Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
jablko-sliwka zaczyna kwasniec
#1
Witam ! mam problem z winkiem a raczej tym czym mialo byc.Zlalem 3 raz i jest troche kwasne.Czy jest szansa na uratowanie wywaru czy robic 4 zlewke do rowu.Dziekuje wszystkim za ewentualne podpowiedzi-POZDRAWIAM:(:(
Odpowiedz
#2
Pokaż no przepis :)
To że jest kwaskowate bądź nawet mocno kwaśne to norma przy młodym winie. Trzeba dać mu się sklarować a potem ewentualnie dosłodzić jeśli nie chcesz wytrawnego. Zmierz poziom cukru (poszukaj - cukromierz, aerometr - znajdziesz na forum bez problemu :) ) , odwiedź old.wino.org.pl i poczytaj. Kwasowość to nie zaoctowanie :) A winko się ułoży z czasem.
Odpowiedz
#3
Dzieki za zinteresowanie.Podam przepis i jak mozesz to zweryfikuj-22,5 l jablko-sliwka , 1,5 l sok z porzeczek , 26 l wody ,5 kg cukru Na moja glowe to nie jest "mlode" ale sie psuje i chcialbym je uratowac-POZDRAWIAM
Odpowiedz
#4
acha, i nie mam urzadzenia do sprawdzenia poziomu cukru
Odpowiedz
#5
nie pojmuję tego 'przepisu' trochę zbyt chaotyczne i ogólnikowe jak dla mnie :) Bez poziomu cukru nic nie zdziałamy, poza tym piszesz "22,5l jabłko-śliwka" - Ile było soku z jabłek a ile ze śliwki? Czy wino wydaje się mocne? Kiedy je nastawiłeś? No i dwa sakramentalne pytania - Czy wogóle pachnie octem? :) Bo jeśli nie to naprawdę nie masz się co bać, może jest trochę zbyt wysoki poziom kwasów (porzeczka robi swoje, poza tym nie piszesz czt dodawałeś kwasek) a może jest po prostu wytrawne? :) I pytanie drugie: Przeczytałeś jakikolwiek dostępny podręcznik winiarski? :) Przede wszystkim interesuje nas poziom cukru i to czy wino zajeżdża octem, bo niejeden temat już był na forum gdzie ktoś myślał że ma ocet a miał po prostu młode wytrawne winko :big:
Cukromierza szukaj w sklepach typu Leroy Merlin lub Obi, a także takich z artykułami AGD, można też zamówić u kolegi Mariusza z Euro-Winu oraz na browamator.pl Kosztuje kilka złotych a pomaga uniknąć takich problemów :)
Odpowiedz
#6
dobra,wedle wskazowek-12,5ljablka zmiksowane 10,5l sliwki zmiksowane 1,5l soku z porzeczek 26l wody, 5kg cukru, 300g rodzynek-wydaje sie ze jest mocne, a nastawione bylo 09-09-2005.Co do zapachu octu to nie czuc,czuc sliwke,kwasku nie dawalem,bo nie dodaje do jablkaze sliwka.Zadnego podrecznika winiarskiego nie czytalem bo robie na smak poniewaz jestem kucharzem-pozdrawiam
Odpowiedz
#7
nie ma przepisu, że kucharzom nie wolno czytać podręczników winiarskich, kolego. Przez to niedopatrzenie zapomniałeś o meritum, czyli o drożdżach.
No, ale skoro octu nie czuć to git. Trzymaj je teraz możliwie bez dostępu powietrza i daj dojrzeć... Ono naprawdę jest jeszcze bardzo młode. :)
Odpowiedz
#8
Przepisu moze nie ma ale drozdze sa, na logike,rodzynki sfermentowaly jak nalezy,zostaly dodane,a na drugi dzien po wrzuceniu,nawet bylo male bummm i z sufitu zbieralem jabluszka,a teraz wydaje mi sie ze cos jest nie tak-no ale jezeli Panowie mowicie ze tak ma byc no to niech kwitnie-Pozdrawiam i dziekuje za cenne uwagi
Odpowiedz
#9
Spokojnie :P Jak radzi megana - daj winu czas. Winko pewnie jednak nie jest zbyt mocne skoro drożdze dzikie. Ale będzie dobrze :)
Odpowiedz
#10
Cytat:Wysłane przez traker123
Przepisu moze nie ma ale drozdze sa, na logike,rodzynki sfermentowaly jak nalezy,zostaly dodane,a na drugi dzien po wrzuceniu,nawet bylo male bummm i z sufitu zbieralem jabluszka,a teraz wydaje mi sie ze cos jest nie tak-no ale jezeli Panowie mowicie ze tak ma byc no to niech kwitnie-Pozdrawiam i dziekuje za cenne uwagi
Na rodzynkach miałeś drożdże, owszem...ale dzikuski. Poczatki fermentacji burzliwe, a potem kaput... Jeśli robisz na oko, to jak później określasz zawartość alkoholu? Bez cukromierza możesz zrobic to tylko orientacyjnie, i to w dużym przybliżeniu. Nie wiem jak Ty, ale ja zdecydowanie lubię wiedzieć co piję :jezor:
Odpowiedz
#11
O kwaśności się nie wypowiadam. Ale zmętnienia jabolka można spróbować usuwać pektopolem. Był wątek na ten temat i wypróbowałem z niezłym skutkiem na jabłkowo-gruszkowym. Wiem, że pektopol nie jest standardowym środkiem klarującym, ale akurat na jabłko działa nie najgorzej. A przede wszystkim jeśli nie przesadzisz z ilością to właściwie nie da się nic spaprać i zawsze możesz stosować wszelkie inne metody klarowania.
A swoją drogą to czy nie myślałeś o taninie? Jabłko + śliwka to chyba zniesie całkiem dobrze, a nawet smakowo raczej pomoże?

Jeśli nie mam racji to niech moderator mi nakręci ucho.
Odpowiedz
#12
Skoro jak mowisz jest coraz kwasniejsze to nie ma aby zbyt wiele kontaktu z powietrzem ? Np. niepelny balon, 'szumne' przelewanie ?
Odpowiedz
#13
Wtrącę swoje "trzy grosze". :chytry:
Wino "robię" od czterech lat, więc żaden ze mnie autorytet :cool: i niczego sensownego nie doradzę, ale...
właśnie "grzebałem" po forum (a może "na") w poszukiwaniu czegoś o "jabłkach", i po przeczytaniu Twojego "postu(a?)"(chyba nie lubię tego słówka :) ) stwierdzam, że znowu zrobię "kwas" i wypiję go nim dojrzeje. :slinka:
Takie winko "całkiem się sprawdza" w czasie "czatowania".
Robiłem wina z porzeczki, z jabłek, winogron... wszystkie były kwaśne. Osobiście stwierdziłem, że "tak ma być"(oczywiście już wiem, że to nie jest prawda)... Raz, że może dolałem za mało wody; dwa, że może jeszcze nie dojrzało; trzy(najgorsze), że upijając co i rusz, wino łapie za dużo powietrza i zwyczajnie kwaśnieje zarażone "czymś".
Nigdy jeszcze nie użyłem cukromierza, chociaż grzecznie sobie leży "pod ręką", ...a każdy nastaw jest zgodny z wyczytanymi przepisami na wino, przy założeniach, że "słodkość i kwaśność" jest "przeciętna" dla danego "owoca(pewnie "u":) )". Myślę, że na tym forum napisano już prawie wszystko o winach(?). :uff:
Wiem, że
-fermentując w miazdze dodaje się siarki, pożywki, i na końcu Matki Drożdżowej zrobionej na drożdżach szlachetnych winnych, może właśnie po to, żeby wino między innymi nie kwaśniało(?... trzeba poczytać :) )... , ale zdaje się, że koledzy nie doradzają fermentowania jabłek w miazdze (trzeba poczytać "dlaczego"). Ja tylko raz użyłem siarki, myjąc balony.
-trzymanie winka nad fusami pozwala zmniejszyć kwasowość(jakim cudem nie wiem, ale ponoć tak jest), jednak takie "trzymanie nad fusami" może wywołać "mysi posmak" wina. Sprawdziłem to. Wywołuje(!). Czyli zgodnie z radami, dobrze jest zlać wino znad osadów w miarę szybko, ale nie za szybko(jeżeli zrozumiałem to co czytałem, to w zależności od wina, robi się to po czterech tygodniach fermentacji nastawu, kiedy ta ustaje, lub po ośmiu do dziesięciu tygodniach przy winach mocniejszych, czerwonych, słodszych i kwaśniejszych)
Dobra, dobra, już kończę, powoli kończę.
-ponoć są "chemikalia", które pozwalają zmniejszyć kwasowość( trzeba stosować je "rozumnie", przeczytałem, ale nie praktykowałem)
-ponoć winiarz musi być cierpliwy i czekać, aż wino "dojrzeje". Wino dojrzewając zmniejsza ponoć swoją kwasowość i łagodnije. Moje wina nigdy tego nie doczekały. :uff:
Tak, tak, już kończę... Powiem na koniec, że tylko raz "trafiłem w kwasowość", kiedy zrobiłem wino z agrestu(oczywiście też nie dojrzało). Mimo, że nie dojrzało było pyszne, mocne i nie kwaśne.
Pozdrawiam i życze udanego wina. :chytry:
Ach, a może ahhh... dodam jeszcze... rozpisałem się tak bardzo, bo mam wrażenie, że pytanie nie tyle czekało na odpowiedź na nie, co "szukało kontaktu" z koleżankami i kolegami robiącymi wino. W każdym razie ja "jestem" tutaj w dużej mierze właśnie dlatego. :)
:uff:
Pozdrawiam jeszcze raz i... znikam :polewam:



Skocz do: