Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: MOJA WINNICA w Lubuskiem - Winnica Teresin
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9
Żadna krzywda się nie stanie. Właśnie teraz prowadzi się wiosenne cięcie i wskazane jest abyś to wykonał teraz bo następny termin do takich prac to dopiero jesień po ustaniu wegetacji.
Aha. Dzięki. Bo zastanawiało mnie to czy robi się to jeszcze teraz czy już jak mrozy odpuszczą.
Dopiero zaczynam z uprawianiem wina. Moje pierwsze sadzonki jeszcze w doniczkach. Tylko tym dojrzałym krzakiem dysponuję.
W takim razie do pracy :)
Peruka, krzewem, dysponujesz krzewem, a nie krzakiem. Chociaż on pewnie teraz bardziej przypomina krzak ale to i tak krzew winorośli.

Vanklomp, jesteś pewien, że teraz właśnie nic się nie stanie? Nie lepiej poczekać te dwa, pięć dni aż ustaną dziesięciostopniowe mrozy.
Pytam doświadczonego bo tak naprawdę sam nie wiem.
Ja swoje przyciąłem na początku marca ale przed powrotem mrozów okryłem śniegiem.

No chyba, że chodziło Ci o to, że od piątku mrozy mają ustąpić, a Peruka pisał, że właśnie w okolicach piątku chce ciąć.
Jak tak, to tak.
Ale co by było gdyby przyciąć i jeszcze troszkę by przymroziło? I to na przykład do minus dziesięciu...
Maciek PerukA będzie ciął dopiero w okolicach świąt a wtedy już ma mrozu nie być. Moje stwierdzenie, że teraz znaczyło że przed ruszeniem wegetacji. Masz rację, że krzew Peruki to w tej chwili krzak. Krzewem to on się stanie po przycięciu.
Tak drodzy Panowie, będę miał krzew winny :D
Oh YES
Oby do wiosny.
Hm, e, e, przepraszam...
Oby do lata...
Z radością chciałbym poinformować, że nie mam już za domem krzaka winorośli, a KRZEW :D a przynajmniej coś co nadaje się do stworzenia krzewu :)
Powracam.

Zacząłem dzisiaj przygotowywać ziemię i kopać dołki. Okazało się, że głębiej siedzi ziemia nieco gliniasta, więc winorośli może być trudniej iść wgłąb - w stosunku do lżejszej i żyźniejszej gleby wyżej, czy zanadto nie rozwiną się korzenie blisko pod powierzchnią? Można czymś zaprawić dołek, żeby odwieźć krzew od takiego pomysłu (jeśli tak, to jaką ziemią/dodatkiem) czy nie zawracać sobie tym głowy??

Druga sprawa - jak ochrona chemiczna w pierwszym (pierwszych dwóch) roku (latach) różni się od kolejnych lat - mniej lub bardziej owocnych?


Ja robie tak, że po posadzeniu zasypuje dołek tylko tyle, żeby przykryć korzenie sadzonki. I pierwszo-roczniak rośnie sobie w takim 20 cm dołku przez cały rok. Na zimę zasypuję. W ten sposób, roślina wytwarza tylko głębsze korzenie.
(13-04-2013, 23:47)PaulCraft napisał(a): [ -> ]...ziemia nieco gliniasta, więc winorośli może być trudniej iść wgłąb
Nie ma powodu do obaw. Winorośl wypuszcza korzenie na 4-10m w głąb ziemi w poszukiwaniu wilgoci i glina jej w tym nie przeszkodzi. Zawsze też będzie wytwarzała korzenie przypowierzchniowe, które trzeba usuwać. Na pewno w pierwszych latach, czy w następnych tego nie wiem ale pewnie też.

Kolejność w dołku to obornik, warstwa ziemi, ziemia z korzeniami, piasek. Ja jeszcze pod obornik sypię warstwę kamyków i trochę piasku jako drenaż (podpatrzone u Niemców).

(13-04-2013, 23:47)PaulCraft napisał(a): [ -> ]jak ochrona chemiczna w pierwszym (pierwszych dwóch) roku (lata ((9ch) różni się od kolejnych
Raczej niczym się nie różni (przynajmniej ja nie znalazłem). Znacznie ważniejsza jest systematyczność i trafienie w moment.

(14-04-2013, 07:45)Zbyszek T napisał(a): [ -> ]zasypuje dołek tylko tyle, żeby przykryć korzenie
Nie chcę kwestionować Twojej metody skoro się sprawdziła ale czy nie powoduje to niebezpieczeństwa nadmiernego podsuszania korzeni?
Ja część pnia powyżej bryły korzeniowej zasypuję piaskiem. Ułatwia to podlewanie (szybkie dotarcie wody w dół), a korzenie przypowierzchniowe można usuwać jesienią przy okazji przyginania do ziemi. Piasek koło pnia można łatwo rozgarnąć nawet ręką.
Wpadłem na taki pomysł właśnie jesienią przy okazji przesadzania
(14-04-2013, 16:23)maciek19660714 napisał(a): [ -> ]Nie chcę kwestionować Twojej metody skoro się sprawdziła ale czy nie powoduje to niebezpieczeństwa nadmiernego podsuszania korzeni?

Winorośl doskonale sobie radzi w warunkach niedoboru wilgoci w glebie. U mnie na glebie ciężkiej o identycznym gliniastym podłożu już na głębokości 30-40 cm, po posadzeniu sadzonek w ogóle nie podlewam. Sadzenie w niecce to często stosowana metoda. Korzenie podpowierzchniowe to w mojej ocenie mało istotny problem. Winorośl jest rośliną ciepłolubną, korzenie również. Przy takim sadzeniu promienie słoneczne o wiele lepiej ogrzewają glebę. przy korzeniach, czym wpływają na szybki rozwój systemu korzeniowego. Szczególnie istotne jest to właśnie dla nowych nasadzeń. Zdarzyło mi się wykopać już kilka krzewów i zauważyłem, że jednak niechętnie zapuszczają się korzeniami, w tą litą glinę. Nie mają takiej potrzeby. Glina doskonale zatrzymuje wody opadowe w wierzchniej warstwie gleby. Zaletą takich gleb jest jednak to, że trudniej przemarzają.
Mam pytanie. Czy konieczne jest usuwanie korzeni przypowierzchniowych? Robi się to po to żeby nie przemarzły? Jeśli tak to co za różnica czy wyeliminuje je natura czy sami to zrobimy?
(14-04-2013, 19:24)PerukA napisał(a): [ -> ]Mam pytanie. Czy konieczne jest usuwanie korzeni przypowierzchniowych? Robi się to po to żeby nie przemarzły? Jeśli tak to co za różnica czy wyeliminuje je natura czy sami to zrobimy?
Ja tego zabiegu nie robię, ale ja mam uprawę na dolnym śląsku. Korzenie podpowierzchniowe usuwa się nie po to, żeby uchronić je przed przemarzaniem, a po to by pobudzić te niżej położone do intensywniejszego rozwoju.
(14-04-2013, 19:12)kapitan napisał(a): [ -> ]Winorośl doskonale sobie radzi w warunkach niedoboru wilgoci w glebie.
Ten aspekt nie ulega wątpliwości. Ta "doskonałość" zwiększa się jednak w miarę upływu lat. Ja pierwszoroczniaki podlałem raz, czy dwa w zeszłym roku, przy ekstremalnych upałach...

Niecka to oczywiście "często stosowana metoda" ale wydaje mi się, że głownie z powodu sadzenia ukorzenionych sztobrów od razu do gruntu na docelowe miejsce, a zarazem na odpowiednią głębokość, no i oczywiście z racji ułatwienia w ewentualnym podlewaniu.
Nie chcę się zbytnio spierać z racji jeszcze małego doświadczenia ale tak to zrozumiałem z zaczytanej literatury...

Jednak mi chodziło o to, że Zbyszek T napisał o "dwudziesto centymetrowej" niecce, a przy standartowej 30-sto centymetrowej długości profesjonalnych sadzonek wydało mi się to sadzeniem zbyt płytko. Ja stosuję nieckę góra pięcio centymetrową li tylko do podlewania.

(14-04-2013, 19:12)kapitan napisał(a): [ -> ]zauważyłem, że jednak niechętnie zapuszczają się korzeniami, w tą litą glinę.
To co napisałem o "zapuszczaniu" się korzeniami przez "barierę" z gliny powodowane było obserwacjami z zeszłorocznych przesadzeń krzewów.

[attachment=16840]

Uwaga, długości mogą się wydawać nieadekwatne do rzeczywistości z racji złej perspektywy...
Na zdjęciu widać wyraźnie, że co prawda główna bryła korzeniowa czyli, inaczej korzenie szkieletowe i rozgałęzienia pozostały na granicy żyznej gleby i gliny (choć tu daje się, moim zdaniem zauważyć jednak "parcie" w dół) to niezaprzeczalne jest "dążenie" głównego korzenia szkieletowego do, nawet bardzo głębokiej penetracji gruntu i to niezależnie od poziomu zasobności w składniki mineralne.
Tak jakby jedynie w "poszukiwaniu" wilgoci.

PerukA, moim zdaniem usuwanie korzeni podpowierzchniowych ma głównie na celu "ukierunkowanie" rośliny na większy rozwój korzeni szkieletowych czyli głównej bryły korzeniowej umiejscowionej zwykle poniżej granicy przemarzania gleby. Gdyby tego nie robić roślina dążyła by do "łatwiejszego" dla niej, nadmiernego rozwoju tejże "głównej bryły korzeniowej" zbyt blisko powierzchni, a tym samym naraziłaby się (bo nie myśli) na ryzyko przemarznięcia przy większych mrozach.
Może Zbyszkowi chodziło o to, że sadzi np. na głębokość 30-40 cm (dół o promieniu powiedzmy 30cm), a sam dół jest jeszcze w niecce 20-centymetrowej, tak że względem terenu to jest z 50 cm. U mnie też myślę, że nie będą przemarzały korzenie - a jak padną te "górne", to zmusi to roślinę do sięgnięcia wgłąb, także w poszukiwaniu składników - powinny się dostosować, to i mniej zabawy będzie dla mnie. Natomiast ten patent z zagłębieniem 5 cm to sobie wykorzystam, kilka razy będę je podlewał, to i się przydać może.

Takie tylko pytanie do Kapitana: czy często i obficie nawozisz swoje krzewy? Może dlatego nie mają potrzeby sięgać niżej. ;)

Ja zrobiłem teraz doły na 55 cm około, przy czym właśnie te w skarpie są takiej niecce (sama skarpa jest nieco wyższa, więc potrzebowałem 55 cm względem terenu). Myślę, że ja po prostu odwrócę nieco warstwy ziemi, tj. przy wkładaniu i podlewaniu sadzonki dam 1/2 głębokości ziemią nieco żyźniejszą, natomiast górną część podsypię gliną (którą wybrałem z dołu). Wtedy roślinki nie powinny iść do góry ani na boki bezpośrednio pod powierzchnią. Z piaskiem się nie będę bawił, myślę.

W tym tygodniu chyba ruszy już wysyłka sadzonek, więc będzie co robić przez weekend.

Jeszcze muszę tylko sobie złożyć niezbędny zestaw środków chemicznych i je zamówić. Jeszcze w oparciu o średnią odporność odmian na mączniaki pomyślę co, czy i ile pryskać. Do tego dojdzie plan ochrony naturalnej, na pewno wywary z pokrzyw oraz posianie cebulowatych. Jako nawóz naturalny na pewno wykorzystam gnojówkę z pokrzyw i będzie trzeba kompost rozbudować.

Jako poboczną sprawę sobie obmyślam obsypanie rzędów z winoroślami w bezpośrednim sąsiedztwie czy to trocinami, czy to korą. Pod dostatkiem będzie też trawy, bo i trawy sporo, a kosić trzeba - część się skapnie na kompost.

