Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Winogrona - kożuch na pierwszym winie
#1
Witam

Forum przeglądam jakiś czas już, dopiero się zarejestrowałem, głównie z powodu problemu na który natrafiłem. Pierwszy raz coś takiego widzę, i nie mam pojęcia co robić.

Otóż, wino winogronowe nastawiłem 22 Września, z winogron "działkowych" czy tam "altanowych" bliżej nieokreślonego gatunku w ilości 6 kg. Wstępnie przebrane, żeby usunąć uszkodzone/zapleśniałe sztuki, obrane z szypułek, zgniotłem i zostawiłem słoju na ogórki na 5 dni zasypane cukrem (0,5 kg) i odrobiną wody. Po tym czasie odcedziłem miazgę, wycisnąłem z niej co mogłem wycisnąć przy ograniczonym zasobie jaki mam (ręce własne, sito, tetra i... PRLowy wyciskacz do ziemniaków). Łącznie było tego ok 3 l, dodałem syrop z 700 ml wody i ok 0,5kg cukru, tak, że łącznie było tego +- 4 litry.
Do tego wrzucone drożdże aktywne Browinu do win czerwonych (nie pamiętam które dokładnie, ale na pewno nie bayanus), i wszystko wlane do balonu 5l, stało w temperaturze pokojowej, pod stołem, w koszu, zatknięte rurką fermentacyjną i dopasowanym korkiem.
Po , jak mnie pamięć nie myli, 2 tygodniach zlałem wino z nad pierwszego osadu (trochę syfu było po tym moim wyciskaniu), umyłem balon, i zlałem wszystko ponownie do balonu. I tak sobie stało do dzisiaj, ładnie fermentując i bulkając.
BLG nie znam, bo nie mam cukromierza, odkładałem ten zakup stanowczo za długo...

W każdym razie, dzisiaj wino wyjąłem spod stołu, i zdjąłem kosz. I opanowała mnie zgroza, szok, niedowierzanie, a w tle zaczęły szczekać psy i wyć syrena alarmowa.
Wierzch nastawu pokrywał siny (no, w kolorze wina) 5mm gruby kożuch. Zdjąłem korek, próbowałem poruszyć przy pomocy patyka, i ruszył się cały kożuch - nie wlazł na ścianki butli.

[Obrazek: 7812592746252204416%253Faccount_id%253D1]
[Obrazek: 128175611629730269%253Faccount_id%253D1]

Pod spodem wino jest praktycznie do butelkowania.

Czy to jest pleśń, i trza to wywalić, czy "ten typ tak ma" i mogę po prostu zlać wino z pod kożucha? Czy może 3 opcja o której nie pomyślałem?

Wspomóżcie, proszę.
Odpowiedz
#2
Takie coś chcesz butelkować? :nie:
Odpowiedz
#3
Oczywiście, że kożuch najwyżej do słoika i na kanapki :)

Chodziło mi o to, że pod tym... czymś... nastaw ma na żywo całkiem ładny kolor, i ładnie widać przez niego światło, więc już bym powoli próbował czy sypanie bentonitu/żelatyny coś pomoże na małych próbkach.
Odpowiedz
#4
Kolor to nie wszystko. Ale jak chcesz się truć masz prawo.
Odpowiedz
#5
Przeczytaj ten wątek. Może Ci się odechce...
Krzysztof


Zapraszam na stronę:Piwo
i na tę stronę:Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych
Odpowiedz
#6
Butelkować to mi się odechciało jak tylko zobaczyłem ten twór, natomiast wolałem się upewnić u bardziej doświadczonych, czy moje podejrzenia były słuszne - wszystkie informacje dotyczące pleśni, grzybów, i innych chorób, które mogą skazić nastaw mówią raczej o białych lub brunatnych kłaczkach, których to monstrum w moim odczuciu raczej nie przypomina.

Cóż, tak czy inaczej mykotoksyn nie zamierzam dłużej hodować, nastaw idzie w kibel a sprzęt do piro.

Dziękuję za pomoc
Odpowiedz
#7
To ja zapytam co jest przyczyną takie stanu rzeczy? wyhodowałeś niezłego aliena :D
Odpowiedz
#8
Paaaaanie, a żebym to ja wiedział :D Myślałem, że ktoś tutaj podpowie.
Tak na dobrą sprawę, to do tej pory nie wiem, czym ten Zerg był, chciałem nawet zawieźć do Instytutu Mikrobiologii w Bydgoszczy, ale z tego co wiem akurat mają remont i nie obsługują petentów.
Podejrzewam, że jeśli to faktycznie pleśń, to zawiniły owoce - rok mokry, winogrona może ciut za długo na roślinie były, może nie umyłem dostatecznie dokładnie...



Skocz do: