Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
książka "Domowy wyrób serów"
#1
Witam
Czy któryś z kolegów posiada może tą książkę?
   
Kupiłem ją ostatnio w empiku i dziś zobaczyłem że brakuje mi ponad 25 stron:placze:
Odpowiedz
#2
Ja mam...
Odpowiedz
#3
I wszystkie strony są prawidłowo?

Zastanawiam się czy tylko ja miałem pecha czy całe wydanie jest takie. W wolnej chwili skoczę do empiku i nie wiem czy mi wymienią czy kasę zwrócą bo z tego co pamiętam to była ostatnia książka:(
Odpowiedz
#4
W mojej wszystko ok.
Ale treść taka sobie.
Odpowiedz
#5
Ale może jak dla zaczynającego przygodę z serowarstwem (czyli dla mnie) będzie OK? Po przeczytaniu fragmentu wydaje mi się że jest przystępnie napisana. Będę wdzięczny za radę jaką książkę następną warto przeczytać:)
Odpowiedz
#6
Jakub2001 , ciekawi mnie co masz do zarzucenia tej książce ?
Odpowiedz
#7
Książka któą posiadam jest OK, poza tym jest napisana w sposób przystępny i zrozumiały, jest wiele ciekawostek i porad w sam raz dla początkujących... Polecam wszystkim którzy chcą zając się serowarstwem...
P.S. Książka oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale podajcie mi tytuł który go wyczerpie!!!
Odpowiedz
#8
Jest taka "amerykańska".
Dla mnie dużo lepszy Licznerski.
Ale o gustach i kolorach się ponoć nie dyskutuje.
To było moje bardzo subiektywne odczucie.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#9
(21-05-2011, 10:00)Łukasz84 napisał(a): Książka któą posiadam jest OK, poza tym jest napisana w sposób przystępny i zrozumiały, jest wiele ciekawostek i porad w sam raz dla początkujących... Polecam wszystkim którzy chcą zając się serowarstwem...
P.S. Książka oczywiście nie wyczerpuje tematu, ale podajcie mi tytuł który go wyczerpie!!!
dokładnie....Ta ksiązka jest dla hobbystów.
Trudno cokolwiek porównywać z Licznerskim.Ale to podręcznik prawie akademicki.
Poza tym nieosiągalny.W pdf-ie to nie to samo.
Ja jestem z tej książki zadowolony, ale to też kwestia zaawansowania w temacie ;)
pozdrawiam
Odpowiedz
#10
Nie chciałbym zostać źle zrozumiany. Przeczytałem calą tą książke. Otrzymałem w prezencie od żony. Była sprawcą mojego serowego hobby. Pisząc "amerykańska" chciałem powiedzieć że to taki sposób myślenia, choćby się waliło, paliło to na koniec i tak zwycięstwo.
Licznerski jest realistą i pokazuje jak mało błędów wybaczają sery. Dodatkowo pisał książke w czasach gdy technologia była zbliżona do tego co dziś stosunkowo łatwo możemy osiągnąć w domu. Jak ktoś lubi w formie książki to nie trudne wydrukować i oprawić. Uważam że warto przeczytać każdą pozycję, ponieważ za wiele ich nie ma.
Pozdrawiam i szanuję każdą opinię.
Odpowiedz
#11
Uff, udało się wymienic:) teraz mam już dobrą książkę. Miałem pecha że akurat na taką trafiłem:glowa_w_mur:
Odpowiedz
#12
Witam

Jestem tutaj nowy więc napiszę coś o sobie:
mgr inż. Technologii Żywności i Żywienia Człowieka w specjalności Technologia Mleczarska
i pracuję jako kierownik na dziale produkcji serów w zakładzie mleczarskim.

Książka Licznerskiego została wydana prawie 60 lat temu i zawarte w niej treści są archaiczne (postęp w tej dziedzinie był niesamowity) i na studiach nikt o niej nawet mi nie wspominał (chociaż mam teraz jej pdf).

Na studiach mleczarstwa podstawą są 3 tomy "Zarys chemii i technologii mleczarstwa" prof. Pijanowskiego (w tym 3 tom o serach i kazeinianach) - ostatnie wydanie zależnie od tomu 1984-1986. Mimo upływu już wielu jest to na razie najbardziej obszerna i najbardziej wyczerpująca pozycja spośród polskich książek.
Polecić mogę również wymienianą gdzieś powyżej serię książek BMM (Biblioteczka Majstra Mleczarskiego) oraz ewentualnie Mleczarstwo 1 (wyd. 2008) i Mleczarstwo - zagadnienia wybrane cz. 1 i 2 (wydane z tego co pamiętam 1997) - wszystkie 3 prace zbiorowe pod kierownictwem prof. Ziajki.
Odpowiedz
#13
Dzięki za podanie namiarów na fachową literaturę. Licznerski to faktycznie staroć.

PS Zlituj się i używaj pisząc posty zasad języka polskiego. Forum to nie gg. Przeczytaj regulamin forum.
Odpowiedz
#14
Dobrze, obiecuję że już będę stosował wielkie litery :) To nie przez gg, tylko przez to, że MS Word po kropce sam poprawia na wielką literę - cóż, siła przyzwyczajenia :)

Przypomniała mi się jeszcze jedna godna polecenia pozycja - podręcznik do technikum Technologia mleczarska cz. 1 i 2 prof. Obrusiewicza.

Nie chciałem być źle zrozumiany. Nie chciałem się tutaj wymądrzać, tylko pomóc Wam w dotarciu do porządnej literatury. Tym bardziej, że ktoś napisał "Trudno cokolwiek porównywać z Licznerskim", a ja Licznerskiego także czytałem :)
Odpowiedz
#15
Jeśli masz wiedzę i chęć podzielenia się z nami to możesz "mądrzyć" się do woli. Każda pomoc jest mile widziana, sam przymierzam się do serowarstwa i teraz wiem jakie książki kupić.
Odpowiedz
#16
:) Z książek, które wymieniłem w księgarni można kupić Mleczarstwo 1 (~40 zł) lub BMM (ceny 20-100 zł zależnie od części). Ostrzegam jednak, iż w Mleczarstwo 1 tematyka serów nie jest ujęta (jest to część 1, a sery miały znaleźć się bodajże w 3, do dzisiaj nie wydanej...).

Pozycje Pijanowskiego i Ziajki, a w zasadzie również BMM, to podręczniki akademickie i taki jest prezentowany tam poziom informacji. Z kolei Obrusiewicz dedykowany jest do techników, więc zawarta tam wiedza będzie z pewnością dla Was bardziej przystępna.
Odpowiedz
#17
Ja bym jednak bronił prof.Licznerskiego
"...i na studiach nikt o niej nawet mi nie wspominał ..." a bardzo szkoda, choć faktycznie dużo się w ciągu tych 60-ciu lat zmieniło, to oprócz niesamowitego postępu w mikrobiologii , zdążyliśmy już przeżyć takie zdobycze technologi jak wkręcanie do serów różnych olejów nierzadko uwodornionych, polepszaczy smakowych, preparatu wędzarniczego i mnóstwa innych niekoniecznie pożądanych wynalazków. Dziś trudno nie zauważyć trendu powrotu do starych technik i receptur i nie jest to tylko podyktowane nostalgią za minionym. Licznerski podaje dużo praktycznej wiedzy z którą każdy średnio kumaty człowiek sobie poradzi. Pijanowski opisuje często szczegóły i maszyny produkcji wielkoprzemysłowej , która nam tu jest do niczego nie potrzebna.
Pozostając pod wrażeniem objętości pracy prof.Pijanowskiego
myślę sobie, że przymiotnik - akademicki ( w odniesieniu do podręcznika) niekoniecznie zawsze musi się kojarzyć z - opasłym tomiszczem napisanym suchym trudno zrozumiałym językiem. Ze studiów matematycznych pamiętam że najcieńsze książki były najtrudniejsze :ksiazka: :glupek:
Dużo trudniej napisać książkę zwięźle i jasno , bez silenia się na akademickie wywody i tak odbieram "Serowarstwo Praktyczne". Swoją drogą czytając pracę Pijanowskiego nie mogę się oprzeć wrażeniu że gdzieś nad nią unosi się duch Licznerskiego.
Wracając do książki z tytułu tematu, to jest to IMHO znakomita pozycja, napisana przez Panią z ogromną praktyka i każdy podany tam przepis jest przez nią wieleset razy wypróbowany.
Autorka ma swoją farmę na której prowadzi warsztaty serowarskie i jej książka jest jedna z najlepszych jakie można kupić o tej tematyce. B.się cieszę, że nareszcie ją przetłumaczono, choć wydanie anglojęzyczne było ładniejsze.
Odpowiedz
#18
Po prostu Pijanowski zagłębia się bardzo w niuanse technologiczne, a wiedza zawarta w jego książce ma nie tylko pozwolić czytelnikowi wytworzyć ser, ale także (a może nawet przede wszystkim) zrozumieć zachodzące w czasie tej produkcji procesy i zjawiska, co umożliwi rozwiązywanie problemów pojawiających się podczas produkcji.

Masz Dzidku rację, że w Praktycznym serowarstwie Licznerskiego jest wszystko jasno i bardzo przystępnie napisane. Tak jest, bo ta książka jest czymś w rodzaju serowarskiej "książki kucharskiej" - zamieszczone są w niej przepisy na poszczególne gatunki sera. Wskazuje na to już sam tytuł - Praktyczne serowarstwo.

Pijanowski skupia się na teorii i praktyce przemysłowej, natomiast Licznerski (mam pdf jego książki z 1951 roku - musiała być napisana wcześniej, a zawarta tam wiedza zgodnie z logiką jest jeszcze o co najmniej kila lat starsza ) głównie na praktyce, przy czym w owym czasie warunki produkcji w serowarniach zbliżone były do tych jakie macie do dyspozycji w domu.


:) I z tego względu dla Was lepsza zapewne będzie pozycja Licznerskiego.

"wkręcanie do serów różnych olejów nierzadko uwodornionych, polepszaczy smakowych, preparatu wędzarniczego i mnóstwa innych niekoniecznie pożądanych wynalazków" - Dzidku, poza olejem pozostałe wymienione przez Ciebie zarzuty są domeną przemysłu mięsnego, a nie mleczarskiego :) olej w serze też będzie ok jeśli jest to podane na etykiecie i konsument może dokonywać świadomego wyboru. To że na półkach sklepowych mamy takie sery jakie mamy podyktowane jest tym, że na takie produkty stać Polaków. Polskie zakłady mleczarskie potrafiłyby (i często to robią) wytwarzać sery naprawdę z górnej półki, ale co z tego jak zwykły zjadacz chleba nie wyda takich pieniędzy... Zresztą na zachodzie mają ekskluzywne sery, ale tam jest inna kultura jedzenia sera - ser jest tam deserem i nikt nie jada kanapek z chlebem i
serem :)

PS
Nie wiem czy wiesz, ale sprzedawane przez górali sery czasami zamiast wędzenia parzone są dla koloru w herbacie... :) to dopiero oszustwo - kupujemy produkt zdawałoby się naturalny, a tu proszę... :)



Skocz do: