Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
maderyzacja wina owocowego - praca nauk.
#1
kolejny artykuł po porto z serii "Kupażowanie, czyli jabola w szato du pap przemienianie." :big:

praca z kochanej Akademii Rolniczej w Lublinie, zawiera jedne z moich ulubionych słów: intensyfikacja, "cieslakowa" smakowitość, oraz inne ciekawe jak np. winomateriał. :big:

Znęcali sie nad winem jabłkowym z milejówka :D dodając taniny, osadów drozdzowych, podgrzewajac i mieszając czyli jak to przy maderyzacji. Potem jest troche matematyki a na koncu przydatne wnioski i ciekawa bibliografia.

Kto kupuje na wakacje grzałke z termostatem? :D

link
Odpowiedz
#2
:hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha::hahaha:

Czarna rozpacz i siwy dym!!! Wino ma być SMACZNE, pite Z PRZYJEMNOŚCIĄ, w DOBOROWYM towarzystwie, ma potęgować DOBRĄ ATMOSFERĘ i SAMOPOCZUCIE. Popijając we wspomnianych wyżej okolicznościach NIGDY, ale to PRZENIGDY, nie zastanawiam się, czy w kieliszku są dwie cząsteczki C, czy może półtorej CH, a moze jeszcze NaCOH. (Na pewno fajnie smakuje w szlifowanym Pb 24%).:co_jest:
Odpowiedz
#3
wykombinowalem sobie, ze po pierwszym zlaniu na dno kosza dam warstwe wełny mineralnej, na nią poduszke elektryczną 80 W (ustawioną na ok. 55*C) i na to butel z winem. Dolne źródło ciepła powinno równomiernie rozkładac temp. w winie. Po bokach i od góry butla też bedzie wełna mineralna, opatulona jeszcze szmatami, wszystko po to zeby maksymalnie zmniejszyc zużycie energii. Dam znać na jesieni* co z tego wyjdzie. :)

*(listopadowy) update - może jednak na wiosne :)
Odpowiedz
#4
Jak wyszło ?
Odpowiedz
#5
Na Wielkanoc odwiedzę piwniczkę.
Odpowiedz
#6
Poczytałem sobie sprezentowany tekst (no, tabelki pominąłem, bo nieciekawe). Ale przecież idea jest świetna, ulepszenie krajowych win owocowych, poparte konkretną technologią. Więc nie rozumiem (może z braku wiedzy chemicznej) krytyki / braku zainteresowania. Oczywiście, chwilami brak spójności, ortodoksi winni mogą się tego czy owego przyczepić (tak mają wszyscy ortodoksi).

Ostatecznie, kiedy ktoś nowy na forum pyta: "dlaczego nie mogę robić bez drożdży, tak jak babcia", padają odpowiedzi: bo teraz mamy technologię, drożdże szlachetne, tak to było chybił-trafił i w ogóle be. A ty nowy użytkowniku kup cukromierz, zmierz kwasowość, używaj piro, dodaj taninę, pekto jak potrzebne, a w ogóle to wylicz cukier co do grama, to musi być ściśle.

edit: A kiedy już to napisałem, zobaczyłem daty początku wątku :glowa_w_mur:
Odpowiedz
#7
Witam.
Ja na date zwróciłem uwagę w połowie.
Choc ciekawi mnie wynik eksperymentu.
Pozdrawiam, wisienka
Odpowiedz
#8
Cytat:Wysłane przez mikaszek

edit: A kiedy już to napisałem, zobaczyłem daty początku wątku :glowa_w_mur:
No to co ze stary moze byc ponadczasowy;)

Zgadzam sie z kolegą w całej rozciągłości. Ponadto pominąwszy fakt hermetyczności języka naukowego (a każdy język specjalistyczny jest hermetyczny) to nie jest tak źle. Jeśli tylko wyniki takich badań można przełożyć w jakiś sposób to dobrze ze komus sie chcialo badac i probowac. Co prawda uwazam ze nauka powinna być troche bardziej zabawna i tak mogłoby być w tym przypadku.

Piłem wino przechowywane na zapiecku... ale niestety nad osadem drożdzowym. Jednak w smaku niezgorsze.
Odpowiedz
#9
Bocznotorową dyskusję przeniosłem tam: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=0


arek



Skocz do: