Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: WIOSNA... JESIEŃ - CHOROBY (co to za infekcja?)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
Witam. Niestety to o czym się czytało w mądrych książkach stało się rzeczywistością.

Większść z objawów wskazuje na mączniaka rzekomego. Czy ktoś ma doświadczenie w walce z nim? Który z środków godny jest polecenia?
RM w kolejnosci wartosci wymienia:
Folpan (nowy srodek, ja go nie dostalem),
Kaptan,
Dithane.

W okresie pozniejszym, kiedy juz sa wyksztalcone, dojrzewajace owoce daje sie miedzian.
Folpan 80 WG jest do dostania, trzeba tylko znaleźc hurtownię ogrodniczą z prawdziwego zdarzenia. Występuje tylko w 1 kg opakowaniach niestety (cena ok. 18 zł). Jest to jednak srodek ochronny a jesli są już powazne objawy należy stosowac srodki interwencyjne. na mączniaka rzekomego np. Ridomil MZ.
U mnie zaobserwowałem pomarszczone i pozawijane listki
Na niektórych liściach mam mnostwo malych rdzawych kropek, niektore nawet czarne. Zadnych nalotow nie widze wiec maczniaki chyba odpadaja
Jeszcze inne liscie, maja żólte i brazowe plamy i pomalu obsychaja. Lecz nerwy pozostaja zielone.
Te pomarszczone i pozawijane listki to mogą byc przędziorki lub inne szkodniki owadzie - sprawdź czy nie ma drobniutkiej pajeczynki na spodniej stronie lisci.
Przedziorki sprawiaja, ze na powierzchni liscia pojawiaja sie rdzawe plamy i lisc wcale od razu nie usycha.
Ja mam trochę pozwijanych listków. Objawy są widoczne najbardziej na szczycie łozy. W dwóch sadzonkach prawie całkiem te czubki się pozwijały.
Z niższego węzła wybujał jakby pasierb który pięknie szaleje do góry.
Mariusz - z Twego opisu wynika, że koronka została uszkodzona - albo przez przędziorki albo inne owady.

Uszkodzenie stożka wzrostu wymusiło wzrost najwyzej połozonego pasierba - to dosc normalne.
Mariusz, czy pozwijane liście szczytow pedow, czy sa troszke odbarwione?

Wez kartke papieru i strzepnij na nia taki ped. Nie ma malenkich ( srednica ok 0.5 mm) robaczkow?
Czy miedzian ma charakter zapobiegawczy, czy tez mozna go stosowac juz po wystapieniu objawow?

Inaczej mowiac, czy mozna miedzianem zastapic Ridomil? Rzecz dotyczy jednorocznych krzewow na ktorych pojawil sie MR.
Znowu ja. :)

Srodki ochrony, na ktorych jest napisane: "na roslinie dziala powierzchniowo" sa srodkami typowo ochronnymi , ktore zapobiegaja przed rozwojem zarodnikow dostajacych sie z powietrza na powierzchnie lisci.
Kiedy zarodniki juz sie rozwina i grzyb zapusci sie w tkanke liscia aby go zwalczyc potrzebny jest srodek na ktorym jest napisane: "na roslinie działa wglebnie" lub "systemowo". Stosujac srodek ochronny zabezpieczamy nie zarazone liscie i troche zmniejszamy rozwoj grzyba na lisciach gdzie juz zaatakowal (przynajmniej na powierzchni)- ale rozwijac sie bedzie nadal i te liscie sa juz stracone.

Tak wiec dzialanie miedzianu interwencyjne jest slabe - ale moze wystarczyc do ochrony danego krzewu - to zalezy od stopnia infekcji.

W ochronie przed chorobami nie chodzi przeciez o to aby uchronic pojedyncze liscie ale krzew i jego plon jako taki.:)
Przechodzac do konkretow - bardzo mocne sa zaatakowane male krzaczki Irsai Olivier mojego sasiada. Pod reka mam tylko miedzian, Folpan i Kaptan.

Po Ridomil trzeba byloby wybrac sie do miasta.

I co mam zrobic Panie Dareczku? Jechac?
Proponowałbym Captan gdyby to był Captan 80 WG ale to pewnie Captan 50 WP - to już lepiej Folpan a do miasta i tak pojechac, kupic Rodomil i prysnąc za tydzień, nastepny oprysk może byc Captanem 50WP po 10-14 dniach.
W tym roku to w ogóle chyba od tej suszy grzyby sie mmnożą. Moje krzaczki i drzeawa na działce zarówno owocowe jak i ozdobne chorowały, miały takie rdzawe plamki na lisciach, zwinięte i usuchające obrzeża. Jeden był cały zrudziały. Pryskałem i na szkodniki i na grzyby. Wszytkie się podniosly, tylko dereń jadalny znowu dostał tych plamek. I chyba znowu chemia bo jeszcze mi calkiem uschnie. Poza tym wszystkie te liscie zawsze obrywam i wyrzucam.
Na znajomej winnicy, mimo kilkakrotnych oprysków folpanem i miedzianem mączniak zwyciężył Izę:
Straty są spore - owoców będzie co kot napłakał, a większość taka ("rymnięcie grzechem nie jest" Trauer 44):
Co ciekawe, liście - w porzo:
I jeszcze Pannonia:
Cóż można dodać ?
Po piewsze primo: podstawa to agrotechnika - tutaj z tym kiepsko. Krzewy słabo przycięte, przeciążone, zarośnięte.
Po drugie primo: pryskać - tak, ale nie przez pięć lat pod rząd tym samym, bo chamstwo się uodparnia ! Poza folpanem i miedzianem na rzekomego jest w końcu parę innych środków: dithane, ridomil, mankuprox, czy nawet układowe - np. aliette.

Swoją drogą pochlastać się można, jakby tak na własnej winnicy takie coś...
Tylko, że to mi wygląda na maczniaczka właściwego vel prawdziwego. M. rzekomy raczej nie daje maczystego nalotu na owocach tylko doprowadza je do stanu mumifikacji no i byłyby oznaki na lisciach. Może warto spróbować Rubiganu.
Oidium - Mączniak Prawdziwy.

Klopot z tym dziadostwem, bo szybko sie uodparnia na prawie wszystko i trudno sie go pozbyc.
Nie mozna sobie pozwolic na rzadsze opryski, stosowanie tego samego (czy nawet zwiazku z tej samej grupy) przez kilka lat, czy pozostawienie winorosli samej sobie.

W tym stadium, ktore widac na zdjeciach, to ja bym juz wogole zrezygnowala ze zbiorow. Jesli to tylko pojedyncze grona a nie obraz calosci, to jak najszybciej trzeba sie pozbyc bocznych pedow na wysokosci gron i czesci lisci ( tak, zeby owoce byly zacienione, ale i przewietrzone).
No i potraktowac czyms stanowczym.

Jedyna rzecza na ktora maczniak sie jeszcze nie uodpornil (biorac pod uwage uwarunkowania fizjologiczno biochemiczne nie ma na to szans) jest niestety siarka. Tylko, ze używanie jej jesli jest inne wyjscie tez nie ma wiekszego sensu, bo moze zablokowac pozniejsza fermentacje.

Dobrym wyjsciem bylby powiedzmy wczesny oprysk siarka po kwitnieniu, w momencie zamykania gron. A pozniej jak zwykle.

P.S. Z cala pewnoscia nie jest to botritis ;)
No to w końcu mamy jasność :lol:
Dodam jeszcze: na części winnicy tak wyglądają wszystkie prawie grona - właściciele już zrezygnowali ze zbiorów, tym bardziej, że to, przepraszam, nie na wino, a do spożycia na surowo.
Za to z grubsza połowa winnicy prawie nie nosi śladów mączniaka. Ciekawe czemu ?

PS. Aga, takie długie wakacje ?
Czemu połowa winnicy nosi śladów mączniaka? Licho wie. Moze gleba mniej zyzna i tak nie zaroslo? Mowiac o winnicy masz na mysli kawalek obsadzony ta sama odmiana?

Co do Pannonii - poradz wlascicielom analize gleby. Jasne , ze deszcz w czasie kwitnienia to koszmar, ale owoce sa tylko mniejsze, niewyksztalcone, paki nie opadly. Moze boru brakuje?

A wakacji juz nie pamietam. Calymi dniami chodze i ogladam krzaki. ( i narzekam, bo tu tez pelno klopotow) W wolnych chwilach oddaje sie tak fascynujacym zajeciom jak np wyklocanie sie o ceny uszczelek, beczek, drzwi do kadzi, wezy itp. :kwasny:
Nie wiem co to jest, ale u mnie w ogrodzie nawet dęby, róże, niekttóre trawy i zielska pokrył szarawy nalot.

Jakiś zmasowany atak mączniaka? Do tego susza. A może także szara pleśń?
Deby sa bardzo czesto atakowane przez maczniaka, czesto na nich w/w pojawia sie wczesniej niz na winorosli.

A roze z racji powszechnie znanej wrazliwosci nan sa czesto sadzone na obrzezach winnic...

Konkluzja - 99% - Mączniak Prawdziwy.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15