Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
WIOSNA... JESIEŃ - OPRYSKI (środki, karencje)
#76
Witam
Oprysk zmywający siarkolem zrobić prze pierwszym cięciem wiosennym czy po?
Odpowiedz
#77
Jasne, że po. Jaki sens jest robić przed?
Odpowiedz
#78
Do siarkolu temperatura, o ile pamiętam, powinna być wyższa niż +10 stC. Piekielny smrodek siary musi być wyczuwalny :diabelek:

Ja pociąłem w około 90%
jak będzie 100% to będę dopieszczać :)
Odpowiedz
#79
Do oprysku myjącego też chyba istotne jest aby pąk wyszedł z łuski.
Odpowiedz
#80
Killis mi radził abym w pierwszym roku niczym nie pryskał. To jak z tym jest? ;)
Odpowiedz
#81
(22-05-2015, 06:22)bart78 napisał(a): Killis mi radził abym w pierwszym roku niczym nie pryskał. To jak z tym jest? ;)
Jeśli koniecznie chcesz pryskać to pryśnij jakimś dobrym nawozem dolistnym,
chyba że pojawią się jakieś choroby, wtedy nie ma różnicy czy pierwszy czy dziesiąty rok - trzeba zwalczać.
Odpowiedz
#82
Dziadek2 doradź jakim nawozem i ile tego prysnąć. Moje sadzonki tydzień temu były na tym etapie:

Solaris: https://plus.google.com/photos/105349021...4601589253

Regent: https://plus.google.com/photos/105349021...4601589253

I jeszcze jedno: Kiedy pryskać, można już czy poczekać aż pojawi się więcej liści?
Odpowiedz
#83
Ja czasem używam ekolistu, ale tak młodym sadzonkom najlepiej po prostu nie przeszkadzać.
Odpowiedz
#84
Może to kogoś zainteresuje:

http://intermag.pl/nawozy/zalecenie-upra...e-winorosl

Trzeba kliknąć w zakładkę program nawożenia.
Odpowiedz
#85
Wino robię od 1970 r do chwili obecnej i w zasadzie posługuję się nosem i językiem , tak jak dawniej czynili to winiarze. Nie mierzę kwasów bo mam czujnik na języku po tylu latach doświadczeń. To co mierzę to cukry, aby obliczyć moc wina czy miodu. Pryskam winorośl jak zachodzi konieczność. Po obecnych deszczach, które wystąpiły w moim rejonie będę zmuszony dokonać oprysku, ale nim to zrobię to skontroluje stan krzewów. Nic na siłę, bo im mniej chemii tym lepiej.

Pozdrawiam Janusz J.
W wodzie widzisz odbicie własnej twarzy, w winie - serce drugiego człowieka.
Odpowiedz
#86
JanuszJ49, muszę Cię zmartwić; po skontrolowaniu stanu krzewów, po opadach, dowiesz się z całą pewnością o... zaawansowanej infekcji wtórnej. Oczywiście - w zależności od odporności uprawianych odmian... Jak miałem Marechal Foch, to też pryskałem go raz do roku, aż w końcu "załapał" poważną MP.

Chemia, którą trzeba użyć w takim wypadku jest o wiele "cięższa" niż ta, którą stosuje się przy opryskach zapobiegawczych. Często też, potrzeba jej więcej... Kolejna sprawa to stan liści - po takiej infekcji - niezwykle istotny w przypadku późniejszych odmian.
Polecam, do przeczytania artykuły dr Mazurka:
http://www.klinikaroslin.com/index.php/w...mitstart=0

Co do "nosa", "czujnika na języku" i badań kwasowości (rozumiem, że PH nie mierzysz?) - no cóż; wynik 66,67 w 2014r oznacza, że Twój nos i język jest OK. Ale cokolwiek by nie powiedzieć - nie wiesz czy Twoje wino nie byłoby lepsze gdybyś wsparł się, odrobinę, metodami naukowymi...

Zapewniam Cię, że Turnau bada moszcz i wino kilka razy dziennie, w newralgicznym okresie i nie czyni tak dlatego, że mu się nudzi...
Tylko człowiek głupi, nigdy się nie myli...


Zdjęcia: FAZY BBCH, krzewy PINOT NOIR, krzewy ZWEIGELT.
Filmy uprawa:  SADZENIE,  CIĘCIE DWULATKÓW,  CIĘCIE TRZYLATKÓW
Filmy uprawa:  Historia krzewu Pinot Noir:  2017/2018 (odc I cz 1) cdn
Filmy winifikacja:  POMIAR KWASOWOŚCI MOSZCZU,  POMIAR KWASOWOŚCI WINA,  POMIAR WOLNEGO SO2

Odpowiedz
#87
Maciek - teraz ja muszę Cię zmartwić. Nie tylko mam MF, ale Dunaja, Sevara, Gołuboka, Ilicz R i inne jeszcze w tym deserówki. Artykuł Janusza Mazurka to nie tylko przeczytałem, ale i wydrukowałem, aby mieć pod ręką. Z wiedzy naukowej bardzo chętnie korzystam, ale wszystko w miarę i bez zbędnej przesady. Co do mojego wyniku - to byłby lepszy gdybym nie musiał ze względu na warunki atmosferyczne zrobić zbiór wcześniej. Na zaprzyjaźnionym Forum pisałem o tym Ryszardowi. Dziękuję za uznanie mojego zmysłu smaku i powonienia. Mam to od dziecka. Po czterdziestu latach z hakiem wąchania i smakowania różnych win i miodów nabiera się doświadczenia. Wszystko też jeszcze jest przed Tobą.

Pozdrawiam Janusz J.
W wodzie widzisz odbicie własnej twarzy, w winie - serce drugiego człowieka.
Odpowiedz
#88
JanuszJ49, ależ nie zmartwiłeś mnie, a jedynie zaciekawiłeś - duży udział VV w odmianach, w Dunaju całkowity, a strategia którą opisałeś wcześniej - lustrowanie krzewów po deszczach - wygląda na... grubo po infekcyjną. No cóż; oznacza to odporne odmiany pomimo genów VV lub wybitne warunki Terroir, czyli ni mniej ni więcej, tylko właściwy ich dobór do siedliska.

Jak często, z taką strategią, udaje Ci się zebrać plon o optymalnych parametrach?
Rozumiem, że będzie trochę ciężko określić bez podania wyników badania kwasowości i PH ale zawsze możemy założyć, że takim miernikiem może być produkt końcowy, czyli wino. W związku z tym, pytanie powinno brzmieć - jak często, z taką strategią, nie musisz odkwaszać czy dosładzać swojego wina?
Tylko człowiek głupi, nigdy się nie myli...


Zdjęcia: FAZY BBCH, krzewy PINOT NOIR, krzewy ZWEIGELT.
Filmy uprawa:  SADZENIE,  CIĘCIE DWULATKÓW,  CIĘCIE TRZYLATKÓW
Filmy uprawa:  Historia krzewu Pinot Noir:  2017/2018 (odc I cz 1) cdn
Filmy winifikacja:  POMIAR KWASOWOŚCI MOSZCZU,  POMIAR KWASOWOŚCI WINA,  POMIAR WOLNEGO SO2

Odpowiedz
#89
Maciek - dzisiaj mam trochę czasu, bo u mnie cały dzień pada i jako"działkowiec" siedzę w domu. Bardzo dobrze, że postawiłeś takie pytania i jako długoletni winiarz, a także miodosytnik, to Ci odpowiem:
- wiosną i latem jestem prawie codziennie na działce, także mam wszystko pod kontrolą i jeżeli zachodzi potrzeba to dokonuję oprysku,
- w moim rejonie z dojrzewaniem nie jest najlepiej. Nawet w najlepszym roku odkwaszam albo dosładzam. Na ten temat pisałem już na tym Forum, jak i zaprzyjaźnionym. G. Świętokrzyskie to specyficzny obszar.
- najlepiej ze szczepów, które posiadam spisuje się MF i GF 83 i MO.
Dla porównania wyrobów degustowałem polskie wino: czerwone i białe Fresko i wolę swoje bo miało mniej kwasów.
Teraz uprawiam winorośl tylko z przyzwyczajenia, bo szkoda tych lat i zawsze pozostaje nadzieja(jest matką głupich), że zrobię kiedyś wielkie wino, a tak na marginesie, to wolę miodosytnictwo ponieważ nie odkwaszam, nie dosładzam, nie opryskuję , nie plewię, a trunek wychodzi przedni "Wielki"

Pozdrawiam Janusz J.
W wodzie widzisz odbicie własnej twarzy, w winie - serce drugiego człowieka.
Odpowiedz
#90
Z tym Fresko to jest tak ,że chyba wszystko co by do niego porównać będzie lepsze:lol:

Mógłbyś rozwinąć temat tych oprysków co to znaczy "jeżeli zachodzi potrzeba to dokonuję oprysku"
Czy pryskasz jak już pojawią się pierwsze oznaki choroby,czy tylko jak popada,czy może jeśli będą spełnione warunki 10:10:24
czy tylko na nosa;)
Bardzo mnie interesuje ten temat bo jestem początkującym winiarzem i też chciałbym pryskać najmniej jak się da.Teraz staram się robić opryski zgodnie z kalendarzem,ale jak czytam,że można nawet cały sezon się obyć bez oprysków to się zastanawiam.
Odpowiedz
#91
(23-06-2015, 20:50)franekk napisał(a): Mógłbyś rozwinąć temat tych oprysków co to znaczy "jeżeli zachodzi potrzeba to dokonuję oprysku"

Moim zdaniem mączniaka rzekomego można z powodzeniem zwalczać metodą "po stwierdzeniu infekcji" . Ten patogen ma specyficzny dwufazowy cykl rozwojowy i jeżeli nie przegapimy infekcji pierwotnej to dość łatwo można nad nim zapanować. Dodam, że mija dwa tygodnie od ostatniego zabiegu i spokój.
Odpowiedz
#92
Koniec maja prysnąłem Zato 50WG w połowie czerwca Ridomil i mam spokój nawet na Aloszenkinie. A w tamtym roku to i na Venus miałem rzekomego pomimo prowadzonej profilaktyki. Prysnę po kwitnieniu SNL i na Miedzianie dojadę do końca sezonu. To mój plan na rzekomego w tym roku.
Odpowiedz
#93
Ja cały czas zastanawiam się w którym kierunku z opryskami pójść. Jak na razie (nie wiem czy dobrze) opryskałem na mszyce (miałem wielki atak na porzeczkach więc tak jak by czasem chciało mnie przejść na winogrona) i drugi oprysk na mączniaka zapobiegawczo po 4 tygodniowej ostatnio porze deszczowej. :)
Odpowiedz
#94
(23-06-2015, 21:47)Frank1 napisał(a): Koniec maja prysnąłem Zato 50WG w połowie czerwca Ridomil i mam spokój nawet na Aloszenkinie. A w tamtym roku to i na Venus miałem rzekomego pomimo prowadzonej profilaktyki. Prysnę po kwitnieniu SNL i na Miedzianie dojadę do końca sezonu. To mój plan na rzekomego w tym roku.

Właśnie dzisiaj na innym forum zobaczyłem pierwsze zdjęcia z tegorocznym MP na liściach. Mój plan na ten rok uwzględnia właśnie taką ewentualność. Jak tylko pogoda pozwoli wchodzę z Topsinem. i mam nadzieję, że będzie to jeszcze profilaktyka, a nie interwencja. Po dwóch opryskach Ridomilem, chciałbym żeby ten oprysk Topsinem był ostatnim z "ciężkich", a do zbiorów raczej na siarkolu będę chciał dojechać.
Odpowiedz
#95
W zeszłym roku nie miałem śladu mączniaka prawdziwego co nie znaczy że się nie spodziewam go w tym roku (odpuściłem sobie oprysk myjący siarkolem). Zarówno Zato jak i SNL sprawdza się również na prawdziwego. Na razie u mnie susza i zimne noce więc go wykluczam na tym etapie. W ubiegłym roku lało podczas kwitnienia to stosowałem jeszcze Switch na szarą pleśń teraz odpuszczam.
Odpowiedz
#96
Odchodzę w tym roku od azoksstrobiny z dwóch powodów. Sporo jej stosowałem w latach poprzednich, a drugi to doniesienia o coraz większej odporności grzybów na tą substancję.
Odpowiedz
#97
SNL stosuję tylko dla tego że mam jeszcze zapas Folpanu. Od przyszłego roku chyba nie będę stosował tej mieszanki. Dużo słyszy się o szkodliwości Folpanu. Samego Amistaru nie stosuję już od dwóch lat.
Odpowiedz
#98
Kapitan, twoja metoda - zresztą Janusza też - ma kilka małych luk. Mianowicie:

-1--- Co w sytuacji kiedy dostrzeżecie tłuste plamy, a tu cztery dni deszczu?

-2--- Ponadto, jak wyglądają liście po zatrzymaniu infekcji pierwotnej na etapie tłustych plam? Ja nie wiem, bo nie dopuszczam ale spodziewam się, że jakieś tam zmiany są?

-3--- Ja, Ty, Janusz i jeszcze parę osób w Polsce, oglądamy liście codziennie więc - jakby się uprzeć - możemy tak robić. Ja w zeszłym sierpniu to nawet, po zaobserwowaniu tych plam (z jednoczesnym nalotem pod spodem), ściąłem wszystkie młode liście ponad rusztowaniem (bez oprysku) i był spokój ale... co z ludźmi, którzy do winnicy przyjeżdżają raz w tygodniu lub choćby, co cztery dni? Im też zalecisz swoją metodę?

-4--- Oraz najgorsze - co w sytuacji gdy zarodnikowanie rozpocznie się bez widocznego etapu tłustych plam?

U mnie w zeszłym roku jeden oprysk przed BBCH 61-69 i trzy po - ostatni 27 07, winobranie 24 10.
W tym sezonie na razie dwa opryski przed BBCH 61-69 - ten drugi bo miało padać i... pada. Prawdopodobny czas zabezpieczenia MP+MRz do końca czerwca. W lipcu pewnie ze dwa, jeszcze będą.

PS Jeszcze jedno - Kapitanie, pryskasz Ridomilem bez przekładki - dwa razy pod rząd?
Tylko człowiek głupi, nigdy się nie myli...


Zdjęcia: FAZY BBCH, krzewy PINOT NOIR, krzewy ZWEIGELT.
Filmy uprawa:  SADZENIE,  CIĘCIE DWULATKÓW,  CIĘCIE TRZYLATKÓW
Filmy uprawa:  Historia krzewu Pinot Noir:  2017/2018 (odc I cz 1) cdn
Filmy winifikacja:  POMIAR KWASOWOŚCI MOSZCZU,  POMIAR KWASOWOŚCI WINA,  POMIAR WOLNEGO SO2

Odpowiedz
#99
Ad 1 Będę 4 dni zrywał liście. Z reguły infekcja pierwotna nie jest duża i zaledwie niewielki procent liści wykazuje objawy chorobowe. Jak zostanie stwierdzona odpowiednio wcześnie to 4 dni nie są problemem. Ponadto to tylko hipotetyczna sytuacja. Nie spotkałem się z sytuacją, żeby deszcz padał przez 80 godzin bez przerwy. Ja na wykonanie zabiegu mam do dyspozycji 24 godziny na dobę.
Ad 2 Wcale nie wyglądają bo ich nie ma. Po oprysku nowe ogniska nie powstają, a stare zrywam. Przy wczesnym wykryciu i oprysku plamy są zazwyczaj małe (takie jak pokazałem wcześniej) Zazwyczaj 1-2 liście zostawiam, żeby obserwować skuteczność oprysku.
Ad 3 Każdy powinien dobrać strategię ochrony najodpowiedniejszą dla siebie. Ja nie wskazuję jedynie słusznej drogi tylko twierdzę, że tak można.
Ad 4 Zawsze zabieg po wystąpieniu pierwszych objawów.

27 lipca to ja już zrywam do konsumpcji pierwsze jagody.
Tak w tym roku był 2x Ridomil.
Odpowiedz
Ja miałem dosłownie jedną plamkę m.rz na początku sezonu i akurat wtedy był pierwszy oprysk metiramem i nic się nie rozwinęło. Miałem objawy infekcji pierwotnej już nieco liczniejsze przed kwitnieniem - poszedł wtedy amistar (cały czas obserwuje czy coś się dzieje). Ciągle padało, jeszcze kwitnienie się nie skończyło i zaraz jak tylko się skończy leci metiram+siarkol (trzeba już się zbroić na m.p).

Raz na razie pryskałem amistarem i jeszcze chce drugi raz prysnąć nim (pierwszy rok jak nim pryskam) tylko chce to zachować na czas większej presji mączniaka prawidzwego.
Odpowiedz



Skocz do: