Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Przechowywanie wina – oczko wodne ;)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Jak co poniektórzy wiedzą, żę jestem prócz win miłośnikiem oczek wodnych.
Przyszedł mi do głowy chyba ciekawy pomysł.
Oczko wodne na pewnej głębokości (powiedzmy od 1m w dół) nie zamarza.
Po prawdzie od 7 lat jak je mam, grubość lodu nie przekroczyła 10cm.
Temperatura jest w miarę stabilna.
Chyba się pokuszę na eksperyment i utopię ;) pare butelek wina.
Wino będzie identyczne, jak przechowuje w piwnicznych warunkach. Korek standardowy, aglomerowany.
Po roku i dwóch latach porównam smaki.

Kto robił, robi lub zrobi coś takiego, może zwariowanego, niech pisze w tym wątku :D
Czy ja dobrze zrozumiałem, chcesz wino zakorkowane i niezalakowane wrzucić do oczka wodnego i uważasz, że będą miały podobne warunki jak w piwniczce?:D
Może nawt lepsze ;)
Nie słyszałeś o butelkach wyciąganych z dna Bałtyku?
Troche mi nie pasuje ten korek aglomerowany, ale to tylko 2 lata, zobaczymy co z tego wyniknie...
Tylko, że obawiam się jednego aspektu. Moje wino, które zakorkowałem 6 miesięcy temu zaczęło właśnie lekko przeciekać, ale to pewnie kwestia złego zakorkowania.
Poza tym wrzucając wina do wody spełniasz warunki stałej temperatury, prawidłowej do dojrzewania wina, ale ta temperatura jest stała ale i zarazem stosunkowo niska ograniczająca dojrzewanie.

Należałoby również zbadać głębokość tego oczka, bo nie jest do końca powiedziane, że o każdej porze będzie stabilna temp.
2 ostatnie zimy płytsze z oczek zamarzło do dna (głębokość skrzynki do piwa plus ze 2 cm), głębszego dokładnie nie sprawdzałem. Ogórki i kapusta tak leżakują, ale nie trunki...
Castleman - skupiłeś się na warunkach zimowych w twoim oczku. Zimą w winach z winogron wykrystalizuje ci się cały kamień winny i wina się odkwaszą. Pomyśl jednak co dzieje się latem w oczku o głębokości nawet 1,5 m? Gdy temperatura powietrza jest w okolicach 30 st.C to ile ma woda w płytkim oczku? 24?, 25 st.C? W ubiegłe wakacje wkurzałem się bo nie mogłem schłodzić sobie piwa w Narwi, na głębokości 4 m !. Po 3 godzinach nadal było obrzydliwie ciepłe :(
Darek,
wiem ze moje oczko to nie dno Bałtyku ;)
ale w lecie temp na powierzchni jest zdecydowanie inna niż na głębokosci powiedzmy 1,5m.
W oczku rosną lilie, które zacieniają dno. W lecie cała powierzchnia poryta jest liśćmi.
Przyznam, że nie robiłem pomiarów temp. ale na eksperyment i tak sie pokuszę ;)
Co do odkwaszenia, to mi nie przeszkadza, a nawet tego potrzebuję.

Narew i jego dno pewno jest w pełnym słońcu, stąd wysoka temperatura wody.
Na dnie Bałtyku to chyba były szampany, czyli o podwyższonym ciśnieniu wewnątrz. A co do temperatury to mam ci ja studnię 12 m głębokości :) I zima i latem stała temperatura 6-8 stopni, piwo chłodzi idealnie . Rób Castleman eksperyment bo mam coraz mniej miejsca w piwnicy a studnia się marnuje.
W lecie temperatura może i jest niższa, ale czy tak bardzo zdecydowanie? Ja mam w normalnej piwnicy w domu , latem, temperaturę 16-18 st.C, podczas gdy na podwórku upały po 30 st.C. Wątpię, aby oczko wodne dawalo lepsze efekty.

