Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Nalewka z czereśni
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Czeresniowa robie tak samo, jak wisniowa, tylko zawsze dodaje troche winnych bialych porzeczek. Zdecydowanie poprawiaja smak. Pestki nalezy usuwac.
Na początek
WITAM WSZYSTKICH SERDECZNIE :)

Teraz do tematu:
Szukałem a nie znalazłem (może moja ułomność) ja robię nalewkę w najprostszy możliwy sposób, mianowicie:
Zalewam czereśnie (bordowe, bardzo słodkie) cukrem, czekam 1-2 tygodnie i zalewam spirytusem
Naczytałem się o kwasie pruskim i teraz sam zwątpiłem, czy jest w pestkach czereśni ?????
Czy mogę jakoś uszlachetnić tą nalewkę????
Czytałem gdzieś o liściach wiśni i o liściach mięty, ale nie pamiętam, co i jak. :(
Witaj Misio CG! Zamiast pestek użyj do nadania podobnego smaku słodkich migdałów - przepis był gdzieś w nalewkach wiśniowych. Pozdrawiam!
Cytat:Wysłane przez Mycha
Witaj Misio CG! Zamiast pestek użyj do nadania podobnego smaku słodkich migdałów - przepis był gdzieś w nalewkach wiśniowych. Pozdrawiam!

Zdaje się, że Mycha się przejęzyczyła - naturalnie chodzi o migdały gorzkie.
Agnieszka
Moderator





Postów: 579
Zarejestrowano: 25-4-2003
Miasto: Wrocław
Offline

Nastrój:


wysłano w 29-7-2004 o 13:37


Te migdały to migdały słodkie, mające bardzo niewielką zawartosc amigdaliny, a zatem nieszkodliwe. Midgały słodkie jak najbardziej nadają się do nalewek. Można je także dodac do wisniówki zamiast wisniowych pestek. Truciznę zawierają migdały gorzkie, żadko dostępne na naszym rynku. Czasami w paczkach midgałów trafi się taki gorzki, ma własnie bardzo gorzki charakterystyczny smak.

Sama potrafię zjesc 0,5 kg migdałów przy
jednym posiedzeniu

majchal
Moderator





Postów: 1399
Zarejestrowano: 23-4-2003
Miasto: Poznań
Offline

Nastrój: Życie jest piękne


wysłano w 29-7-2004 o 17:56


Migdały słodkie można spokojnie dodac. uzyska sie taki sam efekt jak z pestkami, ale jest to efekt bezpieczny
Z olejkami bym uważał.

-------------------------------------------------------------------------------


Agnieszka
Moderator





Postów: 579
Zarejestrowano: 25-4-2003
Miasto: Wrocław
Offline

Nastrój:


wysłano w 9-2-2004 o 22:06
WIsNIÓWKA



... po mojemu (na prosbę Krzysia i Joli)

2 kg wisni, 0,5 l spirytusu 96 %, 0,5 l wodki 40 %, 8-10 migdałów, ok. 200 g cukru

Wisnie wypestokowac, pozostawiając ok 1,3 z pestkami. Owoce i migdały (opcjonalnie) zalac mieszaniną alkoholi. Odstawic na 2 tygodnie. Następnie zlac do innego naczynia gotowy nalew, a owoce zasypac cukrem tak aby pusciły sok, a cukier całkowicie się rozpuscił (trzeba potrząsac, czas oczekiwania ok 7 dni). Połączyc syrop z nalewem i w zasadzie nalewka gotowa Owoce można jeszcze raz zalac wódką, uzyskamy w ten sposób napój mniej esencjonalny, a najlepiej je po prostu zjesc nie przejmując się zbytnio dodawaniem do czegokolwiek
Reasumujac, oczywiscie chodzi tu o slodkie migdaly. Gorzkie sa rownie szkodliwe (dla strachliwych), jak pestki. Pierwsze zawieraja toksyczna amigdaline, drugie kwas pruski. Tu Mycha wychodzi nam na prawdziwego eksperta. Mycha na Prezydenta!!! Pozdr.
Dziękuję, Panie Pigwo! Mianuję Pana moją Prawą Ręką i Nogą. :jezor:
No to dałem plamę :glowa_w_mur::glupek:. Przepraszam Mycha.
Cytat:Wysłane przez Mycha
Dziękuję, Panie Pigwo! Mianuję Pana moją Prawą Ręką i Nogą. :jezor:

To moze juz raczej konsultantem do spraw kontaktow z zagranica, bo w kraju nie bywam wystarczajaco czesto, aby byc uzytecznym. Choc wiem, ze przecietny posel w Polsce uczestniczy w 32% posiedzen ( nic dziwnego , ze nie widac zmian na lepsze). Pozdr.
Może być. Prawa Ręka i Noga ma prawo wybierać sobie stanowiska. :big:
A wracając do rzeczy, to powiem, że jeszcze z tymi migdałami nie próbowałam. Teraz mam zamiar, jak tylko zdobędę spirytus. Poprzednią nalewkę robiłam na 20% pestek, ale nie byłam zadowolona z rezultatu. Migdałów podobno tylko nie należy rozdrabniać, bo nalewka się nie klaruje. Nie wiem też czy należy je obierać ze skórki?
to znaczy że trzeba szybciutko wydrylować czeresinki, i mozna dodać słodkie migdały
zalać to wszystko spirytusem i wódką i czekac ????
Znalazłem u Szymanderskiej przepis na czereśniówkę: wydrylowane, dojrzałe czereśnie zalać 90% spirytusem żeby je lekko przykryć, schować w ciemnym miejscu na 10 dni, przecisnąć przez płótno, przefiltrować, zlać do butelek na minimum pół roku. Zrobiłem to, nie wiem co z tego wyjdzie, na szczęście spiryt mam tani :D
Po głębokiej kontemplacji wymyśliłam i nastawiłam coś takiego:

Przepis jest obliczony na ok. 1,75-2 l półsłodkiej nalewki 35%:
- czereśnie - 600 g,
- czerwona porzeczka - ok. 300 g,
- chmiel aromatyczny - 7 g,
- spirytus 50% - 1130 ml,
- miód - 162 g,
- cukier - 94 g,
- ewentualnie sok z cytryny.

Dostałam mrożone czereśnie od sąsiadki. Żal mi było wykorzystać je w jakiś prostacki ;) sposób na kompot. A więc naleweczka. Ale jaka? Pomysłu nie miałam, ale od dawna miałam ochotę zaeksperymentować z chmielem, bo bardzo lubię jego aromat. Przypadkiem natknęłam się w w książce z kuchnią litewską na przepis na kwas wiśniowy, do którego używano właśnie chmielu. Postanowiłam przenieść ten przepis na grunt nalewkarski. I tak oto powstał ten pomysł, do którego wykorzystałam jeszcze resztki morsu porzeczkowego z nalewki porzeczkowej. Ta sąsiadka nie ma pojęcia, ile dobrego w moim domu dzieje się dzięki jej owocom z działki (porzeczki też były od niej) :big: A sama, biedaczka, nie dotyka alkoholu...
a ja moja czereśniówke robiłem bardzo prosto i uważam że jest wyśmienita, wytawna o pieknym kolarze i smaku.
dostałem kilo czereśni, bardzo ciemnych, słodkich i dojrzałych
zalałem wszystko 60% spirytusem, po 10 dniach ( mozna szybciej, kwestia jaką sie lub goryczkę) z czereśni usuwamy pestki ( i robale jak sa ;-P:hahaha:) i ponownie do słoja, można cos dorzuć , kwestia gustu, gożdziki, cynamom, dosłodzić , ja nie słodziłem, dałem tylko troszke kory cynamonowej , po miesiacu ostrożnie zlałem, czereśnie do słoja i ciasta, po tygodniu mozna już zlewać do butelek, dla mnie super ;-)
Dodałam jeszcze trochę chipsów dębowych, bo smak na początku był taki sobie. Ale teraz jest już znacznie lepszy - nie czuć tak nachalnie chmielu, goryczka jest dość wyczuwalna, choć wcale nie przeszkadza i w ogóle smak jakby wyszlachetniał :)
Witam :)
Czytam forum od dawna i zrobiłam wiele świetnych nalewek wg forumowych przepisów. Ale..
Zrobiłam nalewkę z czereśni wg przepisu- zalać spirytusem, zlać, dodać cukier do owoców, połączyć itd.
Jest niedobra:(((( Zapach kory drzewa, smak zupełnie nie przypomina czereśni, tylko..dyktę? Dodałam i korę cynamonu i kilka goździków i kawłek laski wanilii. Nic sie nie zmieniło.
Być cierpliwą i czekać,aż się "przegryzie"? Czy coś dodać innego?
Zupełna porażka:placze:
Trzeba bylo dodac bialych porzeczek, ale teraz chyba o nie trudno. Moze troche syropu klonowego ?
nalewka czereśniowa potrzebuje czasu. Dobra jest po ok. 6 miesiącach od butelkowania. Ja moją pierwszą czereśniową potraktowałam jako bilet wstępu na konkurs nalewek bo wg mnie była najgorsza z wyprodukownych przeze mnie a byłam ciekawa jak wyglądają konkursy. Na konkurs należało zgłosić 1 l nalewki, więc wystawiłam czereśniową. Smakowałam ją gdy miała ok. 4 miesięcy i nie była smaczna. A na konkursie zdobyła wyróżnienie. Gdy ją smakowałam na konkursie to była rewelacja! Niestety nie miałam jej więcej w domu więc robię ją ponownie i czekam cierpliwie. Ci i Tobie zalecam
Niestety, białych porzeczek nie mogłam dostać.
Mam za to jeszcze czarną porzeczkę, już zasypaną cukrem, po zlaniu alkoholu. Porzeczki jest trochę więcej, gdyż już na nią czeka część nalewu wiśniowego.
Może spróbować z czarną?
Jak nie, to poczekam jeszcze te 3 miesiące i zobaczę czy coś się zmieni z nalewką ale raczej marnie to widzę. Spróbuję też dodać syropu klonowego. Bez cukru ta nalewka była po prostu wstrętna :(
Dobre są za to czereśnie.
Nie marnuj czarnej porzeczki i nie dolewaj jej do czereśni. Czekaj! A tak dokłaDNIE TO CO JEST W TEJ CZEREśNI. Ile czasu jest butelkowana? czY dodawałeś cukier i ile? Owoce były z pestkami czy bez?
Kupiłam piekne, dojrzałe i słodkie, ciemne czereśnie. Wszystko wydrylowałam, 2 kg. Zalałam to litrem spirytusu i 0,75 l wódki. Dodałam też kawałek kory cynamonu, 3 goździki i 3 cm wanilię. Po miesiącu zlałam a owoce zasypałam cukrem, tak pi razy oko pół kg. Połączyłam oba nalewy i zabutelkowałam, po przefiltrowaniu. Kolor nalewki jest jak brudna woda po praniu:chytry:. Zapach, eeee, zapach nie przypomina wcale czereśni.
Buuuuuuuuuuuuuu:placze:
Moja też taka była parę miesięcy temu. Ale uważam, że rokowanie o nalewce przed upływem pół roku od zestawienia to błąd - bardzo dużo może się w smaku i zapachu zmienić, jeśli damy nalewce czas na leżakowanie.
To będę cierpliwie czekać:spoko:
Ja maceruję czereśnie w alkoholu do 4 miesięcy a potem zasypuję cukrem i po jego rozpuszczeniu płyny łączę ze sobą. I co jest b. ważne ona jest dobra dopiero po ok. 6 miesiącach od butelkowania. Wcześniej nie jest dobra i lepiej poczekać temn czas bo warto!

Oleńka i Maciuś

Nasza tegoroczna czereśniówka według Oleńki była taka sobie ( ale to opinia sprzed 2 miesięcy ) . Dzisiaj zrobiliśmy kolejną próbę organoleptyczną i jest już prawie prawie ... Przychylamy się do opinii , że czereśniówka potrzebuje czasu ( podobnie jak wino czereśniowe ).
Stron: 1 2 3