Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Jak najłatwiej uzyskac moszcz z jabłek
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mieszkam w Olsztynie, mam więc nieograniczony dostęp do jabłek co chciałbym w najbliższych tygodniach wykorzystać.
Nie mam sokowirówki, ani sokownika.
Czy umieszczenie całych jabłek w wiadrze, pomieszanie ich wiertarką z mieszadłem, zaleniem wrzątkiem, potem pektopolem będzie najprostszą (choć może i najmniej efektywną) metodą uzyskania soku?.
Czy po kilku godzinach powstanie ciecz którą mógłbym zlać przez sitko z gazą?
Czy dodać piro, poczekać dłużej bo się lepiej oddzieli sok od "ciapy"?
Dodaj piro, bo inaczej jabłka się utlenią i rezultatem może być wino puste w smaku.
Co do Twojego sposobu to tak, powinna wtedy powstać ciecz którą będzie można przecedzić i zlać.
Sam osobiście tego sposobu nie próbowałem, ale teraz przy zbiorze jabłek też planuję tak zrobić (wyczytałem tą metodę tu na forum)
Jabłka najlepiej wydrylować, tak żeby mieszadłem później nie pouszkadzać pestek.

Witam,
jestem właśnie po operacji pozyskiwania moszczu z jabłek.
Pożyczyłem od znajomego rzeźnika maszynkę do mięsa zasilaną silnikiem elektrycznym, coś takiego:
http://allegro.pl/nadziewarka-maszynka-d...65996.html
i w niecałą godzinę w dwie osoby uzyskałem ok 60 litrów soku. Jabłka mieliłem w dużą miskę, a następnie za pomocą tetrowej pieluchy wyciskałem ręcznie.
Winku już pięknie pracuje i czeka na następna porcję cukru;)
Pozdrawiam
Gdybyś Szparagu dodał pektopolu na dobę (plus piro oczywiście) to byś miał uzysk soku jeszcze większy, a poniekąd przy okazji pirem byś ubił wszelkie niechciane drożdżaki.
Nie wspomnę o utlenieniu. Mam tylko nadzieję, że maszynka nie była ocynkowana bo możesz mieć posmak metaliczny wina.
Oczywiście, że nie była ocynkowana, a co do wcześniejszego posta to narazie ćwiczę się w najprostszych metodach z czasem przyjdzie wiedza i doświadczenie wtedy zaszalejemy....;)
Z 15kg kabłek po odrzuceniu ogryzków itd wyszło 13kg, rozkawałkowałem to wiertarką, dałem pekto i piro.
Po dobie poza oddzieleniem grawitacyjnym około 2 litra soku za chiny reszta nie chciała się przecedzic przez sitko. Musiałem się męczy 2-3 godziny z gazą, ale uzyskałem w sumie 10 kg moszczu. Główny błąd to za mało zmieliłem je wiertarką, bo kawałki większe od 2 cm nie puściły soku i utrudniały wyciskanie.
Trochę za dużo roboty z tym było. Jabłka jak to w Olsztynie - od kilku lat mamy je za darmo więc nie ma co żałowac i się męczyc z wyciskaniem przez gazę do końca.
Powinienem wpierw zmielic wiertarką dokładnie na ciapę i szybciej wycisną z gazy.
Jutro tak zrobię z następną porcją (dziś przyniosłem 10 kg).
..a może masz maszynkę do mięsa ,10kg.nie jest jakąś dużą ilością..my cztery tygodnie wcześniej z ok.200kg.jabłek uzyskaliśmy ok.120l soku -ale niestety nie obeszło się bez sokowirówki.
pozdr.
Ale po co maszynka skoro szybciej wiertarką w wiadrze?
Dziś tak zmieliłem te 8kg na drobną miazgę. Zobaczymy jak jutro wyjdzie wycskanie soku.
..słyszałem że mieszadłem można ,ale pod warunkiem że jest ze stali nierdzewnej.
Spytam tak z ciekawości , czemu oczywiste jest , że w Olsztynie jest nieograniczony dostęp do jabłek ?
Mamy tu całą dzielnicę "bezpańskich" sadów które 3 lata temu wykupił (jako grunt pod budowę domów) deweloper. Wobec krachu budowlanego podupadły plany budowy i sady stoją "otwarte" dla wszystkich chętnych.
A co do drugiego podejścia to znacznie ułatwiło tatalne rozbicie jabłek wiertarką (z mieszadłem). W godzinę wycisnąłem przez pieluchę 8l moszczu. Teraz największyem problemem do obejścia pozostanie wyciąganie pestek i ogonków.
A może zmielic jabłka razem z pestkami?