Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wiązówka błotna
#1
Właśnie kwitnie obficie w mojej okolicy, na forum znalazlem tylko stare info że używano do piwa i 'amerykańskiego absyntu' - czy ktoś próbował na tym nalewki? Warto, czy szkoda alkoholu?
Odpowiedz
#2
Nie mogę już edytować pierwszego wpisu..

Przeszukałem trochę internet pod kątem nalewki z wiązówki, poza typowo leczniczą tincturą, przepisy na nalewki smakowe mają ogromny rozrzut; od 50g/l do 300g/l, zalewane alkoholem od 30% do 50%..

Nastawiłem dziś na próbę tak trochę 'na oko', ok 250g świeżych kwiatów w różnym stadium kwitnienia oczyszczone z większych żyjątek, umieszczone w słoiku 0.8l i zalane do pełna aloholem 40% (weszło ok 600ml). Oczywiście będę traktował to jako 'esencję' do dalszego rozcieńczenia smaku, może podniesienia %.. zobaczymy.

Po 2 godzinach już zaczyna się zabarwiać na żółto, gotowa nalewka ma podobno być brązowa i 'zimową porą przypominać letnie wyprawy na mokradła' - cokokwiek by to miało znaczyć, przypomnienie lata zimą brzmi nieźle.

Aktualizacja:

Nalewka, a właściwie esencja zlana, przefiltrowana,  bardzo aromatyczna, kwiatowa, zachowuje zapach wiązówki, tyle że jest on bardziej intensywny niż kwiatów w naturze. NIe jest to jeszcze obiecywany brąz, ale widać że ciemnieje nawet po odfiltrowaniu. To co pozostalo po zlaniu alkoholu potraktowałem tradycyjnie cukrem, żeby odebrać alkohol którym nasiąkły kwiaty. Nie łączyłem syropu z esencją, trzymam oddzielnie żeby móc używac oddzielnie, żeby nie dodawać cukru do czegoś co słodkie ma nie być.

W obecnym stęzeniu niepijalne, odstawiłem do leżakowania, może przy jakiejś okazji dodam kilka kropli do kieliszka jakiejś naleweczki w ramach eksperymentu. Rozcieńczanie do stężenia pijalnego dopiero bliżej zimy, jeśli szybko nie zrobie półek w jaskini to już nie będę miał gdzie tego trzymać. No i chyba wreszcie czas zamówić butelki farmaceutyczne z ciemnego szkła, żeby to wszystko w jakiejś ujednoliconej formie przechowywać. 

To może być ciekawa nalewka, ale jak większość, pewnie wymaga czasu i dobrania ekstraktywności pod osobiste upodobania.

Jesli ktoś ma dostep do wiązówki polecam własnie jako esencję, mała ilość alkoholu wyciąga max aromatu, zebranie słoika kwiatów to kilka minut. Na początek wystarczy max 100g kwiatostanów upchanych w słoiku i zalanych nieco nad poziom materiału, jak zakwitnie za rok, sami ocenicie czy warto zbierać i robić kolejne nastawy. U mnie już powoli kończy się okres kwitnienia.



Skocz do: