Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Zlewanie wina ryżowego
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam, zrobiłem wino ryżowe wg tego przepisu http://tobajer.w.interia.pl/Wina/przep.html#ryz z pewnymi własnymi zmianami na butlę 10 l, wino bardzo intensywnie pracowało i nawet 2 razy podeszło pod rurkę (podniosło się o prawie 10 cm). Nastawione 19.08.2011, teraz jest 17.09, mija miesiąc i winko bulgota co ok. minutę, więc planuję je zlać. Problem polega jednak w tym, że kawałki cytryny, liście mięty nadal ‘pływają’ po powierzchni, więc trudno mi będzie przelać wino. Trzeba zrobić coś specjalnego czy jeszcze poczekać?

Podobnie z robionym ‘na oko’ winem jabłkowym, kawałki jabłek pływają na powierzchni (nastawione 27.07, czyli mija 6 tygodni), przy czym ono jeszcze w miarę pracuje.

Proszę o radę i pozdrawiam.

PaulCraft
Ale jaki to problem? Przelewasz przez sitko i już nie ma żadnych liści.
Ale wtedy drobniejszy osad i tak przepłynie i przelane wino będzie mętne, tak? Poza tym przelanie z butli do butli wydaje mi się niezbyt wygodnie, nawet przy użyciu lejka, ale w ostateczności spróbuję. Dzięki, ma ktoś inny pomysł?
Ale jaki inny pomysł ? Ten który podał Maciek jest najlepszy :)
Wino do końca fermentacji, a nawet później zawsze będzie mętne.

Żeby wino było klarowne (i to ryżowe), dajmu jakieś, no czy ja wiem......


....minimum 2 lata :)

Widać że pytasz W OGÓLE nie czytając wcześniej forum.
A to karygodny błąd.
No to akurat jest mała butla, więc nie powinno być problemu, ale ta z jabłkowym to 40-stka, także z niej sam nie dam rady przelać. ;) A przy przelewaniu powinno to wyglądać tak:
-pusta butla, do której przelewam
-do butli wstawiony lejek
-do/na lejku sitko
-wlewam z góry, jeśli sitko się zatka to pauza i czyszczę
i tak do końca?

Chodziło mi nie tyle o samą klarowność wina przelanego, a o to, żeby nie było w nim żadnych stałych drobin, części owoców itp. żeby się nie zepsuło czy coś w tym stylu.

Przy zlewaniu już oczyszczonego nie będzie problemu, bo podstawiam tylko rurkę, ale myślałem też, że to pierwsze też można przelać w ten sposób. ;)

Także dzięki wielkie. ;)

(17-09-2011, 20:44)PaulCraft napisał(a): [ -> ]No to akurat jest mała butla, więc nie powinno być problemu, ale ta z jabłkowym to 40-stka, także z niej sam nie dam rady przelać. ;) A przy przelewaniu powinno to wyglądać tak:
-pusta butla, do której przelewam
-do butli wstawiony lejek
-do/na lejku sitko
-wlewam z góry, jeśli sitko się zatka to pauza i czyszczę
i tak do końca?

Ok to po kolei:
1- nie ma konieczności przelewania z butli do butli. Ja przelewam najpierw do garnka a potem z powrotem do butli po jej wcześniejszym umyciu
2- jakbyś tak dzwigał co raz jak sitko się zabrudzi to byś ''pańskich jajec'' dostał:D weż wężyk ściągnij płynu ile się da a na końcu przelejesz resztę płynu z ryżem
3- żebyś niewiem jakie drobne sitko miał to i tak następnego dnia jak schylisz się to na dnie zobaczysz osad z umarłych drożdży i inne drobiny. Czas i grawitacja sprawi, że wszystko opadnie i podczas zlewania zostanie czyste i klarowne wino.
No tak, ale na powierzchni ta warstwa ma 2-3 cm i jest ciągła, więc jak to zrobić, żeby wężyk się od razu nie zatkał?
(18-09-2011, 16:51)PaulCraft napisał(a): [ -> ]No tak, ale na powierzchni ta warstwa ma 2-3 cm i jest ciągła, więc jak to zrobić, żeby wężyk się od razu nie zatkał?

1- do ściągania wina używam wężyka, a żeby nie zawijał się to umocowałem go na prostej plastikowej szponce.
2- na końcu umocowałem obciętą rurkę fermentacyjną tak, żeby nie zasysała osadu z dna tylko ściągała wino z góry
3- to wystarczy w zupełności, ponieważ proces zlewania powtarzasz kiedy wytworzy sie znowu osad

Pozdrawiam
Na stronie sklepu Euro win można zamówić lejek z szerokim ryjkiem [przepraszam jeśli źle sie wyraziłem], pozatym chyba nie najlepszym pomysłem jest zlewanie wina skoro jeszcze fermentuje... A skoro problem Ci sprawia dorbniejszy osad z samego dna to trzeba przykombinować, mianowicie bardziej klarowny płyn zlewasz do balona w którym już winko pozostanie na kilka miesięcy a reszte z osadem do mniejszej butli, najlepiej gdyby to był pojemnik dośc wysoki o wąskim dnie np. butelka litrowa po wódce. Każdy problem jest do rozwiązania trzeba tylko troche pokminić=] :diabelek:
@ Robert, mam taki lejek, że akurat idealnie pasuje do butli, więc z tym nie ma problemu. Fermentacja jest w końcowym etapie, więc zamierzam zlać wino z powrotem to butli, by dalej pracowało, ale już bez owoców i większych drobin. Z kolei nie przeszkadza mi osad z dna, tylko ten na powierzchni - jeśli włożę wężyk do butli, to muszę się przebić przez tę warstwę i wężyk się automatycznie zatka (tak mi się przynajmniej wydaje), osad z dna jest w miarę stabilny i nie powinien być zasysany.

