Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
4 to był Żubrsinthe, jak Ci zostało, spróbuj po rozcieńczeniu wodą, nie będzie tak mocna:D (65%).

Barbarossa to moszcz winogronowy szczep Barbarossa sfermentowany 1.5% plus spirytus 98% i bodajże garść rodzynek. Z 1800ml napoju powstało mi 700ml tego co się nadaje do picia i jest bardzo mocne, ale przyjemne, oraz litr czegoś co sobie dojrzewa i jest bardzo słodkie. Również jestem bardzo zadowolony, choć bardziej z samego wina.

Starałem się dobrać winne tematy, żeby wpisać się w Twoje nowe produkcje. Takiej starki też jeszcze nie robiłem-jeszcze nie jest gotowa, dla Ciebie ściągnąłem te parę kropel z beczki, ale widać że wino jej służy jako finisz, samo wino po posiedzeniu w beczce również bardzo przyjemne, czyli trop dobry.
Boguś! Nie licz Ty mi tutaj na żadne objawy zrozumienia czy tym podobne! Po lekkim pssssyyyt musiałem przez dobre 4 minuty gębę przy kapslu trzymać, aby nie narazić swojego stanowiska wokółkomputerowego na oblanie, że nie wspomnę o poważnym zagrożeniu swoich ulubionych dresów. Dałeś czaduuuuu!!!!! Tyle ducha w jedną butelkę.
No dobra. Przechodzi mi powoli.
PRAWDZIWE PIWO DOMOWE AD. 2011 - JASNE DZIKIE
- kolor: ciemny szlachetny bursztyn,
- zapach: niech się koncerny uczą psia mać jak ma pachnieć piwo,
- pianka: po około 2-3 minutach stanęło na 2 mm,
- smaki: nie ciężkie ale i nie lekkie, nie za mocne (po 3 piwach jestem innych brewkitnych), solidne piwko. Jak dla mnie ciut za mało goryczkowe (no co? lubię chmiel), ale smaki na długim ogonie (skąd ta słodycz?) bardzo pozytywne, zbożowe, swojskie....,
- ogólnie: gdyby nie zbyt mało chmielne (goryczka) to jak dla mnie - idealne na zimę, wiosnę i jesień.

Bogu s - wybacz, że tyle czasu upłynęło od otrzymania przesyłki, ale "tak ono jest". Poproszę uprzejmie o szczegółowy przepis na PW. Może to będzie pierwsze moje nie brewiktne?
====================
Omyłkowo wczoraj autorstwo w/w piwa przypisałem Andrzejowi (Andy05). Mimo, że nie ma powodów do wstydu za to piwo a wręcz przeciwnie, to ja ze wstydem błąd swój prostuję i obydwu Kolegów serdecznie przepraszam.
:D Wiedziałem od dawna, że Boguś dobre piwo preparuje :D
Mam jeszcze cosik w lodówce ...
Też mi coś wydawało, bo nie mogłem skojarzyć które to Andrzeja:D

Odnośnie tematu, dzikie, bo i chmiel troszkę zdziczał odkąd rósł przy śp. browarze Romus w Dąbrowie, a słodycz z demerara dry. Początkowo piwko było bardzo mocno przechmielone (bo i chmiel goryczkowy chyba się zebrało), aktualnie chmiel się cofnął i jest bardzo au courant-dla Ciebie widać za mało;). Po fermentacji burzliwej, było oczywiście na cichej. Ze względu na ilość chmielu, jest to wersja eksperymentalna limitowana do 30 butelek.

Fajnie, że smakowało. Następne tego typu, o ile będzie, będzie w ten deseń.
Dwa dni wstecz na Pocztę dotarły Bogusia specjały-dziś u mnie :)

Brzoskwinia 36% 09.2011- klarowny herbaciany odcień z refleksami rdzy, zapach bardzo delikatny brzoskwiniowy z wskazaniem jakiś cytrusów. w smaku słodycz brzoskwini przechodząca w delikatną goryczkę ze skórek cytryny? Moc zupełnie nie 36%-najwyżej 25 wg moich wskazań. Ciekawy przyjemny likierek.

DR 36%-2012- Klarowna słomkowa herbata,nos wyczuwa DR a jakże w odcieniu słodkim.DR świeża nie suszona.Piękny ten aromat. W smaku słodycz i przyjemna goryczka z ogonem "tokajskim".Super trunek, jak poleży będzie rewelacja.Ciut mniej słodkości bym dał.Czego użyłeś jako słodzika bo miód to nie był. :niewiem:

Dwójniak Szlachecki Dębowy- 3-letni
Najjaśniejszy z trzech odcień herbaciany,klarowny a jakże,ach jak ja lubię zapach miodów,piękny pełny aromat sugeruje słodycz z ogonem migdałowym.I taki też smak-słodycz miodu początkowa zakończona pestkową (moja ulubioną w miodach)końcówką.Pyszny dwójniak na prawdę szlachecki :polewam:

Pierwsze miejsce DR i miód,brzoskwiniowa za nimi.Proszę o przepis na DR bo to warte poczynienia.
Dzięki za przesyłkę i możliwość spróbowania specjałów rzeszowskich.
W brzoskwinie pojawiają się skórki PO limoncino. Moc taka o, dla mnie 36% to bezalkoholowo, taki był plan.

DR-dorzuciłem do wątku. Słodzenie było cukrem, ale zapomniałem jakim. Ogon tokajski z rodzynek i przypraw. Leży, ja osobiście jestem permanentnie niezadowolony, bo nie w to celowałem. Dajemy mu czas.

Cieszę się, że dotarło i że smakowało, choć z obu owocowych jestem raczej średnio zadowolony.
Jak widać są gusta i guściki. Mi ta DR przypasowała, ale musi poleżeć i trza jej dać mniej słodyczy.
Uznany za "alfanabetę" obdarowan zostałem pięknym tomem pt. "Stumbras1906". Wewnątrz zaś całkowicie pomylone dwie duże butelki piwa i dwie strzykawki ze Starkami ( a powinno być odwrotnie dwie duże butelki starki...). Opakowanie - rewelacja ! Opisywał będę po kolei - w miarę delektowania się. Dziś na stole stanęło "Amber Two Penny Ale" Ex14. Wg mnie warte o wiele więcej niż dwa pensy, a butelka dziwna jakaś - kurczliwa - ledwom zaczął do smaku dochodzić a tu butelki brak!. Bardzo delikatny posmak drożdżowy, goryczka dla mnie idealna, długi ogonek, a i piany ( co szczególnie moją Ulubioną cieszy ) pod dostatkiem. Piwoszem nie jestem ale wg mnie - bardzo utrafione w moje preferencje. DZIĘKI.
Z pewnymi przygodami, doleciał do mnie koper gdański 1830.

Kolor blady, słomkowy, lekko zawiesisty. Aromat anyżu, tataraku, miodu z nutami cytrusów. W smaku likier z lekką goryczką, ciut kwaskowy z przyjemnym matem na końcu.

Boguś, skąd wyczarowałeś tak stary likier hahahahha?
Dziękuję i pozdrawiam.
Cieszę się, że się odnalazł. W składzie, w przepisu z książki Kurowskiego, trunek ów ma koper włoski (ja dałem słodki włoski koper prowansalski), anyż pospolity, kminek i lawendę. Oddaje ducha tamtego okresu, dla mnie osobiście to jest za słodkie, za dziwne i absolutnie nie do dłuższego picia, ale takie hanyże były najulubieńsze, co im zrobisz?

@Iuglans: niezmierniem ciekaw jak porterek no i starki przypadły do gustu lub go całkiem spsuły... :)
Wczoraj na stole wylądowało kolejne "domowe" -Imperial Porter. :pijemy:W odniesieniu do poprzedniego ( Amber dwucentowy) powiedziałbym, że mniej gładkie. W moich wspomnieniach z dzieciństwa pamiętam, że kosztowany przeze mnie wtedy (1952,3) porter ( potem w 1962 - podobnie) był bardziej słodki, cięższy i pełniejszy w aromacie. Wracając do Imperiala i Ambera to oba mają bardzo sympatyczny zapach. Smak... obrażę zapewne Wojtka (Jurka) i innych piwoszy, ale z pitych dotychczas piw kupnych to Kilkeny i Dog in the fog oraz pity w Żywcu w 1962r porter i Pełne jasne to wzory smakowe moje. Forumowe piwa... - po tylu latach trudno ocenić ale myślę, że z popularnych kupnych piw (warki, żywce, żubry etc) żadne nie dorasta trójce do pięt... Uczciwie powiem tak; gdyby w sklepach był Iwan Groźny Andyego i te opisane nieudolnie dwa Bogiego pewnie zostałbym piwoszem. Takie piwa chciałbym pić !!!DZIĘKI
PS jest =szansa, że CDN !! ( w opisach )
b.
Jest mniej gładkie, bo zgodnie z tekstem źródłowym miało być tęgie i posilne. Jakby było w sklepach to chmary by się rzuciły na efekt (wszak to 28 blg i 13.35%) niż na smak, niemniej jednak bardzo mnie cieszy, że są takie piwoszowotwórcze. Dzięki!
Ośmieliłem się zabrać za dwie malutkie porcje Starek; wg opisu ( a ja w pisane za bardzo nie wierzę!) - 5 i 10 lat. Z góry proszę o wybaczenie - będę pisał o wrażeniach, a jak ktoś dawno temu powiedział "errare humanum est".:placze:
Degustacja metodą S,O,N ( schłodź, ogrzej, niuchaj)
Starka 5 - słodki bimber z delikatną goryczką i nutą daleko na ogonie suszonego jabłka. Takie pierwsze odczucie.
Kolor - delikatny - jak u pereł - róż, (ale perła w smaku toto nie jest raczej...dębina ). Nuty kwiatowe ledwo wyczuwalne.
Starka 10 - przyjaźniejsza, mimo, że goryczki trochę więcej, ale za to bukiet pełniejszy, po pół godzinie doszedłem; cynamon i wosk pszczeli, a więc nuta kwiatowa, smak bardziej moim zdaniem ułożony - gładszy, a ogon znacznie sympatyczniejszy. Kolor - jasna słomka.
Co porter ma z miodem i woskiem?, ale tak czuje mój nos! Co bym na stół wystawił? Zdecydowanie 10 letnią. Być może, że gdyby 5latka miała nie 49 a np. 42 procent... choć jednak nie. Dziękuję za możliwość skosztowania.
b.
To dobrze, że nos czuje co innego niż w smaku. Z 10tki jestem zadowolony, z 5ki średnio, choć niektórym podpasowała ta nuta winna-stąd pewnie to jabłko. Jak smakowały, to to najważniejsze.
Prawdziwe piwo domowe - Amber Two Penny Ale #2, ekstrakt 14, Moc 7.6%, rozlewane 07-09-2011.
Pssssyyyyt jak należy, pianka lekko brązowa ok. 1.5 cm w kilka minut zeszła na około 0.5-0.8 cm i tak pozostała bardzo długo. Piękna i gęsta. Też bym chciał takie robić. Kolor piwka to ciemny bursztyn.
Wytrawne (jak dla mnie) akuratnie nachmielone i z goryczką taką jak trzeba. Gdzieś w tle jakiś mat przyjemny aczkolwiek niewielki. Mocy deklarowanej ani w smaku ani po efektach nie poczułem. Cóż, może taki dzień. Nie moja bajka, ale piwko fajne, tylko jakaś taka kwaskowatość mi efekta psuje (brewkity Coopersa ponoć z czasem tak mają - Boguś deklaruje "domowe" więc nie wiem...).
Niespodziewanie na bardzo długim ogonie jakieś miodowe nutki (to już moja bajka) wynagradzają tą wcześniej wyczuwalną kwaskowatość.
Powiem tak - w skali 1-10 dał bym 6.6. Fajnie jednak było spróbować.

Dzięki Boguś. Mam jeszcze Twoje jedno piwko, ale przepisane pół roku do degustacji (jest tak napisane na etykiecie) jeszcze nie minęło.
Dzięki uprzejmości Bogiego dotarła do mnie niedawno przesyłka z jego specjałami. Czas się nimi zająć :)
Na początek:
Amber Two Penny Ale #2, ekstrakt 14, Moc 7.6%
Gas uchodzący z otwieranej butelki zwiastuje spore nagazowanie, ale piana nie jest obfita, za to bardzo trwała. Jej kremowa konsystencja i jasnobeżowa barwa wspaniale współgra z ciemno bursztynową barwą piwa.
Aromat kandyzowanych owoców pestkowych i leśnych przywodzi na myśl dobry, naturalny syrop owocowy, jednak strumień bąbelków wydobywa kwaśnie aromaty drożdżowe. Chmiel jest nieco w tle.
Kubki smakowe zostają zaskoczone. Kwaskowata wytrawność typowa dla młodego wina ustępuje po sekundzie piwnej goryczce, by na zmatowiałym języku poczuć w długim finiszu słodkie nuty karmelowego słodu i owoców otoczone bogactwem tanin.
Piwo smaczne, choć troszkę nietypowe. Pewien mankament jak dla mnie stanowi wspomniana kwaskowość, niekoniecznie pożądania w piwie. % spory, dający znać o sobie, choć ładnie wkomponowany w charakter piwa.
Niebawem ciąg dalszy.

[attachment=15560]
Wiśniówka 48. (Kw. 2010)
Barwa: niezbyt intensywna czerwień z lekkim różem, idealna klarowność.
Aromat: coś ostrawego, ale mimo deklarowanej mocy (zakładam, że te 48 to nie nr serii produkcyjnej ;)) to raczej nie alkohol, a coś ziołowego. Stawiam na kardamon. Poza tym anyż, ale po degustacji absyntów czuć go w pokoju od 2 dni, więc pewności nie mam. Nuty owocowe schowane. Prędzej cytrusowe – może to wpływ kardamonu?
Smak: Język potwierdza to czego domyślał się nos. To nie likier. Nalewka jest umiarkowanie słodka. Mocy nie brakuje, ale to nie alkohol atakuje. To coś ziołowego. Poza kardamonem podejrzewam jeszcze coś ziołowego co garbuje język. Może nie goryczka, ale przypuszczam, że jest jeszcze jakiś gorzki składnik. Wiśnia ładnie wkomponowana w ziołowy smak. Finisz długi, lekko piekący i troszkę korzenny, co pochodzi pewnie od pestki, choć podejrzewałem też goździki lub cynamon. Mimo sporej mocy nie zatyka i pije się przyjemnie. Całkiem udane połączenie ziół z owocem.
Dostałem trzy miodki do skosztowania.

Czwórniak na rzepaku plus przyprawy i zioła
Kolor słomkowy.
Dobrze dobrane przyprawy, bez wybijających się smaków. Na początek wyczuwam bardzo delikatna miętę a następnie ładny aromat ziół.
Myślę, że powinien jeszcze poleżeć kilka miesięcy.

Trójniak - lipa wielokwiat leżakowany w beczce.
Kolor jasno bursztynowy.
Dobrze odfermentowany, nie za słodki. Bardzo dobrze dopasowane taniny/garbniki z beczki do słodyczy z miodu.
Jak dla mnie nie trzymał bym go dłużej w beczce, dalsze dojrzewanie w szkle/kamionce.

Dwójniak spadź-wielokwiat – leżakowany w beczce.
Kolor bursztynowy.
Ten miód jest zdecydowanie najbardziej interesujący.
Zdecydowanie wyczuwalny aromat dymu, idący w kierunku suszonej DR, dodatkowo delikatny smak owocowy, może nawet trochę wanilii ale nie jestem pewien do końca.
Myślę, że ten może spokojnie jeszcze poleżeć w beczce aby podbić delikatnie garbniki. Jeszce nie jest zharmonizowana słodycz, zbyt się "panoszy".

Miody dobrze skomponowane mimo że młode, bardzo dobrze rokują na przyszłość.
Porter 2011
Syknięcie solidnie, ale piana umiarkowana i niezbyt trwała.
Barwa piękna wyjątkowo ciemna, nawet jak na portera. Piana odpowiednio do tego, jak kawa z mlekiem. Przyznam, że efekt mnie zachwycił.
Niestety nos na dzień dobry się rozczarował. Poza delikatnym i nawet oczekiwanym zapachem drożdżowym jest coś kwaśnego, by nie powiedzieć kiszonego, ale po chwili jest lepiej. Zapach ten ustępuje typowym dla portera zapachom delikatnego przypalenia, ale i niestety też wyraźnym aromatom winnym.
Na języku pojawia się odpowiednia goryczka, moc i treściwość oczekiwana od dobrego portera. Słodyczy sporo tak jak lubię, dobrze ułożonej, takiej karmelowej, czy może nawet miodowej. Posmaki palone delikatne, nienachlane takie jak lubię. Niestety łyżka dziegciu jest spora. W smaku tego piwa dominują smaki winne, tłumiące słodowe. Tak się składa, że w tym piwie jest to uznawane za wadę i osobiście muszę się do tego zdania przychylić. Szczególnie w odgazowanym już piwie jest to dominujący smak, jeśli miałbym go bliżej określić powiedziałbym: młode wino z suszonej (przypalonej) D.R. Nie wiem co jest przyczyną (jestem bardzo początkującym piwowarem), czy to dodatek surowców niesłodowych (miód, melasa), czy też zbyt wysoka temperatura fermentacji, ale to nie jest to czego oczekuję od portera. Troszkę szkoda, bo jest sporo cech godnych pochwały.

P.S. Z informacji uzyskanych od Bogi'ego dowiedziałem się, że jest to piwo w rodzaju American-Style Imperial Porter, więc nic dziwnego, że nie posiada wszystkich cech zgodych z porterem bałtyckim, którego się spodziewałem i pod tym kątem je też oceniałem.

[attachment=15574]
Kolejna porcja:
Krupnik Galicyjski 44%, 01.2010
Barwa: dość jasna, słomkowa, wydzieliło się sporo osadu/zawiesiny w typowej formie dla trunków zawierających miód.
Aromat: na dzień dobry delikatne cytrusowe nuty. To kardamon. Nie on gra jednak pierwsze skrzypce. Ta rola przypadła anyżowi. Dopiero potem pojawiają się cięższe miodowe nuty. O dziwo brak ciężkich, ostrych korzennych aromatów, miodu też niewiele. Aromaty są lekkie, delikatne, ziołowe.
Smak: mocy jednak nie brakuje i ostrości też nie. Dużo anyżu. Ostrość jednak korzenna, powiedziałbym imbirowo-kardamonowa. Miód na swoim miejscu wyraźny, ale nie jest go dużo. Trunek nie jest nim gęsty, ani bardzo słodki. Trunek mimo sporej mocy i ostrości pije się dobrze, paradoksalnie dzięki niezbyt dużej słodkości – nie mdli i nie „oblepia miodem ust”. Generalnie trunek dobry, choć jak na krupnik bardzo nietypowy.

Krupnik 48.6, 2012
Barwa: typowa dla krupników jasnozłota, nieco ciemniejsza od poprzedniego krupniku. Osadu/zawiesiny znacznie mniej niż wcześniej – kilka „chmurek” swobodnie unoszących się w toni.
Aromat: miód jest o wiele wyraźniejszy niż w Krupniku Galicyjskim., przyprawy korzenne, typowe dla krupniku także. Kardamon też wydaje się obecny, choć niewyraźnie. Zagadkę dla mnie stanowi podstawowa nuta, ziołowa aromatyczna. Nie potrafię jej jednoznacznie zidentyfikować. Myślałem nawet o wrotyczu zniekształconym przez przyprawy korzenne, ale to chyba nie to. Ciekawy jestem co to jest.
Smak: i tym razem moc jest z nami. I miód. Kardamon w ustach jest jednak wyraźniejszy niż w nosie. Potem ostrość pochodząca być może jak wcześniej z imbiru i bliżej niezidentyfikowana goryczka, prawdopodobnie o pochodzeniu ziołowym. Trunek jeszcze młody , ale nie nazwałbym go niezharmonizowanym, prędzej różnorodnym. Nieco bliższy typowemu krupnikowi niż poprzednik, ale wzbogacony o nowe smaki. Słodszy, bardziej miodowy od poprzednika, ale jest to zrównoważone mocą i intensywnością doznań smakowych. Bardzo ciekawy trunek, już teraz niezły i stawiam go wyżej niż mój kilkuletni krupnik. Zostawię sobie resztkę próbki na kolejną degustację za kilka miesięcy. Ciekawy jestem jej efektów.
(01-06-2012, 23:56)AdamL napisał(a): [ -> ]że jest to piwo w rodzaju American-Style Imperial Porter
Sam się o tym dowiedziałem niedawno, myślałem że stworzyłem coś własnego, a tu mnie Jankesi ubiegli:D ale cóż. Ja określam go jako porter hybrydowy, czyli łączący to co najlepsze w bałtyckim (moc, treść) i angielskim (aromat, smak). A że wpisuje się w ramy tamtego stylu, niech i tak będzie. Początkowo zawsze go nazywałem Imperial Baltic Porter, ale mogę nazywać Imperial Porter.

W przypadku wiśniówki, był tam jeszcze sassafras. Jeśli chodzi o ostatni krupnik, to dużą rolę odgrywa tam bób tonka, gałka muszkatołowa czy właśnie goździki i cynamon. Kardamon naturalnie jest ale jako składnik zaprawy mojej.

@Bouilli, w czwórniaku mięty nie było, obstawiam bylicę pospolitą-kwiecie. W przypadku trójniaka, jest już w szkle i w glinie, więc sobie, że tak powiem dochodzi. Cieszę się że smakowały i jednak nie nadawały się do zlewu, a raczej rokują dobrze na przyszłość.
(02-06-2010, 17:26)Bogi napisał(a): [ -> ]Już jakiś czas temu, znalazłem taką tabelkę:

Brown porter: 10-12.5 Blg, 4-5.4%

Robust porter: 12.5-15 Blg, 4.8-6%

Baltic porter: 15-22 Blg, 5.5% (tyle ma Carnegie np.)-9.5%

I do tej tabelki, co mi uświadomił kolega AdamL, muszę dopisać

Imperial porter: 19-23 Blg, 7-12%.

Co więcej znalazłem też, w książce i Sroczyńskiego i Hamberstadt'a i Piątkowskiego, że najsampierw było stout, z niego wykształcił się Brown Stout, który później został przemianowany na podwójnego portera i w efekcie na portera w szczególności. Co więcej, porter ów nie przypominał obecnego porteru angielskiego, który ma jakiś nikły procent i zero treści, tylko mógł się szczycić nawet 8% alkoholu. Z 1846 roku znalazłem gazetę z Edynburga opisującą cały proces tworzenia porteru, jego sławę i ogromną rywalizację z producentami London Ale.

Porter nie zawierał żadnych dodatkowych składników typu lukrecja itd, aromaty te oraz gorycz właściwą nie dawał też chmiel, porter nie był mocno chmielony, ale odpowiednio przygotowane słody i STARZENIE w beczkach dębowych. Ówczesne London Ale miało 7% plus i kiedy producenci, zwani "porter houses" trzymali się razem, rywalizowali strasznie z producentami London Ale.

Doszło nawet do sytuacji, że London Ale miało bardzo niską cenę, żeby tylko nakłonić ludzi do picia go zamiast porteru, co spowodowało, że porter houses zaczęli warzyć Ale. W tamtym okresie było niewielu około 10 producentów porteru: Barclay & Perkins, Hanbury's, Reid's, słynny Whitbread's, Meux's etc, którzy warzyli 100 tysięcy beczek rocznie, a ogłoszeń, w formie szyldów na pub'ach dot. tej, czy innej marki było 900 w Londynie samym.

Porter wówczas zwał się "Entire" , "Brown Stout" albo np. "Double Refined".

Historia "Entire" to narodziny właściwego porteru, czyli całości, więc połączenia trzech piw (dark ale, table beer, amber Two Penny) jakie mieszano w pub'ie i serwowano. Jeden facet, Harwood, wymyślił, że można to zrobić od razu, a ponieważ piwo było MOCNE i POSILNE, jego kilentami stali się porters, więc tragarze, którzy wyładowywali statki w porcie londyńskim.

Historia porteru jest tak ciekawa i pasjonująca, że co chwilę wychodzi na jaw coś nowego i chyba nie ma innego stylu piwa, któryby miał tyle zawirowań w tejże.

Wiem, że może mały offtopic, ale dobrze jest wiedzieć i uczyć się całe życie.
Ciekawa historia. Tym bardziej, że jasnych piw nie lubię, a numerem jeden był, jest i pewnie będzie dla mnie porter. Jeśli to offtopic, to dobry!
Zabrałem się za Twoje starki. Porównywałem je w towarzystwie mojej i oryginalnej 10 letniej z Polmosu Szczecin.
Po solidnym przewietrzeniu, gdyż zmienia się wtedy sporo w aromacie.
Starka 1
Barwa: złota, niezbyt ciemna jak na starkę. W cieczy pływa sporo zawieszonego w toni bardzo drobnego pyłku. Łzy długie dość oleiste
Aromat: intensywny, w pewnych aspektach nawet podobny do starki z Polmosu – dębu dużo mniej, ale podobny charakterem – słodkawy, wytrawny by nie powiedzieć suchy, jak gdyby wąchało się starą, sproszkowaną deskę. Poza tym jakieś ostrzejsze nuty, może kwiatowe, może wosk pszczeli.
Smak: trunek mocniejszy i przez to chyba też ostrzejszy od starki ze Szczecina, ale dębu nie brakuje - język jest nieźle wygarbowany, jest też sporo słodyczy od niego pochodzącej. Od razu napiszę, że smak jest dużo lepiej ułożony od Starki 2. Gładszy i o wiele pełniejszy. Trunek bardzo dobry, trochę ustępujący Starce 10 y.o. ze Szczecina, ale kto wie… gdyby postał jeszcze z 5 lat. Pusty kieliszek ładnie oddaje ciężkie dymne aromaty.

Starka 2
Barwa: jasnomiedziana, różowawa, przy intensywności jak u Starki 1. W cieczy pływa drobny pyłek jak w Starce 1. Łzy też jak poprzednio.
Aromat: jakby łagodniejszy niż poprzednio, ale może po prostu mniej intensywny, gdyż alkohol wydaje się bardziej obecny. Dąb jest, ale mniej niż poprzednio. Więcej za to aromatu jakby owocowego i aromatu ciastek czy ciasta, w szczególności w nieprzewietrzonym jeszcze trunku.
Smak: tak jak i w nosie, tak i na języku jest mniej dębu, szczególnie jeśli chodzi o taniny. Słodkości jednak sporo. Ostrość i procenty dominują jednak. Trunek wydaje się znacznie młodszy od poprzednika. Starszy od mojego, który jest jeszcze wyraźnie spirytusowy, ale to jednak jeszcze dość młody trunek. Ciekawy jestem jaki będzie za 5 lat. Zapowiada się nieźle.

Z tego co mi wiadomo to trafiła do mnie starka 10 y.o. (beczka po porterze) i 5 y.o. (beczka po miodzie pitnym). Choć oko i częściowo nos mówi mi, że Starka 1 jest po miodzie pitnym, a Starka 2 po porterze, to język mówi zupełnie co innego i to jemu w tym wypadku zawierzę.

Edit.
Już wiem, że Starka 2 jest 5 y.o. ale z beczki po winie typu cabernet a nie po miodzie pitnym.
Chcę i ja się pochwalić, że dostałem od Bogusia podarunek. Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie musiałem degustację odłożyć. Z góry przepraszam za mój opis niefachowy.
Kolor starki delikatnie miedziany, takiej miedzi świeżo trawionej.
Zapach bardzo delikatny, wącham i wącham nie mogę rozkminić. Na mój nos taki bardzo delikatnie różany. W głowie siedzi myśl, że kiedyś piłem coś o takim zapachu, być może jakiś cogniac.
Ale to jest o niebo lepsze bo delikatniejsze - dla mnie to atut.
Czuć moc alkoholu, pozostaje nuta dębu - również delikatna.

Ogromnie dziękuję Bogusiowi, jednocześnie przepraszając, że tyle czekało. Ale specjalne rzeczy są na specjalne okazje.
Pozdrawiam
Karol
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16