Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Śliwka za kwaśna
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Moje wino śliwkowe (~14% alk) ma ponad pół roku. Z przykrością stwierdzam, że jest trochę za kwaśne (na początku smakuje dobrze, ale zostawia kwaśny posmak na języku).

Rozważam następujące opcje:
1)Dosłodzić (na razie jest kolo 50g cukru /l)
2)Dodać sody oczyszczonej 1g /l
3)Zmieszać - do wyboru młode winogronowe lub ryżowo-rodzynkowe około 5 miesięcy (samo w sobie mi narazie nie smakuje:( ) - oba nie są kwaśne
4)Poczekać parę miesięcy i ponownie rozpatrzeć 1)2)3)

Co waszym zdaniem będzie najlepsze?
Moje lenistwo podpowiada mi opcję nr 4. :chytry:
Niewykluczone, że po roku wino osiągnie pewną harmonię i nie trzeba będzie robić żadnych zabiegów.
A w ogóle a propos sody oczyszczonej - jako osoba roztargniona chyba przeoczyłam jakieś informacje na ten temat...? Ona pomaga na kwasowość...? :o
Vifon, mógłbyś podać proporcje wody i owoców przy tym winie ? tak profilaktycznie. Mi mi też wyszło zbyt kwaśne no ale przy 40kg owoców i 9 litrach wody to musiało się tak skończyć. Natomiast aromat ma za to wspaniały.
Właśnie zakupiłem wodorowęglan potasu i zamierzam nim podziałać w najbliższym czasie, podobno w rozsądnych dawkach nie wpływa na smak. Jak nie pomoże to pozostanie kupaż.
Inna sprawa że wino jest niesklarowane i nie jestem pewien czy ta mętność nie powoduje ostrego posmaku, który potęguje wrażenie za wysokiej kwasowości.
Śliwek było około 14.5 kg licząc z pestkami. Dałem do nich w sumie 1.6 l wody.

Te moje śliwki takie mały były i pewnie kwaśniejsze niż norma przewiduje (może pośpieszyłem się też ze zbiorem :( ). Nie mam kwasomierza więc wziąłem wartość z tabelki.
@Vifon, ale usunąłeś pestki przed nastawieniem chyba co???
Mało coś tej wody, ja dawałem na 14 kg śliwek 8,3 l wody.
Pestki usunąłem i potem fermentowałem w miazdze, którą później wyciskałem przez pieluchę. Na ten sezon uzbroję się w kwasomierz.
W takim razie wina owoców, zbyt wcześnie zebrane, jak mówił kiedyś Wałęsa o truskawkach - "poddojrzałe", mogą być zbyt kwaśne. Najlepsze są takie przed opadem z drzewa. Miękkie, soczyste i słodkie.

A ciekawe jak jest klarowne?
Nie mam pojęcia jak określić klarowność. Wydaje mi się trochę mętne, ale to może przez tę brązową barwę
To poczekaj, jeszcze się może ułożyć. Choć wody faktycznie mało:(
Nic nie zaszkodzi zmieszać tych win które masz przeznaczone do kupażu w małej ilości w kieliszku i zobaczyć jak smakuje. Ew. dobrej jakości sok kupny. Jak będzie smakować to chlup :).
(14-03-2010, 16:41)Megana napisał(a): [ -> ]A w ogóle a propos sody oczyszczonej - jako osoba roztargniona chyba przeoczyłam jakieś informacje na ten temat...? Ona pomaga na kwasowość...? :o
Pomaga. Nawet na opakowaniu jest napisane, że można stosować do zbyt kwaśnych owoców (producent podaje też, że rozpuszczona w wodzie soda łagodzi dolegliwości po spożyciu alkoholu :pijemy: ).

Dzisiaj przeprowadziłem eksperyment. Do pół litra tego wina śliwkowego dodałem pół grama sody oczyszczonej (około). I muszę powiedzieć, że efekt jest... rewelacyjny :jupi:
Niepożądana kwasowość zniknęła. Winko jest teraz jak dla mnie bardzo przyjemne. Wydaje mi się, że soda nie wpłynęła negatywnie na jego smak (żadnego posmaku mydła, tynku czy coś :jezor: ). Wkrótce przerobię resztę nastawu
Błagam Cię nie kombinuj. Uwagi Megana są świętością na tym forum. Po prostu zna się na rzeczy.
Zrobiłem kiedyś wino z DR. Po roku było wstrętne. Kwas niesamowity. Po 3 latach wino jest nie do poznania.
Jest przysłowie: wino im starsze tym lepsze. Do śliwkowego bardzo pasuje.
A z sodą oczyszczoną trzeba uważać. Zbyt duża ilość może być niebezpieczna dla zdrowia.

Pozdrawiam
Ej, bez przesady. To, że nie wiem nic o działaniu sody na kwasowość, to nie znaczy, że ona nie działa. Nie znam się na chemii, a skoro Vifon sprawdził, to nie widzę powodu by mu nie wierzyć.
A co do przysłowia, to sprawdza się tylko do jakiegoś czasu. :)
Swoja drogą, jakiś chemik mógłby się o tej sodzie wypowiedzieć, bo sama jestem ciekawa na jakiej zasadzie to działa...
Aaaa... <doznaje olśnienia i mija jej pomroczność jasna umysłu> Ja jednak głupia jestem <skruszona jak herbatnik>
Wiecie, ja w ogóle sobie nie skojarzyłam pojęcia "soda" z pojęciem wodorowęglanu... :o
Sorx za zamieszanie, koledzy.
Pewno świąteczne obowiązki:)