@ Maciek
Mógłbyś tę 'konstrukcję' przedstawić innymi słowy albo wrzucić obrazek, bo nie zrozumiałem. ;P
A ja proponuję zlewać grubą (fi wewn. 1 cm) rurką do dużych plastikowych wiader (np. pojemników fermentacyjnych). Natomiast resztki odcedzać od cząstek owoców za pomocą "worka 10l do prasy" z biowinu, który kiedyś tu zachwalała Megana. Kupiłem go i od tego czasu skończyły się dla mnie problemy z "fusami" w nastawach.
Nie do końca mogę się zgodzić. Jeśli masz możliwość, to zlewaj do docelowego. Im mniej manipulacji, tym mniejsze ryzyko utlenienia. Jeśli nie ma inne możliwości, to trzeba przelewać do fermentatora jak opisujesz.
O którym worku piszesz? Tym nylonowym czy bawełnianym?
Piszę o tym nylonowym.
A co do manipulacji - jak wino pracuje, a dodatkowo ma już spory procent alkoholu, to jest mała szansa żeby mu się coś stało. Utlenienie na tym etapie nie grozi, bo żywe drożdże tworzą w winie środowisko silnie redukcyjne.
Mogę po prostu jeszcze te resztki wykorzystać, przeciskając je przez materiał typu cienka tkanina? Czy one są już skazane na zmarnowanie. Nie chciałbym, żeby bogaty bukiet zniknął w dalszym czasie, ponieważ cytryny, przyprawy etc. nie oddały odpowiedniej ilości 'smaczku'. ;) A spróbuję przelać przez sitko, bo z wężykiem w przypadku tego wina nie pójdzie.
(20-09-2011, 12:27)PaulCraft napisał(a): [ -> ]Mogę po prostu jeszcze te resztki wykorzystać, przeciskając je przez materiał typu cienka tkanina? Czy one są już skazane na zmarnowanie. Nie chciałbym, żeby bogaty bukiet zniknął w dalszym czasie, ponieważ cytryny, przyprawy etc. nie oddały odpowiedniej ilości 'smaczku'. ;) A spróbuję przelać przez sitko, bo z wężykiem w przypadku tego wina nie pójdzie.
Wywalić
(18-09-2011, 20:41)PaulCraft napisał(a): [ -> ]@ Maciek
Mógłbyś tę 'konstrukcję' przedstawić innymi słowy albo wrzucić obrazek, bo nie zrozumiałem. ;P

Akurat gdzieś zapodział sie kabel od telefonu, ale postaram się to dokładnie opisać:
Wężyk umocowałem razem z plastikową listewką tak, że jest w linii prostej razem z nią, a nie zwija sie gdzie chce. Wystaję on za listewkę ok 1cm. W niego włożyłem obciętą rurkę fermentacyjną (obcięta za kolankiem tak, że otwór rurki nie jest skierowany w dół)
Maćku, już rozumiem, przyda mi się w 2 kolejnych winach - szczególnie, że jedna (zapasowa) szklana rurka właśnie pękła. ;) A obecne, ryżowe wino przelałem w ten sposób (butla 10 l, także nie było problemów - zeszło mi ok. 20-30 min na całość):
-przechylałem butlę, by płyn przelewał się do lejka
-w lejku była umieszczona tkanina, coś jakby obrus, nie wiem dokładnie ;P
-lejek był umieszczony w dzbanku
-wino nalewało się do lejka i wypełniało go prawie całkowicie (gęsta tkanina i samoczynnie winko prawie nie przepływało), podnosiłem ostrożnie materiał i wyciskałem znajdujący się w nim płyn (wyglądało to oczyszczanie mleka prosto od krowy przez kobiety ze wsi na starych filmach ;D)
-2 pełne lejki dawały jeden dzbanek (po każdym napełnionym dzbanku wyrzucałem z materiału resztki przypraw, mięty, cytryny i innych)
-pełny dzbanek przelewałem do wiaderka (akurat 10-litrowe)
-po przelaniu całości opróżniłem butlę, dolałem trochę wody by usunąć resztki (został na dnie tylko ryż, który pięknie wypłynął, nie musiałem nic specjalnie czyścić) i wyparzyłem butlę
-przelałem zawartość wiadra z powrotem do butli (chciałem tu jeszcze użyć drobnego sitka, ale naprawdę tamten materiał idealnie spełnił zadanie i pozostało kilka drobinek zaledwie)
-dolałem ok. 1 litra wody by zmniejszyć pustą przestrzeń w balonie
-wsadziłem wyparzony korek i rurkę ze świeżą wodą.

Przy okazji odlałem 3/4 dzbanka winka na spróbowanie i poczęstowanie rodzinki. ;P Zobaczymy później. Przy zlewaniu oczywiście spróbowałem i wyszło baaardzo mocne. ;)) Smak też jest niezły, mam nadzieję, że z czasem się unormuje i będzie naprawdę znakomity. Gdyby ktoś chciał robić ryżowe - polecam, naprawdę łatwe do uzyskania. ;)
(20-09-2011, 17:17)PaulCraft napisał(a): [ -> ]Maćku, już rozumiem, przyda mi się w 2 kolejnych winach - szczególnie, że jedna (zapasowa) szklana rurka właśnie pękła. ;)

Ja uciąłem plastikową rurkę:)
Hmm, smak tego wina ryżowe jest w jakiś dziki sposób specyficzny i pozwala na wypicie lampki wina. Także mi jakoś nie podchodzi, ale już np. wino winogronowo (biały winogron) - aroniowe w proporcji 2:1 wyszło bardzo smaczne.