Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zrób to sam – nasze patenty
#26
Możesz na rurce spustowej na odcinku otworka ssącego (nie zawsze jest to najniższy punkt rurki) założyć tzw "kosz ssący".

Możesz go wykonać samodzielnie na bazie fiolki polietylenowej po kliszy do analogowego aparatu małoobrazkowego lub zastosować gotowiec: tzw "babski kaganiec" z plastikowych wałków/papilotów.

Jak nie znajdziesz w "domowym archiwum PRL", to dostępne są np tu:

http://olx.pl/oferta/walki-do-wlosow-pap...9Ouqb.html

Do nabycia zestaw 20 nieużywanych sztuk.
(W zasadzie - można by zrobić akcję forumową dla szerszego grona zainteresowanych... ;) )
Odpowiedz
#27
1Natenczas mam "buteleczkę" :D A widzisz - teraz mnie naszło ze na szklaną końcówkę z dziurką (taką , co nie zaciąga mułu) możnaby założyć gąbeczkę od wałka malarskiego :)
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#28
Do wiaderka butelka PET jest super - ale czasem przydaje się coś, co zadziała i w balonie z węższym wlotem.
Gąbka - o ile "spożywcza" i o ile nie zamuli się za szybko - też jest dobrym pomysłem.
Odpowiedz
#29
(06-01-2016, 19:26)Orwell napisał(a): Do wiaderka butelka PET jest super - ale czasem przydaje się coś, co zadziała i w balonie z węższym wlotem.
Gąbka - o ile "spożywcza" i o ile nie zamuli się za szybko - też jest dobrym pomysłem.

I tu jest wyższość pojemników fermentacyjnych do fermentowania w miazdze nad szklanymi balonami.
Ja wybierałam pływające owoce z wierzchu sitkiem, zamykałam pojemnik, za dzień lub dwa spuszczałam płyn znad osadu przez kranik.
Owoce w zależności od potrzeby na drugi nastaw, lub do odciśnięcia.

A teraz moje patenty :)

1.Brak pasującego korka i rurki fermentacyjnej.

Na butlę, słój czy inny pojemnik, którego nie miałam czym zamknąć w danym momencie, nakładałam woreczek foliowy, a właściwie dwa woreczki np. śniadaniowe.
Pierwszy nakładałam ciasno na otwór, zawiązywałam gumką (dobrze się sprawdzają frotki).
W tym woreczku robiłam otwór tak jak dla rurki fermentacyjnej,jeden większy lub kilka mniejszych, w zależności od potrzeby.
Na to nakładałam drugi woreczek, z którego robiłam jakby mały namiot nad tym pierwszym. Ten woreczek też przymocowywałam gumką. Wielkość "namiotu" dostosowywałam do potrzeb fermentacji.
Następnie nakłuwałam zewnętrzny woreczek igłą do iniekcji (ok 10 nakłuć) i ściskałam woreczek, żeby wypuścić powietrze.
Woreczek i tak się trochę podnosi, ale nie wypełnia się powietrzem z zewnątrz, tylko powoli napełnia się dwutlenkiem węgla z fermentującego nastawu. Dobre zabezpieczenie przed muszkami, których było sporo.
Koszty prawie zerowe, łatwo wymienić w razie potrzeby, materiały praktycznie w każdym domu, a sprawdza się bardzo przyzwoicie.
minus - brak bulkania Huh

Patent drugi:
Zabezpieczenie kranika od pojemnika fermentacyjnego.
Wiadomo, że się zabrudzi, więc lepiej zabezpieczyć wcześniej.
Najpierw odkażam roztworem piro, który rozrabiam w półlitrowym pojemniku ze spryskiwaczem, takim najtańszym z marketu lub sklepu ogrodniczego.
Spryskuję dokładnie odwrócony do góry kranik, zakładam na kilka minut woreczek foliowy.
Po zdjęciu woreczka odwracam kranik na dół, czekam kilka minut, potem ponownie kranik do góry, owijam ręcznikiem papierowym, na to ponownie woreczek, przymocowuję gumką i gotowe. Może stać na podłodze, może się kurzyć. 
Oczywiście przed spuszczaniem wina jeszcze raz odkażanie roztworem piro.
Spryskiwacz jest fajny do odkażania wielu powierzchni trudno dostępnych, a nawet tego sprzętu, którego chcemy używać. Spryskuję wszystko, wkładam np. do wiadra, które też w środku spryskuję i przykrywam pokrywką na powiedzmy 10-20 minut. Zużywa się mniej roztworu, który, jak wiadomo nie zachowuje długo swoich właściwości. 
Reszta patentów dotyczy zbierania i przerobu owoców, ale to w kolejnym poście.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#30
(06-01-2016, 15:07)Modliszqa napisał(a): Dwa dni myślałam i wymyśliłam jak ściągnąć z wiadra fermentacyjnego  wino, w którym na dnie jest osad a na górze czapa z owoców. Te owoce są niestety teoretycznie tylko na górze, bo przy próbie ściągnięcia samym wężykiem - łapał owoce, które spadły w międzyczasie na dno i tkwiły w mule, a przy obciągu podniosły się i pływały swobodnie w winie. 
No więc obmyślałam jakąś wstępną kolumnę filtracyjną, w którą można wsadzić rurkę i wymyśliłam - butelka po wodzie mineralnej 1,5 litra - nadziurkowana rozgrzanym gwoździem dość gęsto , ale nie od samego dołu a dopiero jakieś 4 cm nad dnem. Te dziurki są na tyle małe, że przez nie dostaje się tylko wino ,zaś odległość od wężyka na tyle duża, że owoce nie lgną do nich i ich nie zatykają.  Tym sposobem mogę ściągnąć wino bez mułu i owoców i bez wiecznego odtykania wężyka, tudzież bez konieczności cedzenia na sicie i bełtania wina. Po zlaniu do balona - resztę można przelać przez worek filtracyjny lub sito, albo też od razu wywalić :)

Całkiem ciekawy pomysł, będę musiał zastosować. Rolleyes
Lech
Odpowiedz
#31
Pomysł niezły, ale po co utrudniać sobie życie? Wystarczy zwykłym sitkiem zebrać owoce które pływają na wierzchu i odczekać aż nastaw się uspokoi. Następnego dnia zlać znad osadu a resztę z 'mułem' przelać do mniejszego naczynia (np. słoik) a po jakimś czasie z tego naczynia zlać po odstaniu i utrata płynu jest minimalna.
Odpowiedz
#32
Ja stosuję takie sito:
https://picasaweb.google.com/11536956903...7223147090
Zaletą tego rozwiązania jest to, że farfocli nie trzeba wyciskać rękoma. Końcówka akcji:
https://picasaweb.google.com/11536956903...3274490370
Tylko człowiek głupi, nigdy się nie myli...


Zdjęcia: FAZY BBCH, krzewy PINOT NOIR, krzewy ZWEIGELT.
Filmy uprawa:  SADZENIE,  CIĘCIE DWULATKÓW,  CIĘCIE TRZYLATKÓW
Filmy uprawa:  Historia krzewu Pinot Noir:  2017/2018 (odc I cz 1) cdn
Filmy winifikacja:  POMIAR KWASOWOŚCI MOSZCZU,  POMIAR KWASOWOŚCI WINA,  POMIAR WOLNEGO SO2

Odpowiedz
#33
[Obrazek: wywIMGK.jpg] 
Mój jakże błyskotliwy patent  :lol: lecz nie miałem wolnych baniaczków a surowiec się marnował.

Odpowiedz
#34
Karol patent dobry dla hodowców roślin akwariowych :-)
Odpowiedz
#35
(02-06-2014, 20:46)DrWinko napisał(a): Nie to żebym się czepiał, ale dostosowywanie słoja do fermentacji jest trochę bezsensowne. Głównie dlatego, że damy i balony kosztują naprawdę mało w porównaniu do słojów.

Ceny detaliczne:

Słój 4,25 L:  5-7 zł
Dama 5 L:  12-26zł

(w zależności od tego, gdzie kupujesz).

Co więcej, w odróżnieniu od damy, słój bardzo łatwo dostać całkiem gratis.

Jeśli używasz kilu takich naczyń równocześnie, różnice w kosztach robią się zauważalne.


Poza tym, słój jest wygodniejszy w myciu i w trakcie prac przy nalewach.
Dostosowanie go również do fermentacji, pozwala zaoszczędzić nieco cennego miejsca na półce.
Odpowiedz
#36
Powiedziałbym nawet, że słój to podstawa.


Skocz do: