Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
nowa ustawa winiarska
#26
Jasne, że żadna inna kontrola nie jest potrzebna.

Może się źle wyraziłem - jakoś wątpię w sprawność wymienionych przez Ciebie służb nawet teraz, a jeśli dojdą do kontrolowania nowe osoby/miejsca państwo raczej ich nie dofinansuje.

Z drugiej strony zbyt duże wymagania finansowe nałożone na producentów (badania itp.) spowodują, że całość nie będzie opłacalna.
Odpowiedz
#27
fenriss, zapominasz o najleszym probierzu i kontrolerze czyli o wolnym rynku. Jeżeli ktoś będzie robił siarę i pójdzie o tym fama to zapewniam Cię że bardzo szybko zamknie produkcję bo nikt tego po prostu nie będzie kupował podobnie jak różne Wisienki i Wina Rambo, które są tanie, na ale co z tego. a Sanepid itp są wystarczające do wykrywania patologicznych przypadków.

[edit]

ponadto mali wytwórcy, z natury rzeczy będą sprzedawali na lokalnym rynku gdzie tym bardziej wszyscy się znają i wyprodukowanie bełta dla rodziny sąsiadów i znajomych Królika tym bardziej byłoby ograniczone
Odpowiedz
#28
Sanepid musi prowadzić kontrolę ciągłą, a nie tylko po tym, jak ktoś się zatruje. Właśnie po ilości patologicznych przypadków widać jak sprawnie działa prewencyjnie. A produkcja wina nie jest procesem ściśle przewidywalnym, więc potencjalnie może tutaj znacznie więcej się popsuć, nawet bez złej woli producenta. Siara nie jest największym problemem :)

Myślę, że bez drogiej i szczegółowej kontroli własnej produkcji również wyrób nie będzie w stanie trzymać tego samego standardu z roku na rok. Wolny rynek oczekuje, że kupując Porto dostanie Porto, a kupując Rambo dostanie Rambo :)

Myśląc jako klient - nie chciałbym się przykro zaskoczyć kupując wino, które pewnie będzie droższe od "masówek", jeśli ma być produkowane bez takiej chemii (odpady, problemy, czas...). Jaki będzie mój wniosek po taki przypadku? Nie kupować takiego "domowego wina" w ogóle.

Z drugiej strony mając sporo kasy na jakiś poważniejszy rarytas - raczej nie przekonałbym się do kupna "najlepszego winka Pana Zdenka", zamiast jakiegoś wina z apelacją z wysokiej półki.

To co mogłoby mnie przekonać to skosztowanie trunku na zlocie na przykład. Ale do tego trzeba mieć chęć - czyli znowu krąg potencjalnych odbiorców się zmniejsza.

Generalnie rzecz biorąc - bez narzuconych standardów (koszty!) myślę, że jedna czarna owca może zepsuć wizerunek zarówno całego pomysłu, jak i "branży".
Odpowiedz
#29
co do wyboru pomiędzy winami z apelacją a winem Pana Zdenka to wydaje mi się że gdybyś spróbował kilku dobrych win, np. akacjowego Castlemanna zmieniłbyś zdanie. nie pijemy win domowych tylko dlatego że są tanie. podobnie miody pitne czy nalewki

wydaje mi się że jedno badanie przygotowanej do butelkownia partii + ogólne warunki przygotowania załatwiłoby sprawę i nie byłoby ani nadmiernym kosztem ani kłopotem

pisząc siara nie miałem na myśli dodatku piro tylko bardziej pewien byt ontologiczny win Rambo
Odpowiedz
#30
Jestem pewien, że zmieniłbym! A jak zmieniłbym, to byłbym gotowy wydać więcej. Ale musiałbym to wiedzieć, zanim bym spróbował - na tym polega decyzja kupna.

Mnie się marzy świat w którym mógłbym sobie pojechać np. na Podbeskidzie, zakupić legalnie charakterystyczne winko od lokalnego producenta, zachwycić się smakiem i aromatem wiedząc, że piję trunek przebadany i bezpieczny, a jednocześnie unikalny. Idealnie byłoby, gdyby ten mityczny Pan Zdenek prowadził degustacje, jak to czynią np. w małych winiarniach lub browarach w USA.

Znając sposoby w jaki nasze Państwo ingeruje w takie sprawy - Panu Zdenkowi nie będzie się opłacać.
Znając Polaków - wydudnią mu całe wino na degustacjach nic nie kupując ;)
Znając Polaków - Pan Zdenek zacznie kiedyś kombinować jak tu osiągnąć większy zysk kosztem jakości.
Znając świat - małym producentom zawsze ciężej jest spełniać wymagane standardy (koszty).

Słowem - piękna wizja z dość ciężką realizacją :) Obym się mylił i co bardziej zdeterminowanym udało by się wytworzyć nową jakość.
Odpowiedz
#31
Na obecnym etapie tego 'projektu' ja bym się martwił czym innym.
Jak na razie jest tak jak z winiarzami co to im się cudowne 'ulgi' i 'ustępstwa' posypały na głowy po ostatnich nowelizacjach "Ustawy Winiarskiej" itp.
Wystarczy prześledzić całą drogę która trzeba przejść by sprzedać legalnie jedną butelkę własnego wina :glowa_w_mur:
Odpowiedz
#32
Projekt powstaje na zamówienie PSL, by usatysfakcjonować pewne kręgi rolników mogących skorzystać na nowelizacji ustawy. Jak zauważyliście nie jest adresowana do takich drobnych "producentów" jak Wy a do tych gospodarstw, które mają spore areały sadów a mają problemy ze zbytem surowca (nie wszystko da się zamrozić lub długo przechować).
Nie sądzę, by kiedykolwiek powstała ustawa satysfakcjonująca Was. Prędzej Unia imploduje niż zmieni się obowiązująca dyrektywa unijna dt. regulacji rynku produktów alk.
Odpowiedz
#33
Jestem za zdecydowaną liberalizacją i sprowadzeniem uprawy winorośli i produkcji wina do tego poziomu co hodowla kóz i sprzedaż mleka. Choć obecnie ZSRE już się za mleko wziął. :/ A czytał ktoś to: http://scano.biz/informacje/produkcja-win-gronowych/ ?

Pieprzenie o kontroli jakości... Takie socjalistyczne brednie doprowadzają mnie do białej gorączki... Czerwone jest wredne!!! Oczywiście nie wino. Jak ktoś robi dobre wina i wiedzą o tym sąsiedzi to następnie dowiadują się o tym znajomi sąsiadów, potem znajomi znajomych etc. :/ Każda brednia o kontroli jakości etc. to:
- zwiększenie kosztów produkcji co doprowadza do zwiększenia ceny trunków co z kolei powoduje eliminację wina w walce z wódką i piwem - no sorry, ale jakbym tak nie lubił białego, wytrawnego wina jak teraz to bym na pewno pijał piwo, które jest m.w. 2-3 razy tańsze-, a przecież przemysł winiarski chyba się nie chce nastawiać na smakoszy win tylko na szerszą publikę tak?... Ew. chce powiększyć grono smakoszy wina, ale teraz to w Polsce ma taki sens jak próbowanie powiększenia grona wielbicieli Ferrari. ;]
- kolejne stołki w państwowej i terenowej administracji, czyli odpływ pieniędzy z kieszeni podatników, a jak wiadomo najwięcej podatków płacą ci, którzy najbardziej chcą działać, czyli również winiarze,
eliminacja małych winiarni (a w tej chwili- brak dostępu dla małych winiarni do rynku).

Mówcie co chcecie, ale jak domowy winiarz marzy o legalnej sprzedaży swojej produkcji, a jednocześnie chce kontroli jakości to to jest dla mnie samobójstwo.

STOP CZERWONEJ ZARAZIE
Odpowiedz
#34
Tu jest wszystko na bieżąco:
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=5729&page=6
Odpowiedz
#35
Temat wyczyściłem z dyskusji, która lepiej żeby na tym forum nie miała miejsca. Proszę interlokutorów o poszanowanie Regulaminu i przyjętej konwencji tego forum.
Odpowiedz
#36
Oczywiście można nie rozmawiać, szanuje profil forum,tylko jaki sens jest biadolić o tym jak jest zle i jak by każdy chciał żeby było,skoro unika się spojrzenia wprost gdzie tak naprawdę tkwią przyczyny takiego stanu rzeczy. Bo napewno nie tkwia one w złej pogodzie czy samych winiarzach;)
pozdrawiam
Odpowiedz
#37
Front, nie masz niestety racji, powtarzanie wyświechtanych stwierdzeń to nie recepta, na to jak jest.
Główna przeszkodą w omawianej sprawie jest duży opór lobby spirytusowo-akcyzowo-urzędniczego
Odpowiedz
#38
(26-11-2011, 22:05)plecionka napisał(a): Front, nie masz niestety racji, powtarzanie wyświechtanych stwierdzeń to nie recepta, na to jak jest.
Główna przeszkodą w omawianej sprawie jest duży opór lobby spirytusowo-akcyzowo-urzędniczego
Dokładnie o tym właśnie mówię,
firmy,spółki,lobbing,urzędnicy,rządzący-dokładnie tak wygląda ta droga-dlatego jest tragicznie.
Gdyby ludzie piastujący najwyższe urzędy państwowe kierowali się dobrem kraju i dobrem większości szarych ludzi, to wyrób i sprzedaż wina z małych plantacji,byłby nieopodatkowany(bo z jakiej racji),nieokoncesjonowany i bezakcyzowy(jako niszowy).
Na całym świecie wspiera się jednostkową inwencję ludzką ,tylko nie w Polsce.
Jaki interes ma minister rolnictwa żeby nie ,,uwolnić,, drobnej wytwórczości rolniczej??? ;) ,odpowiedzcie sobie sami.
pozdrawiam


Skocz do: