Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Dylematy piwo -pochodne :P
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36
Tak się składa że mieszkam na wyspach i właśnie rzeczonego Marmite jest tutaj pełno i to wielu różnych wariacjach. Nazywa się to yeast extract czyli po naszemu ekstrakt drożdżowy, ale że z piwnych drożdży to nie miałem pojęcia. Bardzo popularne jest połączenie z serem Cheddar, tak popularne że nawet produkują już cheddar pod marką Marmite. Spróbować się jeszcze nie odważyłem :P
Andrzej - do roboty. Jak Ci gęstwy drożdżowej zabraknie to mogę odstąpić.:diabelek:
Można spróbować zrobić bez soli. Na pewno będzie zdrowsze. Myślę, że kilkukrotne przepłukanie gęstwy wodą powinno w znacznym stopniu zredukować chmielową gorycz.
PS Zlewając pigweirosa spróbuję jak to smakuje. Drożdże z wiórkami pigwy. Może być ciekawe :)
Krzysztof - dobre rady zawsze w cenie :P

Ale na Twoim miejscu poszedłbym za radą A. Słodowego ... (ot, "branżowość" nazwiska całkiem przypadkowa :jezor: ).
W sumie zwykłe drożdże piekarskie są całkiem smaczne... więc piwne mogły by być też niczego sobie.
Ale te drożdże do jedzenia chyba trzeba jakoś przegotować - tak? Bo jakby takie żywe się zjadło, to byłby chyba niezły efekt :) Mega wzdęcie, fermentacja w brzuchu :)
:glupek: Człowiek nic nie pił, a chodzi pijany, beka, pierdzi, bo CO2 się ulatnia, a drożdże sobie fermentują :lol:
(04-02-2011, 08:25)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]Ale te drożdże do jedzenia chyba trzeba jakoś przegotować - tak? Bo jakby takie żywe się zjadło, to byłby chyba niezły efekt :) Mega wzdęcie, fermentacja w brzuchu :)
:glupek: Człowiek nic nie pił, a chodzi pijany, beka, pierdzi, bo CO2 się ulatnia, a drożdże sobie fermentują :lol:

Brawo Zbyszku - znalazłeś niszę!

P.S. Dlatego albo na pusty żołądek, albo zapić piro :hahaha:
(04-02-2011, 08:25)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]Ale te drożdże do jedzenia chyba trzeba jakoś przegotować - tak?

Nieee, odłam od kostki drożdży piekarskich kawałek, posyp cukrem i zjedz:)
(04-02-2011, 08:40)kolman napisał(a): [ -> ]Nieee, odłam od kostki drożdży piekarskich kawałek, posyp cukrem i zjedz:)

Zawsze podjadałem bez cukru - też są super :)
Tak jakoś wszystkim śpieszno z tą refermentacją. No i też, mimo braku przekonania, otworzyłem flaszkę Dereneiros Lager Strong 3 tygodnie od butelkowania.
E, za wcześnie, na pierwsze (drugie) degustacje trzeba jeszcze miesiąc miniamlnie poczekać. No i do serca wziąć sobie ślimaka, co to go Krzysmoc na koszulce promuje :spoko:

Doppelbocka nie ruszam. Twardy będę.

Edit 05.02.2011: jako, że ostatnio parę słów o Marmite (na temat, bo ekstrakt z drożdży piwnych) padło, dziś do śniadanka :jedzenie: kapkę tej wspaniałej pasty na kanapkę trafiło :tancze: . Wspaniała :jezor: ! Tak sobie myślę, że jest mi ona tak bliska, bo przypomina moje nalewki bor/żur na piołunie. Tylko "za" lub "przeciw" nic pośrodku ...

p.s. sorki, za dużą ilość emotek, ale jedna mała panienka mi kazała :lol: , no to "jeszcze tego co pije soczek" - :drink:
Była kiedyś specjalna wersja Marmite - Guinness, teraz niestety już nie do dostania, chyba ze na ebay...
Wczoraj, we wczesnych godzinach wieczornych została spożytkowana ostatnia butelka Malineiros - rozlewane było w kwietniu zeszłego roku. Piana wspaniała, kolor się pogłębił, klarowność idealna, wręcz kryształowa (przy ostrożnym nalewaniu) szklanki pierwszej (LP dostała :P ) drugą po prostu napełniłem bez ceregieli do dna. Malinowość w aromacie wspaniała. Smak też niczego sobie.
Mam nadzieję, że maliny w tym roku obrodzą, bo mam ochotę i na nalewkę malinową i na dużą ilość syropu do Malineirosa ...
(17-01-2011, 00:45)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]15.01.2010 zrobiłem eksperymentalnie "piwo" Pigweirosa.
- 2,5 kg jasnego ekstraktu słodowego
- chmiel goryczkowy 30 g, chmiel aromatyczny 20 g - 60 min gotowania
- chmiel aromatyczny 20 g 10 min gotowania
- brzeczka o objętości 20 litrów
- do gorącej brzeczki dałem 6 litrów pigwowych wiórków ponalewkowych. Wiem że powinno się dawać do cichej. Dałem specjalnie do burzliwej.
- Blg startowe 13
- drożdże Saflager W 34/70
- temperatura fermentacji burzliwej 12-15 st C
- 16.01. fermentacja ruszyła i trwa.... Ponalewkowe procenty nie zabiły drożdży.

W niedzielę piwo zostało zabutelkowane. Blg końcowe 1. Pierwsze wrażenie smakowe pozytywne. Wyraźnie wyczuwalny zapach i smak pigwy. Do refermentacji dałem 8 g glukozy/ 1 litr. Piwo posłodziłem 16 g/litr ksylitolu.
Lager (Pilsner) poszedł wczoraj grzecznie do butelek.
Fermentacja burzliwa 11 dni. Cicha 24 dni.
Do refermentacji (przy rozlewaniu w 12 C) dodałem 2,7 g cukru/0,5 l. Refermentacja oczywiście w tych samych warunkach co fermentacja właściwa prowadzona będzie. Zakładam, że 5-6 tygodni będzie ok. Gdzieś wyczytałem, że w niższych temperaturach refermentacji należy dodawać cukru trochę mniej niz standardowe 4g/0,5 l.
No to sprawdzę "na żywym organizmie" czy tak będzie ok.
Trzeba mniej dodac, bo w niższej temperaturze rośnie rozpuszczalność CO2 w cieczach, więc więcej CO2 zostaje w przefermentowanym piwie po fermentacji.
Ale mnie nurtuje rzecz z tym związana - ja nie sypie cukru do butelek, ale ropuszczam okresloną ilość w wodzie i mieszam z całą objętością piwa (zlanego znad osadów) i po dokładnym wymieszaniu rozlewam do butelek. No więc w trakcie tego mieszkania spora cześć uwięzionego CO2 się ulotni - tylko jak obliczyć ile?
No a odpowiednie nagazowanie i ilość środka do refermentacji licze odpowiednim kalkulatorem online.
Tym bardziej lepiej dłużej na cichej przytrzymać, by to co się da uciekło w kosmos, a tylko to co zamierzone w piwie zostało. Szczególnie przy górniakach chyba istotne.
Też szkoda było mi tego CO2 ulatującego podczas mieszania. Teraz dosładzam inaczej. 400g glukozy uzupełniam wodą do objętości 1l. Dawkuję do butelek strzykawką. 10ml do półlitrowych, 6ml do 0,33 a 12 do 0,66. Ostrożne wlewam piwo i mieszam dopiero zakapslowane.
Moje kłopotliwe Malinowe jednak rokuje jakieś nadzieje :) Po dodaniu żelatyny sklarowało się sporo, jeszcze troche mętne, więc zlałem i wstawiłem do piwnicy 8*C, niech postoi troche. BLG ciągle 4, wysokie, ale stabilne. Robiłem test fermentacji i bayanusy nie ruszyły nic a nic... Także jestem dobrej myśli :) Wkrótce testy ksylitolu, stevii i słodzika :)
A tymczasem w sobote spędziłem 12 godzin w piwnicy.... 3 x zacieranie, chmielenie + butelkowanie. Ale nagroda czeka :szampan:
(27-02-2011, 16:37)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]A tymczasem w sobote spędziłem 12 godzin w piwnicy.... 3 x zacieranie, chmielenie + butelkowanie. Ale nagroda czeka :szampan:

3 warki zrobiłeś w 12h??
3 warki, bez chłodzenia. Do tego 150 x butelkowanie w międzyczasie :)
To muszę pogratulować. Szybko Ci idzie. Mi tak 6-7h schodzi ze myciem.
Na co dzień (w pracy) zajmuje się pomiarami czasu pracy, standaryzacją pracy, ergonomią i optymalizacjami :D Wszystko policzyłem, zaplanowałem i rozpisałem w excelu. W/g planu miałem się zmieścić w 10 godzin, ale mialem problemy z filtracją :uff:
Nie wiem jaki masz sprzęt, ale w sumie na warzelniach przemysłowych robi się aktualnie 12 warek na dobę :)
Na serio to przy instalacji z kilkoma naczyniami można kilka warek dziennie. Ja tam wolę zacierać 1 ale większą ;)
No wiem jakie ty warki robisz :) Ja swoje 3 wlałem do jednej beczki i wyszło 100 litrów. Czyli tak jak twoja jedna. No ale nie od razu Kraków zbudowano :) Puki co mam tylko taboret gazowy + gar 40 l.
(27-02-2011, 16:37)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]Moje kłopotliwe Malinowe jednak rokuje jakieś nadzieje :) (...) Wkrótce testy ksylitolu, stevii i słodzika :)

No to za kwartał coś będziemy wiedzieć więcej :tuptup:

(27-02-2011, 16:37)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]A tymczasem w sobote spędziłem 12 godzin w piwnicy.... 3 x zacieranie, chmielenie + butelkowanie. Ale nagroda czeka :szampan:

:1miejsce: - nie mów, że z myciem butelek (i odklejaniem etykiet :glupek: )
No to ładnie poszalał:P

Choć przyznam się, że Windsor ale zeszło nam do rana do ciemnego popołudnia, a przecież tylko 25 litrów, ale już dziś ma 3 blg, więc na dniach będzie przelane na cichą, Mamie nie smakuje, ale mnie bardzo, kardamon i kolendra gotowane zgodnie z przepisem 30 minut. Zapowiada się ciekawostkowo.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36