Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
Odnośnie agenta, był tam i sok pomarańczowy i ćwiartki pomarańczy każdy czym innym nadziana-anyż, cynamon, kwiat muszkatu, i naturalnie cukier trzcinowy, ale muszę w piwnicy sprawdzić, bo tam został przepis*. Żubrówka zaś bardzo prosta, sama trawa plus wódka, bardzo młoda i wódka podła, więc starałem się ratować jakoś-trawa wpadła w ręce.

*sok z 4 pomarańczy, 1 pomarańcza na ćwiartki, ćwiartka nr 1-badian, 2-kwiat muszkatu, 3-luzem, 4-cynamon, sok zmieszany z grappą i koniakiem, wódką i spirytusem, cukier jednak biały 400g. 2 tygodnie maceracji.
Likier z Opactwa Faivre 28% 2012.
Barwa… złoto, takie rosyjskie z refleksami świeżo trawionej (różowej) miedzi. Pewności nie mam, gdyż oświetlenie sztuczne. Trunek w zasadzie klarowny, choć trochę drobnego osadu jest zawieszone w toni
Aromat: dość intensywny ziołowy. Na pewno jest tam mięta, chyba też anyż, poza tym coś jeszcze. Wyraźne, ale nie potrafię określić co to jest. Poza tym jakiś ulotny owocowy zapach, może to jednak złudzenie.
Smak: słodkie, gęste, potem jakby owocowy kwasek. Z tego wyłania się po chwili ziołowa delikatna goryczka. Poza miętą smak posiada pewne powinowactwo z absyntami. Nie wiem czy to piołun, czy może wrotycz, ale tak właśnie skojarzyły mi się zawarte tam zioła. Finisz delikatny i przyjemny. Trunek smaczny, choć duża zawartość cukru maskuje na początku wszystko, dopiero po chwili coś się niej wyłania.


Rosolis Cytrynowo Kawowy 2012 50%
Barwa: Eleganckie klarowne złoto, być może z nutą zieleni.
Aromat: na początku pojawia się cytryna, ale nie czysta, ale od początku kawowa, która to po chwili staje się dominująca, ale też nie solo tylko z cytrusami. Poza tym coś chyba jeszcze maskuję tą kawę – jakaś stonowana nuta przyprawowo – ziołowa, ale nie potrafię określić dokładnie jaka.
Od razu napiszę, że kawy nie pijam i generalnie nie lubię, choć stosuję z powodzeniem do kilku nalewek, jestem tu jednak bardzo wybredny co do gatunku. Dotychczas zaakceptowałem jedynie India Malabar ewentualnie Tchibo Exclusive. Tu kawa jest dość mocno zamaskowana, ale to co z niej pozostaje akurat mnie nie zachwyca.
Smak: likier jest dość słodki, ale daleko mu do ulepku. Powiedziałbym nawet, że w pierwszym kontakcie jest orzeźwiający cytrusowo - kawowy, zdecydowanie smaczny. Cały czas, szczególnie na finiszu są obecne przyprawy, czy zioła. Nadal nie potrafię określić jakie, mimo że pusty kieliszek pachnie wybitnie ziołowo. Prawdopodobnie to kawa tak działa na moje zmysły. Trunek jest, tak jak napisałem smaczny i dobrze zbalansowany pomiędzy mocą, słodkością i intensywnością doznań smakowych. W jakiś dziwny sposób budzą się we mnie podczas degustacji skojarzenia z dobrej jakości aromatyzowaną czekoladą (oczywiście nie tylko kawą). Zastanawiam się też, czy jest tam sama cytryna, czy też może pomarańcza.
Najbardziej jednak zdumiewający jest opis trunku. 50%?! To chyba musi być pomyłka. Pije się go jak 30-35 % likier. Wprawdzie wyraźnie rozgrzewa, ale tę właściwość skłonny byłbym przypisać jakimś ziołom, czy przyprawom – np. kardamonowi. Jeśli miałbym przy tym rosolisie z czymś eksperymentować to pewnie tylko z kawą.

Barbarossa 2011 (80%?)
Barwa: ładna, ”krystaliczna” czerwień o odcieniu… kompotu truskawkowego :)
Aromat: owoce mieszają się z mocnym surowym alkoholem. Coś jakby młode, dopiero co odfermentowane wino. Po przewietrzeniu delikatnieje, zaczynają dominować słodkie, owocowe nuty.
Smak: pierwsze wrażenie jest takie, że jest to czerwone słodkie wino i to bardzo dobre. Przypomina wiśniowe ze sporą cierpkością i wyraźną goryczką. Coś jak zacne Porto. Po chwili pojawia się intensywne ciepło. Nic nie pali i nie zatyka. Pita małymi łykami może być pomylona z zacnym, nieco ponad normę wzmocnionym winem. Finisz też winny z bogactwem tanin, bardzo przyjemny. Generalnie trunek arcyciekawy, łamiący konwencje i bardzo smaczny. Po raz kolejny mam prze sobą trunek o doskonale zamaskowanym procencie i to wprost niewiarygodnie.

Alpenbitter 2013 31,8%
Barwa: złota, dość blada. Na dnie próbki zebrało się nieco luźnego osadu, który przeniknął do kieliszka.
Aromat: dość ostry, lekki /lotny. Nie jestem pewien, czy to od alkoholu, czy jest on pochodzenia ziołowego. Raczej to drugie. Dominują absyntowi klimaty. Piołun i prawdopodobnie anyż. Jest też jakaś delikatnie słodka nuta, powiedziałbym owocowa.
Smak: pierwsze wrażenie jest, że mamy do czynienia z czymś delikatnym i wyraźnie słodkim, ale następna chwila wyprowadza nas z błędu. Pojawia się wyraźnie dominująca goryczka. Początkowo typowo ziołowa przechodzi w goryczkę „garbnikową”, jak gdyby z albedo skórek cytrusowych i owa goryczka wg mnie określa charakter trunku, utrzymując się dość długo w finale.
Trunek smaczny i prawidłowo skonstruowany, ale dość specyficzny. W sumie jak na bitter to całkiem niezła pijalność :)

Agent Orange 2013 34%
Barwa: słomkowa, wyraźna mgiełka, choć nic nie pływa w toni.
Aromat: sucha zakrętka, którą był zamknięty ów trunek oddaje bardzo elegancki zapach korzenny. Powiedziałbym taki około piernikowy. Naprawdę robi wrażenie. Sam trunek wyraźnie ujawnia nuty cytrusowe- chyba pomarańcz robi tam za agenta :) Nuty przyprawowe ostrzejsze niż na sucho, ale nie dominują i są wyraźnie przyjemne. Ich „piernikowy” charakter zostaje dość wyraźnie zamaskowany.
Smak: od razu napiszę, że to jeden z najlepszych likierów, które miałem okazję spróbować Idealna dobrana dla mnie moc i słodkość. Nietuzinkowe połączenie pomarańczy z przyprawami, wśród których wg mojej opinii wybija się kwiat gałki muszkatołowej. Reszta przypraw lepiej się maskuje, lub moje kubki smakowe i węchowe jeszcze nie doszły do siebie po przeziębieniu.
Korsarskie 22 Blg, 8,9%
Nagazowanie wydaje się być spore, ale piana, choć ładna i gęsta szybko opada - pozostaje tylko delikatny pierścionek przy szkle.
Barwa: ciemna typowa dla porterów, pod światło = bardzo ciemny bursztyn z czerwonawą nutą.
Aromat: intensywny winny z przewagą suszonych owoców, jest też jakaś obca, jakby chemiczna nuta, może jakieś wyższe alkohole - pojawia się czasami.
Smak: dominujące (dość mocno) winne, kwaskowe smaki. Bardzo intensywne, ekstraktywne piwo z dominacją suszonych owoców, smki słodowe w tle. Chmiel ujawnia się dopiero delikatnie na finiszu. Piwo mimo pełnego roku (chyba można napisać, że pełnoletnie) nadal jest słodkawe i "skleja wargi", co w tym przypadku jest raczej na plus, gdyż równoważy to w mojej opinii wyraźny kwasek "winny". Moc "jest po naszej stronie", trunek ma właściwości rozgrzewające nawet, co w przypadku piwa jest dość nietypowe.

India Pale Ale 15 Blg, 7,5%, którego przyznam się jestem bardzo ciekawy.
Piana: dość gęsta, początkowo obfita, bardzo trwała, dość ciemna.
Barwa: ładny bursztyn, powiedziałbym dość ciemny, coś jakby bardzo ciemna stara miedź też tam jest.
Aromat: zaskakujący, egzotyczny. Wyraźne słodkie karmelowe, może nawet miodowe nuty są wyraźne, ale dominuje jakaś tajemnicza smakowita, spożywcza nuta – ni to kandyzowane owoce, ni to ciasto z egzotycznymi przyprawami. Nie jestem w stanie bliżej określić, w każdym razie bardzo obiecujące i smakowity. Poza tym bardzo delikatne nuty winne.
Smak: to piwo? Taka jest moja reakcja na pierwszy łyk. Gdybym miał 3-5 s. na ocenę tego co piję powiedziałbym wino z suszonych owoców. Ekstraktywne, miodowe, intensywne. Z wyraźnymi wiśniowymi nutami, w dodatku dość słodkie. Po chwili dochodzi do głosu chmiel. Intensywny, ale doskonale współgra z niezwykłą intensywnością smaku i ze słodyczą. Podejrzewam spory udział cukru trzcinowego, deklarowana kolendra ma pewnie swój udział w słodyczy, a pieprz kubeba chowa się pewnie w chmielu. Przyznam się, że jeśli zasadniczo nie lubię winnych smaków w piwie to te akurat piwo dziwnie szybko znika ze szklanki. Od dawna ciekawił mnie ten styl i przypuszczam, że jeśli będę jeszcze zamawiał surowce do produkcji piwa to będą one do tegoż stylu wykorzystane.

Kinder Porter 10,5 Blg/ 4,28 %.
Nie wiem tylko dlaczego w opisie jest jako piwo bezalkoholowe. Granica zawartości alkoholu w takich piwach to 0,5%. No nic testy wykażą, czy jest bezalkoholowe ;) Piana - dość ciemna, gęsta i bardzo trwała. Można powiedzieć wzorowa.
Barwa - piwo bardzo ciemne, praktycznie czarne.
Aromat - wyraźnie drożdżowy, miesza się on z bardzo ciekawym zestawieniem karmelu, czekolady i delikatnej (w formie nie intensywności) kawy. Przyznam się, że coś takiego marzy mi się w moich porterach (i taka piana) wiec od razu poproszę o możliwie sporo informacji o surowcach i metodzie warzenia.
Smak- jest jednak zaskakujący, odmienny od tego co obiecuje oko. W pierwszych łykach dominują kwaskowate, winne nuty. Piwo jest lżejsze niż można by się spodziewać po wyglądzie - to tylko 10,5 Blg, ale ekstrakt końcowy jest naprawdę duży. Po kilku łykach kwasowość się wyraźnie gubi i do głosu dochodzą przyjemne karmele, czekolada i delikatna kawa. Chmielenie - powiedziałbym nieagresywne. Piwo zdecydowanie nie jest bezalkoholowe, na pewno ma pow. 0,5 %. Prawdopodobnie ok. wspomnianego 4,28%. Jak dla mnie piwo smaczne, choć przeszkadza wspomniany wcześniej kwasek. Zaznaczyć tu jednak muszę, że nie każdy pewnie lubi ciemne piwa z niewysokim % i dużym ekstraktem końcowym. Mi ten styl bardzo odpowiada.

Belgian Tripel Ale 19Blg.
Nagazowanie raczej spore, piana też, ale zanika szybko i nic nie pozostaje z niej po chwili.
Barwa – ładny „rasowy” bursztyn, klarowności brak – było sporo osadu na dnie.
Prócz typowych piwnych aromatów łatwo doszukać się czegoś typowego dla młodego wina lub miodu pitnego, w bliższej ocenie przeszkadza mi męczące mnie od dłuższego czasu przeziębienie (znowu)
Smak – solidnie nachmielone, naprawdę mocne piwo. Jest pewien kwasek, ale umiarkowany. Spory ekstrakt końcowy, którego słodycz równoważy pozostałe smaki. Spodziewałem się kolejnego bardzo dziwnego piwa, ale niejako się „zawiodłem”. Piwo jest smaczne i dobrze „wchodzi”, o dziwo, gdyż raczej nie przepadam za jasnymi „koncernowymi” o tej mocy, a tu chętnie sięgam po dolewkę, niejako automatycznie. Smak piwa utrzymuje się naprawdę długo w ustach i jest kolendrowy (właśnie przypomniałem sobie, że jest to piwo z dodatkami). Ziaren rajskich nie znam, więc nie potrafię ocenić, czy zaznaczyły się w smaku.
Miód pitny czwórniak Martini Bianco 30.07.12 13 %
Barwa: bladozłota dość delikatna, krystaliczna przejrzystość, minimalna ilość osadu na dnie próbki.
Aromat: przed przelaniem z buteleczki próbka prócz nut ziołowo-przyprawowych pachnie nieco gumą do żucia, po przelaniu do kieliszka uwypukla się anyż i jakby cukierki lukrecjowe, poza tym pojawia się niezbyt przyjemny ślad acetonu.
Smak: od razu nietypowo napiszę, że to zaskakująco dobry trunek, nie tego spodziewałem się po czwórniaku. Dość specyficzny, ale na pewno udany. Pierwsze wrażenie to świeżość . Jest jakby subtelnie gazowany, ale to raczej na pewno złudzenie, żadnych bąbelków w nim nie ma. Trunek doskonale zrównoważony – delikatna słodycz (całkowitej wytrawności tu nie ma na pewno) doskonale współgra z delikatną kwasowością i nieco intensywniejszymi doznaniami rozgrzewającymi (kardamon?). Poza tym wyraźnie „garbuje język”, ale wszystko pozostaje w eleganckich i wyważonych proporcjach. Wspomniany aceton na szczęście gdzieś się gubi praktycznie. Finisz długi i przyjemny rozgrzewająco-ściągający. Dominuje nie miód, ale kwiaty i dodatek substancji rozgrzewających i piekących. Gdybym miał zgadywać co to jest to powiedziałbym, że doskonałe wino kwiatowe z dodatkiem przypraw. Moc 13 % jest łatwo zauważalna.

Czwórniak "Leśny skarb piwnicy" 04.07.13 11,35% (jego wiek pozwala już na ocenę).
Po odkręceniu z próbki uszło nieco gazu, po przelaniu do kieliszka pojawiają się na ściankach delikatne bąbelki. Na dnie było sporo osadu. Być może zrobiłem błąd i powinienem próbkę zlać w odpowiednim czasie znad niego.
Barwa: jak w poprzednim czwórniaku - bladozłota dość delikatna, krystaliczna przejrzystość, do złudzenia przypomina jasne wino gronowe.
Aromat: dziwny. Początkowo dość nieprzyjemny drożdżysty, po przewietrzeniu zanika ta cecha, pojawia się nuta acetonu za to. Poza tym ów dziwny swoisty zapach, nie potrafię określić jego pochodzenia. Może ziołowy, może pochodzenia owocowego, gubi się nieco w acetonie.
Smak: wytrawne, lekkie, delikatne, nieco kwaskowate wino gronowe. Aceton wyczuwalny ale nie odrzuca. Pojawia się subtelna nuta owocowa, na poziomie typowym dla win gronowych i wyraźniejsza piekąca typowa bardziej dla przypraw. Gdybym nie wiedział nigdy bym nie zgadł, że to miód pitny. Postawiłbym na lekkie, proste, dość płaskie, ale w miarę poprawne wino gronowe.
Przy okazji rozsyłki korzenia fiołkowego Bogi podesłał kilka smakołyków do spróbowania:

1. Krem absyntowy
2. Pomarańczówka
3. Goldwasser

Wszystkie mają kolor zielonożółty, niezbyt intensywny, sprawiający wrażenie naturalnego.
Klarowność jest dobra a w przypadku Goldwasser – idealna.

Ad 1. W aromacie wybija się anyż, ale nie jest nachalny a raczej przyjemny.
W smaku to samo, wyraźne i miłe w odbiorze nuty anyżu, reszty nie potrafię zdefiniować.
Niezbyt mocna nalewka ale dość słodka, świetnie zharmonizowana.

Ad 2. Aromat bardzo przyjemny, przypomina coś znanego. Smak najbardziej kojarzy się
ze skórką pomarańczy i jakimiś korzennymi dodatkami, równie słodka jak poprzedniczka.
Dobrze ułożona.

Ad 3. Nie potrafię określić ani po zapachu ani po smaku z jakich składników jest Goldwasser.
Nieco przypomina Pomarańczówkę, ale bez akcentów skórki, jakieś zioła, korzenie – tak myślę.
Również słodka i już wyraźnie mocniejsza niż pozostałe.

Na szczególne uznanie zasługuje harmonia aromatu i smaku.
Składniki przenikają się wzajemnie, są w odbiorze krągłe, ciepłe, miękkie.

Bardzo sobie cenię trzymanie testerów od Bogi i dziękuję za miły gest.
Kolejna porcja testerów wzmocniona dwoma ciekawymi piwami, które idą na pierwszy ogień.

East India Pale Ale

Kolor żółty, ładna biała piana, smak dość słodkawy z niewielką dozą goryczki.
Jakaś znana ale trudna do nazwania nuta smakowa, świeżość i natura, bardzo dobre.

Burton Ale

Dość ciemne, ciężkie, mocne, deserowe piwo, w smaku przebijają się miody i trochę karmelu,
zrównoważone delikatną goryczką. Ciekawe i smaczne, ciężko się od niego oderwać.

1. Starka # 8
2. Brzoskwiniówka
3. Dereniówka
4. Benedyktynka

Starka - kolor złocisty, smak trudny do określenia (beczka, miód), bardzo jednolity, nic się nie wybija.
Ocenę smaku utrudnia wysoki poziom alkoholu (60%). Wyrób przypomina mi szkockie whisky single malt.
Może gdyby była nieco słabsza, smak byłby lepiej wyczuwalny. Mój zdecydowany faworyt.

Brzoskwiniówka - kolor złocisty, aromat przypomina suszone owoce brzoskwiń, w smaku
podobnie - suszone brzoskwinie doskonale zharmonizowane ze słodyczą nie zalepiającą gardła.

Dereniówka - kolor czerwonobrązowy, mocno kwaskowata, (co jednak nie jest wadą)
zrównoważona słodyczą, w zapachu i smaku czułem suszone węgierki.

Benedyktynka # 8- kolor jasnosłomkowy, w smaku wybija się kardamon i trochę goryczki, lekko piekąca.


Piwa są dość różne i trudno je porównywać.
Mały punkt przewagi dla Burton Ale za oryginalny smak.
(07-09-2014, 20:09)Felini napisał(a): [ -> ]East India Pale Ale
I będzie warzone nadal, bo weszło na stałe do portfolio. Dziś dostałem wyniki, zawartość alkoholu 6,35%, 14,2 blg



(07-09-2014, 20:09)Felini napisał(a): [ -> ]Burton Ale

Ciekawe i smaczne, ciężko się od niego oderwać.
Jeszcze młode, ale ma potencjał, cieszę się, że mimo młodości spełnia rolę. Również stały punkt portfolio; na wyniki nadal czekam.

Edit: i się doczekałem, piwko ma 13,58% i 27,84 blg :szampan:



(07-09-2014, 20:09)Felini napisał(a): [ -> ]Starka - bardzo jednolity, nic się nie wybija. Wyrób przypomina mi szkockie whisky single malt.
W przypadku kiedy beczka wcześniej zawierała coś na miodzie, styl szkockiej się wyróżnia. Reszta taki jest, jednolitość i smak, cieszę się, że mimo mocy (rozcieńcz do 45% będzie jak nektar) smakowała. Najnowsza starka będzie bardziej w kierunku koniakowym.


(07-09-2014, 20:09)Felini napisał(a): [ -> ]Brzoskwiniówka - nie zalepiającą gardła.
Dla mnie za słodka, ale skoro smakuje nie ma problemu


(07-09-2014, 20:09)Felini napisał(a): [ -> ]Dereniówka
Dereniówka jeszcze za młoda, stąd pewne niedociągnięcia i nie jest to TA dereniówka (tamtą podeślę niebawem).

Dziękuję za opinie, które nakłaniają do jeszcze większej pracy, ku doskonałości.

East India Pale Ale
- kolor: ciemna słomka jakaby z lekkim brązikiem,
- zapach: niby piwny, ale jakiś taki miękki,
- pianka: słaba i krótka chociaż dość długo w ustach bąbelki czuć,
- smaki: kurde balans toć smakuje jak fajny pszeniczniak, miękkie, nie za wytrawne, słabo chmielone i aksamitne zarówno w smaku jak i zapachu.
Boguś - jakiegoś oszukaństwa tu nie ma? Jakoś mi tu pszenicznym i to dobrym czuć.

Dzięki za zaufanie i umożliwienie spróbowania tego piwa. Smaczne.
Całkiem zmysł powonienia i smaku Ci zaniemógł:P. Piwo jest mocniej chmielone i z pszenicą nic wspólnego nie ma, chyba że Ci się pomyliło i otworzyłeś Kruka?
Boguś - nic mi się nie pomyliło - tak czułem.
Dzisiaj stouta na gryczanym ostatnią butelczynę rozpiłem i tak jak przy poprzedniej butelczynie jakimś kwasiołem mi jechało tak dzisiaj najpiękniejsze nuty gryczaka plus chmiele - cudo. Smak w każdej chwili jest inny niestety.
===============================
Dzisiaj OLD HOCK TO ALE z ziołami.
- kolor: jasny (bez przesady) brązik lekko mętne,
- zapach: Staryj Doms mi przypomina (kolendra?), jakiś taki kwaskowaty,
- pianka: piękna biał dośc krótka chociaż 2 mm pozostały ok. 5-8 minut,
- smaki: chyba kupię hektar i zasieję pszenicę - znowu pszenicznym mi zajeżdża ale zdecydowanie żywszym i lekko kwaśnym. Obstawiam kolendrę, coś ożywczego, sok z cytryny (?). Piwo smaczne, zakwasem pszenicznym na kolendrze podbite. Jakieś chmiele aromatyczne i zioło/a, którego nie mogę określić chociaż pewnie mi znane.
Tego piwka w upały bym nie odmówił chociaż i teraz przyjemnie się pije.

Teraz Boguś powyżywaj się na moich spaczonych smakach do woli, ale powiedz jakie zioła dodałeś bom ciekaw okrutnie.
Piwo jest na 100% słodzie pilzneńskim, drożdże winne, jeden chmiel tylko-Hallertau Tradition, za to ziołowo-sassafras i artemisia maritima. Ważne, że smakowało, nie jestem w stanie wytłumaczyć jak ze zwykłego ale zrobił się fajny pszeniczniak.
Donosiciel dostarczył był list a w nim...Po wcześniejszej wymianie SMS-ów wiedziałem, że trunek królewski. Po otwarciu koperty pobieżałem do szuflady i wyciągnąłem resztkę Starogardzkiego "prequela" z końca lat 70 a może początku 80 ( butelka dawno poszła do ludzi, płyn zlany do słoiczka ). Porównanie wypada następujaco;
Starogard; barwa - bardzo słaba poświata cytrynowa, trunek niemal bezbarwny, delikatnie oleisty,
zapach - na wiodącej woni alkoholu słaba, delikatna nuta mieszanki ziół ( nie podejmę się identyfikacji ! ),
smak - słodkawy, ziołowy, lekko piekący.
Bogi's Made; barwa - rozcieńczonego złota, trunek świetliście złotawy doskonale przejrzysty, również oleisty,
zapach - woń alkoholu ledwo wyczuwalna, delikatny i dla mnie doskonały bukiet ziół ( również nie podejmę się identyfikacji ! ),
smak - słodkawy, ziołowy, gładki, nuta anyżu i co więcej - nie wiem, ale IMHO lepszy od Starogardu.
Dziękując za próbkę dodam ( dla reszty Czytelników- licząc na Ich opicie i obycie- dodam, że w obu trunkach płatki złota pływają , a nazwa z wodą związana ) [oj Bogi, Bogi, co na to Mennica Państwowa i służby podatkowe ? ]:chytry:.
Dziękuję bardzo za próbkę i pozdrawiam serdecznie. :brawo:
Cieszę się, że sprawiłem chwilę radości. Cały proces opisany, ale nie opatentowy, tutaj
(04-02-2013, 14:16)Bogi napisał(a): [ -> ]Cieszę się, że smakowało i postaram się uzupełnić braki w najbliższym czasie.
Żeby nie było: Boguś uzupełnił jakieś półtora roku temu. Tyle, ze dotychczas nie miałem jakoś okazji zdegustować...
Ale, jak babcię kocham - nie wyżłopałem. Widać tak już jest, to musi potrwać. Gorzej, że zupełnie nie pamiętam, co dostałem.
Na pewno starka, jak zmierzysz moc, to Ci powiem która:D. Drugie, co pamiętam, to finiszowana albo po miodzie pitnym, albo po piwie miodowym, chyba. Cierpliwie czekam.
(13-10-2014, 11:53)Bogi napisał(a): [ -> ]...jak zmierzysz moc, to...
Jasssne, że zmierzę. Doślij ze 2-3 litry, bo mam spory alkoholomierz i szeroką próbówkę :D
W starce postawiłem na jakość, a nie ilość. Docelowy trunek jest litrowy, a po leżakowaniu, przeważnie otrzymuję 600-700ml (do rozcieńczenia albo nie). Tak więc tej starki, co masz zostało na pewno 100ml w reservie i jest to jedyny odnośnik do Twojej próbki (a nie opisywałem buteleczki, nic a nic?)
(13-10-2014, 13:33)Bogi napisał(a): [ -> ]...a nie opisywałem buteleczki, nic a nic?
Nie pamiętam. Ja je (nie ją, bo buteleczki mam dwie :D ) oglądałem ostatnio jakiś rok temu.
(13-10-2014, 13:57)Maciej napisał(a): [ -> ]Nie pamiętam. Ja je .........
Wypij duszkiem, to zobaczysz czy działają :diabelek:
To w drugiej jest chyba rynglovica, ale też nie pamiętam:P
Buteleczki opisane nie są.
Bezbarwna ciecz pachnie śliwkami, kompotem śliwkowym, czy jakoś tak, a ta złocista - dość wyraźnie - wanilią.
(11-10-2014, 12:51)Iuglans napisał(a): [ -> ]wyciągnąłem resztkę Starogardzkiego "prequela" z końca lat 70 a może początku 80 ( butelka dawno poszła do ludzi, płyn zlany do słoiczka )
Otrzymałem parę kropel i kosztuję, koloru owszem brak, zapach nikły, bardziej spirytusowy, niż ziołowy, natomiast w smaku bardzo dużo cukru, lepiący wręcz, plus do tego wyraźny cynamon, może kardamon, ale ziół, przypraw też za dużo. Nie smakował mi, ale nikt mi nie powie, że nie znam tego goldwasser'a. Dzięki więc wielkie.
Oczywiste w kontekście powyższego "dlaczemu" BogiWoda lepsza od goldwasera!:diabelek:
Po nieobecności wywołanej brakiem smaku i powonienia spróbuję opisać zawartość otrzymanej onegdaj paczki. NIE zrecenzować !  Po pierwsze nie jestem znawcą ani fanem piwa i jedyne com do tej pory pił boskiego z tego rodzaju trunków było dziełem Andyego i zwało się Iwan Groźny. Po wtóre nie mam zielonego pojęcia o tworzeniu piwa, a pisanie opinii czy recenzji bez podstawowej znajomości tematu sprowadza się właściwie do opisu doznań subiektywnych i to tych najprostszych.
Piw dostałem trzy; Porter, Korsarskie, Anyżowe.
Pierwsze i trzecie niezwykle skore do wyjścia na wolność - stół zalany porterem, kuchnia Anyżowym :D . Porter jak dla mnie za ciężki i za mało słodko-łagodny. Z dzieciństwa pamiętam, że za nieboszczki PRL-ki był jakiś taki porter słodki, choć nie tak wybuchowy. Lokata wg mojego smaku 2 wg smaku mojego potomka 1! ( a On piwa lubi i pija).
Korsarskie - ostre - to jedyne co mi się nasuwa. Wg mnie lokata 3 wg mojej ulubionej Koleżanki-Małżonki 1! ( Ona tez piwa używa znacznie częściej niż ja!)
Anyżowe - pierwsze wrażenie drożdże i pszenica, po wybuchu za mało bąbelków, daleko na końcu ogona słabo wyczuwalny anyż. Dla mnie lokata 1! Innych opinii brak, bo mimo braku bąbli wyżłopałem ze smakiem całe i nikt nie zdążył wystartować. Bardzo dzięki!
Poza piwami Boguś był uprzejmy nadesłać mi Gold i Silber Wassery.
O Goldwasserze pisał nie będę - trunek powszechnie znany i mimo góralskiego uporu nie ośmieliłbym się na produkcję tego porywać. W pas się więc jeno kłaniam z szacunkiem dla pracowitości i doskonałości efektu.
Silberwasser - cytrusowe nuty, orzeźwiający smak gdybym miał pić Gold lub Silber - wybrałbym jednak...Silber. Upraszam więc pokornie o receptum, bo może nim w kalendarz kopnę ( a w wieku "przedpogrzebowym" jestem) uda się spróbować coś sporządzić.
Serdeczne dzięki za przesyłkę.
Bogdan
Cieszę się, że udało się trafić w gust z każdej osób-takie też było zamierzenie, choć nie pisałem co może komuś bardziej przypasować. Wybuchy podejrzewam były spowodowane tym, że piwo piliście zaraz po transporcie albo nawet jak parę dni po, to jednak nie było w miejscu odosobnienia temperaturowego. Największego wybuchu to ja bym się spodziewał po Korsarskim- o dziwo, bo młodzian, natomiast porter jest nagazowany po angielsku, więc przyniesiony z piwnicy strzela, ale nie rejteruje, zaś włożony na pół godziny do lodówki ma temperaturę idealną, żeby otworzyć, nalać całe i jeszcze mieć wianuszek piany. Istnieje jednak możliwość, że przez wzrok dostałeś warkę wcześniejszą, która niestety choć ma prawie takie same parametry jak późniejsza, się przegazowała z niewiadomego powodu. Czy ten porter był bardziej kakaowy czy bardziej czekoladowy? Anyżowe na pewno było za ciepłe, bo ono nie potrzebuje nawet schładzania, tylko przeniesienia z zimnej piwnicy' zresztą osadu w nim tyle, co kot napłakał, jest dość klarowne i spokojne. Jednakowoż to sprawy technicze i jeśli nic nie wylądowało w zlewie albo obudziło demony smaków PRL, to jestem spokojny. Goldwasser i Silberwasser-przepisy w wątku o goldwasserze. Dzięki wielkie za brak recenzji :P

Podobny zestaw wysłałem do znajomego właściciela browaru i jako że nie jest on zarejestrowany, to tutaj poniżej jego recenzja Anyżowego:


Cytat:Bardzo dobre piwo , mocno nagazowane ( może za szybko piłem po transporcie ) po chwili co ma ulecieć ulatuje a piwo nadal fajnie nagazowane , bardzo dobre chętnie bym coś takiego uwarzył w browarze

skala 1-10 lepsza , ja bym dał 8,n.Super pianka wysokie nasycenie aromat owoców zero goryczki ( tu by raczej przeszkadzała ) agrest , może troszkę jabłko w smaku też troszkę cydru ale bez nadmiernej wytrawności , dużo ciała . Trudno mi to piwo  z czymś porównać ale jak dla mnie bardziej tripel niż ipa
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16