Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Co z tym śliwkowym zrobić ?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam !

To mój pierwszy post na tym forum.
(szukałem w szukajce ale nie znalazłem nic podobnego)

Opiszę problem.

Robię wino se śliwek węgierek 20 litrów

składniki
14 kg przemielonych na grubym sicie śliwek (14 litrów)
3 litry przegotowanej wody źródlanej
i odpowiednią dawkę piro oczywiście
po zmierzeniu czystego moszczy bez wody ma 12 blg czyli 10 blg
fermentuje w miazdze z rochapectem i pożywką 4 dni (naczynie fermentacyjne)
między czasie uzupełniając 2 kg cukru i dolewając odpowiednią ilość wody by uzyskać ponad 20 litrów

całość przeciskam przez gazę i wlewam do balona zatykając korkiem z rurką :)

gdy fermentacja ustaje około 2 blg dodaje do wina kolejną porcję cukru 2 kg (oczywiście nie wsypuję tylko rozpuszczam)

nie pamiętam dokładnie ale na pewno dodałem jeszcze 2 kg cukru tak że w sumie dodałem 6 kg.

Poleżało miesiąc bez 4 dni, ściągnąłem znad osadu , dalej mętne było.

Więc myślę sobie (I TU ZACZYNA SIĘ PROBLEM)
dodam piro zabije drożdże to się wyklaruje i tak tez zrobiłem,
ale też podczas ściągania z balona centymetr od syfu by nie wylać ściągnąłem do butelki na wino i dodałem 1 kroplę rochapectu (bo gdzieś wyczytałem że jak się nie chce wyklarować to można tak zrobić), i przytkałem wacikiem kosmetycznym, i po 2 tygodniach znaczy się wczoraj próbuje to z butelki dość nawet ładnie wyklarowane i czuć aromat śliwki moc też jest, z ciekawości poszedłem skosztować tego w balonie też się oczywiści wyklarowało bez rochapectu, ale w smaki jakieś takie inne niż tamto z butelki i alkoholu nie czuć tak mocno.

I teraz się tak zastanawiam czy nie za wcześnie dodałem do tego to piro, bo było tam jeszcze z 3 blg cukru.

To wino z butelki mimo że było teoretycznie otwarte tylko gazik zabezpieczał przed muszkami jest dużo lepsze od tego z balona.

Zastanawiam się nad restartem ale czy jest sens. Bo mam przeczucie że zabijając drożdże i dolewając wodę podczas uzupełniania balonu rozcieńczyłem to winko i ma z 12 %( bo nie grzeje za bardzo). Chciałbym uzyskać wyraźniejszy aromat śliwki taki jakie był w butelce.

EDIT:
----------------------------
Winko maiło być mocne czyli do zabicia drożdży.
Może nie uwierzycie ale naprawdę przez nie prześwituje pięknie światło.
Co do opisu to maiłem gdzieś notatki co i kiedy dodałem ale zgubiłem, wszystko z głowy piszę.
Śliwkowe u mnie nigdy jeszcze nie wyklarowało się przed upływem roku.
ja miałem te śliwki nie tak bardzo dojrzałe może dlatego,
cyqlop
- po pierwsze napisałeś post chaotycznie i bez stosowanie się do zasad pisowni ( a to na tym forum jest niedozwolone ). Popraw się na przyszłość bo następne posty będą usuwane bez ostrzeżenia.

- po drugie ( przemęczyłem ten opis ) nie określiłeś jakie chciałeś mieć wino. Niepotrzebnie siarkowałeś wino. Twoje wino miało miesiąc bez 4 dni - miało prawo być mętne ( tym bardziej śliwkowe które w większości przypadków długo się klaruje). Z restartem możesz mieć problem ale 12% to nie jest nic strasznego. Zostaw wino na rok , zlewaj znad osadu.

- po trzecie co to jest "ściemniałem znad osadu" :pytajnik:

Polecam lekturę tego podręcznika
Żadne wino nie będzie po miesiącu klarowne - trochę cierpliwości.
ja jeszcze takiego przypadku nie miałem aby po miesiącu wino było klarowne.
Jeśli dobrze zrozumiałem, do wina po zakończeniu fermentacji dolałeś wody "dla uzupełnienia balonu". Skoro tak, to nic dziwnego, że smak jest słabszy niż przed dolewką.