Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino z marchwi
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam,
jako, że nie wiedziałem gdzie to wino umieścić to umieszczam właśnie tutaj. (Jakby co to proszę o przeniesienie).

Przepis na baniaczek 2l (taką miałem butelkę szklaną :P):

ok. 2kg marchwi
ok. 0,5l wody
ok. 250-300g cukru
drożdże Sherry
Pożywka
Pektopol

Sok z marchwi uzyskujemy poprzez sokowirówkę. Podgrzewamy z wodą i dodajemy pektopol i rozpuszczamy cukier po uprzednim sprawdzeniu BLG. Po ostudzeniu dodajemy drożdże (można robić MD, ale jak dysponujemy pomieszczeniem o temp. 25-28C to nie musimy), pożywkę w ilości ok. 0,5-1g.

Moje wino siedzi w takich warunkach już ok. 7 dni i powiem wam, że w początkowych 3 dniach tak się skubane pieniło, że aż rurką wychodziło, ale po 3 dniach ustało i spokojnie kontynuuje walkę :D

Nie zapomnijcie o pektopolu, bo wyjdzie kisiel. Jeszcze tego nastawu nie próbowałem, ale zapowiadają się ciekawe wrażenia organoleptyczne :D


A teraz poproszę o wasze opinię na temat tego nastawu.
"można robić MD, ale jak dysponujemy pomieszczeniem o temp. 25-28C to nie musimy"

pokazałeś tyle widać wiedzy i doświadczenia, że aż trudno było komuś chcieć cię pouczać Towarzyszu ]:->

Moim zdaniem za dużo marchwi jak na 2 litry wina, ALE nigdy nie używałem sokowirówki do marchwi, więc rokuję że tego soku po prostu się nie za duzo z niej otrzymuje...
Masz rację, z tym, że z 2kg marchwi wyszło ok. 1,2l soku. W sobotę właśnie wylądował ten nastaw w kibelku. Niestety eksperyment nie udany. Smaku 0, głębi 0, koloru 0 (siki są ładniejsze w kolorze), planowane na ok.13% i w sumie nic innego nie było czuć tylko alkohol, a w dodatku tak śluzowaty płyn, że kojarzył się ze smarkami. Próbowanie tego to była udręka.

A o co Ci chodzi z tym pouczeniem?? O MD napisałem w ten sposób, ponieważ z doświadczenia na tym nastawie wiem, że na pojemność 2l nie musiałem jej robić i po prostu odpaliłem nastaw bezpośrednio z "poduszki".
Witam
Do lucjan23 :
Gratuluję odwagi w robieniu wina z marchwi. A tak poza tym poproszę o więcej szczegółów.

1. Cały sok z marchwi, czy tylko środkową frakcję (bez osadów i piany) ?
2. Podgrzewamy do jakiej ok temperatury ?
3. Cukier był jeszcze dodawany ?
4. I co z tym winem, wyszło ?

I ciekawe jaki smak tego młodego wina.
Alfred eksperyment ogólnie nie udany

odpowiadając na pytania:
1. Marchewka w całości, jedynie obrana (bo kupna) przepuszczona przez sokowirówkę, odszumowana i wlana do "balonu"
2. Nie, nie podgrzewałem, a może byłyby lepsze efekty
3. Cukier dodany w niewielkiej ilości, z tego co pamiętam (nie mam dostępu do notek) to w ilości ok. 100-200g
4. Jak pisałem wyżej poszło w kibel.

Odczucia organoleptyczne też masz opisane wyżej. Może dodam, że kolor to blado-mleczny-róż, chociaż ciężko jest to opisać. Było to coś w tym stylu:
Ja bym na marchewce krzyżyka nie stawiał. W porównaniu z moim nastawem (wzorowanym na przepisie shamana) dałeś za dużo soku i za mało wody. Jak widać sok z marchewki musi być rozcieńczony, wiele dobrego dają też rodzynki. No i lepiej poczekać na zimę, marchewki "zimowe" bardziej się nadają do przerobu w sokowirówce. Moje marchewkowe ma 2 miechy, chyba jeszcze nie zaczęło się klarować, ale z pierwszych prób smakowych jestem zadowolony.
lucjan23, po prostu zobaczyli że dobry winiarz z ciebie i nie potrzebujesz az tak cudzego komentarza ;)

właśnie ilość soku cię zgubiła naszym zdaniem. Spójrz na wino jabłkowe, owoców się daje bardzo dużo proporcjonalnie do ilości wina, ale soku już DUŻO mniej.
Marchew, podobnie jak wiele innych warzyw ma mnóstwo związków, między innymi olejków eterycznych, które np z soku z marchwi dużo łatwiej odejdą niż z wina.
Na razie robię wino cebulowe, potem pomyśle o marchwi, skoro marchew zimowa jest najlepsza opinią osoby piszącej nade mną...
Juda - widzę, że masz zacięcie eksperymentatorskie więc taka myśl - z czarnej rzodkwi nikt pewnie jeszcze nie robił.

Nie bierz powyższego zbyt poważnie.

Jakoś nie potrafię sobie przyswoić jaki jest sens robienia wina z cebuli, marchwi czy czego tam jeszcze (już ktoś na forum zrobił winko z zupek chińskich, chociaż to inna kategoria niż warzywa).
Zrobić można ze wszystkiego tylko czy to ktoś później wypije?

Jeżeli już bym miał robić z marchwi to bym pewnie najpierw sok zagotował i dodał soku z cytryny.
Tata, nie marudź na eksperymentatorów - zrobiłam mikronastaw z... piernika i Mistrz Moon był zachwycony jego zapachem i smakiem (a nawet jeszcze fermentować nie skończyło)
Panie tata1959, nie jestem stricte eksperymentatorem, albowiem wymagam by jakieś cel przyświecał tym winom które robię, nie bawi mnie robienie wina "da jaj". To cebulowe ma cel - leczniczy i kulinarny, przecież nie wszystkie wina muszą być robione do bezpośredniego spożycia w większych ilościach...

A czarna rzodkiew brzmi bardzo interesująco, ale nie wiem czy najpierw z czosnku nie zrobię :slinka:
Juda, ja robiłem marchwiowe, bo chciałem spróbować trochę inaczej niż jest to w przepisie, ale ty to jesteś niezły hardcore.

Co do wina z czosnku to nie wróżę powodzenia, bo jak wiadomo czosnek zabija wszelkie grzyby, bakterie i zarazki co jest jednoznaczne z ubiciem drożdży. Daj znać jak będziesz robił i napisz co z tego wyszło, bo już mnie ciekawość zżera :D
Marchew a cebula to nie taka wielka różnica, hardcore to są wina z zupek chńskich i coli :glupek:
w sensie żywieniowym to pewnie wszyscy moi profesorzy powiedzą że to nie ma zastosowania dla ludzi, sam już to uważam za bezsen :P :rotfl:

A czosnkowe zrobię jak porozmawiam z jakimś psorem, albowiem tym razem nie chciałbym porażki, a sami ją przesądzamy...
Rozumiem że to były eksperymenty i nie chodziło wam po głowie zrobienie wina z tego przepisu: http://old.wino.org.pl/frames/marchew.htm :) Czytałem że cebulowe wino jest bardzo dobre do marynat ;) wiec warto próbować.
Ależ właśnie dlatego to czynię :):):)
Spróbowałem niedawno rocznego marchewkowego. 13% półwytrawne, klarowne, nieprzyjemny zapach, taki sam smak, lekko gorzkawe, ogólnie rzecz biorąc paskudne. Popełniłem na pewno błędy przy robieniu i wiem, że z marchewki można uzyskać smaczne i ciekawe wino ale więcej razy próbował nie będę.
Zimą jest mnóstwo ciekawszych surowców, a latem to już w ogóle wstyd sięgać po marchewkę. Chyba, że do zupy czy surówki;)