Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
WIOSNA... JESIEŃ - CHOROBY (co to za infekcja?)
#51
Macieju, posadziłem na wiosnę kilkanaście sadzonek Gołuboka.

Przeanalizowałem fotki od Tybcia i przeczytałem uważnie to co napisałeś o interwencji "już od wiosny". Mam pytanie; czy wizja tragedii jest mi również pisana jeśli nie zastosuję oprysku? Czy to jest pewne?

PS. Gdy w tym roku, zauważyłem pierwsze objawy to oczywiście zastosowałem oprysk, niestety nie wiele pomógł.
Odpowiedz
#52
Strasznie ciężko tego lata walczyć z chorobami. Jeszcze się trzymam, krzaki są ok, ale muszę kombinować ponieważ jest coraz chłodniej, wilgotniej i moje Vinifery coraz bardziej wrażliwe. Mam pytanie do Macieja dotyczące środka Amistar 250 sc. W jakim stężeniu opryskiwać, ponieważ na dołączonej ulotce nie ma stężeń dla winorośli. Jaki jest czas karencji. Czy można otrzymać także takie dane dla Rubigan 12 ec ? Byłbym bardzo wdzięczny.
Odpowiedz
#53
Michael76: wizja tragedii zawsze zagląda nam w oczy ;) Widziałem już kilkakrotnie winnice zjedzone przez mączniaki, bo właściciel miał pomysł na ekologiczną uprawę - bez oprysków, czy też ochronę wyciągami z czosnku, skrzypu, liści pomidorów itd. Nie wykluczam, że są odmiany i miejsca, gdzie takie coś wystarczy, jednak wiem z całą pewnością, że moich odmian i mojego miejsca to nie dotyczy.
Robię niewiele (3-4) opryski rocznie, ale głównie - jak już pisałem wcześniej - środkami układowymi.
Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie i mogę się oczywiście mylić. Jednak w tym roku, podobnie jak w zeszłym, do dziś winnica jest praktycznie zdrowa. Ślady mączniaka rzekomego są - na Pinot Gris (76 krzewów) i Traminerze (50 krzewów). Pinot Noir (50 krzewów), Cabernet Sauvignon (38 krzewów), Sauvignon Blanc (1 krzak), Malbec (1 krzak), Viognier (1 krzak), nie mówiąc o mieszańcach są zdrowiutkie. Na fotce poniżej przykład - Pinot Noir 02.09. (fot. Wesoły).

Korbol: nie mam przy sobie środków ochrony ani instrukcji. Wiele z nich nie jest zarejestrowanych dla winorośli jedynie w Polsce, stąd brak opisu w instrukcji. Ja stosuję te środki w stężeniach, które są zalecane dla podobnych roślin: porzeczek, agrestu itd. Okresy karencji dla środków układowych są długie! Nawet 40 dni. I to nie ze względu na szkodliwość dla ludzi - fungicydy zabijają po prostu drożdże.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#54
Maciej, czy środkami ochrony roślin należy pryskać teraz - przed zbiorem, po zbiorze, czy dopiero od wiosny?

Gdzie zaopatrujesz się chemię do oprysków? Niby w mieście mieszkam sporym a w sklepie ogrodniczym do którego zaglądam, o wielu rzeczach jeszcze nie słyszeli niestety...

... aż się boję fajeczkę wziąść do ust :fajka:

Pozdrawiam
Odpowiedz
#55
Cytat:Wysłane przez jerzy gdansk ...aż się boję fajeczkę wziąść do ust :fajka: Pozdrawiam
Ależ czemu? Już odpowiadam i też ide zapalić ;)
1. Miesiąc przed zbiorami nie robimy oprysków. Ja nie robię nawet środkami kontaktowymi, bo to w końcu substancje selektywnie zabijające grzyby - żal mi drożdży.
2. Po zbiorach, późną jesienią chyba nie mają sensu opryski środkami układowymi. Nie za bardzo zdążą zadziałać (tego się domyślam jedynie).
3. Standardowo stosuje się oprysk myjący 2% siarkolem wczesną wiosną, przed pękaniem pąków. W tym roku chyba zrobie dodatkowo jesienią - po opadnięciu liści.
4. Środki układowe, kontaktowe, nawozy dolistne z mikroelementami i wszystko, co mi przyjdzie do głowy kupuję w sieci Hortico. Nie wiem, czy mają sklepy na Pomorzu, czy jedynie na Dolnym Śląsku. Ale mają WSZYSTKO i to kilkakrotnie taniej, niż w sklepikach ogrodniczych. Kilogram Siarkolu, np. kosztuje coś około 16 zł. Musisz Jurek poszukać nie sklepu dla działkowców, a sklepu dla rolników.
Odpowiedz
#56
Dziękuję.

Znalazłem Hortico:
http://www.e-hortico.pl/go/_category/?id...%5E&page=1 .

Aparacik do pryskania mam... teraz tylko żeby w zielonego ludzika się nie zmienić :fajka: przywracając zieloność winorośli.
Odpowiedz
#57
Cytat:Wysłane przez jerzy gdansk ...teraz tylko żeby w zielonego ludzika się nie zmienić :fajka: przywracając zieloność winorośli.
A to akurat wcale nie żart. Ponieważ mam jednak kawałeczek tej winnicy, a czasem wiaterek musi zanieść mgłę oprysku na gębę, zawsze stosuję maskę z pochłaniaczami. I nie żal było mi kupić porządnej maski.
[Obrazek: secura-2000.jpg]
Odpowiedz
#58
Ja mam to samo (mniej więcej) co trybcio ale na dwóch krzakach.Może lepiej pozbyć ich się całkowicie, niż leczyć?Może to uchroni pozostałe?
Odpowiedz
#59
Cytat:Wysłane przez Jorgos Ja mam to samo (mniej więcej) co trybcio ale na dwóch krzakach. Może lepiej pozbyć ich się całkowicie, niż leczyć? Może to uchroni pozostałe?
Te dwa zarażone krzaki są tej samej odmiany, co pozostałe - zdrowe? Jeśli nie - to znaczy, że ta akurat odmiana jest podatna na mączniaka i ich usunięcie ma sens. Jeśli pozostałe są tej samej odmiany, to usuwanie dwóch zarażonych sensu nie ma; pozostałe są również chore, tyle, że nie widać jeszcze objawów. Trzeba leczyć, po opadnięciu - zgrabić i usunąć liście, a w przyszłości STOSOWAĆ OPRYSKI PROFILAKTYCZNE. Nie lubię pisać dużymi literami, ale muszę to podkreślić: profilaktyka to podstawa - znacznie łatwiej (i oczywiście korzystniej dla krzewu i owoców) zapobiegać chorobom, niż je leczyć.
Odpowiedz
#60
Cytat:Wysłane przez Maciej
1. Miesiąc przed zbiorami nie robimy oprysków. Ja nie robię nawet środkami kontaktowymi, bo to w końcu substancje selektywnie zabijające grzyby - żal mi drożdży.

Żal Ci drożdży obligatoryjnie czy masz zamiar zrobić wino na dzikich ?
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#61
Cytat:Wysłane przez TEQUILA Żal Ci drożdży obligatoryjnie czy masz zamiar zrobić wino na dzikich ?
Tequś, żal obligatoryjnie tych szlachetnych. Środki przeciw mączniakom to fungicydy, czyli grzybobójcy. Zbyt późny oprysk powoduje kłopoty z fermentacją, bo w końcu drożdże to też grzybki, jakby. Okresy karencji dla środków grzybobójczych są znacznie dłuższe dla owoców przeznaczonych na wino, niż do spożycia na surowo, z tego właśnie powodu.

PS. Chadza mi po głowie eksperyment z dzikimi: jak mi kiedyś Pinot Gris czy Traminer zbotrytyzuje i dojrzeje powyżej 30% cukru, podejmę pewnie próbę jakiegoś półsłodkiego wina typu TBA. Może zdążę przed emeryturą :lol:
Odpowiedz
#62
Trochę mnie niepokoi wygląg niektórych liści. Czy ktoś wie co to za cholera przylazła do mojej winnicy?

