Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
Pozwolił tylko na jeden raz za dużo do testowania. Wyraziste smaki pozostawiające bardzo długi finisz. Resztę opiszę w przyszłym tygodniu.
No i zdegustowałem.

1. Eau Arquebuse Triple - strzał z armaty!!!! Klarowna. Kolor słomkowy. Zapach alkoholowy. Wyczuwalny zapach melisy i mięty oraz chyba rozmaryn. Po spożyciu wali w gardło piołun (genialnie dobrana jego dawka). Następnie po wygaśnięciu goryczy piołunowej pojawia się finisz słodko-ziołowy pozostający długo w jamie ustnej. Moc alkoholu dobrana optymalnie. Po rozcieńczeniu wodą można wyczuć więcej smaków. Mnie smakowało jednak czyste Arquebuse, bez wody.

2. Cytrynowe DDR 27.04.2010 - klarowna, lekko opalizująca. Kolor słomkowy. Zapach cytrusowo-kawowy. Słodycz wyraźna, trochę jak dla mnie za duża. Smak wyraźnie cytrusowo-kawowy. Nalewka bardzo dobra ale raczej dla kobiet.

Słowem genialne i niespotykane nalewki. Myślałem, że jest już niewiele rzeczy w nalewkach które są w stanie mnie zadziwić. Byłem w wielkim błędzie.
Cieszę się, że te również smakowały, szkoda że arkebuz już barwę stracił-jak go wysyłałem był jeszcze zielony.

Cytrynówka-Andy stworzył, Trusia mi nią rozpuścił, muszę robić hehehehe
Smakowało i to bardzo.

Ta nr 2 była Andrzeja?
Ja chyba obie Andrzejowi dałem. Jest ta i ze stycznia.
Dopominał sie i dopominał to pojadę z grubej rury:diabelek:
Boguś sie nie obrazi więc piszemy........................................


Porter , pięcio-miesięczny.

Kolorek - bomba. Taki ciemny typowy stout. Jak gorzka szlachetna czekolada.
Nagazowane trochę za mocno, ale z butelki nie ucieka. Bąbelki ślicznie lecą do góry po całej szklance. Piana gęsta, ładna, ale trochę za szybko opada.
Zapach miodowo-karmelowo-drożdżowy. Przyjemny.
..................i tyle plusów:diabelek:
Smak to potwierdzenie tego, że o ile da się zrobić pijalne i nawet niezłe typowe 4-5% piwo z puszki, to już mocne są "tylko dla orłów".
Wyszło coś jak połączenie wina z piwem. Buteleczkę da sie wypić, ale żebym chciał coś takiego sam zrobić to niestety nie. Po prostu nie moja bajka. Na pewno niewłaściwe drożdże, bo chyba na winiarskich to robił. Mocno uwypuklone nuty bimbrowate psują efekt. Może fermentacja w niskiej temperaturze jak "dolniaka" coś by zmieniła. Chociaż słodycz porterowa zachowana, pewnie za sprawą słodzika.
Drugą butelkę zdegustujemy z Alekorem i Skybertem to naciskaj o resztę opinii.
Ha!

Drożdże wcale nie winiarskie, tylko safale s-04. Bimbru ja tam nie czułem nigdy, no i tym bardziej żadnych aromatów winnych, tak więc potrójnie chybiłeś, hehehe. A czwarte chybione to słodzik, przecież wiesz, że ja tylko daję cukier do refermentacji. Zwracam uwagę, że on jest 5 miesięczny, więc jeszcze się w pełni nie rozwinął.

Tak więc, nie przyłożył się Waść do recenzji:D
Na S-04 bałtycki to nie bardzo, chyba ze miał być robust albo stout.
Takie akurat miałem, pracowały dobrze, Robert wydziwia:P

Poza tym, porter bałtycki, jako mix porter'a i imperial stout'a na samym początku, tj. w okolicach XIX wieku, był piwem fermentacji górnej, dużo, dużo później temat zjechał na dolną. Po drugo:P procent i blg zachowałem historyczne, a po trzecie, puszkowatości w nim niewiele, stanowi jakieś 1/10 wszelkich innych dodatków i procesów, jakim został podany (łącznie z leżakowanie w dębinie). No i po czwarte, przypominam po raz nty, że 5 miesięcy to jeszcze młody porter, nawet jeśli sklepowe są jeszcze dużo, dużo młodsze i dodatkowo słabsze.
Cześć Bogi!

Parę słów na temat Porteru (albo Portera) Bałtyckiego.

Jak sama nazwa wskazuje Porter Bałtycki jest to styl wywodzący się z tradycji krajów nadbałtyckich i poza nazwą ma niewiele wspólnego z Porterem angielskim.
Pochodzi, co prawda od Porteru angielskiego, ale nie bezpośrednio. Bezpośrednio wykształcił się z mocnej odmiany Stouta czyli Imperial.
Co więcej, w pewnym okresie Porter Bałtycki stylowo zbliżył się do Russian Imperial Stout. Podobna sytuacja jest ze Stoutem angielskim (który, nota bene również wywodzi się od Portera angielskiego) i Russian Imperial Stout ale to inna historia. Nazwy są podobne, ale style różnią się i to znacząco.

Nie jest to więc mix jak napisałeś porter'a i imperial stout'a - jest to osobny, można powiedzieć że nasz, Polski gatunek piwa. Ponieważ nie mamy tych styli zbyt wiele powinniśmy o tym pamiętać.

Przede wszystkim PB ma dużo większą zawartość alkoholu, a więc początkowe BLG to (do) 22. Angielskie Portery mają w granicach 12-13 BLG.
PB to piwo fermentowane w dużo niższych temperaturach i na innych szczepach drożdży. Właśnie ten fakt (i trochę inny skład słodów) daje inne właściwości smakowe. Swój smak zawdzięcza słodom i w minimalnym stopniu drożdżom. PB jest to b. treściwe piwo (wysoki alkohol, zróżnicowany skład słodów) i jest przy tym w przeciwieństwie do angielskich Ale b. gładkie (słabo chmielone tylko chmielami aromatycznymi). W piwie tym, nie powinno wyczuwać się dwuacetylu (b. charakterystyczny związek dla piw niedojrzałych (aromat masła), natomiast w małych stężeniach związek ten jest pożądany w piwach górnej fermentacji typu Ale takich jak właśnie Porter angielski).
Co prawda złożonością słodów, mieszaniną smaków (nuty karmelowe, toffi, orzechy) może przypominać trochę angielskie Portery czy Brown Ale ale także powinno posiadać umiarkowany smak palony taki jak w niemieckich Schwarzbier’ach (suszone śliwki, rodzynki).

Podsumowując: wiele gatunków piw wywodzi się od jakiegoś innego stylu/gatunku dzięki udanym eksperymentom piwowarów na całym świecie. Wtedy właśnie, gdy nowe piwo różni się znacząco od pierwowzoru tworzy się nowy unikalny styl.
To dobry temat na rozmowę przy piwie :).

A’propos Twojego Portera - 5 miesięcy to trochę mało, aby ułożyły się wszystkie smaki i aromaty w otoczeniu wysokiego stężenia alkoholu. Można spokojnie takiego Portera porównać (mam na myśli złożoność smaków) do wina borówkowo-wiśniowo-porzeczkowego. S-04 to drożdże górnej fermentacji. Do piwa do którego na 20 L należało by użyć 7-8 kg słodów lub dwa brewkity warto zastosować płynne drożdże dolnej fermentacji.

W przyszłym sezonie tzn. na jesień planuję i ja zrobić to piwo (choć to wyższa szkoła jazdy), więc nie omieszkam Cie poczęstować. Tymczasem polecam spróbować komercyjne piwa w stylu Balic Porter, a więc: popularny u nas Żywiec Porter (warzony w browarze w Cieszynie), Okocim Porter lub Porter Łódzki. Czy spróbować znaleźć (np. w Almie albo w tym sklepie na Paderewskiego) takie piwa jak Baltika Porter (rosyjskie), Aldaris Porteris (łotewskie), Utenos Porter (litewskie) czy szweckie Carnegie Stark Porter. Co ciekawe nawet Anglicy robią naszego Portera pod nazwą Southampton Imperial Baltic Porter.

Pozdrawiam
Ze wszystkim bym się zgodził, poza jednym:

(02-06-2010, 14:18)skybert napisał(a): [ -> ]Przede wszystkim PB ma dużo większą zawartość alkoholu, a więc początkowe BLG to (do) 22. Angielskie Portery mają w granicach 12-13 BLG.

