Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zabijanie drożdży spirytusem
#1
Nie znalazłem na forum podobnego tematu, więc pozwoliłem sobie założyć nowy.

Zastanawia mnie, czy wygodnym sposobem byłoby definitywne zatrzymanie żywota drożdży powiedzmy doprawiając wino do 20%? Mówię o tym jako alternatywie dla piro/pasteryzacji. Na forum znalazłem informację, że praktykuje się takie coś jedynie dla win mocnych.

Czemu nie zastosować by tego sposobu dla każdego rodzaju wina? Pomysł jest prosty - fermentujemy wino bardziej skoncentrowane (bardziej kwaśne i ekstraktywne) na dość lekką ilość procentów. Potem takie wino doprawiamy spirytusem do powiedzmy 20%, czekamy aż drożdże wyginą, zlewamy. Doprawiamy odpowiednią ilością wody i cukru, aż do pożądanego poziomu cukrów, kwasów i alko. Potem do dojrzewania.

Co sądzicie o takim pomyśle?
Odpowiedz
#2
Dramat, no dramat.... to nawet nie będzie wino... a kto ośmieli się nazwać taki trunek winem ten heretyk:) Po co robić winko które jest doprawione sprajtem, toż to profanacja czysta sama w sobie:) Równie dobrze można wziąć kompot i dolać %%, jednak takiego zestawienia nie nazywajmy WINEM... fenriss, nie obraź się ale, takie zestawienie to Swiętokradztwo dla domowego winiarza:) Toż tak się robi tanie nalewki z biedronki:) Osobiście nie polecam. fenris, przyjacielu braci winiarskiej, eksperymenty są jak najbardziej na tak, szanuje ludzi którzy nie poddają się kanonom, ale dolewanie spirytusu
to nie najlepszy pomysł.

Z pełnym szacunkiem Sigeh:)
Odpowiedz
#3
(11-07-2010, 18:09)Sigeh napisał(a): ...Po co robić winko które jest doprawione sprajtem, toż to profanacja czysta sama w sobie:) ...Toż tak się robi tanie nalewki z biedronki:) ...
Ale także drogie wina w Portugalii i nie tylko.
Oczywiście ten komentarz odnosi się do części wypowiedzi dotyczącej dodatku spirytusu a nie wody.
Pozdrawiam Jacek.
"Bo widzisz... w piciu nie trunek jest najważniejszy, a towarzystwo" - Stach Japycz "Ranczo"
Odpowiedz
#4
jacuś, nie słyszałem o tej technologii. Czy mógł byś mnie uświadomić? I nie ma tu nawet krzty sarkazmu, po prostu ciekawi mnie ta metoda. Pierwszy raz słyszałem o niej od mojej babci, która to robi winko na drożdżach dzikich i później doprawia spirytusem. Trunek pierwyj sort, ale śmierdzi spirytem:) A tak bijąc do tematu fenriss'a, 20% to strasznie dużo , ja nie mówię że nie lubię mocnych win, ale to jest na prawdę ogniste:)
Odpowiedz
#5
Poczytaj o produkcji porto lub sherry, to najbardziej znane wina wzmacniane spirytusem. Dobre porto ma właśnie ok. 20%.
Pozdrawiam Jacek.
"Bo widzisz... w piciu nie trunek jest najważniejszy, a towarzystwo" - Stach Japycz "Ranczo"
Odpowiedz
#6
Sigeh, nie chciałem być obrazoburczy, ale generalnie rzecz biorąc skoro podręczniki pozwalają na taką metodę w przypadku doprawiania mocy wina i zatrzymania procesu fermentacji (zamiast piro lub pasteryzacji), to nie sądziłem, że będzie to aż taka profanacja :)

Z resztą - zasiadłem nad kartką i po kilku obliczeniach wyszło mi, że nie jest możliwe jednoczesne manipulowanie alko i kwasowością w tej samych proporcjach, żeby mój pomysł był realizowalny dla win słabszych.

A porto postaram się podrobić, jak wyjdą mi pozytywnie aktualne nastawy :)



Skocz do: