Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino z kaliny
#26
Mam pytanko do wytwarzaczy wina z kaliny. Czy zdarzyło się wam , że miało mydlany zapach? Tydzień temu nastawione, w smaku fajowskie (próbko przed drugą porcją cukru) jeno zapach mydlin odrzuca. Za to po wyjęciu owoców i dodaniu cukru, tak zaczęło pracować , że siedzieliśmy z ojcem z pół godziny i patrzyliśmy jak tysiące malusieńkich bąbelków zasuwa do góry......:tuptup::D Jeszcze żadne tak nie pracowało.
Odpowiedz
#27
Identyczna sytuacja jak w jarzębinie.(zapach zanika im dłużej dojrzewa)
Po pół roku leżakowania zupełnie inne winko. a po dwóch miodzio.
Odpowiedz
#28
Dzięki.Miałam przerwę w życiorysie, dopiero dzisiaj przeczytałam.Z nadzieją patrze w przyszłośc. Jest szansa ,że nie zostanie wypite przez pół roku z takim zapachem. Czy to nie jest reakcja obronna wina?
Odpowiedz
#29
Witajcie:) Czy winko z dodatkiem kaliny koralowej wyszło udane? Czy może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z tymi owocami? Podzielcie się wiedzą...
Pozdrawiamy:)
Odpowiedz
#30
Pozdrawiam

Robię wino z samej kaliny już 3 rok ale żadne nie nadaje się do picia samo.
Mnie one służą do dodawania do innych win czy alkoholi.
A do tego się nadaje b dobrze.
W każdym roku wyszły te wina o różnej intensywności smakowej.
Może dlatego że do 5 litrowego dymiona wspawałem różne ilości kaliny.
Choć ja nie wiem czy to w jakimś stopniu nie zależy tez od roku bo taka sama rzecz dzieje się z jarzębiną , że różna jest intensywność smakowa .

Maciej
Odpowiedz
#31
Wino sprzed dwóch lat wyszło dobrze, smak jest specyficzny,prawdę mówiąc od roku go nie próbowałam. Zeszłoroczne złapało coś na ściankach i wolałam go uszlachetnić, to to jest super, został posmak kalinowy. Ja bardzo lubię nalewkę, ma fajną goryczkę, ale ten smak trzeba lubić. Wszystko robiłam z przemrożonej na krzaku.
Odpowiedz
#32
Witam!
Chciałbym odnowić ten temat i przeczytać opinie tych z Was, którzy już robili wino z Kaliny. Bardzo mi na tym zależy,ponieważ w czerwcu urodziła mi się córeczka, której daliśmy z żoną na imię Kalina:). Wobec tego powstał w mojej głowie pomysł żeby zrobić wino na jej 18naste urodziny:). Znalazłem balon u teścia na strychu, znalazłem Kalinę (po dwumiesięcznych poszukiwaniach drogą pantoflową, przechadzając się w centrum Łodzi). Więc niby wszystko co potrza mam, ale..Nigdy sam nie robiłem wina:D
Więc zwracam się do Was jako doświadczonych i obeznanych w temacie.
Oto Moje pytania, jeżeli ktoś jest w stanie coś pod/odpowiedzieć będę wdzięczny:):

1. Najważniejsze to czy wino zrobione w 2012 roku jest w stanie dotrwać do 2020 roku nie "psując się"? (oczywiście tylko część zrobionego, reszta będzie pewnie wypita wcześniej) - jeżeli ktoś zna odpowiedź na to pytanie dotyczące nalewki tez chętnie uzyskałbym taką informację;)

2. Czy rzeczywiście robić z domieszką innych owoców, czy mogę postawić na samą Kalinę i spodziewać się dobrego wina?

3. Czy jest jakiś odpowiedni "proces technologiczny" do robienia wina "długoterminowego " z kaliny? jeżeli to możliwe proszę o instrukcje:)

Pozdrawiam i będę wdzięczny za każdą informację,
Dawid
Odpowiedz
#33
(03-10-2012, 07:48)Dawidpabianice napisał(a): Witam!
Chciałbym odnowić ten temat i przeczytać opinie tych z Was, którzy już robili wino z Kaliny. Bardzo mi na tym zależy,ponieważ w czerwcu urodziła mi się córeczka, której daliśmy z żoną na imię Kalina:). Wobec tego powstał w mojej głowie pomysł żeby zrobić wino na jej 18naste urodziny:).

Z kaliny nie bardzo :(
Trzeba było dać córce na imię Dzika Róża:D
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#34
(04-10-2012, 22:05)TEQUILA napisał(a):
(03-10-2012, 07:48)Dawidpabianice napisał(a): Witam!
Chciałbym odnowić ten temat i przeczytać opinie tych z Was, którzy już robili wino z Kaliny. Bardzo mi na tym zależy,ponieważ w czerwcu urodziła mi się córeczka, której daliśmy z żoną na imię Kalina:). Wobec tego powstał w mojej głowie pomysł żeby zrobić wino na jej 18naste urodziny:).

Z kaliny nie bardzo :(
Trzeba było dać córce na imię Dzika Róża:D
heh.. tzn. wszystko nie bardzo czy tylko jakaś część tych pytań?
pzdr
Odpowiedz
#35
Dawid,

Wino może wytrwać do 2020 roku, ale myślę, ze Twoja Kalinka 18 urodziny będzie obchodziła dopiero w 2030.... Zasada jest taka, ze im wino mocniejsze tym dłużej wytrzyma. Dlatego proponuję wino 16-17%, słodkie. Takiego sklepowego 11% raczej nie próbuj przetrzymywać za długo.

Wina z kaliny nie robiłem, a jak widać na forum opinie są różne. Możesz więc pójść na kompromis i zastosować się do rady przedmówcy. Nie chodzi mi o to, żebyś zmienił imię córki na Dzika Róża;) ale możesz spróbować zrobić wino z dzikiej róży z dodatkiem powiedzmy 10% kaliny. Taki trunek mocny i słodki/półsłodki po 18 latach powinien wyjść przedni. A przeciesz na etykietce możesz napisać że wino Kalina z Różą i nie będzie to nieprawdą.

A proces technologiczny taki jak w przypadku każdego mocnego wina - odpowiedni szczep drożdzy, ewentualne hartowanie, pożywka. Wszystko znajduje się na forum.

PS. Ja też miałem taki plan jak mi się córka urodziła, ale nigdzie nie znalazłem przpisu na wino z kwiatów Lilii ;) - córka ma na imię Liliana

Pozdr.
Odpowiedz
#36
Teraz już nawet wikipedia podaje informacje o tradycyjnym użytkowaniu kaliny zwł. w Rosji. Soki bywają lubiane i cenione - na pewno nie są "trujące" w takim sensie, że da się nimi kogoś poważnie zatruć bez jego wiedzy i zgody ;) Prof. Mowszowicz mógł popełnić błąd polegający na zbyt łatwym przyjmowaniu uproszczonego poglądu typu "saponiny=hemoliza krwi=trucizna". Wszelkie (niemal) trucizny roślinne to także leki, żeby przywołać najbardziej typową lukrecję. Nawet najbardziej hemolityczne saponiny bluszczu są świetnym lekiem na kaszel (bluszcz wraca i jest często zalecany przez lekarzy - syropy apteczne). A co dopiero saponiny łagodniejsze, występujące nawet w bezpiecznych roślinach jadalnych i "herbacianych"... Gwiazdnica, oliwki, WINOROŚL :D
Owoc śmierdzący ale jeśli we winie ten zapach zanika - to nic, tylko robić wina. Syrop też se może jakiś pierdyknę... mam kalinę na tyłach domu, widziałem w maju jak kwitła i myślałem że to głóg - a to jednak kalinka...
Odpowiedz
#37
(05-08-2016, 07:20)kaminskainen napisał(a): Teraz już nawet wikipedia podaje informacje o tradycyjnym użytkowaniu kaliny zwł. w Rosji. Soki bywają lubiane i cenione - na pewno nie są "trujące" w takim sensie, że da się nimi kogoś poważnie zatruć bez jego wiedzy i zgody ;) Prof. Mowszowicz mógł popełnić błąd polegający na zbyt łatwym przyjmowaniu uproszczonego poglądu typu "saponiny=hemoliza krwi=trucizna". Wszelkie (niemal) trucizny roślinne to także leki, żeby przywołać najbardziej typową lukrecję. Nawet najbardziej hemolityczne saponiny bluszczu są świetnym lekiem na kaszel (bluszcz wraca i jest często zalecany przez lekarzy - syropy apteczne). A co dopiero saponiny łagodniejsze, występujące nawet w bezpiecznych roślinach jadalnych i "herbacianych"... Gwiazdnica, oliwki, WINOROŚL :D
Owoc śmierdzący ale jeśli we winie ten zapach zanika - to nic, tylko robić wina. Syrop też se może jakiś pierdyknę... mam kalinę na tyłach domu, widziałem w maju jak kwitła i myślałem że to głóg - a to jednak kalinka...

Syrop i winko to zrób z dziewanny, ona też kwitnie a lecznicze to to i nie śmierdzi.



Skocz do: