Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyprzedaż sadzonek winogron w Leroy Merlin Kraków
#26
Poza tym, żeby się za bardzo nie nakopać, można dołki wiercić ;) 

post do wygaszenia
przyjmuję bana bez ostrzeżenia
pozdrawiam Roman
Odpowiedz
#27
Przepraszam, po co ja Was odwodzę od kupowania sadzonek po 4zł.
Ja "głupi" 160zł za sadzonkę "nowość" płaciłem, razem z czterema pozostałymi około 500zł mnie kosztowało.
Za te pieniądze możecie mieć już mini winniczkę.
Pozdrawiam
----Erikos----
Odpowiedz
#28
Erikos, przecież: na każdą nogę inne buty.

Kto kwestionuje, że są sadzonki warte zapłacenia 160zł/szt?
Czy ja?
Nie wydaje mi się.

Przecież co innego włożysz na nogi idąc do opery na prapremierę -
- a co innego do pokopania z synem piłki na podwórku.
Każde z tych zajęć ma swój sens.
A nawet ta piłka...
Zanim ktoś pójdzie po markowe "korkery" do sklepu ze znaczkiem -
- zwykle zaczyna od jakichś trampków - czy co tam jeszcze w domu było.
Zanim pójdzie po te ze znaczkiem, da sobie nieco czasu na sprawdzenie,
czy aby nie woli zbierać grzyby, grać w szachy albo ryby łowić.

Czy ktoś, kto stawia swoje pierwsze kroki i najzwyczajniej:
jeszcze nie ma najmniejszego pojęcia o uprawie winorośli -
rzeczywiście powinien sprawić sobie sadzonkę za 160/szt , ew. 500/kpl?

Czy nie lepiej ewentualnie "zajeździć" sadzonkę za tę bidną 4-kę - niż tę Cenną Nowość?

Mam wrażenie, że w tej rozmowie mijamy się o sporą odległość.

Nie całkiem rozumiem, co ma na celu cała ta "krucjata o markowe winnice" -
- bo przecież nie o markową winnicę tu w końcu idzie.
Odpowiedz
#29
Czasami wystarczy dwa razy kopnąć piłkę, co zajmie nam kilka minut, żeby dowiedzieć się czy to zabawa dla nas. Sadząc winorośl ze sklepu z cementem, o popełnionym błędzie dowiemy się za kilka miesięcy, a czasem lat. Czasem warto skorzystać z doświadczeń tych, którzy już mają odciski i nie kupować marnych butów do grania w piłkę.
Odpowiedz
#30
(20-11-2016, 07:58)Orwell napisał(a): Czy nie lepiej ewentualnie "zajeździć" sadzonkę za tę bidną 4-kę - niż tę Cenną Nowość?

Mam wrażenie, że w tej rozmowie mijamy się o sporą odległość.

Nie całkiem rozumiem, co ma na celu cała ta "krucjata o markowe winnice" -
- bo przecież nie o markową winnicę tu w końcu idzie.

Nie rozumiem czemu ma służyć eksperyment na kiepskiej jakości sadzonkach?
W ogóle nauka czegokolwiek na kiepskiej jakości sprzęcie zadziała zniechęcająco.
Czy koniecznie trzeba się oparzyć, żeby wiedzieć, że nie należy nie pchać rąk w ogień?
No ale kto bogatemu zabroni.

ps.

Wybierz właściwą podpowiedź:
a. Kupisz g***, masz ... g***
b. Wyżej d*** nie podskoczysz
c. Z g*** bata nie ukręcisz .. itd itd
pozdrawiam Jurek 



Odpowiedz
#31
(20-11-2016, 11:33)alskarus napisał(a):
(20-11-2016, 07:58)Orwell napisał(a): Czy nie lepiej ewentualnie "zajeździć" sadzonkę za tę bidną 4-kę - niż tę Cenną Nowość?

Mam wrażenie, że w tej rozmowie mijamy się o sporą odległość.

Nie całkiem rozumiem, co ma na celu cała ta "krucjata o markowe winnice" -
- bo przecież nie o markową winnicę tu w końcu idzie.

Nie rozumiem czemu ma służyć eksperyment na kiepskiej jakości sadzonkach?
W ogóle nauka czegokolwiek na kiepskiej jakości sprzęcie zadziała zniechęcająco.
Czy koniecznie trzeba się oparzyć, żeby wiedzieć, że nie należy nie pchać rąk w ogień?
No ale kto bogatemu zabroni.

ps.

Wybierz właściwą podpowiedź:
a. Kupisz g***, masz ... g***
b. Wyżej d*** nie podskoczysz
c. Z g*** bata nie ukręcisz .. itd itd

Kupiłem w sieciówce sadzonkę Derenia.
Czy wsadziłem ręce w ogień?
Nie, niekoniecznie.
Dobrze rośnie, zdrowy jest.
Jestem zadowolony.

Założenie, że kupiona w "sieciówce" sadzonka jest "bezwzględnie bezwartościowa" -
- a tym samym, że nabywca automatycznie skazany jest na nieuchronną i bolesną porażkę -
- uważam za bezpodstawne.

Czy Ty, w ramach swojej nauki, kupowałeś sadzonki po 160 zł?

Alskarus, nie chodzi mi o pustą szermierkę słowną.
Nie mam na to czasu.
Powiedz po prostu uczciwie, jak to było.

:)

Ad."ps.":

Zgadzam się w 100%.
W kwestii kultury wypowiedzi.

;)

(20-11-2016, 09:06)kapitan napisał(a): Czasami wystarczy dwa razy kopnąć piłkę, co zajmie nam kilka minut, żeby dowiedzieć się czy to zabawa dla nas.  Sadząc winorośl ze sklepu z cementem, o popełnionym błędzie dowiemy się za kilka miesięcy, a czasem lat. Czasem warto skorzystać z doświadczeń tych, którzy już mają odciski i nie kupować marnych butów do grania w piłkę.

Mam niezadaleczko domu gospodarstwo rolne produkujące dobrej jakości sadzonki, nasiona uprawne dla bliższej i dalszej okolicy.
Nasiona są klawe, nabywcy sobie chwalą - i wracają za rok.
Sklep ten sprzedaje również obrzeża do trawników i cement.
Czy mam rozumieć, że jest to zły cement - bo sprzedaje go sklep rolno-ogrodniczy? :P

Szanowny Kapitanie:
sklep, który sprzedaje sadzonki winogron wymienione w tytule wątku -
- nie jest sklepem fabrycznym jakiejś cementowni.
Jest siecią zaopatrującą mieszkańców domów w jego rejonie w większość artykułów domowych i ogrodowych, jakich mogą potrzebować.
M in narzędzia ogrodnicze (w bardzo dużym wyborze i całkiem niezłej jakości) sprzęt winiarski - itd.
Fakt, swoich gąsiorów tam nie kupowałem.
Ale nie dla tego, żeby były w czymś "gorsze" - bo nie są.
Po prostu wiem, gdzie te same gąsiory mogę kupić taniej -
- co zresztą nie raz podpowiadałem tu na Forum rozmaitym Kolegom i Koleżankom.

Mają dobry i życzliwy personel...
z kulturą rozmowy też jest tam wcale nie gorzej, niż na naszym skądinąd całkiem miłym Forum.

:)
Odpowiedz
#32
Orwell widziałeś sadzonki jakie były sprzedawane na wiosnę w Biedronce (tam nie ma cementu)?
Były to knotki zrobione z jednooczkowych sztobrów długości 5 cm. Wyrosły z tego cieniutkie jak sznurek "łozy" mające kilkanaście cm. Jak z tego ma być dobra sadzonka? :D
I jak to się ma do szczepionej sadzonki np z e-sadzonka?
Odpowiedz
#33
Coś czuję, że ta dyskusja prowadzi nas na manowce - parę dołków już wykopałem, parę wywierciłem, doniczkowe super nowości z knotków po 50 pln dawno  temu kupowałem, ale winnicy nie mam.
Gdybym ją planował to tylko konkretne szczepione sadzonki z pewnego źródła.
Do ogródka jak kto woli, mogą być nawet z marketu - bo w sumie, mało która szkółka wyśle nam jedną sztukę, jeśli wyśle to i tak cenowo będzie bez różnicy, bo na sześć loteryjnych jedna konkretna i niepomylona powinna się trafić.

Orwell, zamiast podziękowania, że dał cynk jest zmuszany do ciągłego tłumaczenia się z "ruletki" a sadzonki pewnie dawno się skończyły.
przyjmuję bana bez ostrzeżenia
pozdrawiam Roman
Odpowiedz
#34
Teraz w tej dyskusji chodzi już tylko o gonienie króliczka a nie złapanie go :D .
Licznik postów pracuje bardzo miarowo :lol:
Odpowiedz
#35
van Klomp:
Zarówno Biedronka jak i Lidł miały tego roku w ofercie:
zarówno sadzonki takie, o jakich mówisz (jedno-oczkowe chucherka na korzeniu własnym) (8-10zł)
jak i solidne, wielo-oczkowe sadzonki na podkładce fi 1,5cm (ok 15 zł).

janik:
Gonienie króliczka.... ;)
Cóż, ta jałowa dyskusja od dawna nie sprawia mi żadnej przyjemności.
Licznik postów - pomińmy, bo to atrakcja dla dzieci jest.
Zresztą...
Lada moment i tak wątek pójdzie w kosz i wraz z nim odczyt z licznika.

Dziadek2:
Dziękuję za głos rozsądku. :)
Odpowiedz
#36
Orwell - jak uznasz, że temat trzeba zamknąć, to daj znać.
Odpowiedz
#37
Dziękuję, ale:

Nigdy nie byłem - i nie będę - zwolennikiem zamykania tematów.
Czy to cudzych, czy moich.
Każdy ma prawo do swobodnej wypowiedzi.
Odpowiedz
#38
Dla mnie market to nie miejsce dla roślin wieloletnich. Wszystko jedno czy winorośli, borówek, śliw, jabłoni czy wiśni.
To jakieś odpady ze szkółek. Promocją objęte są rzeczy, które nie poszły.
Korzenie przesuszone, pomylone etykiety. Trafić coś sensownego i żeby się przyjęło to loteria.

Super oferta z Lidla  - Pinot Blanc - w sam raz dla działkowca. Nie odporne na żadne choroby, przy -18C ginie.
Przecież u nas takich mrozów nie ma. Dojrzewa w połowie stycznia.
Solaris to była jakaś jednooczkowa labrucha.
Wolę za 4 zł wypić piwo.

Jeszcze raz powtórzę, w markecie spożywczym, nie kupuje się żadnych drzewek.
Tak samo jak u stolarza nie naprawia się samochodów.
Odpowiedz
#39
Pomijając kwestie jakości i ceny wystarczy zastanowić się nad sposobem przechowywania tych marketowych sadzonek. Winorośl jest rośliną o bardzo dużych wymaganiach świetlnych. Jak to wygląda w halach supermarketów nie trzeba chyba wyjaśniać? Pomińmy i to. Winorośl jest również rośliną, która zimowy okres przechodzi odpowiednio przygotowana, w stanie uśpienia. Najogólniej ujmując, przygotowanie do zimy polega na zatrzymaniu pracy przez system korzeniowy i maksymalnym odwodnieniu części nadziemnych (drewnienie). Sygnałem do zaprzestania wegetacji jest odpowiednio niska temperatura. Nie będę rozwijał i tego wątku bo mi się nie chce, napiszę tylko tyle, te sadzonki wsadzone teraz do gruntu zgina przy pierwszym przymrozku i prawdopodobnie nawet okrycie im nie pomoże. One powinny trafić pod koniec listopada do chłodni, o odpowiedniej temperaturze, a nie do sprzedaży.
Odpowiedz
#40
Zgadza się, Kapitanie.
Wszystko prawda najprawdziwsza.

Ale są też garaże, piwnice, termometry...
Nie każdy "dziłakowiec" zaraz jest "blońdyńka".
Jesień mamy łagodną... 13'C od kilku dni - i potrwa jeszcze...



Skocz do: