Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: CYDR - przepisy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37
(10-06-2010, 21:44)TEQUILA napisał(a): [ -> ]Andy nie bądź taki "anty"
Robiłem cydr i z soku kartonikowego i z soku z renety złotej własnoręcznie wyciskanym.
Powiedział bym , że ten z kartoników lepszy . Sok kupowany w Lidlu.

A co z tym z renety było nie teges, za kwaśny? Osobiście nie robiłem z czystej renety, tylko 50% + jakieś słodkie, ale równocześnie robiony kartonowy cydr nie umywał się nawet.


(06-08-2010, 21:37)piwkot napisał(a): [ -> ]Zastanawiam się nad dodaniem imbiru lub cynamonu tylko nie wiem czy to ma sens?

MZ jak najbardziej. Te kartonikowe cydry wychodzą jednak bardzo płaskie w smaku, też ostatnio eksperymentuję z dodatkami i doborem drożdży.

[edit]

Aha, robiłem z soku z Biedronki i z Lidla i już nie pamiętam bardzo dokładnie, bo z lidlowskiego dość dawno, ale wielkiej różnicy między nimi nie było. Generalnie trochę gorsze od John Bull Country Cider z puszki i sporo gorsze od miksu Złota Reneta+słodkie pół na pół.
(07-08-2010, 14:35)alehandro napisał(a): [ -> ]
(10-06-2010, 21:44)TEQUILA napisał(a): [ -> ]Andy nie bądź taki "anty"
Robiłem cydr i z soku kartonikowego i z soku z renety złotej własnoręcznie wyciskanym.
Powiedział bym , że ten z kartoników lepszy . Sok kupowany w Lidlu.

A co z tym z renety było nie teges, za kwaśny? Osobiście nie robiłem z czystej renety, tylko 50% + jakieś słodkie, ale równocześnie robiony kartonowy cydr nie umywał się nawet.

Ten z renety wyszedł za kwaśny i za bardzo cierpki. Robiony był na wytrawny, może dodatek słodzika złagodził by to odczucie.
No i szaleje kolejny nastaw cydru :) Tym razem sok z Lidla Dizyy 15 L, blg startowe 13, drożdże Sauteners, dodatki 20 g imbiru mielonego + 10 g cynamonu.
(08-08-2010, 10:54)piwkot napisał(a): [ -> ]No i szaleje kolejny nastaw cydru :) Tym razem sok z Lidla Dizyy 15 L, blg startowe 13, drożdże Sauteners, dodatki 20 g imbiru mielonego + 10 g cynamonu.

Piwkot - jak kiedyś dałem mielonego cynamonu do nalewki to poszła do kibla - z cynamonu zrobił się kleisty glut z nalewki - jak żadka galaretka. W smaku było ok, ale odczucia podczas picia niemiłe, na wymioty zbierało.... :)
Nie strasz. Taka ilość na 15 litrów nic mu nie zrobi :)
(08-08-2010, 09:57)TEQUILA napisał(a): [ -> ]Ten z renety wyszedł za kwaśny i za bardzo cierpki. Robiony był na wytrawny, może dodatek słodzika złagodził by to odczucie.

Jeśli pokusisz się jeszcze o robienie ze świeżego soku, to polecam jakieś domieszki, z tego co wyczytałem na ten temat to w cydrowych krajach często mieszają kwaśne, dzikie, cierpko-gorzkawe i słodkie odmiany. Jak pisałem, w moim przypadku rezultat był bardzo dobry, bez dosładzania.
W Lidlu można kupić 100% sok Vitafit, wyciskany bezpośrednio z jabłek, a nie uzyskiwany z koncentratu. Cena 2.90 za litr. Ciekawe jaki byłby z tego cydr? Czekam na promocje i wolne butelki i nastawiam ;)
Hm, jeśli u nas jest to z 5l niebawem nastawię.
Przymierzam się do kolejnego nastawienia cydru, jakie sprawdzone drożdze byście polecili ??

Ja w zeszłym roku robiłem na drożdzach Aktywnych Fermivin (alkochold do 14%).

Z owoców na cydr wyczytałem iż najlepsze są według kolejnościConfusedzara reneta, reneta, antonówka ale podobno można też z james grieve, kronselka, starking, idareda
(24-08-2010, 15:19)zdanek napisał(a): [ -> ]Przymierzam się do kolejnego nastawienia cydru, jakie sprawdzone drożdze byście polecili ??

Jakiekolwiek.
Ten cukier który jest w soku przerobią każde. A dodawanie dodatkowego cukru jest bez sensu.
Ja robię zawsze na Sauternes. Gdy szukałem na jakich robić wyczytałem, że te są jedne z odpowiedniejszych.

ps. Mój kolejny cydr już w butelkach :)



Kolego piwkot nie chwal się tak tym cydrem bo cie w nocy napadnę w tym Masłowie i zainkasuję wszystkie buteleczki:D:pijemy:
Jak się utrzyma i bedzie dobry to MOŻE przyniosę na kolejny Zlot kielecki :pijemy:
Miałeś mi pomóc dokończyć:polewam: to co pozostało po zlocie:pijemy: zobaczymy czas pokarze chęci z mojej strony są może uda się zorganizować jesienią coś
Znalazłem specjalne drożdze do cydru:

Cider Yeast

Ktoś ich używał ?? Co o nich myślicie ??

Czy wyciskaliście jabłuszka na zwykłej prasie nie ramowej ?? Chę kupić prasę i dla tych bez ramy napisane jest że są tylko do owoców miękkich.
Witam. Jako, że dostanie w Polsce cydru w rozsądnej cenie graniczy z cudem postanowiłem spróbować zrobić go samemu. Nigdy wcześniej nawet wina nie robiłem więc jestem w temacie dość zielony :)
Na pierwszy raz próbuję z niewielką ilością. We wtorek do 5l balonu wlałem 2,5l soku jabłkowego z carrefoura i 1l soku gruszkowego fortuny, do tego przygotowane według instrukcji na opakowaniu drożdże fermivin. Już na drugi dzień fermentacja bardzo żwawo ruszyła (bulknięcie co 2 sekundy). Dzisiaj obserwuje jednak znaczne spowolnienie fermentacji (bulnkięcie co około 2-3 minuty). Na dnie wytworzył się wyraźny osad, lecz również na powierzchni jest jak by ścięta piania (to mnie troszkę niepokoi być może niesłusznie, nie znam się). Czy póki co wszystko przebiega prawidłowo i co powinienem teraz zrobić w związku z bardzo wyraźnym zwolnieniem fermentacji. Czekać dalej, zamieszać, a może zlać z nad osadu?
Będę wdzięczny za wszelką pomoc :)

ps.
W tym wątku przewinął się temat ksylitolu zamiast chemicznego słodzika, czy ktoś go już wypróbował? Chętnie bym z tej pierwszej partii uzyskał cydr wytrawny, słodki i półsłodki by spróbować który mi najbardziej leży i na przyszłość robiąc większą ilość (balon 25l czeka) skupić się na jednym typie.
(28-08-2010, 11:55)boyler napisał(a): [ -> ]przewinął się temat ksylitolu zamiast chemicznego słodzika, czy ktoś go już wypróbował?

Witaj na forum.

Ksylitol eksperymentalnie stosowałem do piwa Malineiros mojego pomysłu. Ksylitol (sprawdziłem doświadczalnie) nie fermentuje i nie zabija drożdży. poszukaj w temacie http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=11081 , tochę tam o tym pisałem.

Jak masz psa - nie dawaj mu tego cydru. Co dla ludzi dobre, jak sie okazuje dla psów nie!

pzdr.
Andrzej

edit: oczywiście jak masz psa, a on lubi cydr ... zrób mu wytrawny (bez ksylitolu), oczywiście wsiadać za kierownicę po spożyciu nie powinien :hahaha:
Boyler ......fermentacja zwolniła bo nie ma już cukru do przerabiania. Pora wlewać cydr do butelek.
Nie za szybko? Minęły ledwo 96 godzin od dodania drożdży, a wszędzie czyta się, o co najmniej dwóch tygodniach fermentacji (najczęściej trzech). Cydr nadal jest bardzo mętny, aczkolwiek nie wiem czy naturalnie mętny sok gruszkowy nie ma na to wpływu. I czy nie powinno się najpierw zlać z nad osadu i znowu odczekać aż się wytrąci kolejny osad?
Nigdy nie natknąłem się by po niecałym tygodniu już butelkować.

@boyler, być może spowolnienie fermentacji spowodowane jest tym, że drożdżakom kończy się cukier. Najlepiej jakbyś to zmierzył cukromierzem. A jak nie masz to spróbuj czy cukier spadł. Jeśli już przerobiony został cukier potrzymaj trochę i zlewaj do butelek.

Ja stosuje słodzik z lidla. Jest mniej słodki niż np. ten z reala. Jest na bazie kwasu cylkaminowego i sacharyny. Dla mnie ma taką zaletę, że w ogóle go nie czuć, np. w herbacie. Słodzik na bazie aspartamu smakuje strasznie moim zdaniem, od razu czuć słodzik. Ten jest bardzie neutralny, ale i mnie słodki.


edit: trzy tygodnie tyczy się wina tzn. drożdże w trzy tygodnie przerabjają ok. 23 BLG. W przypadku cydru mają do przerobienia tylko ok. 12 BLG. Mój cydr przestaje pracować po 80 h :) Tak więc wszystko u Ciebie jest ok.

edit2: @boyler, jakbyś przeczytał ten temat byś był mądrzejszy. Cydr to nie wino. Już pisałem wcześniej od nastawienia do pierwszej konsumpcji u mnie minęło 4 tygodnie. Zlewany do butelek nie był idealnie klarowny, ale podczas chłodzenia przed podaniem cały osad leżał grzecznie całkiem zwarty na dnie, trzeba tylko uważać by go zbytnio nie wzbudzić podczas przelewania do kufla; cydru nie da się pić prosto z butelki.

Ja mojego cydru nie zlewałem znad osadu. Bałem się, że pozbędę się zbyt wielu drożdży i potem będzie problem z nagazowaniem. Tym sposobem, mam dobrze nagazowany napój. Choć jestem ciekaw jakie znaczenie na nagazowanie ma zlewanie znad osadu. Jakie macie doświadczenia ??
Mam cukromierz, ale zbiła mi się próbówka, a balon jest za niski by bezpośrednio w nim dokonać pomiaru... muszę coś wykombinować. Potrzymać "trochę" to znaczy mniej więcej ile? :) Swoją drogą jeśli faktycznie czeka mnie butelkowanie już na dniach to muszę przyśpieszyć z piciem grolsha ;)
Lidla mam pod nosem, więc myślę że przetestuję ten słodzik, często się w przepisach przewija więc być może faktycznie jest dobry jak na słodzik.

4 tygodnie to jednak nie tak krótko. Ile powinien cydr leżakować w butelkach? Bo wynikało by, że jeśli już powoli miał bym się zbliżać do butelkowania, to miało by leżeć 3 tygodnie, by ten termin 4 tygodniowy zachować.

A co do zlewania z nad osadu to jakoś nie widzi mi się butelkowanie tych szumowin z dna ;) Poza tym z tego co się orientuję osad to martwe drożdże, które już żadnej pozytywnej funkcji nie spełnią i w przepisach zawsze zlewanie z nad osadu się przewija. Nawet czasami zalecane jest podwójne takie zlewanie.
Od momentu zaprzestania fermentacji trzymam cydr ok. 10 dni w piwnicy, w jak najniższej temperaturze. Następnie dwa tygodnie w butelkach. Jednak im dłużej tym lepiej, ale po dwóch tygodniach cydr jest tak nagazowany, że można pić ze smakiem.

Co do zlewania. Podczas zlewania trzeba tak operować wężykiem żeby tego z dna nie
zaciągać. Dodatkowo ostatnie 2-3 litry zlewam do butelek i oznaczam odpowiedni jako ostatki, a i tak zostaje na dnie z litr już całkowitego szamba. Poza tym możesz zlać przed zlewaniem do butelek z nad osadu, ale wydaje mi się to bez sensu. I tak na dnie musisz zostawić osad. Zlewanie stosuje się gdy cydr stoi i klaruje się w balonie. Ale żeby zrzucił coś osadu musi stać ze trzy tygodnie, a to też jest bez sensu. Cydr jest napojem o krótkim terminie spożycia i klarowanie go do całkowitej przezroczystości nie ma sensu, nawet z tego względu żeby się zbyt wielu drożdży nie pozbyć. Przewijały się już posty o nienagazowanym cydrze. Poza tym cydr najlepiej smakuje na zimno, a podczas schładzania cały osad zbija się na dnie ( należy butelkę umieścić w lodówce, zamrażarce pod kątem, a potem odpowiedni przelać do kufla nie wzbudzając osadu). I jeszcze jedna kwestia: zauważyłem, że cydr w butelkach dużo szybciej się klaruje. Po tych dwóch tygodniach jest czyściutki.

Po pół roku jest MZ jednak znacznie lepszy niż po paru tygodniach.

Co do zbyt mocnego sklarowanie i problemów z refermentacją, to tak jak piszesz, mi się też przydarzyło. Pierwsze piwo wyklarowałem niemal na kryształ. Dopiero po paru miesiącach jakoś tam się nagazowało. Z jednym cydrem miałem podobną sytuację, ale kiedy po paru tygodniach nagazowanie było prawie zerowe wstrzyknąłem drożdży lagerowych do butelek.

Także tych drożdży nie ma się co bać, ale trzeba wyczuć moment i zachować odpowiednio, nie za mało, nie za dużo. Szlamu z dna oczywiście się nie butelkuje, ale pewna ich ilość, poza tym, że umożliwia nagazowanie, rozkładając się w butelce zaokrągla i wzbogaca smak. W końcu komercyjne piwa i cydry z wyższej półki nie bez powodu poddaje się droższemu niż w tankach kondycjonowaniu w butelkach, specjalnie z osadem drożdżowym. Przy winach stosuje się battonage itp. techniki.
(28-08-2010, 15:24)alehandro napisał(a): [ -> ]Po pół roku jest MZ jednak znacznie lepszy niż po paru tygodniach.
Zgadzam się, że z wiekiem zyskuje.




(28-08-2010, 15:24)alehandro napisał(a): [ -> ]...
Także tych drożdży nie ma się co bać, ale trzeba wyczuć moment i zachować odpowiednio, nie za mało, nie za dużo. Szlamu z dna oczywiście się nie butelkuje, ale pewna ich ilość, poza tym, że umożliwia nagazowanie, rozkładając się w butelce zaokrągla i wzbogaca smak...

Dlatego też, podczas zlewania specjalnie opuszczam wężyk jak najniżej, tak tylko aby nie wzburzyć osadu. Problemów z nagazowaniem nie było, nawet jedna butelka wybuchła, ale to przez zbyt niedokładne dosładzanie - sypiąc cukier przy tej butelce pomyślałem "ups, będzie granat" i był :diabelek:
Czyli wnioskuje, że teraz kiedy fermentacja powoli ustaje powinienem przenieść balon do chłodniejszego pomieszczenia na około 10 dni (nic póki co z nim nie robić?), a następnie porozlewać do butelek unikając osadu? Może dobrze było by przy zlewaniu dodatkowo przelewać przez sterylną gazę lub filtr do kawy, by w razie zassania "szlamu" mieć jakąś dodatkową filtrację? Dodając cukru przy rozlewaniu do butelek dodawać wprost do butelki w formie sypkiej, czy jakoś inaczej się ten proces przeprowadza?
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37