Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
czy wielcy winiarze/nalewkarze i podobni hehe zaopatrzyli kiedyś np. całe wesele?
#1
hey, robie wina od 3 lat i coraz wiecej tego, tu 25 litrów rodzynkowego, tu 20 ryzowca, pod stolem 20 litrow dzikiej rozy i zaczynam sie zastanawiac czy ktos z was wyprodukowal kiedys ilosc np na cale wesele?
wino, tak... ale przeciez mieszkamy w Polsce i tu na stolach pojawia sie raczej wyzej procentowy standard :)
Odpowiedz
#2
Fakt ciekawe :), chociaż w przypadku takiej imprezy (patrząc na wielkość degustacji) mogłoby to się skończyć tragicznie, albo przynajmniej niesmacznie.
Odpowiedz
#3
Cytat:hey, robie wina od 3 lat i coraz wiecej tego, tu 25 litrów rodzynkowego, tu 20 ryzowca, pod stolem 20 litrow dzikiej rozy i zaczynam sie zastanawiac czy ktos z was wyprodukowal kiedys ilosc np na cale wesele?

Przyznam, żę poruszyłeś temat, który mnie też intryguje.
Nie wiem tylko w jakich kategoriach rozpatrujesz sprawę.
Czy chodzi o to , że ilość Twojego wina wystarczy na weselną biesiadę, czy też problem zasadza się w naszych tradycjach tzn. wino - to nie wódeczka - powszechnie akceptowalna na imprezach.
IMHO - to dość kontrewersyjny temat, zważywszy nasze pokoleniowe(czt. komunistyczne) przyzwyczajenia, bądź narzucone obyczaje.
Sama jestem zdania, że wino - zwłaszcza własnego autorstwa - byłoby cudowną oprawą każdego wesela:buziak:
Czego Waszystkim winiarzom z całego serca :polewam:życzę:polewam::D:pijemy:
Odpowiedz
#4
Wino cukrowe po obróbce termicznej dość często stanowi weselny napitek. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wynika z tego że są tacy co robią w wystarczającej ilości.
Wojtek
Odpowiedz
#5
Cytat:Wino cukrowe po obróbce termicznej dość często stanowi weselny napitek. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wynika z tego że są tacy co robią w wystarczającej ilości.

well, well, well - błagam nie załamuj mnie:placze:
Odpowiedz
#6
Obydwa wesela w mojej rodzinie ( i corki i syna) byly zaopatrywane wylacznie w moje wyroby ( zarowno wina, miody jak i nalewki). Milosnikow gorzaly nie zapraszalem.
Odpowiedz
#7
Czasami na weselach trafia się rozrabiany denaturat (występuje wersja nie barwiona) i to jest obcja naprawdę załamująca. Takie obrobione wino cukrowe to przy tym jest na prawdę cacy. Piłem kilka nalewek robionych od początku do końca w domu i były całkiem dobre.
Wojtek
Odpowiedz
#8
A ciekawe jak wygląda kwestia prawna. Produkować na własny użytek to nie to samo co "zaopatrywanie" wesela. Alkohol musi mieć akcyzę itd... a nawet jeśli robilibyśmy to "społecznie" czy z dobrego serca to chyba i tak pozostaje sanepid i tym podobne. Oczywiście jestem zwolennikiem własnych wyrobów i uważam, że zazwyczaj są lepszej jakości nią wiele kupnych, ale taka kwestia formalna także przyszła mi na myśl.
Odpowiedz
#9
A ja byłam na weselu z winem, co prawda ze sklepu. Impreza była wspaniała, goście bawili się do rana, nikt nie zasnął z łokciami w sałatce jarzynowej, ani nie spadł pod stół. Własne przyjęcia też robię z winem i nalewkami.
Odpowiedz
#10
Osobiście zaopatrzyłem w wino całe wesele :-D

Kolega się uparł że koniecznie chce na swoje wesele samemu "maczać w tym palce" - sam miał wtedy mizerne warunki lokalowe (a raczej ich brak), więc przejąłem rolę wiodącą.
Kolega dzielnie zebrał solidną ilość tarniny - poszło na wino tarninowe, w wersji samej oraz w kupażu z już odleżanym czarnym bzem. Oba były całkiem znośne.
Niestety oprócz tego kolega uparł się co by na 3 miesiące przed weselem wystawić jeszcze ryżowca - próbowałem go od tego odwieść, ale chciał to miał :-D
Efekt - tarniny i tarniny z bzem trza było dowozić, ryż nie zszedł prawie w ogóle.
Innych alkoholi, poza szampanem na wejście, na imprezie nie było.
Obsługa lokalu nie robiła żadnych problemów.
Goście weselni, głównie ludzie młodzi (poniżej pięćdziesiątki) takoż nie.
Wesele nie było duże - na oko było, ja wiem, może z 50 osób.
Odpowiedz
#11
Cytat:Wysłane przez Cyrograf15
Wino cukrowe po obróbce termicznej ....
Tyle razy była tu mowa, że winko podczas pasteryzacji traci estry, swetry i inne aromaty...:diabelek:
Swoją drogą, myślę, że mógłbym zaopatrzyć niejedno "Moje wielkie greckie wesele"...:drink:
Odpowiedz
#12
A ja właśnie dostałem zamówienie na 50 litrów moich nalewek!!! Wesele w październiku 2007, a ja staję przed faktem jak to policzyć, bo to przyjaciele w końcu. Ja 3mam w swoim żelaznym schowku nalewki na swoje wesele. Ojciec też ma spory zapas calvadosa z gruszek i jabłek. Obiecuję, że jeśli to dojdzie do skutku opisze ich działanie na ok 100 gościach weselnych za kilka miesięcy :D
Odpowiedz
#13
Ja rozpocząłem zabawę z winem z myślą o mojej 18-tce i jak postanowiłem tak uczyniłem, a mianowicie wielki kamionkowy gar na środku stołu z winem nalewanym chochelką
Odpowiedz
#14
jak narazie moje zapasy wina nie są zbyt duże ok. 60l w butelkach i ok. 150l. nastawu ale w kwestii wina na wesele to myśle że dałbym rade. Po wcześniejszym przygotowaniu mógłbym zaopatrzyc gości weselnych na niedużym weselu. Byc może to bedzie moje wesele.

To dobry pomysł na takie wesele. A goście czekający na duża ilośc wódki nie maja zbyt dużo wyobrażni:glupek:.
Odpowiedz
#15
Zarówno Pigwa jak i alveanerle, a za jakiś czas Szwed zrobili coś co mnie zastanawia, jak sobie poradzić z problemem zaopatrzenia weseliska. alveanerle pisał, że specjalnie robił na zamówienie, tak jak Szwed, którego czeka dużo pracy - napisz jakie nalewki przygotowujesz. Chętnie skorzystam z rad, gdyż chciałbym by na moim weselu były wina, miodki pitne i nalewki la to jeszcze daleko - najpierw musze znaleźć i "zbałamucić" ( :diabelek: ) jakąś ładną i mądrą pannę.

Mam kilka pytań:
- ile czasu i z jakim rezultatem zajęły wam przygotowania?
- jak to wyglądało ze strony technicznej - chodzi o produkcje?
- jak wyglądał kwestia podawania trunków: wszystko było butelkowane, napełniane na miejscu, może lane z jakieś beczułki/antałku na stole?
- mieliście po kilka rodzajów trunków w dużej ilości każdego czy mniejsza ilość każdego, a większe urozmaicenie trunków?
Odpowiedz
#16
Najlepiej robic weseliska w domu ( w moim przypadku) i nie dla tak znowu wielkiej liczby gosci (do 50-ciu). Oblicza sie ile goscie mniej wiecej moga wypic i tylez nastawia nowych trunkow. Trzeba rowniez miec zawsze pelna piwnice i zapasy uzupelniac natychmiast . Nie rozumiem ludzi, ktorzy pisza ze im sie nalewka lub wino skonczylo. Zanim wypijesz cale wino, nowe powinno juz byc gotowe. Z nalewkami podobnie. Ot, i cala recepta.

PS. I jeszcze jedno - mam tylko dwoje dzieci, wiec tylko dwa wesela robilem. I tak zadosc.
Odpowiedz
#17
Pigwa, alveanerle, Szwed, jakie wina, miody pitne i nalewki byście polecili???
Przydałoby się wypróbować przepisy ;)


Cytat:Wysłane przez Pigwa

... wiec tylko dwa wesela robilem. I tak zadosc.

Widze, że Twoja piwnica musiała bardzo ucierpieć :kwasny:
Odpowiedz
#18
Nie ucierpiala nic a nic. Wypito za kazdym razem ok. 50-ciu butelek wina (gronowego i wisniowego), z 10 butelek miodu (trojniak z imbirem) oraz kilka butelek przeroznych nalewek. Gwoli sprawiedliwosci musze sie przyznac, ze pare coktajli tez przyrzadzilem, bo tutejsi na winach i nalewkach malo sie znaja. Przed weselem zwiakszalem produkcje, tak ze zapasy szybko sie uzupelnily. Generalnie nie byly to ilosci alkoholu zwalajace z nog przecietnego Polaka, ale tu jest calkiem inna kultura picia i nikt pod stolem nie lezal.
Odpowiedz
#19
Witam.
Kultura picia w Polsce bywa różna. Sam muszę złożyć samokrytykę, gdyż zdażało mi się parę razy ...hmmm,hmmm.
A inną sprawą są przyzwyczajenia gości. Znam osoby które nie lubią samogonu jak i nalewek, a i win także; musi być czysta.
No i oczywiście wchodzi jeszcze w grę ilość gości. Przy ciągle panującej zasadzie zastaw się a postaw może być sporo spragnionego luda, a i zdarzają się bardzo liczne rodziny.
Jeśli jednak miałbym rok czasu na przygotowania to dla 50 osób dałoby rade przygotować wina i nalewek.
Zresztą mam zamiar sprawdzić się za kilka lat na parapetówę lub urodziny, ale o tym kiedy indziej.

Nie może tylko zabraknąć "żołądkowej gorzkiej" na poprawiny.

Gratuluję i chylę czoła tym wszystkim, którym się udało.

Pozdrawiam, wisienka.
Odpowiedz
#20
A u mnie dochodzi właśnie około 30litrów herbaciaka na wesele kolegi. Kolega po spróbowaniu kiedyś winka z herbatki uznał bowiem że taki prezent będzie najbliższy jego sercu. Zapewne oprócz wina będzie jakiś procent sklepowydla mniej (a może więcej) wymagających uczestników.
Ice77 miał wspaniały pomysł na garniec wina z chochelką:1miejsce:

pozdrawiam Robert
Odpowiedz
#21
Na naszym weselu 07.07.2007 będą nasze wina i miody.
Nalewek nie będzie, gdyż nie produkujemy tyle, aby wystarczyło.
Trunki wysokoprocentowe destylowane będą niestety kupne, gdyż legalnie nie można ich samemu wytwarzać.
Odpowiedz
#22
U kumpla na weselu stało na stole zjawisko beczką zwane i samogonem napełnione. Beczka miała kilkanaście litrów pojemności, ładniutki kranik i ogólnie bardzo estetyczne. Petenci ( ;) ) podchodzili do owej beczki i napełniwszy naczynia szklane spożywali z umiarem + wyjątki. Wyjątkom się nie dziwie bo mocy to miało 70. Podobny motyw można zrobić z winem, nalać do beczuszki zamówionej u mariusza czy gdzies indziej i później taki staropolski kącik z beczką wina, kiełbasą swojską, chlebem samodzielnym, masłem samodzielnym i czymże jeszcze :P
Nie rozumiem waszego stosunku do wódki na weselach, można delikatnie wprowadzać wina do trunków oferowanych( na zasadzie kto chce), ale w większości przypadków to ludzie innego jak gorzały trunku nie wypiją. To co to za gospodarz, który żałuje tego co sobie gość zażyczy. A zażyczy, przynajmniej większość starszego pokolenia wódki. To się tak wgryzło w kulturę weselną, że większość piosnek jest o wódce :big:
Nie wiem w czym dobra wódka miałaby ustępować dobremu winu. Nie można porównywać herbaty z sokiem jabłkowym, inne kategorie...
pzdr
fea
Odpowiedz
#23
To też pewnego rodzaju monopol podawać coś o miarze 70% :/

Tak uważam, albo wszyscy albo nikt, a jak znam takie imprezy to z pewnością wszyscy podzieleni na pijących i nie pijących, już nie na tych którzy tylko zaglądnęli do kieliszka ...

Co do beczki z winem, jak najbardziej tak (no i prezent jeszcze można sobie zrobić :P).
Trzeba pamiętać, że musiałaby być odpowiednio duża :P
Odpowiedz
#24
No wątpie, że wszyscy by pili tego mózgotrzepa 70%, ot chociażby damie o starszopokoleniowym poczuciu przyzwoitości (gdyż młodsze nie widzą nic złego w piciu czegokolwiek wyskokowego, ilości oporowe również zaliczane) wypada się raczej napić domowego wina niż domowego destylatu i uczynić tym samym wybrany trunek 'dzisiejszym' (na zasadzie dziś pijemy :D ). A reszcie, do wyboru do koloru, w zależności od tego kto po co przyszedł na wesele, jedni potańczyć, inni pogadać a jeszcze inni ordynarnie sie nachlać. Gospodarz w moim przekonaniu gości a nie narzuca reguły gry.
pzdr
fea
Odpowiedz
#25
Nie wiem jak wam, ale według mnie na wesele idzie się świętować/radować razem z młodą parą ich wielki dzień, ich święto, a nie przyjść najeść się i uchlać się- osobiście takiej osoby/takich osób bym nie zaprosił. U mnie na weselu będą wina, miody pitne i może nalewki, a jak się to komuś nie podoba, to może nie przychodzić,bo taka osoba chce tylko przyjść się uchlać.
Odpowiedz



Skocz do: