Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Trunkotwory Karguleny
#26
Ale najechało, co to będzie się działo:D

Miód trójniak tarniniak 2011

kolor: jak lekko zbledziała nalewka tarninowa, czerwień z nutami oranżowymi, czysta i klarowna

aromat: czuję wspaniały miód, bardzo wysublimowany, nie za ciężki, tarnina na końcu, a w oddali jakieś migdały

smak: smakiem idzie w kierunku czwórniaka, tarnina wychodzi do przodu, troszkę za młody chyba jednak, jednakowoż cudne migdały powracają

Miód trójniak czeremszak 2011

kolor: wino wiśniowe, kolor rewelacyjny, wino wiśniowe (babciowe, ciociowe, wujkowe, itd)

aromat: tutaj znowu miodu nie czuć, za to nutka czeremchy bardzo delikatna

smak: głębszy, jeszcze troszkę nieułożony, ale jak na miód bardzo ciekawy, konotacje z winem marcepanowym bardzo bliskie. Ciekawa goryczka na finiszu

Pora artylerię cięższą wytoczyć:P

Likier z opactwa Faivre 2012

kolor: czerwień quinacridone, maliny musiały być :1miejsce:

aromat: oczywiście wrotycz, ale też gdzieniegdzie przeziera melisa, jak na parę miesięcy bardzo ułożone opactwo jeśli chodzi o aromat

smak: wrotycz na razie dominuje, dochodzi nuta piekąca z liści i jak mój faivremeter :jedzenie: ciut za dużo alkoholu

La Trappistine

Najpierw fanfary i brawa, i Order Orła Białego i w ogóle wszystkie odznaczenia, bo Twój trapista nad wyraz

a) klarowny

b) zielonkawy

kolor: zielonkawy klarowny złoty

aromat: cudowna melisa, cytrynowa rześka, wspaniały kwiat muszkatu i mały ogonek z genepi. Kardamon, tatarak i piołun gdzieś w tyle. Zapach czysty nieagresywny

smak: jeszcze gdzieś alkohol się plącze i zostaje długi finisz piołunowo-dzięglowy. Niemniej jednak ten smak wpisuje się między benedyktynkę, a chartreuse, więc droga jak najbardziej słuszna

Gruszkowa

kolor: blada, coś pod lekką śliwowicę

aromat: gruszkowy, ale taki jak z ciasta, bardziej kulinarny niż alkoholowy, czy to nie czasem jakaś fajna odmiana, bo to nie bergamotka, ani na stówę klapsa czy williams

smak: poezja, jest chyba jakiś dodatek ziołowy-korzenny (cynamon, gwoździk?), albo mi się coś po trapiście zatrapiło. Dla mnie bomba, dla reszty niestety nie bardzo

Lipówka na miodzie

kolor: kolor podobny do poprzedniej, ale bardziej żółciejszy

aromat: lipa, kwiaty prosto w nos, potem przechodzi w większe ukwiecenie, alkoholu brak

smak: wystarczy doprawić i wyjdzie ciekawy krupnik, bo zadatki ma, a miód bardzo gęsty i wyrazisty.

Com otrzymał, wielcem rad, zaś wino z kiwi, które już kiedyś oceniałem bardzo wysoko zostawiłem na deser.

Pomny tego, co kiedyś pisałem, ponawiam:

wino z kiwi 2010

kolor: tokaj furmint, piękne złoto

aromat: lekko kwaskowaty napitek z dużym odsetkiem miodowych nut zwany potocznie "tokajem"

smak: jest półsłodkie, zaczyna się tokajem, a kończy sherry amontillado-ach, ten orzechowy finisz. Wino naprawdę mające ogromny potencjał i wspaniały smak. Sama przyjemność i dobrze, że zostawiłem sobie na deser.

:1miejsce:
Odpowiedz
#27
Nieco odkopuję temat - warto jednak bo pięciopak Karguleny , który wylądował u mnie tuz po zlocie w Grabach to nie byle co.
Pięciopak składał się z :
Trójniaka głogowego z rokitnikiem 2011
Wina z mirabelek ( ałyczy ciemnej) 2012
Wina z rajskich jabłuszek 2012
Nalewki malinowej z chili
Nalewki dereniowej
Nalewki z żenichy kresowej

Ja jestem prosty chłop i nie będę się rozpisywał o smakach "na początku i "na końcu" i aromatach z końca nozdrzy - raczej o tym co mnie urzekło najbardziej:

Trójniak - juz za sam kolor właściwie powinien stawać na podium. Pachnie wyraźnie miodem i przy pierwszym łyku miód wypełnia kubki smakowe.
Potem jednak chwila zastanowienia - przecież to jest trójniak, powinien być słodki a trójniaczek Karguleny ...jest ale nie jest. Bo potem zaczyna działać głóg i rokitnik.
I tu własnie tkwi sekret odpowiedniego wyważenia smaków. Zwykły trójniak jest dla mnie pijalny w ograniczony zakresie , podobnie jak większość słodkich win. A trójniak Karguleny mozna pochłaniać w kazdej ilości - jedynym ograniczeniem jest kompatybilność organizmu z alkoholem ;)
Pycha.

Wino z rajskich jabłuszek - przyznam się, że piłem je po raz pierwszy. Spodziewałem się wina wytrawnego, a było półsłodkie. A ponieważ podałem je w trakcie podwieczorku zyskało same achy o ochy zgromadzonych gości. Krystalicznie czyste, jabłkowe o niespodziewanym , ciemnoróżowym kolorze, fajne orzeźwiające winko.

Wino z mirabelek ( ałyczy) - na zlocie piłem mirabelkę słodką Przema_P, teraz miałem okazję kosztować ściśle wytrawną Karguleny - i kurcze powiem, że oba mi cholernie smakowały. Nie do końca klarowna ( co jest kolejnym potwierdzeniem o trudnościach z klarowaniem wszelkich śliwek). Właśnie dopijam resztę - to wino zostawiłem sobie do indywidualnej degustacji. I się nie zawiodłem.

Nie jestem specem od nalewek i tak jak większość zwykłych szarych proszków, jestem co najwyżej określić, że dany trunek po prostu mi smakuje lub nie.
Najbardziej byłem ciekawy, (ale tez miałem największe związane z nią obawy ) nalewki malinowej z chili. Może dlatego, że niedawno ktoś ( chyba w ramach kawału) poczęstował mnie nalewką której składnikiem również była chili. I potem przez pół godziny miałem czkawkę, bo dopiero potem "sie przyznali", że nalewunia ta składała się wyłącznie z chili i spirytusu ;)

Okazało się jednak, że gdybym miał zestawiać podium to na pierwszym miejscu zdecydowanie wylądowałaby właśnie nalewka malinowa, potem dereniówka , na końcu żenicha kresowa. Ta ostatnia może zbyt mocna jak dla mnie. Wszystkie o pięknych kolorach i aromatycznych zapachach. Jednak to połączenie maliny i chili, zdecydowany, świeży zapach i kwaskowo słodki smak stawia malinówkę na pierwszym miejscu.

Gratuluję Pawle :)



Skocz do: