Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Też tak macie?
#1
Od kiedy znajomi i przyjaciele dowiedzieli się,że w piwnicy mam przeszło 100 litrów wina,nagle okazało się,że mam więcej znajomych,niż na ''facebooku'':telefon::D
Też tak macie:chytry:
Odpowiedz
#2
Tak też tak mamy.
Jak kupuję spiryt na nalewki za 200 zeta to się mama i rodzinka puka w głowę ale jak nalew zaczyna naciągać i ładne aromaty się wydzielają to każdy chce spróbować.
Odpowiedz
#3
Ja mam większość wytrawnego, znajomi raczej nie przepadają ;)
Odpowiedz
#4
To raz wspomnij znajomym że można wytrawne wino nieco dosłodzić :D
Amator zaraz się znajdzie :D
Odpowiedz
#5
Mam w pracy starszego kolegę,któremu powiedziałem że robię wino z głogu.
Mówi,że smak głogowego pamięta z przed wielu lat i chciał,abym mu odlał dwumiesięcznego winka.Sam nie robi,bo mu się nie chce zbierać:D
Odpowiedz
#6
Judo75 ja jak zacząłem w pracy opowiadać o robieniu wina to okazało się że masa ludzi u mnie robi wina.
Nie spodziewałem się tego.
Z jednym kolesiem będziemy się wymieniać winami by próbować rożnych opcji i przepisów.
Co ciekawe robię z tym gościem już 5 lat a dopiero teraz dowiedzieliśmy się że obydwaj robimy wina.
Świat jest bardzo mały.
Odpowiedz
#7
Ja też pracuję z dużą grupą ludzi,i też kilku robi winka.Jeden z nich mnie wciągnął w ten interes,i ostatnio mi dał roczne aroniowe-ja mu dam na wiosnę jakieś swoje-to rozumiem.
Ale żeby rozrzucać na prawo i lewo komuś na ''krzywy ryj'' to na to się nie godzę:nie:
Za dużo roboty i zachodu.
Odpowiedz
#8
A ja mam odwrotnie, lubie czestowac swoimi trunkami znajomych. Uwazam to za bardzo satysfakcjonujące jesli okaze się ze smakuje nie tylko mi
Odpowiedz
#9
A jakże fajnie gdy ktoś chwali wykonany przez nas wyrób i obojętnie czy to ciasto, wino czy krewetki do wina.
Odpowiedz
#10
Ja rozumiem,że ''Pan Bóg kazał się dzielić'', i fajnie jest,jak osoby postronne mówią:ale dobre winko-ale bez przesady.W takim wypadku mało które winko u mnie doczeka choćby roku czasu:D
Chyba jedną czy drugą osobę poczęstuję gorzką czeremchą:lol:
Odpowiedz
#11
Ja tam nie gardzę ,poczęstuję sąsiadów, znajomych moimi wyrobami winnymi i, nalewkami też. Trzeba poczęstować nie być chamem.
Mnie też poczęstowali winem znajomi, nawet nie wiedziałem że i, on robi winko.
Masz pić swoje wyroby a trzeźwy chodzić i, to jest sztuka. :pijemy:

Pozdrawiam Gliwice.
Odpowiedz
#12
Pierwsze winko zrobiłem w 2012 w sumie jakieś 50L i tak do marca/kwietnia nie żałowałem znajomym rodzinie, później zobaczyłem że na półce zostało raptem kilka butelek i zacząłem bardzo oszczędzać wino, teraz z rocznika 2012 zostało raptem 3 buteleczki na półce i jedna niepełna butelka takiego odpadu zlewek w baniaczku do bezpośredniej konsumpcji i jeszcze 4L jabłkowego ze zbiorów 2012 ale nastawione już w 2013 jeszcze się klaruje to winko. W 2013 nastawiłem w sumie jakieś 130L żeby nie trzeba było znów przypiąć pasa, oczywiście nikt normalny nie będzie rozdawać wina komuś przypadkowo spotkanemu na ulicy :) Ale milo jest mieć spory zapas aby nie trzeba było się ograniczać i jeszcze żeby zostało na leżakowanie. Jaki z tego wniosek - róbmy więcej wina ile jesteśmy w stanie wypić rozdać w rok żeby jeszcze nam coś zostało. A może jest ktoś chętny na wymianę, co prawda mam tylko, a właściwie będę mieć rocznik 2013 jak się ładnie sklaruje ustabilizuje i ułoży ale chętnie bym się z kimś wymienił z tym że ja robię głównie wina półsłodkie i słodkie, półwytrawną będę mieć tylko aronię aby cukier nie zakłócał smaku tej fajnej goryczki.
Odpowiedz
#13
Fajnie, fajnie napisałeś. Rozdawać byle komu to nie można, ale ja mieszkam na wsi .
To jeden drugi sąsiad wie że robię no to trzeba go poczęstować winkiem. Z sąsiadami trzeba żyć w zgodzie. :lol:

Też robię wino z czarnej porzeczki 60 litrów. Malina z czarną porzeczką 40 litrów i, z jabłek 16 litrów. Do tego dochodzą nalewki różne około 30 litrów. ;)

Wina jeszcze bąbelki puszczają cicha fermentacja.
Mam 2 i, 3 letnie wina po parę butelek to już tak dla siebie.
Nalewki aby nabrały smaku do roku powinny postać.
Jak z sąsiadem nie wypijesz to roku nie przeżyjesz- taka prawda.:pijemy:

Pozdrawiam Gliwice
Odpowiedz
#14
Tez mieszkam na wsi i:
-Sąsiad po prawej obmurowany dookoła, raczej z nim kontaktu niema.
-Sąsiad po lewej bardzo "wesoły" od 30 lat wiecznie nawalony, ale to dobrze za pół litra jeszcze fermentującego wina załatwił kilka kilo owocu na gronowe :D
-Sąsiad z naprzeciwka z nim to by można było się napić ale nie było już dawno żadnej okazji, może teraz jak święta będą to się czego napijemy :)
Idę jeszcze coś odciągnąć, w planach na tą sobotę miałem odciągnąć wszystkie winka po kolei, udało się tylko połowę odciągnąć. Tak więc jeszcze mnie teraz w nocy robota czeka :/
Odpowiedz
#15
Wiem,że z sąsiadem czy rodziną wypić swój wyrób to rzecz święta,nawet mnie to cieszy:D
Ale jak co drugi ziomek w pracy,czy na osiedlu upomina się o dwu-trzy miesięczne wino na to wybacz...
Dla niektórych nawet jest to dziwne,że swoje wino próbuje dopiero po 6-8 miesiącach.Są tacy,co po tym okresie nastawiają już drugie wino w tej samej butli:lol:
Odpowiedz
#16
To po co się chwalisz że robisz winko. Robisz tyle o ile, na własne potrzeby i, już sprawa załatwiona.:lol:

Pozdr.. Gliwice



Skocz do: