Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Miód pitny aroniowo-pomarańczowy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam
Przed Św B. N. zrobiłem przymiarkę do kolejnego miodu pitnego tym razem aroniowo-pomarańczowego. Zabrałem się jak zwykle do przeglądania moich zapisków i notatek, niestety żadnych konkretnych wskazówek, więc wlazłem do kompa i trafiłem Tu.
Proszę zatem o pomoc uwzględniając poniższe założenia i warunki techniczne jakimi dysponuję dostosowując do nich technologię wytwarzania.:

1. Moja żona pragnie miód pitny pomarańczowy, ja zapropo-
wałem miód pitny" dwójniako-półtoraka "aroniowo-poma-
rańczowego/ proszę o wybaczenie za pokrętne nazewnictwo
ale dokładnie mi chodzi o coś więcej niż dwójniak a mniej od
trójniaka/.
2. Składniki jakie posiadam, :
- 10kg aronii/zamrożone/
- 35-40kg słodkich pomarańczy
- 30l miodu/ 12l nawłociowego, 12l wielokwiatu, 3l rzepa-
kowego, 3l gryczanego/
- 25kg gruszek
- 35kg jabłek
3. Sprzęt, :
- nie posiadam ; aerometrów, termometrów, cukromierzy
winomierzy, urządzeń do pomiaru kwasowości, menzurek
pomiarowych, wagi analitycznej, worków filtracyjnych,
pojemników fermentacyjnych, prasy
- posiadam ; balony do wina/ 15l , 20l, 25l, 34l, 54l /, duże
lejki / szklany i metalowy/, korki do balonów i rurki fer-
mentacyjne, starą ale jarą sokowirówkę, elektryczną ma-
szynkę do mięsa, o dużej średnicy metalowy przetak z
drobnymi oczkami, metalowe garnki i wiadra, metalowe
chochelki, garnuszki, łyżki, długą szklaną/ 1m / pipetę do
pobierania próbek, sprzęt do mycia i szorowania

Tak szczerze mówiąc mam opracowany własny projekt procesu technologicznego na wytworzenie miodu pitnego aroniowo-pomarańczowego z niewielką ilością gruszek i może już w tej chwili spokojnie by se bulgotał. Ale szukając fachowego wsparcia dotarłem na tą stronkę i jak to się rzecze "im dalej w las tym więcej drzew" - im więcej czytałem tym więcej głupiałem. Do tej pory spokojnie sobie wytwarzałem winka, miody pitne a tu nagle: "blg ", pirosiarczyny, kredy odkwaszacze , pektopole i "milion" innych "dziwacznych" rzeczy- ki diabeł myślę sobie.Wg mnie do tej pory wszystko co związane z wyrobem wina domowym sposobem było proste i nagle "jak machnięcie zaczarowanej różdżki"stało się niebywale skomplikowane. Bagatela , wydałem na miód i owoce ca 1000 zolek. Narastały zaszczepione przez Was wątpliwości i obawy, że rzecz całą popsuję i wszystko wywalę do wychodka/ bye, bye kilku-letnie marzenia o takim właśnie miodzie/. Tysiąc zolek- pal licho, choć też nie chodzą piechotą. Najważniejszy dla mnie to czas. Miodzik dochodzi od 3 do 5 lat plus czas na uzbieranie kasiorki a u mnie "latka nie tatka", krucho z tym.

Stąd moja gorąca prośba o wsparcie za co z góry dziękuję.
Tak ono jest.







Uściślijmy jeszcze, chcesz "dwójniako-półtoraka" czyli bardzo słodki. Aby taki miód się ułożył poczekasz co najmniej 5 lat. Oczywiście wcześniej też będzie nadawał się do picia.
Owoców masz na około 250 l miodu pitnego ale samego miodu jedynie na około 50l (pośredniego między dwójniakiem i półtorakiem). Poza tym aronia z gryka zdominują miód i delikatne gruszki i jabłka znikną w tle.
Ja mając takie surowce nie ograniczył bym się do jednego miodu. Zrobił bym kilka różnych.
Jeden taki jaki proponujesz ale oprócz tego sam jabłkowy, naturalny na gryce i pomarańczowy.

Obawiam się też, że Tobie chodziło o wino miodowe a nie o miód pitny. Różnica jest taka, że miód pitny ma dodatek soków do 25 % całej objętości a wino miodowe to sok dosłodzony miodem zamiast cukrem i ilość posiadanych surowców wskazuje raczej, że Ty masz na myśli wino miodowe.
Co do cukromierzy, piro, pekto itp. Nie jest to absolutnie potrzebne aby zrobić dobre wino/miód ale na pewno ułatwia to zadanie.
Zdecydowanie jednak polecam pożywkę i szlachetne drożdże winiarskie.
Witam
Miód pitny aroniowy już mam. Trzyletni miodzik jest w piwnicy w balonie 54-litrowym. Nie wiedzieć czemu lubię komponent aronii w składzie moich win i miodów. Ale w tym konkretnym przypadku zależało mi aby agresja wojowniczej aronii/ rottwailery w trunku- zasadniczo trudne do zdominowania/ gdzieś ledwo się przebijały przez wysublimowany łagodny posmak słonecznej lipy. Do tego trudnego- jak dla mnie, celu zakupiłem miód lipowy- 25l /jak zwykle od stałego wypróbowanego pszczelarza/ oraz jak zawsze niezawodna babcia podarowała mi suszony kwiat lipy- 20dkg, niezbędny / jak wówczas sądziłem i słusznie / do z intensyfikowania bukietu aromatycznego miodu lipowego. Po pierwszych obciągach nic nie wskazywało, że mój plan się powiedzie, rottwilery jak zwykle okazały się panami miodowego napitku. Ale gdzieś tak po półtora rocznym czasie zauważyłem , że jakaś niewidzialna ręka wyrażnie skróciła smycz i zacisnęła obrożę i moje rottwilery schowały kły i przycichły. Po trzech latach spektakularny sukces : pełna głębia aromatycznego delikatnego wyrażnie lipowego napitku, - niby tańcząca Zosia w porannych promieniach słońca ledwo muskająca delikatnymi stópkami zroszonego kwiecia a tam chen gdzieś w oddali ledwo wyczuwalny pomruk rottwailerów - " Uśmiech słonecznego poranka- Jan Kochanowski"- tak nazwałem mój miodzik.
- Siądż gościu, pod mym liściem, a odpocznij sobie.
- Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły,
- Biorą miód, który szlachci pańskie stoły.
- Łyknij zatem i ty gościu, czarę miodu z mego kwiatu,
- A życie Twoje nabierze aromatu.

Przepraszam trochę się rozmarzyłem.

Chcę zrobić miód pitny aroniowo- miodowy niesycony z dodatkiem aromatycznej gruszki aby przytłumić nieco krzykliwe aronie i odrobinę niesforne pomarańcze. co do siły moich gruszek podzielam twoje obawy Pawle, czy przebiją się tym razem przez tak potężna zaporę. Moja modyfikacja polegać więc będzie na pomniejszeniu aronii do 5kg, gruszek dam na maxa ile mam , reszta pomarańcze. Razem całego soku 15l + 5kg aronii w pełnych owocach bez pozyskiwania soku, tym samym, z mniejsze ich aktywność smakową.

Padasz, czy czasem nie chodziło mi o wino, nie - ponieważ jak już wcześniej wspomniałem tego rodzaju winko już mam.
Co się tyczy drożdży to mam właśnie zasadnicze pytanie, na jakich ?
Do tej pory robiłem miodziki na P. J. Zamojscy- z bardzo dobrymi wynikami, min. jak opisałem wyżej.
Ale czas na zmiany, obecnie dysponuję następującymi drożdżami;
- fermicru vr5 + pożywka dla drożdży
- fermivin + pożywka dla drożdży
- fermivin PDM + pożywka kombi
- bayanus G-995 + pożywka activit
Tak wiec, gdybyś był tak uprzejmy to co byś polecił i w jakiej ilości.

Pozdrawiam i wielkie dzięki za życzliwość.
Tak ono jest.


Ja bym polecił bayanus G-995 + pożywka activit + zwykła pożywka. Dał bym 30-50g/100l oczywiście zahartować trzeba będzie.
Węglan potasu K2CO3 tez by nie zaszkodził.
Witam
Też zdecydowanie przychylam się do Twojej propozycji fenix222. Tj drożdże bayanus G-995 + pożywka activit. Wyjaśnij mi proszę, :
- po co jeszcze + zwykła pożywka
- co hartować i jak hartować / chodzi o to , że w trakcie uwadniania drożdży oprócz wody dodawać
w określonych porcjach soku ? - na tym forum dowiedziałem się, że tego rodzaju zabieg stosuje
się do restartów celem przysposobienia droży do alkoholu
- węglan potasu K2CO3, jaką rolę ma spełniać ?
Przepraszam ciarki mi po plecach buszują, od nadmiaru tej chemii, ja chcę miodzik pitny niesycony, naturalny, bez pektoenzymów, piro-coś tam, węglanu potasu i coś tam.
Już takie pełne witamin miodziki bez tego "coś tam" robiłem i są super, czy coś się zmieniło i teraz takich nie można robić ? - tylko takie metodą kartonikową?

Przepraszam może się mylę, więc proszę gdybyś był tak uprzejmy i rozjaśnił moje szre komórki
bo tutaj rzeczywiście jestem niedouk- prosty chłop.

Tak ono jest










'Zwykła pożywka' to fosforan diamonowy (np. Pożywka do drożdży winiarskich z firmy Biowin).

Uwalnianie to jedno hartowanie to drugie.
Uwalnianie (dotyczy drożdży aktywnych)- robisz tak jak producent przykazał na opakowaniu jest instrukcja (rozpuszczasz drożdże w wodzie o temp. 35' i po 20-30min dodajesz do nastawu).
O hartowaniu drożdży jest osobny wątek obszerny: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=8430
Pisząc pokrótce dodajesz miód do drożdży stopniowo porcjami.
Dzięki temu przyzwyczajają się one do wysokiego stężenia cukru i alkoholu.


Węglan po to by ph nastawu było przyjazne dla drożdży (nie za kwaśne). Jeżeli PH spadnie poniżej 3.2 to wtedy dodajesz.
Piro nie jest konieczne przy miodach trójniakach i mocniejszych.
Ahaaaaa

Serdeczne dzięki za wyjaśnienie.
Teraz rozumiem - tak zrobię.
Pyłek.... już Paweł zapytał jak bardzo słodki ma być ten Twój miód, bo to jest ważniejsze w procesie technologicznym niż dodatki. Jeżeli masz małe doświadczenie przy dwójniakach/połtorakach, to G-995/fermivin PDM
pożywka + activit w ilości nawet 1,5g/l + natlenienie zestawu/hartowanie. Węglan potasu stosuje się w przypadkach zatrzymania fermentacji spowodowanych niskim pH, nie ma się co martwić teraz.
Podepnę się z pytaniem dotyczącym składu. Gdybym chciał robić miód z dodatkiem pomarańczy TYLKO, to jaka proporcja miodu i soku winna być zachowana, aby pomarańcza była istotnie zaznaczona smakowo? Przy dwójniaku oczywiście. I jeszcze jedno - czy ktoś z obecnych pijał już miodzik pomarańczowy? Jakie wrażenia i opinie?
Miodku nie piłem ale spokojnie możesz dać max czyli 25% soku w stosunku do całości czyli na 10 l dajesz 5 l miodu 2,5 l soku i 2,5 l wody. Z kwaskiem bym był ostrożny i uwarunkował jego ilość od kwasowości soku.
No może jeszcze i ja dodam, moim zdaniem, istotną uwagę.

Nie spodziewajcie się że miód "pomarańczowy" będzie pachnieć lub smakować pomarańczami. Nic z tego. Podczas fermentacji smak i zapach soku pomarańczowego ulega takim zmianom że finalny produkt (wino czy miód) nie kojarzy się z tym owocem. Jest dość przyjemny, określił bym go jako "egzotyczny" ale nie dający skojarzeń z zastosowany surowcem.
O tej porze roku pomarańcze są raczej kwaśne.
Jak ostatnio kupowałem je właśnie na ten miodzik to obleciałem wszystkie sklepy kupując po jednej pomarańczy by stwierdzić czy są słodkie- ponieważ na takich mi zależało. Niestety przebijały wszystkie raczej w stronę kwaśnych, takie powiedziałbym półsłodkie.

Więc masz rację Paweł ostrożności nigdy nie za wiele.
Tak tez uczynię