Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
To dobrze, że nie ma goryczki. Pszeniczne chmieli się bardzo delikatnie. A goździki (korzene smaki) albo banany w zapachu były wyczuwalne?
Bogi opisz krótko skład, brewkit czy słody, jakie drożdże, jak robiłeś. Ja też mam niedawno pszeniczne za sobą i wyszło całkiem całkiem. Goździki są, ale banów brak :( Pszeniczne wbrew pozorom nie jest łatwym piwem do zrobienia.

Paweł
Naprawdę dobre takie robione w domu piwo :pytajnik: bo przyznam się szczerze że domowego to nie piłem,i nawet receptury nie znam :(
a smak na owe "domowe piwo" to mam :slinka:
(02-12-2009, 21:56)Hycel napisał(a): [ -> ]Naprawdę dobre takie robione w domu piwo :pytajnik:

Jeśli się uda, to wyśmienite ;) A żeby się udało, przy części styli trzeba tylko przestrzegać paru prostych zasad i zawsze wychodzi. Są też trudniejsze style, gdzie trochę doświadczenia się przydaje, a i poczekać też trzeba dłużej. Koncernowe pseudopiwka się w każdym razie chowają.
(02-12-2009, 21:34)kilis napisał(a): [ -> ]To dobrze, że nie ma goryczki. Pszeniczne chmieli się bardzo delikatnie. A goździki (korzene smaki) albo banany w zapachu były wyczuwalne?
Bogi opisz krótko skład, brewkit czy słody, jakie drożdże, jak robiłeś. Ja też mam niedawno pszeniczne za sobą i wyszło całkiem całkiem. Goździki są, ale banów brak :(

Na razie jestem puszkowy:jezor:, ale sobie radzę. Nie mnie oceniać zapach, ale skybert, który degustował to piwo potwierdził te nuty, więc korzenie, owoce, itd, typowy witbier, w którego zresztą celowałem (np. Blanche de Namur).

Czyli tak był to brewkit WHEAT Brewmaster, robiłem na nim po raz drugi. Z własnych dodatków był to miód w ilości 650g, kolendra, w tym przypadku wykorzystywałem doświadczenie zdobyte przy wodzie z ogórków i likierach klasztornych.

Pierwszy Witbier to był moja 3cia warka, blg początkowe 14.5, moc końcowa 5.8%, refermentacja w butelce, 7 miesięcy leżakowania, tak wówczas wyglądał: http://nasza-klasa.pl/profile/371295/gallery/album/4/88

W przypadku tego, który Skybert, Tequila, Alekor i właśnie Tata mieli przyjemność (myślę :) ) kosztować, zwiększyłem miód. No i jest to jednak 6ta warka, to pewnych rzeczy się nauczyłem w trakcie. Blg początkowe 11.5 (czyli typowa dla witbier'ów), moc ociera się o 6% (miód został przetworzony całkowicie i troszkę za dużo wody dodałem, więc następnym razem będzie jej mniej), ale nie jest to wyczuwalne, aktualnie leżakuje, po miesiącu wyglądał tak:

http://nasza-klasa.pl/profile/371295/gal...lbum/4/169

Na pewno będę co jakiś czas popełniał to właśnie piwko, bo rzeczywiście wychodzi.

Mimo, że użyłem drożdży, jakie były przy puszce (oczywiście po rehydratacji) z tego co wiem, nuty bananowe zapewnią drożdze Wyeast 3944.

Biorąc pod uwagę cenę dobrych Witbier'ów czy Weizen'ów nie wyobrażam sobie ponownego ich zakupu, mogąc się cieszyć własnym pszeniczniaczkiem:D
Będziesz miał więcej czasu to przejdziesz na słód, bo myślę że warto. Ja skolei nigdy nie robiłem z puszki ;) A co do drożdży to właśnie przy piwie widać jak duży wpływ mają na efekt końcowy. Niestety te dobre płynne mało nie kosztują, dlatego warto planować kilka warek pod rząd.
W każdym razie robić trzeba, przyjemności przy tym dużo.

Paweł
(02-12-2009, 21:34)kilis napisał(a): [ -> ]To dobrze, że nie ma goryczki. Pszeniczne chmieli się bardzo delikatnie. A goździki (korzene smaki) albo banany w zapachu były wyczuwalne?....
Słaba goryczka to nie był zarzut tylko komentarz do moich preferencji przypuszczalnie wyniesionych z przyzyczajeń do sklepowych sików.
Trudno mi było wyodrębnić korzenie czy banany w zapachu bo wszystko było tak przyjemnie skomponowane, że jak dla mnie nie wybijał się jakiś konkretny zapach a piwko w całości delikatne po każdym względem stanowiło (szkoda, że w czasie przeszłym) doskonałą kompozycję.
Nawet to co brałem za alkohol (w poprzednim opisie wspomniałem) było raczej delikatnym łaskotaniem bąbelków po języku.
Zaraziłem się domowym piwkiem.
Powoli wracam do normalnego życia. Nalewki Drajli otrzymałem później więc dzisiaj Bogi na stół.

1. Boggy Pernod Fils:
>kolor - zgniła zieleń, klarowny,
>zapach - piękny ziołowy absyntowy z subtelnym anyżem na czele, po dolaniu wody (delikatnie zmętniał - może woda za ciepła) anyż zrobił krok do przodu,
>pijemy - głęboka równowaga pomiędzy goryczką i anyżami oraz słodyczą w tle (jak dla mnie zbyt w tyle nutki słodyczy - mało lukrecji?). Smaki te utrzymują się długo. Finiszuje goryczka.
Ogólnie bardzo szlachetny trunek.

2. Bogtiane (likier gencjanowy):
>kolor - delikatne muśnięcie zielono-żółtego, opalizujący delikatnie, subtelny i miły, klarowny,
>zapach - swoisty, delikatny,
>pijemy - goryczkowo-słodkawa woda z przewagą goryczki. Mógłbym tym gasić pragnienie w upały. Na długim finiszu delikatna przyjemna goryczka. Gencjana to jest to czego mi brakowało w moim ginie. Z tonikiem i wodą 1:1 byłby o wiele lepszy a nawet genialny.
Ogólnie czegoś mi brakuje i sam nie wiem czego. Może właśnie odrobiny toniku.

3. Woda gencjanowa:
>kolor - woda gazowana gencjanowa,
>zapach - nie potrafię określić, gdzieś w tle bardzo dalekim jakby karmel? jakiś owoc? Pomarańczka? Skórka pomelo jak znam Bogusia pewnie.
>pijemy - baaardzo przyjemny truneczek pozostawiający leciutki posmak czegoś co trudno goryczką nazwać. Taka delikatna goryczkosłodycz.
Ogólnie super kielich na dobry dnia początek. Smakowita.

Podsumowując 2 z wodą mnie nie przekonała do końca aczkolwiek z tonikiem byłaby genialna.
1 i 3 prima sort w swoich klasach. Gencjanówka na rano a Pernod przed snem.

Nie zakładam nowego wątku, ale również zostałem obdarzony przez kolegę Bogusia
w ramach koleżeńskiej wymiany smaków i aromatów,

1. Piołunówką
2. Ginówką :diabelek:
3. Wodą gencjanową

Poczta, jak to ona potrafi, pakietem poszarpała,
zebrano komisję (2 podpisy),
stwierdzono, że "przesyłka nadejszła uszkodzona" :niewiem:
- i dostarczyli ... na szczęście zawartość pozostała nieruszona (chyba, bo banderolek nie było:glupek: ).

A więc do dzieła:
1)
kolorek: mieniący, klarowny żółty, jakiś blask taki ciekawy (miałem wrażenie, że po przeniesieniu do ciemności powinien fosforyzować - ale nie sprawdzałem :nie_powiem: ),

zapach delikatny anyżowy z jeszcze jakąś nutą

smak: ostrość połączona ze słodyczą, lekko piekący, długo pozostaje na (w kubeczkach smakowych), powiedziałbym nawet, że bardzo długo. Goryczki piołunowej nie wyczuwam, czyżby kwiaty?

2)
kolorek: bezbarwny, idealnie klarowny

zapach spirytusowy z lekko jałowcową (?) nutą, z taką jakąś nutką piwa domowego :glupek:

smak: przyjemny, orzeźwiający z jakąś nieokreśloną nutą (może nazwałbym ją miętą).

3)
kolorek:bezbarwny klarowny, trunek zakręcony w kieliszku sprawia wrażenie b. gęstego, pewnie mocny, ale nie jest to wyczuwalne w smaku (mimo młodości trunku).

zapach spirytusowy również z podobną nutką piwa domowego :glupek:

smak: ostrość bardzo dłuuuuuugo pozostająca na języku. Podoba mi się to pozostawanie na języku :spoko: .

klasyfikacja finałowa:
1. Piołunówka 1b Woda gencjanowa
2. Gin

Dziękuję za możliwość poznania cząstki twojej "twórczości". Trunki jak na swój wiek (daty na zakrętkach) w miarę dobrze ułożone. Jakby czas im potrzebny został w jakiś tajemniczy sposób skrócony :brawo: .

Liczę na dalszą "współpracę" :chytry:- pozdrawiam serdecznie,
Świat Wesołych życzę,

Andrzej
Cieszy mnie, że dotarły całe i zdrowe i nadały się do spożycia.

Piołunówka barwiona naturalnie szafranem, naturalnie. Piołun liście wyjątkowo, ale lipcowe, więc te najdelikatniejsze.

Nutka piwa domowego w obu kolejnych z tego względu, że z tego samego spirytusu, a produkcja szła dzień po dniu.

Oczywiście tajemnica skracania czasu ułożenia jest w sejfie w banku szwajcarskim;)

Dalsza współpraca już niedługo:chytry: również Zdrowych i Pogodnych Świąt!
Jak tu nie pić? Kolega przywiózł mi od Bogusia nowe wynalazki więc do dzieła.
Na dzisiaj plan: ostra wiśnia i Krupnik by Bogi oraz Sloe Gin Andy05 podany przez Bogusia (sloe opiszę w wątku Andy05).

Ostra wiśnia:
kolor - blada wisieńka, klarowna, leciutka,
zapach - wszystkiego po równo: wiśnia i korzenie, intrygujący,
smak - nie czuć alkoholu a wiśnia za bardzo w tyle jakby, słodycz a zaraz potem bomba piekąca (kardamon, pieprz, gałka?) i na finiszu lżejsze posmaki chyba chili. Wszystko na słodyczy położone. Korzenie zdominowały wiśnię a dobił ją cukier. Brakuje mi wiśni w smaku.
ogólnie - za gładka z początku, zbyt piekąca później (ale taka miała być) i za mało w niej wiśni. W sumie lubię charakterne a ta taka jest. Może za młoda? Dodam nieco czystego nalewu na wiśni, odczekam i powinna być super.

Krupnik
kolor - bardzo blady słomkowy, jakby przymglony (miód?) choć prawie klarowny,
zapach - anyż (cały Boguś) na czele a za nim jakieś korzonki jak to w krupnikach, delikatny,
smak - na słodkim miodowym koniku ostre korzenie pomykają, a najbardziej bryka kardamon zaś po min chyba imbir. Na finiszu subtelne nuty anyżowo-cynamonowe na miodku.
ogólnie - młodzian to pewnie, ale jak znam swoje doświadczenia krupnikowe to za rok będzie smakowity. Potencjał jest zdrowy i obiecujący wielce.
Wczoraj - wieczór piwny.
Bogi:
1. St. Vincent Witbier 5.84%
2. Imperialny porter bałtycki 8.94%

1.
barwa - śliczne piwo jasne, klarowne,
zapach - piwny, naprawdę ładny zapach piweczka,
gaz - butelka zakręcana ale leciutkie "psssyt" było,
pianka - lane z góry ale piana nie przekroczyła 1 mm,
smaki - nie czuć gazu, nie czuć alkoholu, zero goryczki - nie czuć chmielu. Bardzo mało ekstraktywne cieniutkie piwko.
Generalnie: za cienkie.

2.
barwa - bardzo ciemne piwo, klarowne,
zapach - pełny wielowątkowy zapach piwa z karmelem i palonym ziarnem, bardzo apetyczny,
gaz - lekkie psyknięcie,
pianka - lane z góry ale pianka słaba na kilka mm.
smaki - pyszne, wielowątkowe piwo z nutami karmelu, palonego ziarna i czegoś tam jeszcze na bazie leciutkiej słodyczy. Chmiel nienachalny.
Generalnie: mimo, że młodziutki porterek, a już zrównoważony oraz bardzo smaczny i obiecujący. Jedyna uwaga - mało gazu.
Udało się zasiąść do organoleptycznej analizy ostatniej [może lepiej - najświeższej ;-)] :pijemy:
przesyłki testerowej Bogusia.