Jest co robić, jest nad czym myśleć, jest co planować.
Pozdrawiam
Koledzy, korzenie przypowierzchniowe, z tego co mi się wydaje, na początku są niekorzystne ponieważ mogą przemarznąć wzimie i roślina traci "żywiciela". Więc potrzeba, żeby roślina miała dużo korzeni szkieletowych, głębiej położonych.
Więc kopie dołek na 30-35 cm, wkładam sadzonke, zasypuje 10 cm ziemi. Korzenie rosną teraz tylko na głębokości 30 cm, bo tam sadzonka ma ziemię. A na jesień zakopuję to i już nigdy nie odkopuję. Ma to te zalety, że roślina w 1 roku wytworzyła tylko głębsze korzenie oraz gleba przy tych korzeniach była cieplejsza więc (myślę, że) lepiej urosły bo lubią ciepełko.
Tak sadze sadzonki i sztobry tylko w miejsce docelowe.
Minusów nie zaobserwowałem. Ukorzenione sztobry Hibernala tak posadzone miały w zeszłym roku (roku sadzenia) 2 m przyrosty, które przyciąłem przed jesienią na 1-1,5 m i jak teraz widze ładnie przetrwały zimę, więc będę wyprowadzał pnie i niekiedy ramiona.
Tak...
Po namyśle, nie można się nie zgodzić, że pomysł z 20-sto cm niecką i podgrzewaniem młodego systemu korzeniowego przez promienie słoneczne morze mieć spore znaczenie dla jego rozwoju.

Przecież sam właśnie podgrzewam sztobry w tym samym celu...
Dodam kilka zdjęć z nasadzenia:


Dostałeś sadzonki... Fajnie.
Czyli ja dostanę pewnie w tym tygodniu.
Czas wiercić dziury.

Apropos Twoich nasadzeń. Nie za głęboko miejsca szczepienia?
@PaulCraft zdecydowanie za głęboko jak na sadzonki szczepione. Szepienie powinno być powyżej gruntu. takie doły z misą zostawia się dla sadzonek własnokorzeniowych bez szczepień.

PS
Jeżeli zamawiałeś w e-sadzonce na pewno dostałeś instrukcję sadzenia. Popełniłeś błąd w nasadzeniach.
Z tego co czytałem, to są 2 szkoły: nieco ponad ziemią lub całość pod ziemią. Ja wystawiałem ponad ziemię, aby zgrubienie było nieco ponad.
Miałem i szczepione i nieszczepione, nieszczepione były bardziej zagłębione, to prawda. Zostawiłem sobie takie doły, żeby było łatwiej podlewać i później za zimę obsypać - a teraz, bo więcej ziemi w dnie wymieniłem.

Cianek, chodzi Ci o ten problem, że powyżej szczepienia mogą wyjść korzenie i roślinka się "oddzieli"?
Nie sadzi się z częścią szczepioną pod ziemią. Jeśli podkładka i odmiana naszczepiona są pod ziemią to grozi to tym, że odmiana naszczepiona wytworzy własne korzenie usamodzielniając się i odrzuci podkładkę. A po co sadzimy na podkładkach? A po to m.in., że podkładki są odporne na filokserę
Ja mam szczpienie nieco pod ziemią. Nigdzie nie doszło do usamodzielnienia odmiany naszczepionej. Jedyne, co robiłem, to usuwanie w pierwszych latach korzeni podpowierzchniowych - co i tak jest zalecane.
Ja myślę, że koledzy nie zrozumieli mojej idei. Nie będę tego dołka zasypywał na stałe, tj. część naszczepiona nie będzie miała bezpośrednio kontaktu z glebą, poza okresem spoczynkowym. Po prostu to mi ułatwia podlewanie, nawożenie i inne zabiegi, a i sięgnięcie korzeni dolnych daleko wgłąb.

Właśnie dzięki temu roślinka będzie silna i się usamodzielni, a jak już system korzeniowy się wspaniale rozrośnie, to będę mógł sobie spokojnie tam wrzucać kompost z ziemią i nawet zasypać - bo co będą w stanie zrobić drobne korzonki (które ewentualnie się wytworzą), kiedy dolne będą miały po kilka metrów, a średnie przynajmniej po kilkadziesiąt centymetrów.

Tak czy siak, dziękuję za czujność. ;) Życzę miłego sadzenia, pielenia, kopania i reszty przyjemnych prac. ;)
@PaulCraft zrobiłeś jak zrobiłeś twoje sadzonki.
Radzę poczytać ten artykuł http://www.winnicepolskie.pl/index.php?o...&Itemid=82
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9