   
Odpowiedz
#63
Jak wyglądają liście, jakieś zdjęcie?
Odpowiedz
#64
jeszcze jedno


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#65


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#66
Na 90% herbicydy (Roundap, Mniszek, Starane czy inny Fernando) - pryskaleś jakies chwasty w poblizu? (znaczy w promieniu ok. 20-30 m od winogron) - lub pryskal sąsiad? Jesli z całą pewnoscia wykluczasz herbicydy to jest to Roncet - odpukać...:(
Odpowiedz
#67
Tak wyglądają pjedyńcze pędy w róznych częściach winnicy. Najczęściej na Ontario. Na jednym krzewie na kilkanaście zdrowych jest 1 - 4 w takim stanie.
Oprysków wykluczyć nie mogę.
Odpowiedz
#68
Czyb w zeszłym roku zdarzały sie takie liscie? I czy są na róznych odmianach, czy np. na wszystkich pochodzacych z jednej szkolki? I czy starsze liscie sa normalne a tylko najmłodsze, niedawno rozwini ete sa takie dziwne?

Jesli to herbicydy to należaloby zastosować oprysk stymulatorem Asahi. Jesli Roncet - szpadel i ognisko :(
Odpowiedz
#69
Po raz pierwszy to zauważyłem. Są to "stare" krzewy 6 letnie. Sam robiłem sadzonki z tego co miałem wcześniej, więc to nie ze szkółki. Na prawie 200 moich sadzonek, tylko kilka krzewów ma takie objawy i to nie na wszystkich latoroślach.
Szkoda by było tak od razu do ognia. Chociaż Noc Kupały blisko.;)
Odpowiedz
#70
Cytat:Wysłane przez AndrzejM
....i to nie na wszystkich latoroślach.

A na jakich? Czy jest jakas wspolna cecha tych latorosli? Np. tylko najwyzsze, lub tylko te po stronie zachodniej. Gdyby tak było byłoby to potwierdzenie działania herbicydów. Wówczas ASAHI. Bez tego stymulatora tez być moze nie bedzie biedy - zalezy jak bardzo roslinki oberwały i czym.
Jesli przypuszczasz, że sasiad mógł pryskać hwasty to pytanie jest takie - czy po sasiedzku jest coś co mogło byc przez sąsiada pryskane - trawnik, łąka, uprawa zbóż lub sad z ugorem.
Odpowiedz
#71
AndrzejuM, porównaj ze zdjęciami R.Piątka:
http://www.winorosl.pl/index.php?option=...ge&SubMenu=
Pozdrawiam, Nikodem
Odpowiedz
#72
To ja mam pytanie. Co w takim wypadku zrobić. Nie z winoroślą ale sąsiadem. Czy można wymagać od niego ostrożności. Czy możemy się domagać odszkodowania. Jak udowodnić, że to on spowodawał takie straty. Nie kłopoty kiedy stracimy jedną czy dwie sadzonki, ale jak np. 100, 300?

Paweł
Odpowiedz
#73
Herbicydy jak nic. Miałem to samo 2 lata temu, bo pryskałem świerzo kupiną działke roundup'em, a winnica rosła obok. Strachu raczej nie ma, bo krzaki się z czasem uodporniają i są mniej wrażliwe. No .. ale za pierwszym razem zawsze są straty. Nic nie pal !!! Zostaw, będzie dobrze. Krzak będzie rósł dalej, choć troszkę go to przychamuje.
Odpowiedz
#74
Po tych kilku tygodniach, widzę, że latorosle dalej rosną już nieźle. To znaczy kolejne liscie wygląd mają już całkiem nornalny. Wrecz idealnie wyglądają pasierby. Aż żal je wyłamywać. Jednak to były opryski u sąsiadów.
Odpowiedz
#75
Andrzeju, zrób sobie oprysk Asashi. Wzmocni to kondycję krzewów.
Odpowiedz



Skocz do: