Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino HERBACIANE - NARKOTYK ??
#26
THC rozpuszcza sie w tluszczach ale i w etanolu (w innych alkocholach rowniez) a takze w wiekszosci rozp. organicznych -toluen, chloroform, aceton... - czasami dobrze a czasami z miernym skutkiem.
Trzebaby poszukac w fachowej literaturze jesli kogos to interesuje.
Jednak wino konopne oprocz wlasciwosci zwyklego wina wykazywaloby niewiele wspolnego z substratem z jakiego zostaloby zrobione. Z pewnych zrodel :fajka: wiem ze nawet nalewki, tzn. wyciagi spirytusowe, nie daja pozadanych efektow.
Zatem takie wino mialoby tylko ciekawy smak i zapach... chociaz nie jestem pewien czy chlorofil w winie to dobra rzecz.
Odpowiedz
#27
Podobno można robić nalewkę z konopii indyjskich - ale po co?
Co do bielunia to ostatnio czytałem o tym, iż 5 ludzi zjadło nasionka tej roślinki w 2001 roku. Efekt: jedna osoba zmarła, a dwie do dziś przebywają w zakładzie psychiatrycznym. Może bieluń robi jakieś kuku ?
Odpowiedz
#28
Kuku? Pozwolisz, że zacytuję....

"Gdyby nie coraz częstsze zatrucia, mało kto powiedziałby o bieluniu czyli diabelskim zielu, że to trucizna. W domowych ogródkach jest hodowany ze względu na piękne, białe kwiaty, przypominające dzwon. Niebezpieczne są jego liście i nasiona. Znajdują się w nich alkaloidy tropanowe (w nasionach trochę więcej), flawonoidy, kwasy organiczne, sole mineralne, dwuaminy, garbniki. Stwierdzono również niewielkie ilości strychniny. Ma właściwości halucynogenne, działa porażająco na zakończenia nerwowe i rozszerzająco na źrenicę oka. Przedawkowanie jest śmiertelne. Pewnie dlatego bieluń dziędzierzawy nazywa się też diabelskim zielem. W internecie popularna jest również inna nazwa - Datura (to pierwszy człon nazwy łacińskiej). Jest rośliną trującą, a leki, zwierające w swoim składzie wyciągi z bielunia przepisuje się wyłącznie na receptę. To jednak nie przeszkadza młodym ludziom szukać przygód, jakie dostarczyć ma owa roślina."

Kuku to chyba mało powiedziane....
:glowa_w_mur:
Odpowiedz
#29
Hehe jak używki to tylko alkohol (ewentualnie kawa i herbata) :cool::big:
Pozdro
Odpowiedz
#30
Kuku? Niektórym na pewno i to bez jedzenia bielunia coś "szwankuje" pod sufitem, choć uważa się ich za zdrowych na umyśle. Ja nic takiego nie stwierdziłem, różwnież po innych "logicznych zasadzkach" jak szałwia, psycybinki, gałka muszkatałowa, powój. Czy aby ten topic nie jest zbyt off? Admin za takie coś może walnąć niezłego BANA! :pijemy:
Odpowiedz
#31
ja też się z tym zgadzam tylko kawka lub hebratka a nie jakieś środki halucynogenne:) POZDRO.
Odpowiedz
#32
http://hyperreal.info/neuro_groove/go.to/sec/130 :nie:



:polewam:
Odpowiedz
#33
Hehehe bardzo fajna i ciekawa stronka:) Warto poczytać :)
Odpowiedz
#34
Hej zaraz to jak jest z tymi kasztanami? Mozna je jesc czy nie? Bo w kulinariach podano mi ze sie je piecze albo gotuje.
Odpowiedz
#35
Chodzi tutaj chyba o kasztany bielunia(tzn. niby-kasztany, w których są nasiona bielunia). Kasztan jadalny to zupełnie co innego :)
Pozdro
Odpowiedz
#36
A co powiecie na wino z kaktusa San Pedro, albo Argemone Mexicana?:chytry::diabelek:
Reszta daleko daleko w tyle.
Odpowiedz
#37
O winku z kaktusa widzialem osobny cały temat:) a jeżeli chodzi o te kasztany to po przegotowaniu może coś by sie z nich nadawało, ale kasztany bielunia to niee!
Odpowiedz
#38
Ja bym takich kaktusow nie marnowal robiac z nich wino :big:

Zeby odrazu bana? Chyba nie... nie takie oftopiki bywaly na tym forum ;) Pozatym jestesmy niejako w temacie - jak narazie :big:
Odpowiedz
#39
Cytat:Wysłane przez marcin9994
O winku z kaktusa widzialem osobny cały temat:)


Ale to nie byl kaktus San Pedro :D
Odpowiedz
#40
hehehe mo możliwe że to nie był taki kaktus ja się tam na tych odminaach nie znam :) POZDRO.
Odpowiedz
#41
Cytat:Wysłane przez Paul
a może wino piołunowe? :rotfl:

a czemu nie? u Nowickiego jest jesli sie nie myle... ale chyba to jakis napoj winny z dodatkiem piolunu, galki muszkatalowej

odnosnie herbacianego - narkotykowego... :co_jest:
po dzbanku herbaty tez biegacie po scianach? :hahaha:

a z tym piolunowym to gdyby zrobic po prostu slodkie mocne rodzynkowe/ ryzowo-rodzynkowe? i ten piolun... gdyby robic z tego napar do syropu cukrowego... albo wrzucic w plotnie do baniaka po skonczeniu fermentacji, czy wsypac tak sobie do baniaka...
Odpowiedz
#42
Mefisto, teoria teorią... ale czy piłeś kiedyś coś z piołunem? :chytry: Może sie okazać, że to co wyjdzie będzie można konsumować w ilościach co najwyżej aptekarskich lub dopiero po rozcienczeniu. :mad:
Odpowiedz
#43
no wlasnie wiekszosc zalezy chyba od proporcji, nastawienia :) i nastawu ;) :D

czyli sugerujesz ze tylko malymi kielonkami :drink:, albo do psucia drinkow zamiast zoladkowej jakby byly w przepisach czy innych "mysliweczkow"?

tak, costam pilem :) - pomijajac "wermuty"

to tak teoretycznie/na eksperymenty w dlugie zimowe wieczory i na ewentualne pozbycie sie wkurzajacych znajomych ;) a lepszym dac troche wiecej
:pijemy:
Odpowiedz
#44
Sugeruje zwiększać stopniowo dawki piołunu; pare dni maceracji - jezeli za mało - to dodać kolejną porcje.

Ja kiedyś dałem na oko do wermutu, wino było trudno pijalne. :(

Nie na darmo jest powiedzenie "gorzki jak piołun". :D
Odpowiedz
#45
Ja osobiście jeszce takiego winka nie piłem ale moooożeee kiedyś bede miał okazje spróbować .PZDRO.
Odpowiedz
#46
Cytat:Wysłane przez moonjava
Mefisto, teoria teorią... ale czy piłeś kiedyś coś z piołunem? :chytry: Może sie okazać, że to co wyjdzie będzie można konsumować w ilościach co najwyżej aptekarskich lub dopiero po rozcienczeniu. :mad:

Ja pilem. Domowego "absyntu" kolegi. Ze tak ujme, wykrzywia morde, ze ma w szczece trzasnac :) PS Zoladkowka to wiele lepszy wybor ;)
Odpowiedz
#47
a tam żołądkowa wole kupic spirytus w czecvhach i rozrobić tańszy i rozrabiasz jak chcesz :) hehe POZDRO
Odpowiedz
#48
Jak "absynt" był gorzki, to trzeba było go czystą rozcienczyć. (Przypomniał mi się kawał o studentach na imprezie, co piwo spirytusem rozcienczali :lol:)
Pozdro
Odpowiedz
#49
hehe to mają już mistrza seby piwko rozcienczać :) DOBŹI SĄ
Odpowiedz
#50
Może się powtórze, a może nie (nie pamiętam, czy już o tym pisałem), ale przyznam się że piłem już kilka razy Absynth (zaw. tujonu 20 mg/l - tak opisali butelke), na ciepło podpalany z cukrem. Na Sylwestra 1999/2000 po drugiej szklance urwał mi się film. Na moją szkodę wcześniej do wódki zjadłem trochę grzybków (na szczęście mało paliłem) i podobno (to wiem z relacji) obtańczyłem wszystkie dziewczyny, miałem już umówione dwa śluby, a z jedną taką Magdą od poniedziałku mieliśmy zamieszkać u niej w domu. NIGDY WIĘCEJ! :)
Odpowiedz



Skocz do: