Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: śliwkowe z przepisu dziadka
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam.
Właśnie drogą kupna nabyłem 10 kilogramów śliwek węgierek. Zamierzam wino śliwkowe robić po raz pierwszy. Czytałem wątki na forum na temat tego typu win i z premedytacją nie zamierzam stosować się do większości rad :P

Mam w planie zrobić wino korzystając ze szczątkowych informacji na temat wina mojego dziadka - nigdy nie piłem, ale w rodzinie krążą legendy do dziś. Oryginalny przepis się nie zachował, ale z tego, co udało mi się ustalić na podstawie opowieści ojca i ciotek, dziadek robił wino z owoców, nie z moszczu, co więcej - nie pozbywał się wszystkich pestek a co jeszcze więcej - część z pozostawionych rozbijał młotkiem. Wiem, co się pisze o szkodliwych związkach, które się wydzielają z pestek, ale po dziadkowym winie nikt nigdy nie zszedł (chyba, że od nadmiaru, ale to tymczasowo), a przynajmniej kroniki o tym milczą.

Tak czy inaczej zostawiam pestki. Dziś wieczorem będę robił wino młotkiem :lol:

Na moje 10 kilo owocu zamierzam dać 5l wody i 3 kilo cukru - ewentualnie będę dosładzał (chciałbym, żeby wyszło słodkie - żona się ucieszy, a jak żona się cieszy, to ogólnie jest lepiej... no i częściej będzie można 'zaglądać do butelki'.

Ciekaw jestem, co myślicie o moim pomyśle - liczę na sugestie bardziej ode mnie doświadczonych Kolegów.

Pozdrawiam
Jeżeli robisz w/g przepisu dziadko to pomiń też dodawanie drożdży. Dziadek ich nie dodawał.

Zyczymy powodzenia.
Racja - pewnie nie dodawał. Też nie dodam... zaraz siadam do pestkowania.
Moja skromna sugestia. Daj porządnie przygotowaną MD na drożdżach winnych . Śliwki nie najlepiej fermentują. Wierzchnia warstwa owoców może złapać jakieś choróbsko, zanim przykryje ją CO2. W czasach dziadka na pewno dzikie drożdże, tak jak i wiele innych rzeczy były "nie te co teraz" ;)

A w jaki woltaż celujesz? Jeśli wino ma być słodkie, to raczej powinno też być mocne, tym bardziej że śliwce dobrze robi długie dojrzewanie. To również argument za drożdżami wysoko alkoholizującymi.

Ja teraz robię mirabelkowe, w zamierzeniu słodkie, mocne zdatne do długiego przechowywania i dałem maderę.
Mam przygotowaną maderę - zastanawiam się nad tymi drożdżami. Mam też w domu nigdy nie próbowane drożdże 'fermivin pdm' z biowinu, 'nie wymagające wcześniejszego namnażania, fermentują nawet w trudnych warunkach' - jak się one sprawdzają? macie z takimi jakieś doświadczenia?
Wino "dziadkowe", z całym dla niego szacunkiem, było słodkie, bo dzikie drożdże padały przy 8-9%, więc nie dały rady przerobić cukru, a że były mocne to fakt, wzmacniane były "spirytusem", zwanym w niektórych regionach kraju karbidówką lub księżycówką. Ot, takie romantyczne nazewnictwo.
Borsuk, zrób wino na drożdżach szlachetnych, dodaj pożywkę, kontroluj przebieg fermentacji mierząc poziom cukru. A pestki możesz dodać, będzie miało migdałowy posmak. W czasach kryzysu pestki ze śliwek, właściwie owoce śliwy, były używane zamiast migdałów, takie erzace.
Prawdopodobnie nie ma większego znaczenia który gatunek wybierzesz. Ja mam dobre doświadczenia z maderą. Pozwala osiągnąć bardzo wysoki procent alkoholu, fermentuje sprawnie. Do dzikiej róży i śliwki przeważnie daję ten szczep. Radziłbym tylko zrobić MD nawet z drożdży aktywnych. ewentualnie po wsypaniu bardzo dokładnie wymieszać ten budyń, który mają przepracować.

PS kiedyś zrobiłem takie wino śliwkowe z potłuczonymi pestkami. Bardzo przyjemny efekt.
Cytat:Wysłane przez Frida
Wino "dziadkowe", z całym dla niego szacunkiem, było słodkie, bo dzikie drożdże padały przy 8-9%, więc nie dały rady przerobić cukru, a że były mocne to fakt, wzmacniane były "spirytusem", zwanym w niektórych regionach kraju karbidówką lub księżycówką. Ot, takie romantyczne nazewnictwo.

Jak ja lubię ten kobiecy pragmatyzm ;)

Oczywiście na węgierce dziadka mogły przypadkowo bytować bardzo odporne na alkohol dzikusy, a śliwki być zbierane bardzo późno już lekko posuszone. Niemniej wersja z bimbrem jest najbardziej prawdopodobna.
Ja w sumie nie wiem, jakie mocne było wino dziadka, ani czy było bardzo słodkie - w bimber szczerze wątpię, prawdę mówiąc...

No nic - ja próbuję po mojemu, taki eksperyment... Pozapisuję co i jak robiłem - obaczymy, co wyjdzie. W każdym razie - tłukę pestki, nie wyciskam soku.. Drożdże raczej dodam. Mam nadzieję, że efekt będzie :-)
Cytat:Wysłane przez Borsuk
.....w bimber szczerze wątpię, prawdę mówiąc...
No nic - ja próbuję po mojemu, taki eksperyment...
Popieram. Najwyżej dosmaczysz %-ami.
Zmieniły mi się proporcje - po wrzuceniu śliwek do balona okazało się, że 5 litrów wody to będzie za mało - nie przykryłoby owoców. Na forum znalazłem przepis na wino z mirabelek (nota bene też według przepisu czyjegoś dziadka... ) w proporcjach 1:1 jeśli chodzi o owoce i wodę. Zalałem więc moje śliwki ośmioma litrami wody - po drodze doleję jeszcze dwa, dosładzając.
Miłe takie eksperymentowanie...
Cytat:Wysłane przez Borsuk
.... Miłe takie eksperymentowanie...
Prawie jak odkrywanie natury kobiety ;)
Tata z tym się nie zgodzę. Ale na pewno wynik jest bardziej przewidywalny.
Cytat:[i]Zalałem więc moje śliwki ośmioma litrami wody - po drodze doleję jeszcze dwa, dosładzając.

W efekcie wyjdzie 2x więcej wina ale 2x mniej aromatów. Coś za coś.
Niestety pewnie tak będzie, ale trudno było zostawić owoce częściowo niezalane...