Na stoliku najpierw pojawiła się taca kieliszków.
Pół szklanki lodowatej wody.
Potem flaszeczki.

O tym, że wszystko klarowne i ładne dla oka "to się wie" :chytry: .
Kolejność opisu, niekoniecznie zgodna z kolejnością spożywania:

Absynty - całkiem nowe doświadczenie, nigdy wcześniej żadnych absyntów nie piłem, więc pewnie jestem niemiarodajny. Po kilkukrotnych doświadczeniach, opinia moja może się zmienić (serów "śmierdzących" też kiedyś nie jadłem, tatara zresztą też - na szczęście mi przeszło !).

1)Absynt biały - zgodnie z instruktażem, dodałem lodowatą wodę. Pięknie opalizuje, aromat delikatny, troszkę trawiasty, anyżkowy. Przyznaję szczerze, że ta pierwsza próba do moich kubeczków jeszcze nie przemawia,
2)Absynt zielony - procedura z wodą ta sama (nie omieszkałem popróbować czystego - czysty jeszcze lepszy), aromat bardzo intensywny, nos anyżowy, zachęcający, pięknie mętnieje, w smaku delikatna słodycz w oddali, długo leży na języku - powiem bez ogródek - warte zainteresowania,
3)Trójcówka - wiem, że nie ma, ale czuć intensywny rumianek (coś go udaje), trochę jak żeni cha kresowa bez miodu, drapie leciutko w gardle i tam pozostaje.
I....
4)Nr 4 ale nr 1! Limoncino, przepiękny jasno-lemoniadowy kolorek, pierwszy, drugi i każdy kolejny nos zachęcający! Cytryna nie jest bardziej cytrynowa, a jeno kwaśna bardziej! Lekki wiosenny, a nawet letni trunek. Jakby nawet lekko musujący taki.
Okazało się, że ... robiony pierwotnie dla Twojej mamy, przeze mnie zamówiony dla mojej żony - okazał się niezastąpiony! Tak sobie myślę tylko, że pić by go trzeba nie w kieliszkach, a po prostu z kufla, albo ze słusznej szkalnicy. Niby nie mocne, ale czy kufelek bym na słońcu przetrzymał :niewiem: ? Trza by latem spróbować.
Coś mnie za ciepłotą pogodową jakoś tęskno.
Jako, że plan był dla LP - spieszę poinformować, że jej też smakowało, nawet drugi kieliszeczek dostała, a co!

Dziękuję pięknie, a LIMONCINO popełnię osobiście. Jak znajdę czas, przewertuję Twój wątek i przepis odszukam. Pytanie mam tylko, bo widziałem, że miesiąc mu tylko było (a takie dobre) - robić zimą na lato, czy zrobić sobie w ostatniej chwili?
Cieszę się, że dotarły całe i zdrowe i że w zlewie nie wylądowały.

Co do limoncino, kiedy chcesz-zawsze się udaje. Wszelkie wskazówki podam później, gdybyś się zgubił, bo takie proste, że można się zakręcić. Polecam jednak na spirytusie robić oraz spróbować wersję gold :P
Korzystam z prawa do zmiany zeznań :diabelek:

Wczoraj w późnych godzinach wieczornych siadłem z „Zieloną Wróżką” Bogusia.
Nie wiem co mi smak pokręciło ostatnio :wsciekly:, może – to wszystko z powodu totalnego braku znajomości tematu i podejścia „jak do nalewki”…

Do rzeczy: wlałem pół kieliszka, dopełniłem zimną wodą… i najpierw mu się przyglądałem. Nastąpiło mieniące się szlachetne zmętnienie. Kolor ułożył się warstwami.
Potem nos. Delikatny.
Smak – tym razem – brak mi słów :pijemy:.

Chyba zaczyna do mnie docierać czym jest absynt :spoko:.
I podoba mi się to. Podoba mi się nawet to, że mi się podoba.

Dziękuję Bogi.

Andrzej

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dostanę jakąś próbkę... :glowa_w_mur:



Cytat:Wczoraj w późnych godzinach wieczornych siadłem z „Zieloną Wróżką” Bogusia.
A co na to Twoja małżonka? Zapewne udobruchałeś Ją limoncino, hehe

Cytat:Chyba zaczyna do mnie docierać czym jest absynt
Do każdego wcześniej czy później dotrze, chyba że jakiś składnik wysoce nie podejdzie.


Cytat:Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dostanę jakąś próbkę...
Myślę, że już niedługo, jeden projekt się klaruje, a teraz będzie wolne, to jak raz będzie można coś zmajstrować.
(20-01-2010, 15:35)Bogi napisał(a): [ -> ]wieczornych siadłem z „Zieloną Wróżką” Bogusia.
A co na to Twoja małżonka? Zapewne udobruchałeś Ją limoncino, hehe

[/quote]

Małżonka dostała kontuszówkę dwojga sposobów leżakowania :kwasny:.


:diabelek: biały też mi się podobał. Ale się skończył...
Poezja. Czysta poezja.
Boguś, czy z dostępnych na rynku krajowym absyntów warto coś spróbować?
Widziałem jakieś w makro, ale bałem się ryzykować.
Wczoraj dostałem od Bogiego przesyłkę z testerami:
1-DDR
2-starka brut
3-starka coupage
Lada dzień popróbuję i opiszę.
W przesyłce był jeszcze sasafras ale o nim już napisałem w innym wątku.
Bogi bardzo dziękuję.
Przewietrzyłem pokój i do kieliszków.

1-DDR-
-kolor-zdecydowanie żółty, dość intensywny,klarowny,
-zapach-rześki, cytrusowo -kwiatowy z czymś w tle. W pustym kieliszku pojawia się aromat, bardziej tego czegoś niż cytrusa.
-smak-łagodna kwaskowatość, przechodząca w zdecydowanie kwaśną,równocześnie pojawia się słodycz, lekka goryczka i powstaje subtelny mat na języku.Pojawia się jeszcze jakiś smak ale nie poznaję kawy.
Ocena- bardzo dobra nalewka, wręcz zbyt mały testerek.Hhahahahahaha.
2-starka brut
-kolor lekkiej herbaty, klarowna
-zapach-intensywny zapach dębu i alkoholu i czegoś kwiatowego
-smak-mocny, gryzący , dębowy z intensywnym matem na języku i podniebieniu.
Ocena- bardzo dobra wytrawna nalewka dla lubiących dębowe smaki.
3-starka coupage
-kolor bardzo delikatnej herbaty
-zapach dębowo-waniliowy ale zrównoważony
-smak-dość łagodne połączenie dębu ale nie wiem z czym. Mat utrzymujący się w tylnej części języka.
Ocena-również bardzo dobra.
Bogi bardzo dziękuję za niespodziankę. Szczerze mówiąc to bałem się trochę Twoich testerków. A tu bardzo miłe zaskoczenie.
Pozdrawiam serdecznie drajla.
Bardzo się cieszę, że smakowało. Czy podobieństwa między coupage a brut widoczne? Która Ci bardziej podeszła?
Bogi-oj smakowało, smakowało! Każda jest bardzo dobra.
Wspólny mianownik to dąb, zdecydowanie mocniejszy w brut.
W coupage ciekawi mnie od czego pochodzi ta nuta? Wanilia? Jeżeli możesz to napisz.
Brut-naturalnie tylko spirytus i dąb, odrobina wody, tak jak robiono starkę drzewiej. Coupage, zgodnie z tym co Pan Zdzisław Nowicki podpatrzył w Szczecinie,-mieszanka spirytusu nieleżakowanego z leżakowanym, aromatyzowanie armagnac'iem, tokajem i nalewem na rodzynki. Też uważam, że brut jest bardziej wyrazisty, dlatego trzymam do marca.
W sumie fajne napitki robisz.
Pozdrawiam-drajla
Boguś wprawdzie zaszczycił mnie swoimi i Jurdziowymi wyrobami w liczbie 10, ale na dzisiaj skromny plan - sztuk 4.
1. Ziołówka
2. Dereniówka suszona
3. Boggy cusenier
4. DDR cytrynowa

No to siup.

1. Ziołówka
- kolor: jasny żółty (słoma owsiana),
- zapach: delikatnie ziołowa z dalekim wrotyczem w tle oraz nutami kwiatu mleczu,
- smaki: przyjemny ziołowy likierek, jak to nie galanga takie smaki daje to bym powiedział, że w dalekim tle wrotyczu delikatna nutka się błąka (może to koperek jakiś?). Dość pełny i zrównoważony napitek z nie natrętnym alkoholem w tle,
- ogólnie - super.

2. Dereniówka suszona
- kolor: ciemna czerwień, głęboka,
- zapach: suszony owoc z alkoholem, ale bardzo słaby,
- smaki: półwytrawna, dość ostra, kwaskowata, jakieś dziwne posmaki w tle jakby mocno nieułożona,
- ogólnie w skali 1-10 oceniam na +4

3. Boggy cusenier
- kolor: bardzo ciekawy jasny brąz lub b. ciemna słomka,
- zapach: anyżek na czele jak samotny jeździec, może jakieś zielsko w bardzo dalekim tle,
- smaki: półwytrawny i mocny jak 7 nieszczęść. Dodaję wody drugie tyle. Zmętniało toto przyjemnie acz delikatnie (woda za ciepła?), zaczęło lekko opalizować. No i woda z ogórków mi na myśl przychodzi. Jak jest lukrecja to mało jej nieco, bo finisz słabo zaznaczony posmakami słodyczy lukrecjowej, którą bym tu widział. Goryczka się lekka przebija od startu do finiszu.
- ogólnie: wolę tradycyjną Bogusiową wodę z ogórków.

4. DDR cytrynowa
- kolor: żółty, pełny,
- zapach: piękny cytrynowy (ze skórką),
- smaki: cudownej urody likier cytrynowy pozbawiony goryczki z cytryny (jest gdzieś bardzo daleko w tle), ale z charakterem, pyszny likierek z długim finiszem cytrynowym,
- ogólnie - pyszna, pyszna.

Tiaaaa.
"Namber łan" bezapelacyjnie DDR nr 4.
Zaraz za nią ziołówka nr 1.
Za podium "egzekwo" nr 2 i 3.

Dzięki Boguś. Będą większe dzięki jak podasz dokładny przepis na swoją DDR. Naprawdę rewelacyjna.

EDIT: a co mi tam, może nie padnę i kremu absyntowego spróbuję.

5. Krem absyntowy
- kolor: blado-żółty z bardzo delikatnym seledynem w tle (im więcej piję tym więcej kolorów widzę ;) )
- zapach: jakieś anyżki z ziołami typowymi dla absyntów pomieszane,
- smaki: prawie likier z pojawiającą się po chwili goryczką. Taka wariacja słodyczy z wodą z ogórków. Lekkie i przyjemne. Na finiszu, dość długim, słodycz na delikatnym anyżu i bardzo lekkim piołunie pewnie,
- ogólnie: słodkie echo absyntu. Przyjemne.
(01-03-2010, 21:22)tata1959 napisał(a): [ -> ]Boguś Będą większe dzięki jak podasz dokładny przepis na swoją DDR. Naprawdę rewelacyjna.

A proszę bardzo, już jest: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...6#pid29376

Cieszę się, że smakowało. Z Cusenier to niezły hardcore, jak to ma 65%, a Ty na czysto hehe




Cytat:jak to nie galanga takie smaki daje to bym powiedział, że w dalekim tle wrotyczu delikatna nutka się błąka (może to koperek jakiś?). Dość pełny i zrównoważony napitek z nie natrętnym alkoholem w tle
Brawo Heniu, widzę, że już złapałeś ziołowego bakcyla. Jest galanga, jest koper, jest bylica pospolita i jest genepi.
Cytat:jakieś anyżki z ziołami typowymi dla absyntów pomieszane,
- smaki: prawie likier z pojawiającą się po chwili goryczką. Taka wariacja słodyczy z wodą z ogórków. Lekkie i przyjemne. Na finiszu, dość długim, słodycz na delikatnym anyżu i bardzo lekkim piołunie pewnie,
No i kolejne brawo, piołun, pontica, anyż, badian, koper, melisa, do tego dwa syropy i kropla bukwicy na kolor.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16