Zakresy OG i FG robust i baltic zazębiają się, więc bałtycki nie musi być aż tak mocny (albo angielski aż taki znowu słaby). Początkowe blg 22 to mają raczej najmocniejsi przedstawiciele porterów bałtyckich, a wg. BJCP to dla tego stylu 21,5 to max.

Jeszcze co do S-04, dają one dość estrowy profil, a w wyższej temperaturze fermentacji, czyli takiej pokojowej przeciętnej, dają czasem wprost ogromne ilości owocowych estrów i sporo diacetylu, dlatego MZ są tu niedobrym wyborem. Nadadzą się za to świetnie do brytyjskich porterów, ale fermentowanych raczej w niższej części zakresu temp. Raz zrobiłem lekkie brown a. które smakowało owocowo do tego stopnia, że niektórzy nie wierzyli, że to piwo. Podobno są takie produkowane ale wiem tylko z netu nie próbowałem.
Robert, zgadzam się z wieloma kwestiami, ale jeśli zajrzysz tutaj jak byk przeczytasz, że styl dopuszcza i górną i dolną fermentację: http://greatbrewers.com/product/okocim-porter


Cytat:"Baltic porters may be top-fermented ales or bottom-fermented lagers"


to jeden z przykładów: http://www.beerreviewsonline.com/Beer.ph...=1&id=1582

Jak podają w Wikipedii nawet portery bałtyckie górnej fermentacji istnieją, w drugiej połowie XIX wieku browary skupione wokół Bałtyku przerzuciły się na górną fermentację i zaczęły używać drożdży do lagerów, wspomniany przez Ciebie Carnegie stark porter nie jest mocnym lagerem, ale właśnie porterem górnej fermentacji:

http://twinbeer.com/?p=238


Cytat:"The mighty Baltic porter that once reigned in these parts has given way to strong lager, but I'm glad they've managed to keep at least one traditional beer alive"

co zwraca uwagę, że tradycyjny porter bałtycki był górnej, a jego późniejsze wariacje są dolnej. W każdym razie ja to tak rozumiem i taki był mój zamysł, nie robić czegoś, czego jest w bród, ale zrobić coś co jest rzadkie, tradycyjnie i praktycznie jest reprezentowane w stopniu minimalnym.

Na jednym z forum dot. piwa jest taka wypowiedź:


Cytat:"In the commercial scene, most traditional baltic porters are lagers, with only a very very few that are ales (I think Carnegie Stark Porter is one...). "
i
Cytat:"baltic porters were adapted from english robust/blended porters, and very strongly influenced by Imperial stouts, revered for their strength, depth, hop character, and ability to survive storage."

Czyli krótko mówiąc, był sobie robust porter, który spotkał Imperial Stout'a, dogadały się chłopaki i popłynęli nad Bałtyk. Tam, owocem ich dyskusji stał się Traditional Baltic Porter, który do drugiej połowy XIX wieku był fermentowany górnie. Część wytwórców z Polski, Danii, Finlandii, Szwecji, itd lubiąca eksperymenty pomyślała, a co szkodzi pojechać na dolnej i dać drożdże od lager'a? Nastąpił podział na tych, co chcą górą i co chcą dołem.

Już jakiś czas temu, znalazłem taką tabelkę:

Brown porter: 10-12.5 Blg, 4-5.4%

Robust porter: 12.5-15 Blg, 4.8-6%

Baltic porter: 15-22 Blg, 5.5% (tyle ma Carnegie np.)-9.5%

i w ten temat się wpisałem, 20.5 blg, 8.94% (teraz widzę, że wydrukowałem źle etykietki :glupek: )

Znane ogólnie, ale dla przypomnienia:

http://www.bjcp.org/2008styles/catdex.php

Chyba najsensowniej jak do tej pory opracowane definicje stylów historycznych.


Ed.

Chciałem jeszcze zastrzec, że oczywiście definicje stylów to kwestia pewnej umowy i uśrednienia parametrów tego co było ew. jest na rynku i mimo uwag nie uważam, że nie mogło być takiego jak Twój porteru Bogi, a już w szczególności, że nie będzie on smakowitym piwem.
Długo leżała ostatnia przesyłka, a nawet dwie.
Poprawiam się i wracam do tematu.

Odsłona pierwsza
(druga później nastąpi, bo trunków niemało, a i dyspozycyjność czasowa jeszcze nie taka jakiej bym sobie życzył).

Zacznę od tego na czym się znam najlepiej :P czyli:
1. Cytrynówka DDR
Bardzo smaczny likier kawowo-cytrynowy (kolejność nieprzypadkowa) w wersji bursztynowo-złotej.
Oko: bursztynowo-żółta barwa, gęsty,
Nos: kawa, kawa, kawa, cytryna (wiem, że kawa się cofnie, ale na razie kawa dominuje).
Paszcza: Pycha, nuty kawowe i cytrynowe się przeplatają (a, że się połączą to bardziej niż pewne)

2. Chartreuse Juane 42.9

Oko: kanarkowa żółcień, gęsta
Nos: Piękny, nieco piernikowy aromat
Smak: bardzo przyjemny.

Edit: Smak GENIALNY! Po powrocie stwierdzam, że orólnie stawiam go w ścisłym czubie Twoich, które miałem okazję próbować.

3. Alpenbitter (wrócę do niego, bo zgubiłem kartkę z notatkami :glupek: )

Edit:
Oko: Klarowna śliwka
Nos: wciąż nie będę się wymądrzał, że rozpoznaję nuty aromatów poszczególnych ziółek, ale podoba się i smakuje bardzo :glupek:
Paszcza: cudownie gorzki (ale okrągło-gorzki), słodycz idealnie dobrana (czyli przechodząca płynnie bez akcentu słodkiego).

4. D’Arquebuse:

Ran nie miałem, ale postanowiłem podjąć leczenie mimo wszystko:

Oko: zielony klarowny (:niewiem: może Krzysztof naświetlał celowo, że mu zżółkło tak szybko...), tworzy wspaniałą koronę na kieliszku.
Nos: nie umiem nazwać, ale się podoba...
Paszcza: Podoba się jeszcze bardziej!
Czasu jednak mu trochę potrzeba (u mnie nie wytrzyma... będę musiał wypić niedojrzały).

Edit: Po ponownym "przemyśleniu" - nie wiem jak rany, ale duszę uleczy z pewnością! :diabelek:

5. Piwo Jasne Wszechmocne #2

Moc potworna – prawie 10 w piwie...
Świetny aromat, świetna piana, wszystko świetnie, ale przed koszeniem trawy bym go nie wypił... Wieczorem na długie rozmowy ... jak najbardziej. Smak się trzyma w paszczy długo, bardzo treściwe jasne piwsko.

6. Porter Bałtycki:

Jak wyżej, świetne, prawie czarne piwo, ale – MATKO BOSKO! moc zabójcza. Jak tu popróbować kilku specjałów po kufelku takiego piwka?! Może się wpisuje w ramy, może nie, ale jedno Cię Bogi ratuje, uczciwa informacja na butelce :hahaha: Mocy nie czuć, a w łeb potem wali. A i treściwe jest jak trzeba. Dobre. Zdradliwe jeno. Oczywiście na wieczór, do prac polowych lagerki i draguhty jednak bezpieczniejsze.

Pzdr.
Andrzej

CDN ...

EDIT 10.06.2010


No to jadę z kontynuacją (a jeszcze nie koniec):

Gentiane 50°

Oko: lekko różowy kolor bladości poziomkowej,
Nos: moc czuć, ale nie spirytus „bułkowy” jak poprzednio, moc w czystej formie, zresztą
„oko” już to łyknęło wcześniej po pięknej koronie na kieliszku.
Paszcza: najpierw łagodnie, później szczypiąco, na koniec ściągająco-cierpnące. Ułożone już,
czyżby glinowane? Wspaniałe połączenie, długotrwale w jamie pozostające.
Totalne zaskoczenie, miałem już do czynienia z pewną wodą gencjanową, ale ta jest inna, a spirytus mimo mocy jest prawie niewyczuwalny!
Czym to jest barwione?

Stara Nalewka Wiśniowa

Znowu jakaś starowinka, że też jeszcze się nie popsuła … :hahaha: pewnie ten sasafras i kardamon to jakie konserwanty, cy co? Stoi na flaszce jak byk, że 1782 r.

Oko: wiśnia ale kolor syropu nie nalewu, lekko landrynkowy, mieniący,
Nos: Wiśnia, kardamon nienachlany, czyżby jakaś anyżowa nutka?
Paszcza: Co to? Wiśnia z pestką zapewne, moc słuszna. Słodycz większa niż wynika z zapachu, ale spasowana idealnie z całością. Tak sobie myślę, że … pasteryzowane? Ziołowe nuty wyraźne lecz nieodstające.


p.s o ułożeniu nawet nie wspominam, bo od osiemnastego wieku musiała się ułożyć :nie:


Słowem: Bardzo OK.!

Dzięki. Wieczór bogaty degustacyjnie. Może 2, ale za to jakie!



Andrzej
Do punktu 5 i 6 podłączam się. Próbowałem razem z Andrzejem. Strach pić. Można dla kawału wysłać tymi piwami kogoś do krainy chmielu:diabelek: Ciekawa kompozycja smakowa ale czy to aby piwo???
Bogi jest gdzieś na forum Twój przepis na AlpenBitter 40,8%?
Coś nie mogę znaleźć a recenzje bardzo mnie zachęciły....
Zakładam, że alehandro też testował tę wersję...
Jest: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid200733

Aha, z porterem się pomyliłem, ma tylko 8.9% :diabelek: takie były zamierzenia, dużo smaków, aromatów, niewyczuwalna moc, zdecydowanie na wieczór i rozmowę, a nie na prace polowe hehe

Czekam na resztę recenzji i dziękuję za te. Ale jak arkebuz zielony to jest oki
(07-06-2010, 16:11)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Do punktu 5 i 6 podłączam się. Próbowałem razem z Andrzejem. Strach pić. Można dla kawału wysłać tymi piwami kogoś do krainy chmielu:diabelek: Ciekawa kompozycja smakowa ale czy to aby piwo???


Hmm...zawsze mi się wydawało, ze mam nienajmocniejszą głowę, ale chyba przyjdzie mi zmienić zdanie, bo mili Panowie, mnie nic nie zaszumiało nawet w głowie po spożyciu Bogusiowego "bałtyckiego" ;).
Nie jestem miłosniczką piwa, ale to rzeczywiście oczarowuje, zwłaszcza kolorem, cudowną ciemną głębią, jest w tym jakaś tajemnica....
(08-06-2010, 12:18)Truś napisał(a): [ -> ]Hmm...zawsze mi się wydawało, ze mam nienajmocniejszą głowę, ale chyba przyjdzie mi zmienić zdanie, bo mili Panowie, mnie nic nie zaszumiało nawet w głowie po spożyciu Bogusiowego "bałtyckiego" ;).

Na swoją obronę mam tylko, że nie był to jedyny punkt degustacji... :glupek:

Też mocne trunki lubię (Boguś co i rusz mnie łaja, że absynty bez wody mu spijam... ). Tylko robota później leży ... a kupa :diabelek: jest do zrobienia!
Andrzej


Będę robił "EDIT" w miarę powolnych postępów degustacyjnych ...

http://wino.org.pl/forum/post.php?action...pid=331412

Andrzej

No to zrobiłem "edit" - 10.06.2010 r (ale dotyczy 9.06.2010 r :glupek: )

Cytat:czyżby glinowane?
Czym to jest barwione?
Owszem glinowane oraz lekko dębowane, ale tak na oszukańczo i na szybko, barwione zaś nalewem z czarnego bzu od Ciebie zresztą.

Wiśniówka jest kwietniowa. Etykietaż tematyczny.




(10-06-2010, 09:33)Bogi napisał(a): [ -> ]
Cytat:czyżby glinowane?
Czym to jest barwione?
Owszem glinowane, barwione zaś nalewem z czarnego bzu od Ciebie zresztą.

Wiśniówka jest kwietniowa. Etykietaż tematyczny.

Wiedziałem, że tak stara jak na etykiecie to ta wiśniówka być nie mogła ... :nie:

Kurcze, dobrze, że coś jeszcze zostało, poniucham ponownie. Czarnego bzu tam nie czułem wcale, a sądziłem, że to cholerstwo wszędzie się przebije. Wyobraźnia mi podpowiadała, że barwiłeś nią coś na całkiem czarno, a tu popatrz - siurpryza.


A.
Ja się skupiłem na starzeniu, kolor był tylko dobarwiaczem. Ten bez od Ciebie nie przechodzi wcale, najwięcej go dałem do likieru ajpejskiego i też nie wyczuwalny.
(10-06-2010, 09:33)Bogi napisał(a): [ -> ]Owszem glinowane oraz lekko dębowane, ale tak na oszukańczo i na szybko,

Bogi- możesz trochę rozwinąć?

Nalew mocno procentowy na dobre jakościowo rodzynki.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16