Co innego studnia kopana na kilka metrów ;)
Studnia tak, zwłaszcza głęboka, zapewni stałą temperaturę. Oczko w zimie około 2-4 stopnie a w lecie nawet zacienione ponad 20 . Czy to są stałe i prawidłowe warunki? Eksperymentować można ale z sensem.
Boullii, ładuj do tej studni, zobaczymy co z tego będzie.
Może i u mnie w oczku szampan się urodzi, gdy temp. wzrośnie.
W sobotę zatapiam ze sznurkami, żeby było łatwiej wyciągnąć ;)
Ja natomiast martwiłbym się o korek. Można powiedzieć "przecież w butelce z jednej strony cały czas ma kontakt z winem, nie przecieka, to i woda z oczka mu nie zaszkodzi", jednak w piwnicy z drugiej strony jest powietrze, korek suchy. Jakby nie było taki korek to jednak drewno, nie wiem czy roczny pobyt w wodzie, korka aglomerowanego nie spowoduje jego rozpadu. Według mnie powinieneś butelki przynajmniej zalakować i zastosować dobry korek syntetyczny, by mieć pewność, że nic złego się nie stanie.

Z tego co wiem to woda wyśmienicie konserwuje drewno, bale zatopione tysiące lat temu są wyławiane w bardzo dobrym stanie;)
Hm korek aglomerowany nie przypomina mi strukturą bali drewnianych, to raz, a dwa to nie jestem przekonany o tych konserwujących właściwościach wody, co rok tyle próchna Bałtyk wyrzuca, może na bardzo dużej głębokości w oceanicznych głębinach.
bart3q woda nie konserwuje, nie siej takich głupot. Gdyby tak było to dna mórz i oceanów były by zasłane idealnie zachowanymi statkami drewnianej konstrukcji a przetrwały tylko te fragmenty, które były nie w wodzie a w mule odcięte od tlenu. Bałtyk na pewnych głębokościach mam bardzo niską zawartość tleny, bodaj najniższą na świecie jeśli idzie o morza.
Tak czy inaczej jak bym się zdecydował na taki krok to użył bym raczej syntetyków do korkowania.
O tej konserwacji słyszałem jak byłem w Biskupinie (że gdyby bale nie leżały w wodzie to by nie przetrwały do dzisiaj). Tak samo ostatnio oglądałem jakiś dokument o czasach Mieszka, i tam tak samo było mówione, że dużo fragmentów drewnianych budowli przetrwało tylko dlatego, że było pod wodą... Więc napisałem to w ramach ciekawostki. Fakt faktem korek może się inaczej zachowywać.
Cieszę się z zainteresowania tematem.
Spokojnie, to ma być eksperyment.
3-4 butelki mogę poświęcić, a ryby w skrajnym przypadku (gdyby korek wystrzelił) to stężenie alkoholu wytrzymają ;)
Może zrobię tak, jedna butelka będzie z korkiem aglomerowanym, reszta ze sztuczniakami.
Z tego, co czytam nikt podobnych eksperymentów nie robił.
W sobotę zatapiam, trzymajcie kciuki :diabelek:
Jakiś czas temu znajomy opowiadał mi zapomnianym już sposobie konserwowania czy też utwardzania drewna ale nie każdego. Z tego co pamiętam chodziło o dębinę.
Dowiedział się o tym w dzieciństwie od ojca, budowlańca z dziada pradziada w sytuacji gdy w leśnym jeziorze, koło jego rodzinnej wsi jacyś wojskowi odkryli przypadkowo kilkadziesiąt zatopionych dębowych bali. Była szybka akcja z wojskiem, saperami i dźwigami. Uwinęli się w dwa dni, po cichutku. Ktoś pewnie nieźle zarobił, bo to bardzo drogi materiał.
Ja dowiedziałem się tego od niego kiedy jako robiący dorywcze remonty student próbowałem przeciąć drewniane, poniemieckie, prawdopodobnie utwardzane w ten sposób nadproże i średnio na przecięcie dziesięciu centymetrów piłą łańcuchową potrzebowałem jednego ostrzenia łańcucha.

Te bale, na pewno leżały na dnie jeziora kilkadziesiąt lat.
Myślę więc, że woda konserwuje ale może w połączeniu z mułem czyli brakiem dostępu tlenu

Castelman - Ja tam bym sznurków nie wiązał. W przyszłym roku zabawa byłaby związana z poszukiwaniami. Może byłoby jak w wierszyku i napisałbyś na forum: "...sprowadzono straż ogniową, przecedzono wodę sitem, a co ryb złowiono przy tym..." , a może... sprzęt do nurkowania.
A tam, takie głupoty mi przychodzą do głowy w sobotę rano i to w dodatku bez kropli alkoholu.
Widzę, że się wcześnie wstaje, jeśli 14. to poranek. ;) Mam to samo.

