Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Pierwszego nastawu czar
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam serdecznie
Jestem początkujący - zupełnie. Zrobiłem swój pierwszy miodek który spokojnie pracuje w piwnicy. Chciałbym jednak wyciągnąć jakieś wnioski z dotychczasowych doświadczeń. czy mogę prosić o pomoc? poniżej mam nadzieję wystarczająco szczegółowy opis mojej produkcji i kilka pytań. Będę BARDZO wdzięczny za podpowiedzi.
Opis
Planowany baniak docelowy na 2 lata – 15 litrów
Baniak na moment fermentacji – 50 litrów (większa powierzchnia styku z powietrzem)
5 kwietnia 2011 roku
Przygotowanie nastawu na drożdżach aktywnych
trójniak
5,6 kilo miodu stałego (co odpowiada 4 litry miodu płynnego)+8 litrów wody
Miód mieszany (różne gatunki)
Dodatki
kilka szyszek chmielowych
10 g kwasku
Całość gotowana przez około 40 min
Chyba błąd: Obawiam się że miód nie był wystarczająco przestudzony.
Przez 10 dni temperatura pond 20 stopni (około 23-26)
Brak piany ale ruch w środku mało widoczny (ze względu na mętną konsystencję), ale miał miejsce na pewno (pojedyncze liście szyszek chmielowych)– słyszalne szumy praktycznie od początku już po kilku – kilkunastu godzinach.
Po kliku dniach kilkumilimetrowa warstwa przezroczystego napoju.
Bembelkowanie- 2-3/minutę
Po 10 dniach przeczytałem o zależności pomiędzy temperaturą a mocą miodu

„Temperatura 18% ma bardzo istotne znaczenie w uzyskiwaniu
odpowiedniego stężenia alkoholu. Doświadczenia wykazały, że im wyż-
sza temperatura fermentacji, tym niższą zawartość alkoholu uzyskuje się
w miodach pitnych i winach. Wraz ze wzrostem temperatury wzmaga się
bowiem toksyczność alkoholu w stosunku do drożdży. Ilustracją tego
może być zestawienie wyników, które otrzymał Miiller-Thorgau po
odfermentowaniu moszczu o początkowej zawartości 30% cukru w
różnych temperaturach:
przy 9°C zawartość alkoholu stanowiła 17,3% objętości płynu
przy 18°C „ „ „ 15,1%
przy 27°C „ „ „ 12,2%
przy 36°C „ „ „ 8,8%
Niezależnie od tego wyższa temperatura fermentacji powoduje utratę
aromatycznych substancji zawartych w miodzie.” Za http://miodypitne.info.pl/

I obniżyłem temperaturę przez otwarcie okna – następnego dnia pojawiła się piana ale słabiutka, a po kilku napój stał się całkowicie przezroczysty i z radością mogłem obserwować jak w środku gazują drożdże- widoczny był też na dnie kożuch z opadłych drożdży
Bombelkowanie przyspieszyło na kilka dni- 4-5/minutę.
Jednakże później po około 20 dniach od rozpoczęcia wróciło tempo 2-3/ minutę i miałem poczucie że zwalnia.
W Okalicach 26- dnia po nastawie niemal całkowicie zamarło!
Doszedłem do wniosku, że to już Koniec i czas przelewać – przelanie (tym razem do małego baniaka (15 litrowego) miało miejsce dokładnie 30 dni po rozpoczęciu całej akcji.
po kolejnych 2 tygodniach odlałem po raz drugi i zaniosłem do piwnicy - by nabrało życia :)
Mam pytanie- czy proces, którym miał miejsce był dziwny – odbiegał od normy?
Czego w efekcie mogę się spodziewać?
Czy słusznie domyślam się że popełniłem dwa zasadnicze błędy:
1. Mogłem dolać wodę do zbyt gorącego wywaru
2. Mogłem ustawić beczkę w zbyt wysokiej temperaturze przez co – w okolicach 10 dnia przyspieszyłem eksploatację drożdży i fermentację burzliwą?
dziękuję za wszelkie komentarze!
Pozdrawiam
Nie zmierzyłeś (nic o tym przynajmniej nie piszesz) poziomu cukru na początku i w trakcie postępującej fermentacji co jest sprawą kluczową. Dzięki pomiarowi cukru wiesz czy i w jakim tempie postępuje fermentacja i ile procent alkoholu już drożdże wyprodukowały.
Bąbelki nie są żadnym wyznacznikiem poza oznaką, iż fermentacja jako taka ma miejsce.
Niepotrzebne taki emocje :) Będzie dobrze.
Co ja bym zmienił:
Odcedził bym szyszki chmielowe po gotowaniu / przed fermentacją
Mieszałbym od czasu do czasu zawartością baniaka przez pierwsze 4 tygodnie mniej-więcej
Podstawowy błąd to brak pomiarów BLG, przez co zupełnie nie wiedziałeś jak naprawdę przebiega fermentacja. Ilość bulknięć w czasie to żadna miara przebiegu fermentacji.
Celem obniżenia temperatury nie dolewa się wody tylko czeka aż spadnie np. mieszając lub wstawiając do naczynia z zimna wodą.
Zmierz Bllg, powinno wynosić poniżej 9 . To jedyny wykładnik czy fermentacja zakończyła się sukcesem.
Możesz też sprawdzić smakowo, trójniak nie powinien być słodkim ulepkiem.

Co do temperatury. Nie ma znaczenia kiedy dodasz wody, znaczenie ma kiedy dodasz drożdże. Rożnica pomiędzy drożdżami a brzeczką nie powinna przekraczać 10 st. C.
Moim zdaniem optymalna temp fermentacji to 15-16 stopni ale zdaję sobie sprawę, że latem bez piwnicy trudno to osiągnąć.
Nie wiem czy nie za mało kwasku.
Martwi mnie też " Po kliku dniach kilkumilimetrowa warstwa przezroczystego napoju."
Przy fermentacji całość się kotłuje jak zupa w garnku na wolnym ogniu i nie ma mowy aby płyn się nie mieszał.
Wszystko może wyjaśnić pomiar Bllg.

A, i jeszcze jedno pytanie. Pożywkę dałeś?
Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc i tak szybkie odpowiedzi, chciałbym to wszystko podsumować, ale nowa wiedza to nowe pytania więc z przyjemnością będę kontynuował wątek...
1. dziękuję za potwierdzenie moich podejrzeń że bąbelki nie wiele znaczą,
2. faktycznie nie zmierzyłam poziomu BLG i to błąd - naiwnie sądziłem że służy to tylko do pomiaru mocy trunku.
3. jeśli nie zmierzłym to chciałbym to teraz zrobić troszkę obawiam się jednak kolejnego otwarcia baniaka-czy nie narażę produktu na drobnoustroje, bakterie i itp. które zniszczą mi produkt. Na razie nie dodawałem żadnych składników które miałby temu ewentualnie zapobiec.... proszę o podpowiedź...

4. dziękuję za wszystkie słowa otuchy.
5. pożywki nie dałem ..... czy to błąd (drożdże aktywne)



jeszcze raz BARDZO dziękuję i pozdrawiam
Ad. 5 - aktywne też lubią warunki komfortowe od mniej komfortowych - na przyszłość dawaj pożywkę.
To duży błąd że nie dałeś pożywki.

Obawiam się problemów z właściwym odfermentowaniem. Podaj jaki jest poziom cukru teraz (tzn. podaj blg.)
(23-06-2011, 08:27)Bongol napisał(a): [ -> ][b]......... faktycznie nie zmierzyłam poziomu BLG i to błąd...............
. jeśli nie zmierzłym to chciałbym to teraz zrobić troszkę obawiam się jednak kolejnego otwarcia baniaka

Nie obawiaj się . Zmierz blg , zobaczymy czy jest dobrze.
Od kwietnia drożdże powinny już dawno zrobić co do nich należy .
dziękuję za podpowiedzi - czekałem n dzisiejszy ranek z lekkim niepokojem - cóż pierwszy pomiar BLG.
i udało się, zgodnie z przewidywaniem forumowiczów poziom BLG na poziomie 9-8 tak więc chyba w dobrym kierunku.
smak - wiem że to kwestia subiektywna ale są dwa następujące po sobie doznania- pierwszy słodkawy - niemal miodowy, drugi wodnisty jakby lekko gazowany/piwny.
do tego na koniec pozostaje delikatne wrażanie jakby czerwonych owców (wiśnia?....), ale to tylko wrażenie....

No i co dalej ...
na razie zamknąłem odstawiłem i przewiozę do innej piwnicy w przyszłym tygodniu...
i tak kilka miesięcy, późnij zapewne butelki.
czy w okresie do butelkowania powinienem na coś szczególnie zwrócić uwagę?
A w lipcu chce zrobić kolejny nastaw - tym razem na moszczu owocowym - ale to już nie "pierwszego nastawu czar" i inna historia
na razie będę szukał dostępu do dobrej pasieki w mojej okolicy (kujawsko-pomorskie)
jeszcze raz dziękuję za pomoc
Przed butelkowaniem to czeka Cie jeszcze kilkukrotne zlanie z nad osadu. Nie polecam butelkowania trójniaka wcześniej jak za dwa lata.
zlewałem już 2 razy z drugim razem odlewając porządną warstwę osadu jak obserwuję na razie nie ma widocznego osadu, więc chyba na razie nie będę nic ruszał ...
za kilka miesięcy zajrzę...
No i zajrzałem. :)
Od kilku miesięcy obserwowałem nastaw co jakiś czas schodząc do piwnicy,
w rurce spokój, zauważyłem tylko wychylenie wody w jedną stronę (zasysanie do baniaka) lub w druga (wypychanie) co jest zapewne wynikiem ogólnych warunków atmosferycznych (ciśnienie, temperatura), brak osadu, kolor brązowo złocisty.
2 tygodnie przed świętami postanowiłem spróbować (BLG bez mian 8,5) i ....
udał się całkiem fajny miodek...
pierwszy smak słodkawy który po chwili zmieniał się w lekko gorzki- chyba chmielowy. Zapewne ten niezrównoważony smak jest konsekwencją krótkiego czasu jaki minął od fermentacji.
Jakie było moje zaskoczenie gdy 2 dni przed świętami ściągnąłem raz jeszcze - smak był znacznie bardziej wytrawny, trochę nawet kwaskowaty - ostry ale bardziej spójny.
Na początku się przestraszyłem, że pierwsze ściąganie wywołało jakieś niechciane reakcje.
Po chwili zdałem sobie sprawę, że za każdym razem zlewałem z innej wysokości:
1 partia (bardziej słodkie- mniej zharmonizowane) było zlewane z czeluści baniaka - blisko dna
2 partia (wytrawne- zharmonizowane) z wysokości 2-5 cm od powierzchni.

Wiem, że to nieprzyzwoite ale zlałem kilka butelek (prezentów- z wymuszeniem obietnicy otwarcia za co najmniej rok) do specjalnie ręcznie przygotowanych butelek (decoupage), reszta dojrzewa - spodziewam się efektów – mam nadzieję, że wytrzymam ten rok :).
klika fotek:


[attachment=0]
Miodku z takich butelek to i ja bym się napił :pijemy:
Bardzo sympatycznie się prezentują.

Z ciekawości więc zapytam jak je wykonałeś?
Pozwoliłem sobie utworzyć nowy temat o malowane butelki w technice Decoupage.. Sposób ciekawy i szkoda aby zniknął w temacie o miodach :)

http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=12819

Proszę Bongol o uzupełnienie nowego tematy zdjęciami :)