

i jeszcze śledzie ze śmietaną, ale do smietany dodawało się przetarty mlecz, a śledzie zasolone przez rodziców stały w piwnicy w beczce kamionkowej, pamiętam - pół wanny śledzi do czyszczenia ...

a mnie móżdżek smakował, ale nie umiałabym go odtworzyć

l jeszcze kruszonka podkradana z drożdżówki- tak, zeby nie było widać ....

i prawdziwe pachnące malinówki (pomidory) posypane cukrem ...

plecionka - aleś trafił z tematem !

od razu uśmiech na twarzy i tak cieplej na serduszku ....
Odpowiedz
#24
Cytat:Wysłane przez kalinowa
A ktoś pamięta smak świeżej kromki chleba ( pieczonego bez żadnych konserwantów i innych ulepszaczy) polanego śmietaną i posypanego cukrem, czy tez kromki chleba z masłem i solą. To dopiero były przekąski, gdy jako dzieci bawiliśmy sie na naszym podwórku/ulicy :big: Choć to może nie poprawne politycznie ale na naszej ulicy/podwórku było super.

No jasne! A pamiętacie 'oranżadę w proszku' wyjadaną paluchami na sucho z torebki?

Moim ulubionym daniem obiadowym były 'kluski z truskawkami', czyli domowy makaron z papką truskawową-śmietanową. Szkoda, że moje dzieci tego nie lubią ...

No i jeszcze 'kiszka' z czarniny - czyli skórka z kaczej szyjki z przepysznym nadzieniem z wątróbki, zielonej pietruszki i przypraw - babcia zawsze dbała o to, by ją sprawiedliwie podzielić między wnuki (dla dorosłych nigdy nie starczało).

I pierogi ze świeżo nazbieranymi jagodami...
I młode ziemniaki z zsiadłym mlekiem ..

Ależ to były przysmaki..
Idę coś zjeść ....:diabelek:
Odpowiedz
#25
DarekRz

Doslownie wyjąłeś mi to z ust. Mam starą jabłoń "Klose". Wszystko się zgadza (z tym smakiem), ale moja jabloń jest niska można ja oberwać stojąc na ziemi, a owoce mają nieco inny kolor ,intensywniejsza czerwień. --Pozdr. :helo:
Odpowiedz



Skocz do: