Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino octowe z głogu
#1
Jakieś dwa tygodnie temu nastawiłem wino głogowo-różane. Wg przepisu ze strony tylko dałem więcej głogu. Jako że nie zmieściło mi się do jednego pojemnika 25L to zrobiłem w dwóch i w każdym jest ok 17L. Drożdze Tokay Biowinu. cukru dodałem połowe (nawet mniej niż pół) z całości. Postawiłem wiadra jedno na drugim, to z dołu zatkałem watą (nie mając bocznej rurki) a to wyżej lekko uchyliłem wieko zostawiając szparę na ok 0.5 mm oraz długości 10cm. No i to był mój błąd bo przecież mogłem to zamknąć, plastiku by nie rozsadziło a podniosłoby jedynie pokrywkę. Po dwóch tygodniach wróciłem i ku mojemu zdziwieniu w tym górnym pojemniku zobaczyłem dziwny osad, a zapach też dziwny jakby rozpuszczalnik, jakaś farba. Smak kwaśny. To z dołu zatkane watą smak wytrawny, po dosłodzeniu całkiem przyjemny. BLG w obu +1. Rozumiem że wino mi zaoctowało? Jeśli tak to mam kilka pytań:

1. Miałem dodać jeszcze 2KG  cukru ale skoro to ocet to już raczej nie dodam. Rozummem że mogę to przepędzić? :)

2. Trochę się narobiłem przy zbieraniu głogu i róży - owoce nadal są w nastawie, który ma ok 2 tygodni. Czy mogę odzyskać chociaż owoce, odcedzić, przepłukać i nastawić jeszcze raz na normalne winko, a z tamtego octu wygotować na bimber?

3. Procentowo ten ocet jest słaby pewnie bo czekał na dodatkową partię cukru (ale się nie doczekał :P) Czy mogę teraz dosypać cukru żeby jeszcze przerobiło i zamieniło na alkohol, czy jednak w takim occie nie ma już drożdży? Chciałbym zagotować mocniejszy nastaw niż jakiś 8%?
Odpowiedz
#2
Jak już zaoctowało to zrób z tego ocet.
Pozdrawiam zbyszek
Odpowiedz
#3
No ale po co mi ocet :) Na tej stronie wyczytałem że jest to wada typu "kwiat winny":
http://www.winologia.pl/teksty_wadywina.htm
Czuć aceton i jest ten kożuch. Nie potrzebnie to wymieszałem. Rozumiem też ze zawarty w nim alkohol zostanie przerobiony na kwas octowy. Nastaw był siarkowany, widocznie za mało. Chyba że dodam jeszcze trochę siarki a później cukru żeby drożdże przerobiły to na mocniejszy nastaw do zagotowania. O ile są tam jeszcze drożdże.
Odpowiedz
#4
Wylać i zrobić jeszcze raz ,a porządnie.
Odpowiedz
#5
No ale owoców już nie dostanę. Czy mogę wykorzystać te same po przeplukaniu?
Odpowiedz
#6
Nie, bo są skażone bakteriami octowymi.
Odpowiedz
#7
A siarkowanie? Rozumiem że już nie mogę wzmocnić procentami tego octu żeby chociaż wyrobilo cukier i bym mógł to zagotować na bimberek?
Odpowiedz
#8
(26-02-2016, 08:24)vasteq napisał(a): A siarkowanie? Rozumiem że już nie mogę wzmocnić procentami tego octu żeby chociaż wyrobilo cukier i bym mógł to zagotować na bimberek?

Tylko jak z rozdzieleniem lotnych kwasów od etanolu? Nie uprawiałem termouszlachetniania i nie kojarzę, ale może z tym być kłopot.
Odpowiedz
#9
Podobno dodaje się sody by odkwasić i wtedy można gotować. Jak będzie czuć ocet to lecimy drugi raz z gotowaniem. Ale mnie interesuje bardziej to czy jak dosypię cukru to drożdże są w stanie go jeszcze przerobić czy już raczej amen w pacierzu? Albo zasiarkować i dosypać cukru?
Odpowiedz
#10
(26-02-2016, 11:03)vasteq napisał(a): Podobno dodaje się sody by odkwasić i wtedy można gotować. Jak będzie czuć ocet to lecimy drugi raz z gotowaniem. Ale mnie interesuje bardziej to czy jak dosypię cukru to drożdże są w stanie go jeszcze przerobić czy już raczej amen w pacierzu? Albo zasiarkować i dosypać cukru?

No tak, octan już nie będzie lotny. Myślałem o strąceniu octu w jakiejś soli - ale po co strącać, jak wystarczy związać w roztworze w postaci soli. To do zrobienia :)
Jeśli już idziesz na całość, to zawsze możesz wysterylizować i puścić fermentację od nowa - przynajmniej można to sobie wyobrazić...
Odpowiedz
#11
W jaki sposób wysterylizować?
Odpowiedz
#12
Siarkowanie miał na myśli, sądzę.



Skocz do: