Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
nowa ustawa winiarska
#1
hey,

czytaliście? :

http://www.rp.pl/artykul/6,484939_Szansa...nikow.html

czy Stowarzyszenie weźmie udział w tych konsultacjach społecznych i wykorzysta jeżeli to potrzebne siłę naszych forów na ewentualne zasypanie podpisami listami czy czymś takim?

pozdrawiam serdecznie

Henryk
Odpowiedz
#2
Miał się ze mną kontaktować w tej sprawie Pan z ministerstwa. Na razie cisza.
Odpowiedz
#3
Oni oddzwaniają tylko do Janusza Weissa. Zwykły obywatel sam musi zadzwonić i się przypomnieć. :)
Odpowiedz
#4
Do zapoznania się:
http://bip.minrol.gov.pl/DesktopModules/...ionId=2098
Odpowiedz
#5
(25-05-2010, 20:07)cayose napisał(a): Oni oddzwaniają tylko do Janusza Weissa. Zwykły obywatel sam musi zadzwonić i się przypomnieć. :)
Pan ma numer do mnie, ja do Pana nie mam.
Odpowiedz
#6
Maciej,
Może chodzi o tego Pana?

Osoba odpowiedzialna za opracowanie projektu ustawy:
Krzysztof Potocki
Departament Rynków Rolnych
tel.: 22 623 14 24
Odpowiedz
#7
może przyjąć taktykę że jak nie chce góra do Mahometa to może...Mahomet?
Odpowiedz
#8
nie mogę uwierzyć,

naprawdę Stowarzyszenia ani nikogo na forum nie interesuje kwestia możliwości sprzedaży nie tylko wina z winogron, ale i owocowych, kwiatowych, miodów?

trochę wygląda to tak jakby w Stowarzyszeniu zasiadali tylko właściciele winnic którym właściwie nie na rękę byłaby dodatkowa konkurencja, a bez interwencji , zapewne wyjdzie ustawa gniot która uwzględni wina jabłkowe i gruszkowe ale znów nie wspomni o kolejnych, kwiatowych, z innych owoców itd.

smutne to jakieś....
Odpowiedz
#9
W projekcie ustawy SWiMP nie jest przewidziane do konsultacji społecznych.
Założenie, że ustawa dotyczy producentów owoców posiadających co najmniej 7ha gospodarstwo sadownicze, z jednoczesnym ograniczeniem produkcji markowego wina owocowego do 750l/ha, z góry ustawia ją w marginalnej pozycji. Dla przykładu weźmy wiśnie. Przyjmuje się plonowanie na poziomie 25-30t/ha. Do zrobienia 750l dobrego wina wiśniowego wystarczy 0,5t owoców, czyli mniej niż 2% zebranych owoców. Nie znam sadownika spełniającego wymagania, który miałby czas i chęci na zabawę w przetwórstwo takich ilości. Z kolei zwiększenie limitu produkcji prowadzi w kierunku inwestycji czasu i pieniędzy w infrastrukturę przetwórczą.
Wg mnie błędne jest założenie progu 7ha z naciskiem na gospodarstwo sadownicze. A co z tymi, którzy mają te 7ha, ale sadu tylko 0,5ha? Dla nich możliwość produkcji i sprzedaży wina z własnych owoców byłaby znaczącym dodatkiem do rodzinnego budżetu. A nawet wtedy nie należy się spodziewać zalewu rynku markowym winem owocowym.
Odpowiedz
#10
(30-05-2010, 10:54)intensywny_niebieski napisał(a): ...trochę wygląda to tak jakby w Stowarzyszeniu zasiadali tylko właściciele winnic którym właściwie nie na rękę byłaby dodatkowa konkurencja (...) smutne to jakieś...

No nie wiem - dla mnie raczej wygląda na to, że większość z nas robi wina na własne potrzeby i nie ma zamiaru ich sprzedawać, a Ci z kolei, którzy produkują czy zamierzają produkować wina komercyjne mogą nie mieć ochoty wykorzystywania Stowarzyszenia do celów prywatnych.
Może być też tak, że się po prostu nikomu nie chce...
Odpowiedz
#11
Z mojego punktu widzenia jest tak, jak napisał Maciej - ustawą winiarską w tej postaci nie jestem w ogóle zainteresowany - brak mi kilku hektarów do wymienionych w ustawie. A nawet jak bym miał, to zapewne z powodów o których pisał Świstak też nie byłbym zainteresowany.
Ogólnie moje zdanie jest takie, że państwo polskie niby to jedną ręką uchyla kolejne furtki dla działalności gospodarczej w rzeczywistości druga ręką kopie przed tymi furtkami głębokie fosy, rozwija zasieki z drutu kolczastego i ustawia gniazda CKM-ów.