Mnie zastanawia, czy wino nie będzie o smaku wina z dodatkiem ziemistej wody z nutką bagiennego aromatu. W końcu na rok zostawisz je, pozwalając na, wolną bądź co bądź, wymianę płynów. Trzeba by to szczelnie zabezpieczyć, co?
Jaką wolną wymianę płynów? Przecież wino będzie zakorkowane. Widziałeś dużo przeciekających korków?
Słowo się rzekło butelki zatopione :D
Napowietrzacz działa więc na razie lodu nie ma na całym oczku.
Ryzyk fizyk, wrzuciłem z korkami aglomerowanymi, nie chciało mi się przekorkowywać :diabelek:
Kontrola stanu butelek na wiosnę.
(06-12-2012, 15:07)DarekRz napisał(a): [ -> ]Co innego studnia kopana na kilka metrów ;)

Nie trzeba kilku metrów, wystarczą dwa. W zeszłym roku podłączałem kanalizację i deszczówkę do domu i wykopałem kilka dołów jakieś metr na metr, głębokich na 2,30m, po czym łączyłem je ze sobą tzw przeciskiem. Stały więc tak zupełnie odkryte przez około miesiąc w okresie lipca - sierpnia, a na głębokości około jednego metra utrzymywała się stała, bardzo niska temperatura pomimo 30 stopniowych upałów.

Kiedy już dorobię się krzewów i plonu, a tym samym leżakujących butelek mam w planie wykonanie takiego podziemnego, powiedzmy trzy na trzy metry, pomieszczenia z wykutym przejściem bezpośrednio z piwnicy, ze ścianami z nieizolowanej od gruntu cegły.
Myślę, że powinno ono zapewnić stabilne warunki jeżeli chodzi o temperaturę i wilgotność odpowiadającą piwnicom średniowiecznego zamku.

A propos, temperatury i zamku, przypomniała mi się właśnie ciekawa anegdota, której powstania byłem świadkiem. Mianowicie, jakiś czas temu byłem na kolacji, kelner przynosi wino, nalewa, znajomy degustuje i z wyrzutem mówi: -czy to wino przypadkiem nie jest za ciepłe?- . Na to kelner: -przecież wino serwuje się w temperaturze pokojowej- . -Tak proszę pana- odpowiada znajomy -w temperaturze pokojowej ale "pokoju" średniowiecznego zamku...
Ja bym jednak chociaż dał folię od gruntu i od podłoża, robiłem kanał w garażu parę lat temu, nie izolowałem i później miałem oczko wodne bo woda się przez beton przesączyła. Chyba że masz nisko wody gruntowe i wiesz na pewno że Ci nie podejdzie woda. Ale po kilku dniach mocnych deszczy może się woda podnieść i lipa bo zaleje wino.
O szczegółach technicznych nie rozpisywałem się.
Wody gruntowe u mnie na pewno poniżej 3,50m.
Zgodnie ze sztuką trzeba by zrobić tak:
Posadzka betonowa, zbrojona jako płyta fundamentowa izolowana w połowie grubości jedynie folią fundamentową ale wywiniętą "na dół". Dwadzieścia cm poniżej poziomu drenaż podłączony w moim wypadku do drenażu budynku.
Ściany z cegły, nieizolowane. Piasek na szerokość 20cm dookoła pomieszczenia, który zapewni szybkie odsączanie wody opadowej do drenażu, a jednocześnie odpowiednią wilgotność "lochu na wino"
Strop płytowy, zbrojony, na nim 20 cm styropianu, następnie folia także wywinięta "na dół", a na koniec pięć centymetrów betonu i wszystko przysypane piaskiem i ziemią.
Na samym wierzchu dla niepoznaki trawnik lub jak w moim przypadku polbruk jako taras przed domem.

Ot szybki projekcik wilgotnej, stale chłodnej piwnicy na wino, z pajęczynami, a przede wszystkim regałami z mnóstwem zakurzonych leżakujących od lat butelek wina.
Hmm... Przez chwilę już tam byłem...

Trawnik odradzam, chyba że nie ma u Ciebie upałów w lecie, mam zbiornik, kiedyś to było szambo, teraz jest plan że w najbliższej przyszłości będzie zbierał deszczówkę na podlewanie tudzież mycie auta, jest na ponad sztych pod powierzchnią. Jak kilka dni panuje suchota to mi się pojawia taki "piękny" prostokąt przyschniętej trawy prawie na środku trawnika, o rozmiarze 1,5m x 2,5m, podlewanie mało daje bo i tak od rana jak zacznie palić to szybko wyschnie do wieczora. Taras będzie zdecydowanie lepszym pomysłem :)
Stron: 1 2 3