Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Wino z jabłek - problem ze startem
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam serdecznie;
Jestem tu nowy, więc jest okazja do przywitania.
Bardzo proszę o pomoc w winie jabłkowym słodkim. Jest to moje trzecie winko, pierwsze śliwkowe wystartowało jak burza po dodaniu MD, drugie jabłkowo-gruszkowe miało problemy ze startem, ale chyba spartoliłem matkę i musiałem je restartować drożdżami aktywnymi.
Trzecie niby najłatwiejsze jabłkowe to pasmo klęsk i porażek.
15 kg jabłek zmieliłem, dałem do wiadra, dodałem litr gorącej wody z 1 kg cukru i dodałem 2ml pektoenzymu. Poziom cukru to 14 blg przed dodaniem tego kilograma. Kwasowość 7g/l (chyba) Po dodaniu cukru było już 25 blg. Ponieważ jabłka były mało soczyste postanowiłem je potrzymać w wiadrze 3 dni. Drugiego dnia sypnąłem tam 2gr PIRO (o ile waga mnie nie oszukała). Trzeciego dnia wycisnąłem soczek i wlałem do butli 11 litrów moszczu. Wcześniej zrobiłem MD z drożdży płynnych z BIOWINU, niestety drożdże zbrylowały się (zważyły ?) po dodaniu do soku. Kupiłem kolejne drożdże tym razem od Zamojskich i hodowałem je w buteleczce przez dni cztery. Było tam trochę piany i mętny płyn więc chyba wystartowały. Dodałem je do nastawu i zaczopowałem watą. Dodałem oczywiście pożywki około 3g. Po kilku godzinach okazało się, że w butki nic się nie dzieje. Nawet małego pęcherzyka, nic. Zmartwiłem się tym trochę i przekopałem forum. Wygląda na to, że dałem za dużo piro. Zgodnie z sugestiami przewietrzyłem nastaw dwukrotnie przelewając zawartość butli. (za mało razy?) Soczek nadal smakował wybornie, ale na dni butli było trochę mułu (to chyba te zdechłe drożdże), które usunąłem. Cały nastaw trochę pachnie drożdżami i martwi mnie to, bo gdzieś czytałem, że moszcz może prześmierdnąć i wtedy nadaje się tylko do kanalizy (czy to prawda?) Ponownie wlałem moszcz do balonu, przygotowałem drożdże aktywne, które ładnie wyglądały w kubeczku i wlałem do nastawu. Niestety po kilku godzinach znowu nic się nie działo. Wprawdzie po zatkaniu butli korkiem z rurką okazało się, że wino bulka co 10 minut, ale w nocy fermentacja całkiem ustała. Po zamieszaniu butlą coś się zaczyna dziać, ale po jakimś czasie fermentacja ustaje, lub bulkanie jest bardzo rzadkie. Dodałem jeszcze paczkę pożywki kombi (błąd?) i w tej chwili nastaw bulka co 15 min. Pytanie - czy zostawić i czekać aż się rozhula ? Może jeszcze raz kilkakrotnie przewietrzyć nastaw i spróbować jeszcze raz z aktywnymi ? Mam jeszcze trochę świeżego moszczu jabłkowego, czy można dolać go do tego nastawu, bo mam butlę 15l, a moszczu jest raptem 10-11l. ? Czy to rozcieńczy piro ? Czy może błąd jest gdzie indziej ? Może przesłodziłem ? Po dodaniu cukru było 25-26 blg. Na koniec pytanie o pomiar kwasowości. Mam z tym duży problem, bo nie potrafię odróżnić tych kolorów w tych jasnych moszczach. Za pierwszym razem wlałem całą butelkę tego niebieskiego płyny do przyrzadu :) Bardzo proszę o pomoc i rady :)
2g piro to trochę dużo, ale nie jest też tragicznie.
1. A ile czasu po dodaniu piro zapodałeś drożdze aktywne?
2. Mierzyłeś poziom cukru teraz?
3. Jaka jest temperatura w pomieszczeniu?
4. Jakie drożdże?
Podejrzewam jak poprzednik, że za duża dawka piro i za mały odstęp czasowy. Przewietrzyć nastaw, przygotować drożdże aktywne i próbować od startować jeszcze raz. 26 Bllg nie jest za wysokie dla drożdży.
Drożdże aktywne zostały zapodane 2 dni po dodaniu piro i to po przewietrzeniu nastawu.
Blg/24 - czyli lekko spadło
Temperatura w pomieszczeniu 25 stopni, więc optymalna.
Drożdże Femivin do win białych i czerwonych
Cierpliwie w takim razie poczekaj i sprawdzaj Bllg czy spada.
No tak... mam te same problemy z jabłkowym. Startuję już trzeci raz od tygodnia, przewietrzam... Nic. Przekopałem całe forum i kicha. Jakieś fatum?! :mad:
Dziś sprawdziłem swoje notatki. Okazało się, aż strach się przyznać, że wewaliłem do pokrojonych jabłek 20g (sic!) piro! Pojęcia nie mam jak to się stało! Miało być 1g... Ale na pewno dałem 20, bo sprawdziłem nowe opakowanie 50g i nie ma prawie połowy!
:cenzura: :wsciekly:

Poradźcie. Czy to już tylko w kanał, czy może da się jakimś hiperwietrzeniem uratować?! Najbardziej szkoda mi 3 kg cukru. Reszta to pikuś.

Przynajmniej zostanie mi jakieś doświadczenie. Jak można się było aż tak pomylić?! Dodam, że byłem trzeźwiutki jak świnia. ;)

PS
Pocieszcie przynajmniej. Miał ktoś podobne jaja?
(17-10-2012, 06:39)SlaWasII napisał(a): [ -> ]Poradźcie. Czy to już tylko w kanał, czy może da się jakimś hiperwietrzeniem uratować?! Najbardziej szkoda mi 3 kg cukru. Reszta to pikuś.
Dwie propozycje:
Pierwsza - Pozyskać sok w większych ilościach (ok. 150 dm3) i dodać do niego zasiarkowane "toto".
Druga propozycja - wylać - przy tym stężeniu przewietrzanie nie ma sensu. Chociaż nie napisałeś o jaką objętość soku chodzi.
Dzięki inblue za pochylenie się nade mną, biednym misiem. Chodzi o 15 litrów.

Po ochłonięciu zacząłem drążyć temat. Interesują mnie względy zdrowotne. Bo to, że wyjdzie siara nie z tej ziemi, to wiem. Ciekawe co by było, jakbym zawalił temat, dajmy na to, z DR... :mad:

Co znalazłęm w necie:
K2S2O5-->SO2+K2SO3
1 g --> ~0,3 g + 0,7 g

I jeszcze to:
"E 225 - Siarczyn potasu (K2SO3)- biały, nietrwały proszek. W środowisku kwaśnym tworzy kwas siarkawy, który jest środkiem konserwującym. Używany jako konserwant, ale także jako środek bielący w produkcji cukru. Używany w produkcji karmelu-amoniakalno-siarczynowego (E150d). Dodaje się go glównie do piwa. Ilość jaka jest dozwolona do spożycia w ciągu dnia wynosi do 0.7 mg/kg masy ciała. Może obniżyć zawartość witamin w produktach na skutek utlenienia. Jest on rozkładany w wątrobie do nieszkodliwych siarczanów i wydalany wraz z moczem. Osoby, u których występuje brak tolerancji w stosunku do naturalnych siarczynów powinny także unikać dodatku siarczynów (E221 - 228)."

Zatem w moich 15 litrach siary, po przewietrzeniu zostanie 20*0,7g K2SO3. Jako, że ważę 108kg, a moja żonka dużo mniej, policzę dla bezpieczeństwa dla 70kg masy ciała. I wychodzi, że osoba ważąca 70kg może dziennie wypić jedynie 0,05 litra mojej siary 70*(15*0,0007)/(20*0,7). Ponieważ przesadziłem tak z 10 razy, to jakbym dał tyle ile trza, wychodzi że można wypić max 0,5 litra.
Coś mi tu nie gra.... 0,5 litra piwa, to dla niektórych dużo poniżej normy imprezowej... :co_jest:

Czy jest jakiś sposób na wytrącenie tego diabelstwa? Pono nie rozpuszcza się w alkoholu... Szkoda, że nie mam aparaturki ;)

PS
Jakby co, to chodzi mi o rozważania czysto teoretyczne. Jeśli mam wylać, to wolę teraz, bo jak wyjdzie smaczniutka siara - będzie szkoda... :lol:

PPS
Jeszcze jedno. Robić 150 litrów wina dla ratowania 15 litrów jabola... trochę bez sensu...
(17-10-2012, 09:03)SlaWasII napisał(a): [ -> ]Robić 150 litrów wina
Rok chlania na dwóch ;)
(17-10-2012, 09:38)SzalonyWrobel napisał(a): [ -> ]
(17-10-2012, 09:03)SlaWasII napisał(a): [ -> ]Robić 150 litrów wina
Rok chlania na dwóch ;)

Pod warunkiem że jeden nie pije :P
Przekopałem internet i nic w temacie unieszkodliwienia siarczynu potasu nie znalazłem. Chyba faktycznie tylko kibel. Póki dymion wolny, będę drążył temat. Jak będzie nowy surowiec będzie po temacie.

Jednego mnie to nauczyło. Uważać z piro! Szczególnie gdy się płucze balon - można zapomnieć i zalać moszczem bez wylania piro... nie raz byłem o włos... A jak się tego nie zauważy, to już lipa na całego!
:glowa_w_mur::glupek::diabelek::ysz:
Piro czy tez siarczyn potasu mozna "unieszkodliwic", utlenic do siarczanu potasu za pomoca wody utlenionej, tylko jesli przesadzimy z iloscia wody utlenionej to utlenimy sobie wino.

Pozdrawiam
Krzysiek
Natlenianie uwalnia chyba tylko SO2. Ja się obawiam o K2SO3.

Zatem, ponieważ nie chcę wylewać tego w kanał. Napowietrzyłem przelewając z dużej wysokości, z pojemnika do pojemnika 24 razy. Następnie wszystko zagotowałem. Teraz chcę to wystudzić, dać do balona, powiększyć nastaw o jakieś 10l przegotowanej wody z cukrem, wrzucić garść DR - tylko to mam pod ręką w zamrażalniku, dwie godziny kiedyś osobiście zbierałem, krew się lała, ale pół kilo nazbierałem. :D
Potem aktywne, pożywka i już. Co będzie to będzie.

PS
Soczek ma już 9 dni i stąd decyzja o zagotowaniu. Ze śfagrem pomału to się skonsumuje...

PPS
Dla czytających to kiedyś - naśladownictwo wyłącznie na własną odpowiedzialność. Jest to tylko doświadczenie pseudonaukowe i nic więcej. W sumie sam nie wiem czy gotowałem kwas siarkowy, czy kwas siarkawy... :lol:
Zasadniczo nie polecam!
No i już moja siara leżakuje sobie w piwnicy... Wymieszałem małą ilość 1:1 z winkiem z tegorocznych winogron i po kilku dniach nastąpiła degustacja. Jeszcze żyję! :D W smaku mieszane uczucia. ;)
I tam, nie ma takiej siary, która w końcu by się nie utleniła. Sypię piro prosto z kilogramowej butelki i jakoś jeszcze nie tylko nikogo nie otrułam, to nikt także nie narzekał, że w ogóle jakąś siarę czuje.
Inna sprawa, że nie rozdaję win młodszych niż dwuletnie, w wyjątkowych wypadkach roczne...
SlaWasII wydaje mi sie ze Twoja obawa dotycząca siarczynu potasu jest bezzasadna.
Reakcje jakie przebiegają kolejno w winie po dodaniu pirosiarczynu potasu to:
K2S2O5->SO2+K2SO3 hydroliza tak jak napisałeś. Jednak na tym nie koniec ponieważ w środowisku kwasnym czyli przy dostępie H+ zachodzi kolejna reakcja:
K2SO3+2H+->SO2+H2O+2K+

Sumarycznie mozna zapisać K2S2O5+2H+->2SO2+H2O+2K+

Możemy to zaobserwować doswiadczalnie: wsyp miarke pirosiarczynu do wody destylowanej (np mała lyzeczka od herbaty na 2litry wody) rozpusc i powachaj. Następnie dodaj 2 miarki kwasku cytrynowego i powachaj zapach SO2 bedzie o wiele bardziej intensywny. Wachaj roztropnie nie wsadzaj nosa do butli ;)

Tak wiec aby pozbyć sie K2SO3 dodaj kwasu. Powstanie cytrynian potasu woda i SO2