Marzy mi się sytuacja, w której chcąc legalnie sprzedać kilka butelek swojego wina po prostu mógłbym to uczynić nie oglądając się na żadnego urzędnika (co w Europie nie jest wcale rzadkim przypadkiem). Dla sprzedaży wina/miodu będącego działalnością uboczną rolnika/sadownika/pszczelarza należałoby wprowadzić uproszczony system opodatkowania w formie np. banderol kupowanych w Urzędach Skarbowych i naklejanych na butelki a zawierających w swej cenie wszystkie potrzebne podatki.
Sprawy jakości, wyposażenia laboratoriów, sanepidy itp ćmoje-boje pozostawiłbym tylko dla wielkich wytwórców, których na to stać i dla których produkcja wina jest podstawowym celem działalności gospodarczej.

Krzysztof
Odpowiedz
#12
nas ta ustawa dotyczy i jest nas, pare tysięcy?
nie uważacie że dla jakiegoś takiego elementarnego porządku, ustawodawca powinien usłyszeć opinię ludzi której to prawo będzie dotyczyć?
a jeżeli sam się nie fatyguje, to my powinniśmy pofatygować się do niego?
zdaję sobie sprawę że ludzie w Stowarzyszeniu próbowali już wiele razy i prawdopodobnie są zniechęceni, ale taka okazja zdarza się raz na kilka lat...

jeżeli Stowarzyszenie nie podejmie tematu korzystając z bardzo szybkiego do zorganizowania wsparcia forumowiczów to kto?...

jak to tak przejdzie, to zawieje deprechą
Odpowiedz
#13
(31-05-2010, 19:22)intensywny_niebieski napisał(a): nas ta ustawa dotyczy i jest nas, pare tysięcy?
<ciach>

Heniu - czytałeś projekt zalinkowany przez 1green'a?

Nas ta ustawa nie dotyczy...

Krzysztof
Odpowiedz
#14
Jednym z celów naszego Stowarzyszenia jest szeroko rozumiana propagacja winiarstwa.
Ta ustawa to kolejny gniot który w żaden sposób nie pozwala małym producentom na wyrób i sprzedaż win miodów pitnych i destylatów owocowych.
Żyjemy w kraju paradoksów. Z jednej strony mamy mamy "ułatwienia" dla producentów win gronowych pod warunkiem własnych upraw , które nie mieszczą się obecnie nawet w marginesie błędu w porównaniu z uprawami owoców. Z drugiej zaś strony mamy radosną twórczość w postaci w/w ustawy która daje pewne możliwości ale tylko producentom pow. 7 ha. Pomimo iż powszechnie wiadomo że struktura naszego rolnictwa to nie są duże gospodarstwa tylko wręcz przeciwnie. Jakież to możliwości daje ta ustawa i o co w niej chodzi? Ano o to ,aby tacy producenci (czyt. rolnicy) założyli działalność gospodarczą i zaczęli płacić Zus ,srus, Vat i inne podatki ,za siebie i za pracowników których będą musieli posiadać na stanie(nie wiadomo po co). Jeśli nie można zlikwidowac KRUZu no to wymyśla się takie sposoby - nie kijem go to pałą. Uważam że powinniśmy zabrać głos i postawić stanowcze veto takim ustawom, które jak słusznie zauważył Skrzych na pozór dają ułatwienia a jednocześnie zakładają smycz kolczatkę i kaganiec ich "beneficjentom".
Odpowiedz
#15
Jeszcze raz przejrzałem ten projekt. Jest pewna sprzeczność między art. 19 ust. 2 pkt 2 , a oceną skutków regulacji. Przytoczony artykuł mówi o prawie własności do 1ha sadu (drzewa lub krzewy owocowe), a w podsumowaniu mowa o 7ha gospodarstwie sadowniczym. Jeżeli chodzi o pasieki, to kwalifikują się tylko te, które mają powyżej 80 rojów i dodatkowo produkują miód w ramach działów specjalnych produkcji rolnej (cokolwiek to znaczy). Osobiście znam tylko 1 pszczelarza, który ma w dobrych latach do setki czynnych uli, ale z kolei nie łapie się na te działy specjalne. Na dodatek wcale nie jest zainteresowany produkcją miodu pitnego :( , nawet dla siebie i kolegów :co_jest:
Projekt w tej postaci dotyczy niewielu z nas, jest raczej ukierunkowany na ludzi, którym taka ustawa wisi kalafiorem. Ale może to jest moment, kiedy można to jeszcze zmienić.

Artur



Odpowiedz
#16
Ja, szczerze mówiąc, mam jeszcze jednego rodzaju obawę. Nie będąc prawnikiem, mógłbym , jako prosty chłop, napisać opinię do omawianego projektu krótką, ale treściwą "to jest o kant d... rozbić". Na wiele więcej mnie nie stać, nie sądzę też, żeby wśród nas znalazł się ktoś, kto potrafi i zechce prawidłowo ten bełkot zinterpretować, napisać, skorygować...
A jeśli, zakładając nawet, ze ktokolwiek zechce nas wysłuchać, napiszemy cokolwiek nie tak, jak trzeba, może to zostać wykorzystane przeciwko nam.
Odpowiedz
#17
Gniot - nic sensownego nie wnosi...
Odpowiedz
#18
(31-05-2010, 23:17)pawlador napisał(a): Gniot - nic sensownego nie wnosi...

To napisz co byś zmienił, chociaż w jednym punkcie. Krytyka "jak leci" jest warta tyle samo, co ten projekt.

Moim zdaniem należy znieść ograniczenie obszarowe co do posiadanego sadu. Przeszło 260 000 gospodarstw ma sady o powierzchni do 1ha. Wśród nich znajdzie się sporo entuzjastów winiarstwa. Jeśli mieliby możliwość nabycia banderol akcyzowych w US (bez konieczności rejestrowania działalności, ale oczywiście po wylegitymowaniu) i sprzedaży swojego wina w obrębie gospodarstwa, to byłoby wreszcie normalnie.
Projekt wspomina o dzikiej róży, ale nie wyobrażam sobie konieczności obsadzenia 1ha gruntu krzewami DR, tylko po to, żeby móc zrobić i sprzedać 750 l wina. To samo dotyczy innej "dziczyzny" - głóg, czeremcha, jarzębina, czarny bez. A jaki sad (przypominam - drzewa lub krzewy owocowe!) trzeba mieć, żeby zrobić wino rabarbarowe?

Pozdrawiam!
Artur
Odpowiedz
#19
(01-06-2010, 08:11)Świstak64 napisał(a):
(31-05-2010, 23:17)pawlador napisał(a): Gniot - nic sensownego nie wnosi...

To napisz co byś zmienił, chociaż w jednym punkcie. Krytyka "jak leci" jest warta tyle samo, co ten projekt.

...Moim zdaniem należy znieść ograniczenie obszarowe co do posiadanego sadu. Przeszło 260 000 gospodarstw ma sady o powierzchni do 1ha...

Bezsensowności ograniczenia powierzchni upraw bije po oczach - w Polsce przez większość gospodarstw oraz indywidualnych drobnych winoogrodników/sadowników nie możliwa do osągnięcia.
- zgadzam się Świstak
Chociaż piszesz o tym już 3 raz.

(01-06-2010, 08:11)Świstak64 napisał(a): ...z jednoczesnym ograniczeniem produkcji markowego wina owocowego do 750l/ha, z góry ustawia ją w marginalnej pozycji. Dla przykładu weźmy wiśnie. Przyjmuje się plonowanie na poziomie 25-30t/ha. Do zrobienia 750l dobrego wina wiśniowego wystarczy 0,5t owoców, czyli mniej niż 2% zebranych owoców. Nie znam sadownika spełniającego wymagania, który miałby czas i chęci na zabawę w przetwórstwo takich ilości. Z kolei zwiększenie limitu produkcji prowadzi w kierunku inwestycji czasu i pieniędzy w infrastrukturę przetwórczą...

Czy dla spożytkowania 2% czy 10% czy nawet 30% plonów warto zagospodarowywać przewidziany minimalny (wymagający dużej inwestycji) areał?? Pytanie oczywiście retoryczne
- zgadzam się Świstak

(30-05-2010, 10:54)intensywny_niebieski napisał(a): trochę wygląda to tak jakby w Stowarzyszeniu zasiadali tylko właściciele winnic którym właściwie nie na rękę byłaby dodatkowa konkurencja, a bez interwencji , zapewne wyjdzie ustawa gniot która uwzględni wina jabłkowe i gruszkowe ale znów nie wspomni o kolejnych, kwiatowych, z innych owoców itd.

smutne to jakieś....


Rozszerzenie ustawy o 2 rodzaje win oraz o miody pitne, a nie o możliwość robienia trunków wedle własnych inspiracji i potrzeb klienta jest jak podawanie marchewki na wędce...
- zgadzam się intensywny_niebieski


:lol:Już w tym momencie widać, że znaleźliście wiele gniotowatych pomysłów, więc bez zbędnego lania wody można już nazwać ją gniotem:lol:
Do tego mogę dorzucić (aby Świstak się nie oburzał), że:

(01-06-2010, 08:11)Świstak64 napisał(a): W projekcie ustawy SWiMP nie jest przewidziane do konsultacji społecznych

Ustawa niby zrobiona pod ludzi?? Z założenia mają nas w :tylek:


"Wyrób wina wyrabiane z winogron pozyskiwanych z upraw winorośli położonych na terytorium RP
z przeznaczeniem do obrotu, wymaga uzyskania wpisu do ewidencji producentów wina wyrabianego
z winogron pozyskiwanych z z upraw winorośli położonych na terytorium RP..."

Co z winiarzem, który wytwarza 50l wina i sprzedaje je znajomym lub na zlocie winiarzy, jarmarkach winnych??
I co ma co roku wypełniać miliony formularzy jeździć po urzędach, żeby uzyskać wpis do rejestru??

Dla nas zwykłych winiarzy - ludzi z pasją i pomysłem na życie - ta ustawa jest gniotem:fajka:
Odpowiedz
#20
Wielce Szanowni chyba całkiem nie chcą pojąć, że ustawa ma umożliwić jakiemuś konkurentowi Palikota rozpoczęcie legalnej "produkcji" wina czy miodu i to tylko w tym celu aby miał pokrycie w przepisie na lewe produkty. Z wykształcenia jestem podatkowcem i z czystym sumieniem mogę zaproponować rozwiązanie nie do przyjęcia; ustawę zezwalającą na produkcję alkoholu (do 95%!) NA WŁASNE POTRZEBY. Takie rozwiązanie nie może być zastosowane ponieważ rozp... monopol państwa i JEST TO JEDYNA PRZYCZYNA braku regulacji prawnej ! Innych przeciwwskazań nie ma! Wprowadzenie obowiązku dokumentowania sprzedaży - istnieje, represja w postaci opodatkowania nieujawnionych dochodów - istnieje. Tylko dlaczego mielibyśmy mieć możliwość zostania konkurencją dla państwowego monopolu skoro zmonopolizowana produkcja dostarcza tzw. państwu ogromnych dochodów? Moja rada? Reguła Młynarskiego!("róbmy swoje").
 Jeżeli twierdzisz że zrobienie czegoś jest niemożliwe, nie przeszkadzaj osobie która to właśnie robi !
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne lub powoduje tycie.



Odpowiedz
#21
rozpoczęta dyskusja już wskazała wiele błędów projektu i wiele ciekawych propozycji i pomysłów,

w tym wątku chodziło mi o to aby to co my wiemy i co myślimy trafiło za pośrednictwem Stowarzyszenia do piszących ustawę, tylko tyle. Będziemy mieć sumienie czyste że przynajmniej spróbowaliśmy.

a pod pomysłami możemy zebrać podpisy i "może to coś da, kto wie"

ja w każdym razie cieszę się z tej dyskusji i wierzę że coś ostatecznie uda się napisać i wysłać żeby ustawa uwzględniła nas- niewielkich producentów :)
Odpowiedz
#22
I też tak mogłoby być z nalewkami:


-legalny zakup spirytusu, banderole i akcyza w US, a sprzedaż we własnym np. sklepie.

Odpowiedz
#23
Sadownik wyprodukuje 100 hektolitrów wina
Odpowiedz
#24
Jak dla mnie ten pomysł jest kontrowersyjny...

Kto będzie kontrolował wszystkich tych ludzi, którzy chcąc sobie dorobić na winie/nalewkach będą produkowali buble, albo używali chemikaliów gorszych niż w sieciowych produkcjach...?

Kiedy produkujemy swoje wyroby dla siebie, bliskich i przyjaciół, dbamy o jakość. A ją ciężko zmierzyć, po prostu wynika ona z naszych starań, wiedzy i najlepszych chęci. Zwłaszcza mierzalność małych serii leży pod znakiem zapytania.

Obcemu ludzie będą sprzedawać najgorsze barachło, bo niestety tylko takie coś będzie konkurencyjne cenowo dla przeciętnego konsumenta. Jako idealista nie lubię jak pieniądze wchodzą w poletko hobby :)

Co innego handel na zlotach - gdzie faktycznie będzie można popróbować i zakupić najprzedniejsze wyroby, których winiarze/nalewkarze/miodosytnicy nie obawiają się przedstawić doświadczonemu i krytycznemu gronu.
Odpowiedz
#25
(13-07-2010, 08:42)fenriss napisał(a): Jak dla mnie ten pomysł jest kontrowersyjny...

Kto będzie kontrolował wszystkich tych ludzi...

No otóż właśnie - kontrola bezpieczeństwa i kontrola higieniczna może byc trywialnie prosta. Mamy IJHARS, mamy SANEPID - wystarczy zobowiązać każdego producenta do wykonania elementarnych badań, zapewniających użytkownikowi bezpieczeństwo.
A żadnej innej kontroli wolałbym nie widzieć, bo pod tym względem zbliżamy sie niebezpiecznie do Białorusi.
Odpowiedz


Skocz do: