Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Dylematy piwo -pochodne :P
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
(31-01-2011, 19:17)BullyTheLarch napisał(a): [ -> ]Jak wy byście zrobili na moim miejscu?

Jak już nie kapie, ja bym kranika nie ruszał. Generalnie, pierwszą fermentację przeprowadzam w fermentatorze bez kranu, dopiero cichą z kranem. Kranów nigdy ni demontowałem. Myję tak jak jest (razem z kranem). W ostatniej fazie mycia wsypuję trochę piro do fermentatora, zalewam gorącą wodą i zlewam ją z fermentatora właśnie przez kranik.

Mam jeden fermentator w którym kranik "był cieknący" od początku. Owinąłem go dokładnie folią spożywczą, docisnąłem taśmą izolacyjną. Już nie cieknie, fermentatora używam, myją dokładnie ale nie demontuję, ładnych kilka warek przetrzymal, a w tej chwili też jest pełny ....

Jak zlejesz, dokładnie uszczelnij.
A teraz uda się albo się nie uda. Im więcej będziesz "mieszał" tym większe ryzyko.
Zostaw z tydzień na cichej, ja nie wycieknie więcej niż powiedzmy 0.25 l to nic złego się nie powinno stać.
Tylko musisz to co nakapie regularnie sprzątac, żeby się siedlisko bakterii i pleśni nie zrobiło.

Ps. - do ilu odfermentowało?
Też właśnie boje się mieszać... pomyślałem nad takim patentem by nie zlewać, a przelać kranik z zewnątrz mocnym roztworem piro i zawinąć w torebkę foliową. Myślisz, że to dobra droga?

Edit:
Zbyszku aż wstyd się przyznać, ale nie sprawdziłem - zapomniałem :placze:
Ale za to spróbowałem jak smakuje - Zapowiada się super, wyczułem jakiś posmak, dokładnie nie potrafię określić coś jak by orzecho-drożdże - choć bardzo daleko od smaku drożdży.

P.S. Czyli radzisz zostawić tylko na tydzień? Czy jeśli tyle nie wycieknie to na 2?
Nie sądzę. W torebce będą gromadzić się bakterie. Lepiej, jak radzi Zbyszek, szybciej zlać. Najwyżej będzie więcej osadu w butelkach. Oczywiście musi być odfermentowane.
No to za tydzień butelkowanie - muszę zagęścić ruchy ws. organizacji butelek.

Dzięki chłopaki!!
(31-01-2011, 20:24)BullyTheLarch napisał(a): [ -> ]...muszę zagęścić ruchy ws. organizacji butelek.

Dzięki chłopaki!!
Polecam wizytę w kafejce Kawangarda na Wilczej, chętnie oddają butelki po Svyturysie, który sprzedają. Czasem mają też typ NRW po jakimś czeskim piwie. Sam mam od nich większość swoich butelek.
W każdym mniejszym sklepiku "osiedlowym" kupisz puste butelki po cenie skupu (35 gr / szt) + skrzynke po cenie kaucji (13 PLN). Także za 20 PLN masz skrzynke z butelkami Na dłuższą mete bez skrzynek się nie obędzie
Ja za skrzynki płaciłem 8zł.
Natomiast fermentuję cicho w balonie, pierwsze 2 warki były w fermentatorze z kranikiem, ale boję się zakażenia (dowodzicie tutaj, że chyba bezpodstawnie).
Pozdr:)
Po wykonaniu 30 warek w plastikowych fermentorach z kranikiem nie miałem ani jednego zakażenia. Może to przede mną ale jak na razie...odpukać. Fermentory zawsze bardzo dokładnie dezynfekuję piro a ostatnio Chemipro Oxi. Piro śmierdzi okrutnie :diabelek:
(31-01-2011, 23:29)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Po wykonaniu 30 warek w plastikowych fermentorach z kranikiem nie miałem ani jednego zakażenia. Może to przede mną ale jak na razie...odpukać. Fermentory zawsze bardzo dokładnie dezynfekuję piro a ostatnio Chemipro Oxi. Piro śmierdzi okrutnie :diabelek:

Jak w twoim przypadku wygląda dezynfekcja fermentatora przy użyciu piro?
A ja nie mogę przekonać się do fermentatorów. Mam kilka dużych szklanych butli i właśnie je stosuję do piwa. Zawsze z rurką fermentacyjną. Cały sprzęt (butle, wężyki...) myję dokładnie po użyciu a przed płuczę tylko wodą. Butelki też zawsze myję po opróznieniu a przed napełnieniem dezynfekuję przez podgrzanie w piekarniku. Kapsle gotuję. Nie miałem nigdy problemów z zakażeniem. Inna sprawa, że robię raczej mocne piwa, więc szansa na to jest mniejsza.
O dezynfekcji napisano już na tym forum całe tomy ... :niewiem:

Cały sprzęt i butelki należy dokładnie umyć i przepłukać (piro, oxy, spirytus... co kto lubi i ma) po użyciu. Przed użyciem wystarczy przepłukać. Kapsle wrzucam do roztworu piro i takimi od razu kapsluję. Na drugi dzień przecieram lub opłukuję nad zlewem butelki, by pozbyć się białych zacieków pozostałych po piro. Etykietuję kilka dni później ...

Używam piro (sodu) i na żadne smrody nie narzekam. Zakażenia brzeczki też nie doświadczyłem (i oby tak zostało :diabelek: )
No to może ja jestem przeczulony na punkcie zakażenia:) Krzychu, uspokoiłeś mnie:)
Ja płuczę przed użyciem fermentator z piro i śmierdzi to okrutnie, ale może dlatego że daję dawkę za dużą. balony dezynfekuję często przy użyciu knotów. Spirytusu chwilowo nie mam, więc butelki do piwka idą wpierw do piekarnika:) bo tak jak pisze Andrzej, zostają białe plamki po piro:(
Każdy ma swój sposób, grunt że skuteczny:)
Na forum piwnym króluje dwutlenek chloru ClO2. Ponoć środek bardzo skuteczny. Tu jest coś na jego temat http://www.lenntech.pl/systemy/clo2/dwut...chloru.htm
Pragnę przypomnieć wszystkim osobom używającym do dezynfekcji pirosiarczyn, że wydzielające się w trakcie dezynfekcji SO2 jest szkodliwy dla zdrowia. Może w małych, źle wentylowanych pomieszczeniach doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Szczególnie duża ilość SO2 wydziela się gdy pirosiarczyn aktywujemy np kwaskiem cytrynowym.
(01-02-2011, 08:31)Andy05 napisał(a): [ -> ]O dezynfekcji napisano już na tym forum całe tomy ... :niewiem:

Tak, tak i nie jest to dla mnie tajemnica w przypadku winiarstwa - jednak czytając na forach piwnych tematy związane z dezynfekcją, to kanony propagowane na naszym forum (piro) są raczej w mniejszości, do tego standardy przyjęte przy winiarstwie (po lekturze forów piwnych) mają opinie, że tak powiem "niewystarczających" - Stąd moje wahania i tak laickie pytanie.

Prawdę mówiąc dezynfekcja butelek, fermentatorów itd. ACE wydaje mi się grubą przesadą - a może ja jestem fleja?

Zastanawiam się czy może stosujecie takie patenty jak bardziej stężone piro, czy nie ma sensu i te 10g na 2L + kwasek cytrynowy są wystarczające.
(01-02-2011, 13:26)BullyTheLarch napisał(a): [ -> ]Zastanawiam się czy może stosujecie takie patenty jak bardziej stężone piro, czy nie ma sensu i te 10g na 2L + kwasek cytrynowy są wystarczające.

Szczerze mówiąc- czystość być musi - to pewne, przy moich standardach też nigdy się nie naciąłem (i mam nadzieję, że tak pozostanie).

Ciekaw jestem czy ktoś z Was (zachowując czystość w sobie właściwy sposób) miał przypadek zakażenia brzeczki, czy tylko o nich słyszał (czytał) ...
Jakoś chlor, ACE, Domestos mnie nie pociągają :niewiem: Stosuję z powodzeniem piro - sypane "na oko" (bez aktywacji kwaskiem). Daję butelkom i sprzętowi trochę się wywietrzyć i używam zgodnie z przeznaczeniem. Większej trosce poddaję szklaną rurkę ssawną w końcówce której coś się zawsze gromadzi i trzeba to kilkukrotnie przepłukać.

Nie idźmy w paranoję. Dojdziemy do rozlewania piwa w rękawiczkach, z maseczką na twarzy, do butelek kupowanych w jednorazowych zgrzewkach w aptece.

Tak poważnie, to 100 ml czystego spirytusu przelewanego z butelki do butelki przed nalaniem piwa chyba leży w zakresie możliwości domowego piwiwara ... a to już chyba daje jakąś pewność.


I to właśnie chciałem usłyszeć ;) (przeczytać). :diabelek:

Gdyż dziś rano postanowiłem robić tak jak przy winie. Mycie butelek i fermentatora płynem do zmywania naczyń i dezynfekcja piro (tyle że aktywowanym kwaskiem) - stoi sobie butelka wypełniona po brzegi wodą z piro do momentu aż będzie umyta kolejna seria (ok 40 min) wtedy wędruje odwrócona dnem do góry na suszarkę aż do wyschnięcia..

Dodatkowo jak butelka miała w sobie ognisko pleśni to namoczyłem (dziś już zacząłem czyścić butelki) na kilka godzin w bardzo ciepłej wodzie z rozpuszczoną tabletką od zmywarki.

Dodatkowo zastawiam się, Czy tych butelek, które pozyskałem ze sklepu jeszcze na wszelki wypadek nie wypiec w piekarniku (co by jakiego parcha od poprzedniego właściciela nie złapać).
(01-02-2011, 15:34)BullyTheLarch napisał(a): [ -> ]Dodatkowo zastawiam się, Czy tych butelek, które pozyskałem ze sklepu jeszcze na wszelki wypadek nie wypiec w piekarniku (co by jakiego parcha od poprzedniego właściciela nie złapać).

Pewnie bardziej "dla spokojności sumienia". Po procedurach, które opisałeś pewnie nic nie zostanie. BTW nie sądzę, że naczynia w którejkolwiek restauracji są traktowane z podobna troską.


p.s. ostatnio pozwalam sobie na komfort wybierania butelek. te z osadami pleśniowymi na dnie ... wkładam do worka na śmieci. Chociaż są chwile, jak "deficyt ściśnie", że jestem skłonny poświęcic butelce i pół godziny...

Powodzenia!
(01-02-2011, 16:00)Andy05 napisał(a): [ -> ]Pewnie bardziej "dla spokojności sumienia". Po procedurach, które opisałeś pewnie nic nie zostanie. BTW nie sądzę, że naczynia w którejkolwiek restauracji są traktowane z podobna troską.
O kurka :|.
Pozostaje wierzyć że używają zmywarki, chociaż może lepiej tego nie sprawdzać.

(01-02-2011, 16:00)Andy05 napisał(a): [ -> ]Chociaż są chwile, jak "deficyt ściśnie", że jestem skłonny poświęcic butelce i pół godziny...
Aż tak źle nie jest. To po prostu taka mała kępka pleśni ja wiem ma może 1cm2 (były w ok 10 butelkach)
Patrząc czysto teoretycznie ClO2 jest bardzo skutecznym środkiem dezynfekcyjnym. Ponoć dużo skuteczniejszym od piro. Środek kupuje się w czystej postać. Ponoć nieziemsko skuteczny. Używany jest do dezynfekcji na skalę przemysłową. Tak to wygląda http://allegro.pl/stabilizowany-roztwor-...79456.html Ponoć 1 litr starcza na bardzo długo. Jak na razie piro i Chemipro Oxi też są skuteczne. Gdy jakaś warka ulegnie zakażeniu to przejdę na inne ponoć skuteczniejsze metody. :)

Andrzej - z tego co wiem to czysty spirytus 96% jest złym środkiem odkażającym. Do dezynfekcji stosuje się roztwory 70%.
(01-02-2011, 21:48)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Andrzej - z tego co wiem to czysty spirytus 96% jest złym środkiem odkażającym. Do dezynfekcji stosuje się roztwory 70%.

Oczywiście masz rację.
Przy przelewaniu mokrych butelek 70% uzyskuje się mniej więcej w połowie pracy :hahaha:
A czy nadałby się do dezynfekcji ok 70% efekt uboczny robienia grzańca z nieudanego wina z buraka cukrowego?

P.S. W weekend (jeśli się nie mylę) było w ZETce tochę o Australijskiej (jeśli się nie mylę) paście jaką jedzą tam na śniadanie. A jest ona zrobiona z... drożdży po fermentacji piwa :o to tamtejszy przysmak. Słyszał ktoś o tym? A może jadł/robił ktoś?
70% psotka nada się do dezynfekcji szczególnie drobnego sprzętu. :nie_powiem: Chyba, że jest słodka.:(
Należy jednak podkreślić, że alkohol etylowy 70% nie jest zbyt dobrym i skutecznym środkiem dezynfekcyjnym.
W Polsce słyszałem, że pasta drożdżowa jest dostępna. Nie widziałem jednak i nie jadłem.
Znalazłem w necie coś takiego http://kbn.icm.edu.pl/pub/kbn/eureka/0112/67.html
Na cichą-pierwszą w mojej karierze poszło Imperial Witbier-początkowo zwałem je pszeniczne miodowe mocne-tak chciał Tata, ale teraz widzę, że taki styl jest oficjalny. Procentowo idealnie w ramach, bo 8.1%, ekstraktowo też nieźle, choć końcowe blg za niskie (powinno być minimum 2), w tym przypadku 1. Zobaczymy jak wyszło, zamiast kolendry i innych pierdolamento, daliśmy cukier trzcinowy demerara i miód akacjowy.

W planach jest Windsor ale (z miodem) wg Piątkowskiego (tam właśnie ma być kolendra) i porter dubeltowy angielski (z lukrecją). Ale jak na razie, bliżej do Windsor ale, bo składniki bazowe już są. I pewnie się powtórzy draught'a, ale się znowu zmieni jego przeznaczenie, hehe

a I IPA i porterek sobie dojrzewają...
(02-02-2011, 16:00)Bogi napisał(a): [ -> ]Na cichą-pierwszą w mojej karierze poszło Imperial Witbier

Nie pożałujesz, piwka na cichej zyskują wspaniałą głębię i lepszą klarowność. Zdarzało mi się trzymać na cichej po 5-6 tygodni nawet. A 2-4 tygodnie to standard.


(02-02-2011, 11:53)BullyTheLarch napisał(a): [ -> ]W weekend (jeśli się nie mylę) było w ZETce tochę o Australijskiej (jeśli się nie mylę) paście jaką jedzą tam na śniadanie. A jest ona zrobiona z... drożdży po fermentacji piwa :o to tamtejszy przysmak. Słyszał ktoś o tym? A może jadł/robił ktoś?

Jadłem, a nawet mam w domu słoiczek. Dostałem w prezencie prosto z Londynu. Słona potwornie. Świetnie smakuje na tostach (cieniuuuuuutko! bo inaczej czuć tylko sól). Jak złapię kontakt z domem, podam producenta i może jakiś link się znajdzie.
Mam pewność :diabelek: że słoiczek jest na swoim miejscu, bo nikt (poza mną nie jest w stanie tego przysmaku strawić :P - tylko mi smakuje! )

edit: no i mam:
link do strony producenta tego co mam (mam ten z żółtym dekielkiem) : http://www.marmite.co.uk/ ,
a ogólnie jest też na Wiki : http://pl.wikipedia.org/wiki/Marmite
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36