Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
W Rzeszowie na I Targach Wina miałem zaszczyt poznać dzisiaj osobiście Tequillę oraz Bogusia i popróbowac bardzo nielicznych wyrobów z Jego (Bogiego) bogatej "biblioteki".
Żałuję, że czasu były dosłownie minuty, ale ani sekundy z nich nie żałuję, mimo że przez to "stracę" kolejne wieczory (dlaczego - wyjaśniam na końcu).
Zbyt szybko (czasu mało z mojego powodu) jedno po drugim próbowałem:
1. Gin
2. Łzy młodych Polek
3. Absynt
4. Likier z opactwa Faivre

Gin - wrażenie mocniejszego niż deklarowane 42%, ale błyskawiczne przejście z mocy na finezyjne smaczki z leciutkim muśnięciem jakiejś słodyczy, którą mi trudno opisać. Kolor - przezroczysty. Zapach - spirytusowy z tym czymś. Lepszego ze sklepu nie piłem.

Łzy młodych Polek - przypominają mi w smaku krupnik, który na podobne ułożenie czekał u mnie rok a te łezki chyba 2 dniowe są. Bardzo przyjemny likierek (likierek bo słodkie to łzy) o pięknym acz delikatnym zabarwieniu dereniowym. Tak jak mnie zniechęciły proporcje składników w przepisie tak po spróbowaniu zachwyciła mnie łagodność i pewna harmonia smaków z lekką przewagą muszkatu. Jakoś mało tam alkoholu i goździków czułem (i dobrze) mimo, że młode to łzy i nie ułożone bo kiedy. Chciałbym je spróbować za rok.

Absynt - kolor aksamitnie zielony a po dodaniu wody zmętnienie do mlecznolekkozielonkawego. Smak - bardzo delikatny ale wyrazisty na tyle, że można rozróżnić nuty piołunowe, których w nim szukałem, ale w bardzo przyjemnym wydaniu. Jak dla mnie zbyt mało mocy, ale może kilka kropel wody w pośpiechu otrzymał za dużo. Pozostający na dłużej pyszny posmak anyżu sprawia prawdziwą przyjemność.

Likier z opactwa Faivre - uderzenie mocy z goryczą wrotyczu przez naprawdę malutki ułamek sekundy, potem słodycz i pozostający aksamitny posmak wrotyczu stonowanego dzięglem(?), melisą(?). Kolorek lekko malinowy, miły. Co ciekawe, po około 20 minutach od wypicia, utrzymujący się leciutki ale wyrazisty posmak wrotyczu trwający nawet do ponad 30 minut. Jeszcze mi się nie przytrafiło takie zjawisko.

Trudno podsumować dwa trunki słodkie i dwa wytrawne.
Pozwolę sobie oddzielnie.
Wytrawne:
1. Gin
2. Absynt
Likiery
1. Likier z opactwa Faivre
2. Łzy młodych Polek (będzie miał likier z nr 1 konkurencję jak postoi).

Być może na odczucia wpływ miało próbowanie truneczków jeden po drugim, ale tytuł wątku ma uzasadnienie w tym, że już mam, w dużej mierze dzięki uprzejmości Bogusia, prawie komplet składników i wiem, że przez zimę oddam się eksperymentom ziołowym w-g Jego przepisów.
Namawiam tych co jeszcze nie próbowali bo nie wiedzą co tracą.
Boguś - dzięki wielkie.
Ponownie, to ja dziękuję, że mogłem ukraść Ci te parę chwil i następnym razem, jak Twój czas pozwoli, będzie więcej i bez pośpiechu. Do absyntu może rzeczywiście troszkę ciut za dużo wody wlałem. A łzy-to mnie samemu dziwią, bo Tequili zdanie o nich było podobne.

Cytat:Wysłane przez Bogi
A łzy-to mnie samemu dziwią, bo Tequili zdanie o nich było podobne.

No to moje zdanie o tych Łzach ..........................w pierwszej nucie gałka muszkatołowa .......................w drugiej nucie gałka muszkatołowa .......................w trzeciej nucie ......................oczywiście gałka .
A i zapomniał bym prawie , była jeszcze czwarta nuta ......................też gałka muszkatołowa:diabelek:
Boguś to nie powinno nazywać się Łzy Młodych Polek tylko , nie wiem , może Piernikowe Szaleństwo :diabelek:
Młode to więc może się jeszcze ułoży , ale wiem ,że jak gałki da się za dużo to nic nie pomoże . Moja rada jest taka ...................doprocentować na 60 voltów i spożywać z rękawa jako rozgrzewacz na kuligu w zimie;)

Ps. Tata a nie zostałeś poczęstowany nalewką na kompocie jeżynowym ?:podstep::jezor::diabelek:
Cytat:Wysłane przez TEQUILA
......Tata a nie zostałeś poczęstowany nalewką na kompocie jeżynowym ?....
Czyżby Boguś coś ukrywał?
Odnośnie łez to nie bardzo się zgadzam z opinią o totalnej przewadze gałki, ale opinię szanuję bo wiem, że każdy ma inne smaki i jeden czuje wanilię a drugi poziomki. Tak ma być i tak jest dobrze, że każdy odbiera bodźce po swojemu.

Maciek OiM

Oooo - takie wspaniałości - mam nadzieję, tfu... mam pewność że na pewno coś wyślesz na kolejny Mazowiecki Konkurs Nalewek...
Cytat:Wysłane przez tata1959
Cytat:Wysłane przez TEQUILA
......Tata a nie zostałeś poczęstowany nalewką na kompocie jeżynowym ?....
Czyżby Boguś coś ukrywał?
Jakoś się uchował ten "wysublimowany" trunek, ale Tata i tak wolał "wodę z ogórków", więc jakoś nie było mowy o "kompocie"-trzeba go będzie z upgrade'ować:diabelek:
@Maciek: likier z opactwa jest jak w banku, bo to stały element mojego portfolio, Łzy będzie można powtórzyć podobnie benedyktynkę czerwcową-tamtej starej nie ma mowy-chyba że się chce Wam czekać 3 lata:slinka:, reszta zaś musiałaby mieć kategorie, żeby współzawodniczyć z innymi tego typu, cieżko oceniać absynt czy gin, jeśli nie ma innego absyntu czy gin'u, i najlepiej co najmniej w większej ilości.

Maciek OiM

Bogi - spokojnie, damy radę.
Prócz nagród tradycyjnych według arkusza przyznajemy też wyróżnienia specjalne dla trunków niekonwencjonalnych. Była to kategoria "Na najbardziej twórczą nalewkę". Podczas ostatniego konkursu wyróżniliśmy Von Vinentroppa, Krymę i Kubsona

W tamtym roku konkurs był w styczniu, w tym pewnie też będzie podobnie. Tutaj masz zapowiedź poprzedniego konkursu, a tutaj wyniki konkursu i fotorelację. Dokładne info o IV konkursie pojawi się we właściwym czasie jak wszystko ustalimy.

Zapraszamy.
Wobec tego Opactwo będzie-bo sobie odpoczywa, a "jałowcowe" i "woda z ogórków" z nadchodzącej partii po stworzeniu będą już czekać. No i może Łzy:podstep:
Cytat:Wysłane przez Bogi
więc jakoś nie było mowy o "kompocie"-trzeba go będzie z upgrade'ować:diabelek:
I dziś Tata otrzymał wersję mocno:nie_powiem:upgrade'owaną, więc "kompotem" jest już tylko z nazwy; aktualna, pełna nazwa, to "jeżynowy stupor":diabelek:
Dzisiejsze "dary boże" od Bogiego. Nie wiem czy dla prawidłowej oceny dzisiaj je "napocznę" wszak Drajli czekają od wczoraj: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?pid=0#pid0
Boguś - co to jest to BSG bo już nie pamiętam (dobrze, że nie LSD).



[attachment=10774]
Też dokładnie nie pamiętam, ale do wypicia, bodajże to ten schnapps zielony kolegi z Minnesoty.
Żubrsinthe Bogiego:
- kolor - brązowa klarowna (smutny brąz),
- zapach - lekki anyżowy,
- smak - (1/3 schłodzonej wody + 2/3 nalewki) półwytrawna, uderzenie %-ów (młoda) po czym anyż z delikatną słodyczą zanikający na rzecz żubra tłumionego anyżem z ... ???.
Solo - niepijalna.
Doskonała w towarzystiwe: 1/4 wody+1/4 tonic+2/4 Żubrsinthe.

Jeżynowy stupor:
- gdyby zmienić proporcje jeżyn (dają tylko kolor) i kminu (dominuje smak) to by była bardzo fajna jeżynowa z tym czymś tajemniczym trudnym do nazwania. Jest przyjemna, ciut za słodka, naleweczka. Szok (stupor) polega u mnie na odkryciu kminu dla jeżynówki. Muszę spróbować tego eksperymentu bo morsa jeżynowego mam a kmin rzymski gdzieś dostanę.

Nadzieja Polski:
- do ponownej degustacji bo: albo, po kilku zdecydowanych smakach Drajli i Bogiego, już moje kubki smakowe szwankują, albo trzeba ją odstawić na czas jakiś dla ułożenia.
Dzięki tacie miałem możliwość popróbowania wyrobów Bogiego- Benedyktynka 06,09 i La Trappistine oraz taty orzechówkę z cytryną ( tą opiszę w innym wątku).
Generalnie ziołowe nie są moją domeną. Wolę owocowe, dębowe smaki.
Ten cytat Bogiego jest idealny do opisu La Trappistine:Wysłane przez Bogi
W smaku bardzo piekące, a potem ziołowe, z mocno wyeksponowanym piołunem, miętami i genepi, zwłaszcza w finiszu. Mnie smakuje, po finiszu pojawia się kardamon z tatarakiem, w ogóle się towarzystwo jeszcze nie zharmonizowało, więc nie ma co deliberować, tylko dać chwilę odpocząć i ustalić wolt, bo na razie jest chyba za mocne, tzn. moc łagodzi syrop, ale zawsze czuje się, że to siła.
Przy Benedyktynce doskonale opisał tu tata1959 a więc zacytuję:
Nareszcie mogłem popróbować na spokojnie. I tak:
1. Benedyktynka 2009
Zapach ziołowy zróżnicowany z lekko przebijającymi się goździkami. Bardzo przyjemny.
Kolorek bardzo zacny żółty z nutką seledynu. Klarowna.
Smaki - uderzenie piekące kardamonu, po chwili przyjemny słodki smak ziół z lekką dominacją kardamonu utrzymujący się dłużej.
Ogólnie - bardzo przyjemna nalewka z wyraźną dominacją kardamonu i chyba nutką smakowo/zapachową goździka, które lubię. Z czasem na pewno się jeszcze wysublimuje.

Generalnie jest to inne tworzenie nalewek/likierów.Kiedyś testowałem robiąc : wrzosówkę,ajerówkę, gożdzikową,cynamonową, jałowcową,imbirową,kardamonkę,kminkową z gruszką, nalewkę anżelikową, kolenderkę i ziela angielskiego.Oprócz jałowca i imbiru pozostałe nadają się do róznych kombinacji, malowania smaków.To było kiedyś, a teraz, jak mi potrzeba to robię pojedyńcze wyciągi z w/w.
Lubię próbować nowe napitki w poszukiwaniu swojego absolutu.
Serdecznie dziękuję tacie i Bogiemu za możliwość spróbowania w/w.
drajla

Sieprniowy piołunu liść - deklarowana moc 36%:
kolor - kryształek bardzo jasny żółty
zapach - super subtelny anyżek(?), baaaardzo lekki
smak - na początku przyjemny likierek, taki słodko aksamitny, potem uderzenie goryczki z piołunu, czuć też spir. Może dlatego że młoda? Po kilku minutach jakby posmak cytrusa. Skąd?
Odstawię na dłużej niech się prawi bo myślę, że ciut za duże, jak dla mnie, skoki nastrojów w tej nalewce z jej młodości wynikające.
Schnapps ziołowy z Minnesoty.
kolor - żółto/brązowo/zgniłozielony, ładny smutny
zapach - cudny ziołowy nieapteczny
smak - intensywny zestaw goryczek ziołowych zrównoważonych tyle ile trzeba cukrem z lekką dominacją chyba wrotyczu. Wyczuwam piołun, badian i nie wiem co jeszcze. Wszystko bardzo zrównoważone. Dłużej (po kilku minutach) utrzymuje się jakby surowy wrotycz (bardzo delikatny) na lekkiej słodyczy. Nie wiem ile ma %, ale jakby miała z 5 % mniej...
Generalnie - bardzo fajny ziołowy likier. Boguś, może jakiś przepis?
Syćkówka Bogiego czyli po sprzątaniu szuflady ziołowej zalane resztki paprochów - 33%:
- zapach - anyż na czele ziół wszelakich. Ładny.
- kolor - jasny brąz smutny mało klarowny,
- smak - łatwiej powiedzieć czego tam nie ma. Na słodkim podkładzie cała plejada goryczek z lekkimi ziołami przechodzących w dośc zrównoważonym szyku chociaż chyba kmin chwilowo melduje się na czele. Pozostaje słodycz i chyba piołun.
Generalnie - fajny ziołowy słodki likierek.
W piołunówce nie ma anyżu, zostało Ci pewnie po Żubrsinthe'cie:jezor:

Zaś przepis na ten schnapps wygląda sobie tak, popełnił go mój kolega z Minnesoty (z pochodzenia Litwin), więc raczej europejska wóda:


1.5L 85%

40g piołunu
10g kopru
7.5g melisy
6g genepi
6g pontyjskiej
8g hyzopu
20g anyżu
6g badianu
6g niemieckiego rumianku
7g mięty pieprzowej
5g nasion dzięgla
1g korzenia dzięgla
1g werbeny cytrynowej
1g omanu
1g kwiatów wrotyczu
2g rajskiego ziarna
1g hibiskusa
1g skórki pomarańczowej
2g skórki cytrynowej
1g tonki :P
1g kolendry
2g wrotyczu balsamicznego
1g wrotyczu Parthenium
2g kalaminty

dygestia 24 godziny w temperaturze 38 stopni

750g cukru rozpuścić w 1125ml wody. Ostudzić, połączyć z nalewem, dolać wody na 3 litry.

Można barwić na zielono albo na czerwono. Tata pije zielony, ja mam w domu czerwony.
Było mi dane otrzymać od Bogiego kolejną porcję testerów. W ramach degustacji wstępnej większość (z wyjątkiem pifka pszenicznego) spróbowałem i bezapelacyjnie wygrała nalewka proboszcza zwana też proboszczówką.
To co w winie i miodzie a cytrynach najlepsze, zarówno w smaku jak i zapachu, w delikatnej nalewce zawarte zostało.
W najbliższych dniach proboszczówka zostanie nastawiona bezwzględnie.

Pozostałe specyjały (chyba w ilości sztuk - 8) niestety poczekają na degustację wtórną (trudności umiejscowieniem w rankingu) z uwagi na pewne niedyspozycyjności nabyte w ostatnich dniach bynajmniej nie przez nie tylko przez degustatora niestety.
Wybacz Boguś, ale przyczynę mojej abstynencji znasz.
Znam, nie narzekam, ból podzielam, cieszę się, że smakowało.
Bogi podesłał mi naleweczki do degustacji.
Nadzieja Polski

Bardzo przyjemna w smaku korzenna nalewka.Kolor bursztynowy idealnie klarowna o przyjemnym aromacie kolonialnego sklepu z przyprawami.
Wyraźnie wyczuwalny cynamon reszta składników ułożona w bardzo harmonijny smak bez specjalnych dominant.
Odrobinę trąca alkoholem w smaku,podejrzewam że stosunkowo młoda jest.
Polecam miłośnikom pierników.

Trojcowka nowość na forum
Kolor słomkowy,klar jak łza,aromat bardzo przyjemny coś jakby migdały albo pestkówka.

Smak na początku lekko ziołowy,środek intensywny piekący,koniec przyjemna nie nachalna piołunowa goryczka.

Wrażenie jak najbardziej pozytywne,zaczynam lubić ziołowe.

Wniosek
Nadzieja warta popełnienia ,Trojcówke koniecznie zapodaj Bogi na Forum.


Cieszę się, że podeszły te dziwy:)

Trójcówka jak sama nazwa wskazuje to 3 zioła, a mianowicie bylica pospolita, wrotycz pospolity i przetacznik kłosowy, zbierane w sierpniu na terenach ruderalnych, najlepiej skoro świt, w słoneczną pogodę.

Zioła w całości, czyli po łodyżce każdego z liśćmi i kwiatami zalewamy 40%, maceracja słoneczna 2 tygodniowa, dosładzamy syropem na 36-37% i gotowe, w wersji bez syropu jest bardziej wytrawna i zioła przebijają się surowo, wrotycz jest dominującą nutą, ale przy dłuższym poznaniu łatwo odróżnić wszystkie trzy nuty.

Początkowo zamysłem było więcej ziół plus te 3, ale uznałem, że te 3 już i tak narobią dużo zamieszania.

Na tego wrotycza to bym uważał. Toksyczny jest dla owsików i glist, ale dla potencjalnego nosiciela tyż ;)
A koledze się nie chciało nic poczytać o wrotyczu na forum? Jest taka zakładka: szukaj;), a jak sprecyzuje się kto napisał i da mnie, to wszystko kawa na ławę.:diabelek:
Piwo pszeniczne od Bogusia długo czekało, aż dzisiaj próba i piwka i swoich podrobów po perturbacjach.
Do rzeczy.
Piękny słomkowy z nutką brązu kolorek, klarowne, na dnie widoczny osad ok. 0.5-1 mm.
Przy otwieraniu nie usłyszałem oczekiwanego psyyyk.
Nalewamy jak Bogi przykazał - pół szklanicy klarownego po czym zamieszać z osadem i dolać.
Pianka niewielka, ale trwała. Tak około 1 cm po 5 minutach bez wyraźnego zanikania. Pijemy.
Leciutkie piweczko o smaku piwnym nienachalnym, bardzo słabo (jak dla mnie) wyczuwalna goryczka, słodycz doskonale wyważona. Zapach bardzo przyjemny. Na długim finiszu pozostaje bardzo delikatny posmak drożdży i utrzymuje się dość długo.
Alkohol bardzo dobrze wkomponowany gdzieś daleko za smakami jakby niewyczuwalny. Doskonała harmonia.
Paniom moim smakowało bardzo bo nie gorzkie i przyjemnie piwne.
Jestem bliski nastawienia własnego piwka. Chyba po Nowym Roku jakiegoś brewkita zamieszam do baniaczka.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16