Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Bieszczadzka jesień
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Postanowiłem zrobić taki mały eksperyment. Wszystko co udało mi się zebrać w ciągu ostatnich dniu w Bieszczadach :)

Tj. 1kg, tarniny
0,5 kg dzikiej róży
garść jarzębiny
dwie garści malin
- zalane spirytusem 60% tak żeby przykryło.

Poczekam niech się maceruje. Później zasypię szklanką cukru a po zlaniu zmieszam jeszcze z 0,5 l syropu cukrowego który został mi po dereniówce.

Będę dawał znać co i jak.


Mam pytanie - czy macie jakieś dobre rady co jeszcze dorzucić ew. zmienić??

Możesz puścić wodze fantazji i dodać skórkę cytryny, kilka goździków, kawałek kory cynamonu, trochę miodu i.....
...po roku skosztować i napisać czy warto.
Kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi:-)


[*] wysłano w 19-10-2012 o godz. 18:31 Odpowiedz cytując Raport wiadomości do Administratora
Bieszczadzka jesień

Poczekam niech się maceruje. Później zasypię szklanką cukru a po zlaniu zmieszam jeszcze z 0,5 l syropu cukrowego który został mi po dereniówce.

Będę dawał znać co i jak.


I co? i co? i jak?
na razie owoce dalej się macerują. planuje jeszcze dwa tygodnie trzymać na oknie. Później będzie dalsza część eksperymentu - tj połowa zostanie już bez dodatków a do drugiej pójdzie kilka goździków 2-3, kawałek kory cynamonu i plaster cytryny. I do lochu.

Kolor już ma ładny, co do smaków to się okaże. a jeśli wyjdzie tego sensowna ilość to spróbuję rozesłać aby szanowni koledzy ocenili.
wiem że nie powinienem pisac posta pod postem ale chce podnieśc temat. zlełem dziś macerat znad owoców i powiem tak:
kolor piękny, mocny, jak to tarnina i maliny bordowy.
natomiast zapach - ..... barak słów. Jest tak kuszący że miałem ochotę wypić już teraz. ale zwyciężyła nutka eksperymentu. Zasypałem owoce cukrem i jak sie rozpući to mieszam nastawy. 0,5 cukrowego z derenia, 1 litr maceratu z nad owoców i to co powstanie ze szklanki cukru.

Ostatecznie nie dałem jarzębiny bo nie byłem pewien jaka koło mnie rośnie, ale pierwsze wrażenie jest takie - robić robić robić :)
Podnoszę. Po prawie roku w lochu wyciągnąłem nalewkę na wesele razem z wieloma innymi. Poszła wyśmienicie! pierwszorzędna. Polecam!!